Stracone zachody miłości

W latach licealnych (czyli na początku lat 90-tych) wylądowałem w szkole w Anglii. Jak każdy Polak zakochany w Iron Lady – byłem zaskoczony poziomem nienawiści, jaką pani Thatcher budziła w swoich rodakach. Dotyczyło to zwłaszcza klasy dolnej-średniej, obciążającej ją winą za drastyczny spadek poziomu życia, biedę towarzyszącą rosnącym dysproporcjom społecznym i bezrobocie. Pytani o ulubionego premiera doby powojennej Anglicy wskazywali np. na bezbarwnego z polskiej perspektywy Wilsona, słowem opowiadali się za socjalną stabilnością, podczas gdy Polakom w Thatcher podobały się bodaj dwie rzeczy:

  • że twarda dla „komuchów” (i „Ruskich”),

  • że strzela do junty (wprawdzie argentyńskiej, ale w końcu u nas też rządził generał).

Ultraliberałom podobała się zaś jeszcze podstawowa okoliczność, że Thatcher charakteryzowała cecha typowa dla niemal wszystkich kobiet polityków i naukowców, a którą Dmowski opisał zgryźliwie: „w życiu przeczytała przynajmniej jedną książkę i od tamtej pory wyznawała ją żarliwe”. Czyli, mówiąc po ludzku – neo-liberałowie cenili w Iron Lady doktrynerstwo, upór i nieumiejętność choćby zapoznania się z cudzą argumentacją.

Punkt drugi litościwie pomińmy (jako przejaw typowo polskiego anarchizmu). Natomiast pierwszy i podstawowy powód miłości do Thatcher w Polsce wynika z oczywistego nieporozumienia, że w geopolitycznej wojnie między blokami sowieckim i amerykańskim jakiś ponadczasowy interes Polski łączył nas z dążeniem do hegemonii atlantyckiej. W latach 80-tych spore kręgi społeczne uważały, że jak coś służy Amerykanom – to jest automatycznie dobre dla Polski. Dlatego fajny wydawał się obcy szpieg i zdrajca Kukliński. Dlatego też miła wielu polskim sercom była pani kapitan lądowego lotniskowca Ameryki, choć niektórym dumnym Brytyjczykom bynajmniej nie podobał się poziom zwasalizowania Zjednoczonego Królestwa przez Waszyngton. Polakom jednak wprawdzie słusznie doskwierały absurdy komunistycznego zarządu krajem, jak i niezgrabność hegemonii sowieckiej – jednak błędnie dawali się wpuścić w myślenie, że dobrobyt, obrona racji stanu itp. – związane są immanentnie ze zmianą bloku geopolitycznego. Zamiast więc wybrać scenariusz zwiększania potencjału gospodarczego i politycznego bez zmiany sojuszy i bez ulegania zachodniemu kolonializmowi, ślepo wierzyliśmy, że Thatcher i Reagan nie śpią po nocach byle tylko zrobić Polakom dobrze.

Szybko się jednak okazało co faktycznie dla Polski oznacza zmiana geopolityczna, czyli tzw. transformacja społeczno-ustrojowa. Czy ktoś jeszcze pamięta, że w Polsce porównywano do Thatcher, HGW i Suchocką? Tak, to były kiepskie żarty. Ale już zachwyt Żelaznej Damy dla „reform” Balcerowicza wcale zabawny nie był – bo skończył się w naszych realiach tylko parodią reform brytyjskich: złotym udającym silnego funta; zwinięciem produkcji bynajmniej nie deficytowej, tylko potencjalnie konkurencyjnej dla Zachodu; likwidacją górnictwa – choć przecież inaczej niż Brytyjczycy nie mamy złóż ropy i gazu; bezrobociem dalece wykraczającym poza najgorsze wyobrażania Wyspiarzy i traktowanym jako cel (rzekomo wychowawczy), a nie jako koszt reform; wreszcie demontażem elementów państwa opiekuńczego – tak, że do dziś Polacy szukają go właśnie w Zjednoczonym Królestwie, choć tam przecież Thatcher zrobiła wiele dla jego ograniczenia i likwidacji.

Thatcher zadała wielki cios nie tylko klasycznemu toryzmowi brytyjskiemu, ale niemal nieodwracalnie wepchnęła europejski konserwatyzm i prawicowość w ogóle – na tory amerykańskiego neo-konserwatyzmu („konserwatywnego” liberalizmu). Zniknął realny solidaryzm, zniknął paternalizm państwa, dysfunkcja społeczna stała się zasadą i wartością bezkrytycznie przyjmowaną przez neo-liberałów – także w Polsce. Tymczasem – jak ostatnio trafnie cytował „Nowy Obywatel” – Żelazna Dama uderzyła w autentyczny konserwatyzm, ale także w historyczny liberalizm, w same podstawy funkcjonowania brytyjskiego społeczeństwa – a ze względu na licznych naśladowców w organizację społeczną narodów w ogóle. Niegdyś afirmujący thatcheryzm John. N. Gray pisał trafnie: „Jednym z najważniejszych skutków zastosowanej w Wielkiej Brytanii po 1979 roku radykalnej strategii wolnorynkowej był demontaż tych koalicji interesów ekonomicznych i grup społecznych, które były rękojmią istnienia konserwatyzmu przedthatcherowskiego. (…) Średnioterminowym skutkiem neoliberalnej polityki konserwatystów w Wielkiej Brytanii jest erozja etosu w takich instytucjach jak służba państwowa i służba zdrowia, które poddano reformie zgodnej z receptami myślenia kontraktowego i menedżerskiego. Jakby było mało tej dewastacji znaczącego obszaru brytyjskiego dziedzictwa instytucji obywatelskich, owo neoliberalne dążenie do wtłoczenia życia społecznego w prymitywne ramy modelu wymiany rynkowej przyspieszyło delegitymizację takich instytucji jak monarchia i Kościół. (…) Anglia torysów – owa bogata sieć wzajemnie powiązanych interesów, więzi szacunku społecznego i odziedziczonych instytucji, sieć, którą zdolność polityczna torysów skutecznie chroniła i odtwarzała poprzez umiejętną jej adaptację do instytucji demokratycznych Wielkiej Brytanii – ta Anglia torysów jest dziś praktycznie martwa”. Za oknem zaś widzimy jakie skutki bezkrytyczne udawanie thatcheryzmu przyniosło w Polsce – kraju, w którym wartościom tradycyjnym neo-liberałowie nawet nie pozwolili się odrodzić.

Nie łudźmy się. Neo-liberalizm nie tylko niszczy gospodarkę, ale także dewastuje podstawowe wartości i zmiata tkankę społeczną, czego właśnie doświadczamy w Polsce – właśnie wskutek ślepego naśladowania form thatcheryzmu w kompletnie odmiennych realiach ekonomicznych (czyli bez możliwości odnalezienia się naszej kompradorskiej gospodarki w realiach tzw. światowego wolnego handlu i bez racjonalnego gospodarowania posiadanymi zasobami naturalnymi).

Anglicy cieszący się ze śmierci „krwawej Maggie” mogą więc nas razić. Ale zastanówmy się lepiej jak dobić system, który stworzono w Polsce poprzez parodiowanie pomysłów pani Thatcher. Wtedy i my będziemy mieli powody do prawdziwej radości.

Konrad Rękas

Zapraszam też na NowyEkran.pl

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Stracone zachody miłości”

  1. “Zamiast więc wybrać scenariusz zwiększania potencjału gospodarczego i politycznego bez zmiany sojuszy i bez ulegania zachodniemu kolonializmowi […]- Do przypomnienie dodam, że przed 1989 r. byliśmy pod butem sowieckim i raczej było to dla Polski dużo gorsze gospodarczo i politycznie niż dzisiejsza zachodnia kolonizacja. Dzisiaj przynajmniej mogę te kolonizację pełną gębą krytykować a przed 1989 r. sowiecki syfilis kneblował ludziom usta min. za pomocą apartu represji czy GUKPPiW.

  2. O widzi Pan, Panie Jacku – bez wdawania się w dalsze dywagacje, to jest właśnie fundamentalna różnica. Pan uważa tamten układ geopolityczny za gorszy od obecnego, ja obecny za skrajnie szkodliwy i absurdalny dla Polski. Reszta to komentarze i skojarzenia.

  3. My patrzymy na Zmarłą z perspektywy ludzi uciemiężonych przez socjalistyczne państwo; Anglicy patrzą na nią jako na niszczycielkę pewnego rodzaju wspólnotowego społeczeństwa. Różnica wynika z faktu, że Polska potrzebuje zmniejszenia ingerencji państwa, a Anglicy takiej potrzeby nie odczuwali. Nam taczeryzm jest pilnie potrzebny, aby ograniczyć pan-interwencjonizm etatystyczny. Był nam potrzebny w l. 80-tych, jak i dziś.

  4. Przy czym współcześnie etatyzm w Polsce – inaczej niż w Wielkiej Brytanii lat 70-tych i 80-tych – nie oznacza dominacji państwowego przemysłu, tylko przeregulowanie prawne i urzędnicze życia gospodarczego. Tymczasem z lekcji thatcheryzmu nad Wisłą rozumiano jedynie monetaryzm, który zastosowany w latach 90-tych rozłożył nam ekonomię i życie społeczne jednocześnie.

  5. @adamwielomski| Friedmann będąc w Polsce, polecił pójść śladem reform chilijskich. W Polsce paradoksalnie wystarczyło tylko utrzymać tzw. Ustawę Wilczka z czasów Rakowskiego, a problem wolności gospodarczej zostałby w znacznej mierze rozwiązany. To było jednak niedopuszczalne dla socjalistów ze wszystkich stron sceny politycznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *