Szlęzak: Winny Grzegorz Schetyna

Raz w życiu zetknąłem się osobiście z Grzegorzem Schetyną. On był ministrem spraw wewnętrznych, a ja prezydentem Stalowej Woli. Wręczał mi jakąś nagrodę za coś tam. Ciekawe również, że kilka lat temu, Jarosław Gowin w rozmowie ze mną, pozytywnie odróżnił Schetynę od Donalda Tuska. Określił Schetynę jako państwowca, co miało być kontrastem do postawy Tuska. Jest jeszcze coś, co powinno nastawiać mnie pozytywnie do obecnego lidera Platformy Obywatelskiej. Otóż Schetyna osobiście wyraził zgodę na moje kandydowanie do sejmiku z pierwszego miejsca listy Koalicji Obywatelskiej. Sprawa była wręcz anegdotyczna, ponieważ mojej kandydaturze sprzeciwiała się część aktywu PO w Stalowej Woli. Ponoć jedna pani pojechała do Warszawy z plikiem gazetowych wycinków z moimi krytycznymi wypowiedziami o ówczesnym premierze Tusku, co miało utrącić moją kandydaturę. Całą sprawę błyskotliwie podsumował ktoś w internecie, zadając retoryczne pytanie, jak trzeba być głupim, żeby kogoś dezawuować u Schetyny tym, że ten ktoś negatywnie wypowiadał się o Tusku.


Mimo tych zdarzeń, które powinny budzić moją sympatię do Schetyny, mam do niego pretensje. Mam pretensje, ponieważ Grzegorz Schetyna rozwalił mi koncepcję, którą sobie wypielęgnowałem, niemal wypieściłem. Do pewnego momentu wszystko mi pasowało. Już się czułem taki przewidujący i dalekowzroczny, a tu hoc, hoc, i bęc na dupę. Chodzi mi o koncepcję powstania systemu dwupartyjnego. Wynik wyborów do parlamentu europejskiego zapowiadał powstanie tego systemu. Tymczasem wystarczyło kilka miesięcy i zamiast klarownego podziału na dwa obozy zrobił się niezły bajzel.
Obwiniam o to właśnie Grzegorza Schetynę. Rozumowałem w ten sposób; wiadomo, że PO nie wygra wyborów parlamentarnych i dlatego powinna zadbać, żeby w centrum i na lewo nie mieć liczącej się konkurencji. Doprowadzenie do systemu dwupartyjnego dawało całkiem niezłe warunki na doczekanie wypalenia się rządów PiS-u i przekonanie opinii publicznej, że poza PO nie ma liczącej się opozycji. Tymczasem polityka PO była na tyle nieudolna, że zamiast ona wessać przynajmniej część PSL-u i jak największą część lewicy, to oba te ugrupowania pożywiły się wyborcami Platformy. W ten sposób PO przestała być szczytowym drapieżnikiem w politycznym łańcuchu pokarmowym. Przewiduję, że ten wegetarianizm źle się skończy. W polityce albo pożerasz, albo jesteś pożartym. Czyżby Grzegorz Schetyna zapomniał, że o żadne żarty tu nie chodzi?

Mam nadzieję, że Grzegorz Schetyna już żadnego konceptu politycznego mi nie rozwali. A Państwo sądzicie, że Schetyna coś w polityce zbuduje czy rozwali?

Andrzej Szlęzak

za: FB

[Głosów:7    Średnia:3.9/5]
Facebook

4 thoughts on “Szlęzak: Winny Grzegorz Schetyna”

  1. Schetyna założył Radio ESKA !

    A tak serio – Donald Tusk jest winny lewoskrętu PO. Latami, po 2005 roku, gromadził rozbitków z tonącej SLD. Z czasem elektorat lewicowy zaczął przerzucać głosy na PO. Jerzy Urban – jako jeden z pierwszych. O ile w 2007 roku taki Palikot był w PO mniejszością, o tyle w 2017 większość PO ma poglądy zbliżone do Palikota. W ciągu ostatnich 18 lat PO przeszła długą drogę – zaczynając jako centroprawica a kończąc jako centrolewica.

    1. Ale to chyba dobrze, że PO kanalizowała głosy lewicowego elektoratu? Dzięki temu nie panoszyło się w Polsce lewactwo w stylu Biedronia. Trzeba przyznać, że duża w tym zasługa Jarosława Kaczyńskiego, który zepchnął PO na lewo. Czasami tak sobie myślę, że cały ten PO-PiS został dobrze przemyślany przez Jarka – właśnie po to, żeby wypchnąć postkomuchów z życia politycznego.

        1. Pewnie tak, ale nijak to się nie przekłada na:
          1. poparcie dla realnego socjalizmu;
          2. popieranie LGBT i postmodernizmu;
          3. orientowanie się w polityce zagranicznej na Rosję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *