Stepan Bandera rozdaje karty

Ponadto zaatakował środowiska kresowe o to, że podnoszą temat zbrodni UPA na Wołyniu. Dał do zrozumienia, że to woda na młyn Moskwy, a przecież dla Polski będzie korzystniejsze skierować ukraiński nacjonalizm przeciwko Rosji. Polakom zaś doradził, żeby przestali zajmować się Wołyniem, a zainteresowali się „zbrodnią ludobójstwa”, jaką jest dla niego czystka Polaków w ZSRR w 1937 roku.

Stanowisko Żurawskiego vel Grajewskiego było najbardziej skrajnym, ale jednocześnie szczerym głosem pro ukraińskich (de facto probanderowskich) i rusofobicznych ośrodków w Polsce, którym bardzo nie w smak jest zbliżająca się 70. rocznica zagłady Wołynia. Autor tego skandalicznego artykułu ujawnił tak naprawdę poglądy i odczucia wielu, którzy nie ujawniają tego publicznie. Można jednak łatwo te osoby i środowiska wymienić – kierownictwa PO i PiS, PJN (Paweł Kowal), środowisko Aleksandra Kwaśniewskiego, „Gazeta Wyborcza”, MSZ, zaplecze eksperckie polskich władz. Ci sami ludzie, którzy nie mają oporów, by Katyń nazywać ludobójstwem, będą robić wszystko, by ludobójstwo wołyńskie rozmyć, zinterpretować jako „konflikt polsko-ukraiński”, albo najlepiej obciążyć za nie NKWD, co uczynił przecież Mirosław Czech w artykule pt. „Jak Moskwa rozpętała piekło na Wołyniu”. „Na pomoc” wezwano nawet wątpliwej już jakości autorytet historyczny, czyli prof. Normana Daviesa, który uznał, że każdy ma coś na sumieniu, a Polacy najchętniej oskarżają wszystkich, tylko nie siebie. Zapomniał pan profesor, że na ten temat pisał zupełnie inaczej w wielkim dziele swojego autorstwa pt. „Europa” (1998).

W ten sposób polscy politycy i „autorytety” uczyniły Stepana Banderę i jego pogrobowców rozdającymi karty w relacjach Polski i Ukrainy. To jego pośmiertny triumf. Nie dość, że na zachodniej Ukrainie ma dziesiątki pomników, setki ulic i jest wychwalany jako wielki mąż stanu, to w dodatku jego „dzieła” po cichu bronią politycy „wolnej Polski”. Uczyniono u nas coś jeszcze gorszego, zrównano pojęcia Bandera-UPA i Ukrainy. Potępienie OUN-UPA jest więc „szkodliwe dla polsko-ukraińskich stosunków”, a jak wiadomo – w myśl tego co powiedział niedawno przy innej okazji premier Donald Tusk – „nie możemy przyłożyć ręki do dewastowania relacji z Ukrainą”.

Jan Engelgard

Myśl Polska. Nr 25-26 (23-30.2013)

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *