Szlęzak: Ireneusz Lisiak wyproszony z pociągu za “homofobię”

Ireneusz Lisiak jest wybitnym publicystą, autorem książek odkłamujących historię. Do tego znam go osobiście jako poczciwego i sympatycznego krakauera i redaktora “Myśli Polskiej” w której publikowane są i moje teksty . I tego zasłużonego człowieka wyproszono z pociągu jako homofoba, ponieważ ośmielił się nie zgodzić z współpasażerką co do fundamentalnych kwestii obyczajowych, a raczej cywilizacyjnych. W jakimś sensie kolega Ireneusz jest już ofiarą wojny cywilizacyjnej, która w ostatnich tygodniach przybrała na sile. Tak, mamy w Polsce nie wojnę kulturową, ale cywilizacyjną w sensie w jakim o cywilizacji pisał Feliks Koneczny. Stwierdzam to z ogromnym smutkiem, ponieważ po raz kolejny potwierdza się rozpad wspólnoty narodowej Polaków. Polacy w fundamentalnych sprawach już nie tylko się różnią, ale zaczynają się czynnie nienawidzić. Obawiam się, że za jakiś czas nienawiść może dojść do takich rozmiarów, że za głoszenie swoich poglądów redaktora Lisiaka już z pociągu nie wysadzą, ale wyrzucą w biegu. Prędzej zrobią to ci z którymi się pokłócił niż reprezentujący jego poglądy. Tak się niestety porobiło, że to zwolennicy uprzywilejowania mniejszości seksualnych są stroną bardziej agresywną.

Dodatkowo te problemy bardzo się upolitycznia i instrumentalnie wykorzystuje w zaczynającej się kampanii wyborczej do europarlamentu. Powodem stał się zamiar władz Warszawy wprowadzenia czegoś w rodzaju edukacji o seksie do przedszkoli. Nie znam bliżej sprawy, a poza tym obawiam się, że zostanę rozjechany jak Jarosław Kaczyński, sprzeciwiający się zamiarom władz Warszawy. Podobnie jak Kaczyński jestem bezdzietnym kawalerem i to już nie młodym, a to ma całkowicie dyskwalifikować i pozbawiać wiarygodności w sprawie czy zgadzać się na uczenie przedszkolaków o sprawach seksu. Irytuje mnie tylko dlaczego jako bezdzietny kawaler mam mieć mniejsze prawo do wypowiadania się w tej sprawie niż jacyś homoseksualiści, którzy też dzieci nie mają.

Jak powiedziałem nie będę się tą sprawą szerzej zajmował. Wracam do upolitycznienia tych problemów i ich cywilizacyjnych skutków. Szukając jakichś historycznych analogii do obecnej sytuacji przypomina się zabór austriacki w 1846 roku i tak zwana rabacja, czyli mordowanie szlachty przez chłopów, kierowanych przez Jakuba Szelę, a podburzonych przez austriackiego zaborcę. W 1846 roku szykującą się do kolejnego powstania szlachtę i chłopów poza językiem i religią nie łączyło nic. Mogło się wydawać, że język i religia to bardzo mocno łączące elementy, ale okazało się to tylko pozorem. Zwyciężyła społeczna wrogość i umiejętnie podsycona z zewnątrz nienawiść. Współcześnie język jeszcze łączy może nawet dlatego, że się w nim kłócimy. Jednak religia, a ściślej Kościół już dzieli. Mniejsza teraz o to, kto będzie zarzynaną szlachtą, a kto rżnącymi chłopami. Pewnie nie dojdzie do okrucieństwa jak podczas rabacji, ale nie należy mieć złudzeń – w tej wojnie jeńców brać się nie będzie. Zamiast kos, siekier i wideł dzisiaj będzie i już jest wykańczanie poprzez media, odbieranie możliwości obrony, moralne niszczenie i ośmieszanie oraz szereg innych metod o których w naszej tradycji mawia się, że dziurki nie zrobi, ale krew wypije. Ta rosnąca wrogość w rozpadającym się narodzie aż prosi się o zewnętrzną inspirację do jakiegoś bardziej radykalnego, żeby nie powiedzieć ostatecznego rozwiązania. Obstawiam, że tak się stanie. Nie wiem i póki co nie potrafię przewidzieć kiedy.

A Państwo nie boicie się tej wojny?

Andrzej Szlęzak

za: FB

[Głosów:15    Średnia:4.2/5]
Facebook

9 thoughts on “Szlęzak: Ireneusz Lisiak wyproszony z pociągu za “homofobię””

  1. To jest rozpad światopoglądowy narodu, w głównej mierze wynika z uniformizacji państwowego procesu edukacyjnego pełnego sprzeczności i kłamstw. Edukacja w obecnym kształcie, ale mająca swe korzenie w ponad dwustuletniej tradycji, na naszych oczach doprowadziła do likwidacji polskiego etosu i kultury narodowej. To jest cios który postawi nas w jednym szeregu z nachdzcami, imigrantami i czort jeden wie z czym. Stajemy się powoli nawozem pod nowy europejski naród.

    1. A co to jest polski etos i kultura narodowa? Naród polski jako taki istnieje mniej więcej 120-130 lat, wcześniej za Polaków uważali się tylko jaśnie panowie szlachta i część “oświeconych” mieszczan, reszta, zwłaszcza chłopi to byli “tutejsi”, pogardzani i niewolniczo wykorzystywani przez szlachtę i bogaczy, i oni “Polski” szczerze nienawidzili, bo dla nich “Polak” to był jaśnie pan szlachcic, jego ekonom i jego karbowy, zdzierajacy z niego ostatni grosz a wcześniej ciemiężący pańszczyzną, a oni byli tutejsi albo “cesarscy”, bo Najjaśniejszy Cysorz(czy to austriacki, czy rosyjski) dał im wolność i pognębił panów. Niestety problemem polskiej edukacji było i jest to, że wychowywano młodzież w kulcie “szlacheckiej Rzeczypospolitej”, w kulcie przegranych powstań, w poezjach Mickiewicza i Słowackiego, w tym wszystkim co najpierw doprowadziło Rzeczypospolitą do upadku i zaborów, a później do powstań i klęsk. I stąd też, w obliczu braku ciążącej przemocy, naród się rozpada, bo jest zbudowany na podziałach, a nie na jedności, na klęskach a nie na zwycięstwach.

      1. To co Pan pisze to nie prawda, świadomość kultury narodowej w Polsce w istocie jest dużo starsza i sięga nawet XV w. i obejmuje nie tylko szlachtę a ona materialnie też była na różnym poziomie. Oczywiście, że były rozłamy, początkowo na tle religijnym, później tzw. rewolucje społeczne zrobiły swoje.
        Kiedyś ludzie rozumieli dlaczego żyją w takim porządku i lepiej ogarniali realia ekonomiczne.
        Nie pojmuje Pan przyczyn upadku I RP i stąd błędne wnioski. Te 120 lat o których Pan pisze to czas wykluwania się homo sovieticusa z jaja rewolucji protestancko- antyfrancuskiej i dotyczy nie tylko Polaków. To co Pan opisał to w istocie propagandowa wersja marksistowska współczesnej Polski. W tej wersji neguje się role ziemianstwa i dworu istoty polskiej kultury i fundamentów dobrobytu na ziemiach polskich przez wiele wieków.

        1. Pojmuję przyczyny upadku IRP, a mianowicie chaos wewnętrzny, spowodowany niewydolnym ustrojem “demokracji szlacheckiej”, powodującym anarchię i wydatnie ułatwiającym ingerencję państw ościennych(chyba nikt nie powie że system w którym o wszystkim decydował sejm, zrywany z woli jednego posła jest dobry i wydajny…) oraz przestarzały system społeczno-gospodarczy oparty na niewolnictwie(wróć, pańszczyźnie, wynoszącej w XVIII wieku miejscami 13 dni w tygodniu…). To że w czasach średniowiecznych chłop poczuwał się do jakiejś wspólnoty ze szlachcicem, to nie znaczy że później tak było. W miarę zwiększania się ucisku feudalnego jakiekolwiek poczucie wspólnoty narodowej u warstw niższych zanikło. I nie jest to żaden marksistowski mit, trudno dziwić się chłopu który w XV wieku do przerobienia na pańskim miał 1-2 dni w tygodniu, a po uregulowaniu swych zobowiązań mógł iść w świat gdzie mu się podoba, za to 100 lat później jego potomkowie mieli do przerobienia 5-6 dni w tygodniu, nie mogli nigdzie ruszyć się z obszaru swej rodzinnej wsi bez zgody pana, który sprawował nad nimi władzę życia i śmierci. Obciążenia ciągle wzrastały i w chwili rozbiorów doszły do 13 dni pańszczyzny tygodniowo(oczywiście cały czas mowa o “dniu roboczym” jednego człowieka, chłop z synem w jeden dzień odrabiali dwa dni itd.). W tym samym czasie, niedaleko na zachód chłopów oczynszowano już w XVI wieku, a władza szlachcica nad poddanym była o wiele mniejsza, przywiązanie do ziemi też nie istniało. Chłop w swojej ciemnocie rozumiał, skąd był taki porządek a nie inny, a mianowicie tak jak mu ksiądz dobrodziej na kazaniu powiedział, że tak musi być bo Bóg tak chce. Żadnego innego wytłumaczenia nie znajdował. Ten porządek był tez oczywiście fundamentem dobrobytu, dobrobytu dla dworów i ziemiaństwa. Jaśnie pan mógł się bawić w “kulturę”, bo zasuwali na niego niewolnicy. Stąd też w kolejnych powstaniach chłopi stali jak najbardziej po stronie zaborców(masowo uczestnicząc jedynie w powstaniu listopadowym, jako poborowi żołnierze pod strażą i w kajdanach wyrywani z domów), za to wiele Austriacy nie potrzebowali aby namówić ich do ruszenia na dwory z kosami i widłami. Dopiero właśnie rewolucja społeczna, tj. wyzwolenie chłopów i spadek znaczenia szlachty dzięki rozwojowi miast doprowadziła, że przez lata pracy organicznej udało się się uświadomić narodowo chłopów i miejską biedotę, a i to nie przyszło wcale łatwo, bo uwłaszczeni chłopi(zwłaszcza biedni) dalej byli w ekonomicznej zależności od dworu i jakoś nie chcieli odczuwać wspólnoty z (tfu)najjaśniejszym panem który dniem i nocą się bawił z ich ciężkiej pracy. W tych warunkach też o jakiejś wspólnej kulturze narodowej też nie może być mowy. Dopiero w XIX wieku romantycy, a później chłopomani sięgnęli po kulturę ludową, ale dla nich chłopi i ich kultura byli tylko ładną zabawką, tak samo jak później kultura murzyńska czy latynoska. A człowiek radziecki wyrósł w Polsce później, gdy po wojnie nastąpił nagły przeskok z postfeudalizmu w epokę przemysłową, skok społeczny o co najmniej 100 lat do przodu.

          1. Na pewno różna jest interpretacja historyczna, nie chcę się wdawać się w dyskusje czy o wszystkim decydował sejm: to oczywiste że nie, rola liberum veto też jest przesadzona. Stosuje Pan metodę argumentów ze skrajności, chociaż znam z autopsji z podkarpacia Pańskie argumenty używane przez chłopów w stosunku do konkretnych właścicieli ziemskich w okresie przed i i ii wś.
            Zawsze w społeczeństwie istnieje związek zależności ekonomicznej jednych od drugich raz bardziej raz mniej, istnieje wyzysk i co z tego.
            Co do twierdzenia, że nie było i nie ma wspólnej kultury polskiej, żródła historyczne temu zaprzeczają, zaprzecza temu literatura historyczna, oraz doświadczenie, w tej kulturze uczestniczyli wszyscy i szlachta i królowie i chłopi i mieszczaństwo. Prosta wiedza historyczna jest już elementem uczestniczenia i język. Na tej bazie ukształtował się światopogląd polsko-łaciński. Oczywiście, że nie każdy w równej mierze w tej kulturze uczestniczył i uczestniczy, są nawet odszczepieńcy, nie ma równości w tych sprawach.
            Pańska interpretacja jest jak najbardziej marksistowska. Tylko wyzysk.
            Przykład Pańskiej argumentacji utwierdza mnie właśnie w przekonaniu jak łatwo jest ulegać szkolnym uproszczeniom.
            Natomiast co do rozpadu światopoglądowego, Pańska argumentacja jest właśnie wzorcowa. Myśli Pan że istniej prosta droga od wyzwolenia chłopów spod “ucisku feudalnego” do zasiłków z “pomocy społecznej”? Skok 500 lat do przodu.

        2. (…)Kiedyś ludzie rozumieli dlaczego żyją w takim porządku i lepiej ogarniali realia ekonomiczne.(…)
          Co udowodnili np.:
          – Rabacją Galicyjską
          – szukanie obrońcy wiary w Katarzynie Wielkiej
          – tekstami (…)Litwa Ojczyzno moja! (…)

  2. Zdarzyła mi się podobna sytuacja w mieście Krakowie, gdy pani wypchnęła mnie z windy bloku w którym mieszkam, bo nie chciała jechać z chamką, czyli ze mną.W istocie jestem chłopką, acz mieszkam w dużym mieście i mam jakie-takie wykształcenie, zaś rzeczona pani wywodzi się z narodu wybranego.No i była stosowna do okoliczności afera, ale uchwalono, że jestem antysemitką a nawet – rasistką i rzeczona pani dobrze zrobiła.Czyli wojna żydów z chamami trwa.A swoją drogą, ciekawe, jakiej orientacji była osoba, co nie chciała jechać z p. Lisiakiem.

    1. Przykład internetu w pigułce. Autor się zapytał “A Państwo nie boicie się tej wojny?”. Logika mówi, by odpowiedzieć tak/nie/nie wiem itp. Ale w internecie odpowiedzi są inne. No niestety ale system szkolny zawodzi, skoro na pytanie “ile to 2-2” ludzie odpowiadają “czerwony”… Żałosne…

      Co do pytania – nieuniknionych rzeczy bać się nie należy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *