Szlęzak: Kacze ZOMO?

W niedzielę miały odbyć się wybory prezydenta Rzeczpospolitej. Wybory się nie odbyły. To sytuacja kuriozalna, pokazująca, że państwo polskie nie będące już państwem niepodległym, przestaje funkcjonować jako państwo w ogóle. Trudno nawet określić co to jest. Jeśli uznać, ze państwo to między innymi system instytucji, zapewniających funkcjonowanie społeczeństwu w ramach i w zgodzie z przyjętym powszechnie systemem prawa, na który to system instytucji i kształt tego prawa, owo społeczeństwo ma realny wpływ, to od mniej więcej dwóch tygodni takie państwo polskie nie istnieje. Jeśli przyjąć, że jednym z fundamentów wpływu społeczeństwa na państwo są wybory osób sprawujących władzę to to, co stało się w minionych kilku dniach było całkowitym zniszczeniem tego fundamentu. Oto niemal w jednym czasie odbywa się debata kandydatów na prezydenta i spotkanie na którym dwóch polityków, którzy ustalają, że dziesiątego maja wybory się nie odbędą. Sprawą zasadniczą jest, że politycy ci nie pełnią żadnych funkcji państwowych, upoważniających do decydowania o dacie wyborów. Co więcej, ich spotkanie w zasadzie nie dotyczy sytuacji państwa, jego bezpieczeństwa czy problemów gospodarczych. Chodzi o utrzymanie władzy przez obóz polityczny do którego należą. I co na to owo społeczeństwo? Ano nic! Zdecydowana większość obywateli nie wie, nie rozumie albo nie chce wiedzieć i rozumieć co się stało. Ta reakcja, to kolejny argument za tym, że państwo polskie nie funkcjonuje.

Paradoks tej sytuacji polega na tym, że nie tylko ze względu na epidemię koronawirusa te wybory odbyć się nie powinny. Wybory trzeba przesunąć. Jak i na kiedy, to rzeczywiście trudny problem. Na pewno jednak nie da się tego uzgodnić jeśli myśli się wyłącznie o utrzymaniu albo obaleniu władzy, a nie o zabezpieczeniu państwa i jego obywateli. Pisałem przed kilkoma tygodniami o rządzie zgody narodowej i tylko taki rząd byłby w stanie to zrobić. Takiego rządu nie ma, więc forma i termin wyborów pozostaną elementami politycznej bijatyki.

Patrząc na to, co w tym względzie wyrabia rządzący PiS, ma się wrażenie, a może już pewność, że to jakaś banda barbarzyńców dorwała się do władzy i niszczy wszystkie struktury państwa, które mogą być przeszkodą w utrzymaniu przez nich władzy. Zatem zniszczono sądy, którym i tak daleko było do sprawnego i uczciwego funkcjonowania. Zniszczono Państwową Komisję Wyborczą, która miała stać na straży zgodnego z prawem przeprowadzenia wyborów. Policja staje się coraz bardziej aparatem represji przeciw tym, którzy nie godzą się na rządzenie podporządkowane utrzymaniu władzy przez PiS. Patrząc na działania policji nie da się uciec od myśli, że za chwilę wejdzie w rolę ZOMO z okresu stanu wojennego w latach osiemdziesiątych. Trudno powiedzieć na jak długo Poczta Polska uniknęła utraty zaufania publicznego. Za brutalne zrzucenie na pocztowców przeprowadzenia nieudolnie przygotowanych wyborów, trudno nawet znaleźć odpowiednio mocne słowa potępienia. Zmarnowano dziesiątki, a może setki milionów złotych. Prawdopodobnie nikt za to nie odpowie. Rządzący o jedno potrafią zadbać. To poczucie bezkarności. W czasach kiedy powinna obowiązywać szczególna troska o grosz publiczny, uchwalono, że urzędników (czytaj funkcjonariuszy PiS-u) nie dotyczą przepisy karne o niegospodarności.

Bardzo wiele wskazuje, że ta sytuacja będzie się pogłębiać. Kryzys gospodarczy zaczyna narastać. Oficjalnie ma być oszczędnie. Obniżki wynagrodzeń w administracji i zwolnienia. Gdzie obniżki wynagrodzeń i zwolnienia, tam nie podwiązani pod partię rządzącą już się boją. Jednak nie wszędzie oszczędności i zwolnienia. Sędziowie, policja i służba więzienna na pewno podwyżki dostali. Dlaczego? Czy jest to forma kupienia lojalności na przewidywany czas zawirowań, gdy jakaś część społeczeństwa powie “dość!” Gdy rządziła PO z PSL-em Jarosław Kaczyński krzyczał, że ta władza stoi tam, gdzie stało ZOMO. Nie wiem czy to jakichś nieuchronny polityczny mechanizm czy też świadome działanie Kaczyńskiego, ale to on już jest bardzo blisko miejsca, w którym stało ZOMO. Obawiam się, że jak uzna, że utrata władzy jest realna, to nie zawaha się zrobić tego, co robiło ZOMO.

A Państwo sądzicie, że Kaczyński będzie gotowy wysłać ZOMO w obronie swojej władzy?

Andrzej Szlęzak

za: FB

[Głosów: 22   Average: 4.5/5]
Facebook

1 thought on “Szlęzak: Kacze ZOMO?”

  1. (…)Zmarnowano dziesiątki, a może setki milionów złotych. Prawdopodobnie nikt za to nie odpowie. (…)
    PO podmieniła kandydata, a zatem tych kart nie można wykorzystać… i Sasin poczuje smród z Czajki i ta baaaardzo wyrażnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *