Szachy po toruńsku

– Potwierdzam, że posłanka jest na 18. pozycji na liście. Taką informację na spotkaniu z kandydatami przedstawił szef struktur okręgowych naszej partii – powiedział szef PiS w Toruniu, poseł Zbigniew Girzyński. Anna Sobecka, bo o nią chodzi, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, znalazła się nie na szóstym, ale na 18. miejscu listy kandydatów PiS do Sejmu w okręgu toruńsko-włocławskim.

Oprócz Anny Sobeckiej na liście toruńskiej PiS jest dwóch pretendentów do sejmowej synekury, którzy zabiegają o ten sam target wyborczy. To wspomniany wyżej Zbigniew Girzyński (miejsce 3 na liście) oraz Przemysław Przybylski (miejsce 5). Cała trójka pochodzi z Torunia. Cała też trójka nosi na piersiach plastron Radia Maryja, w którym paraduje przed Ojcem Dyrektorem, z czego ten miewa sporo uciechy.

W myśl zasady is fecit cui prodest – ten uczynił, komu to przyniosło korzyść – spuszczona na 18. pozycję Anna Sobecka najwięcej korzyści przynosi Zbigniewowi Girzyńskiemu, stąd cała akcja pachnie właśnie nim. Jako kieszonkowy samiec alfa ma teraz wolną rękę w podgryzaniu pierwszego na liście Krzysztofa Ardanowskiego, który stał się dla niego nagłą i niespodziewaną przeszkodą.

Do czasu rejestracji list sporo może się jednak zdarzyć, także awans Anny Sobeckiej o kilka lub kilkanaście miejsc w górę. Wszystko jednak leży w rękach Ojca Dyrektora, któremu może się nie spodobać czarna polewka zaserwowana jego dawnej spikerce, która finezją intelektualną wprawdzie się nie narzucała, ale wiernością Radiu mogła zaimponować każdemu.

O ile zatem Anna Sobocka nie zrezygnuje z udziału w wyborach, a o to tutaj tak naprawdę chodzi, to rozwścieczona nawet na 18. pozycji jest w stanie ugrać sporo głosów „radiomaryjnych”, o które zabiega Girzyński, mniemając, że pozwolą mu one przechylić szalę w wewnętrznej rywalizacji o najlepszy wynik na liście w okręgu toruńsko-włocławskim, co dla Girzyńskiego jest niezwykle ważne.

Okazać się jednak może, że głównym beneficjentem tych „rodzinnych” kugli stanie się Przemysław Przybylski, który od dłuższego już czasu zdradza ambicje daleko wybiegające poza sejmikowe opłotki, wzmacniane niezłymi wynikami w wyborach do Parlamentu Europejskiego i na prezydenta Torunia. Promocja, jakiej mu udzieliło wówczas Radio Maryja, to całkiem niezły kapitał, by dzisiaj zawalczyć o Sejm.

Dlatego myślę, że Girzyński ma problem. Nie jest nim Sobecka, bo to gwiazda schodząca. Problem, to Przemysław Przybylski. Młody, pragmatycznie pokorny, wydeptujący nieustannie ścieżki w najważniejszym dla PiS-u Radiu, ambicjonalnie przerośnięty, co jednak nie jest wadą, a w polityce wręcz zaletą. W którymś momencie zapragnie być tym pierwszym. I nie będzie żadnego – zmiłuj się.

W kujawsko-pomorskiem szykuje się zatem piękna walka wyborcza. No i powyborcza.

Maciej Eckardt
www.eckardt.pl

[aw]
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Szachy po toruńsku”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.