Tęczowa strategia PiS-owców

Tytuł mógłby sugerować, że chcę pisać o zawartej na Ursynowie koalicji. Ponoć umowa, której zawarcie politycznie nadzorował poseł A. Górski, ma szczegółowe odpowiednie zapisy. Np. wy „marsz równości”, my „marsz dla rodziny”, itd. W kolejnej kadencji, gdy współpraca zacieśni się, być może na „marszu dla rodziny” zobaczymy grupę pod tęczowym sztandarem, na którym wypisane będzie: „stop aborcji, adopcja dla gejów”. Osobiście chciałbym zobaczyć minę kolegów ze Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, którzy dla podtrzymania współpracy z A. Górskim przełykają tę żabę. PiS to nienormalność.

Mimo powabu tego tematu chciałem o czym innym. W ostatnim numerze „Uważam Rze” PiS-owska gwiazda J. Pospieszalski opublikował duży tekst o niedawnej paradzie równości. Tekst długi. Na drugiej stronie wybiło mnie z rytmu, gdy zdałem sobie sprawę, że od dłuższej chwili wcale nie czytam o homoseksualistach, ale o prześladowaniu PiS-owców. Począwszy oczywiście od tego, jak to bestialsko są mordowani, na przykładzie przypadku łódzkiego. PiS-iacka monotonność „Uważam Rze” mogła spowodować, iż nie zauważyłem przejścia do następnego artykułu – pomyślałem. Wróciłem na poprzednią stronę, stwierdziłem, że tekst ten sam i zacząłem poszukiwać myśli, której snucie doprowadziło J. Pospieszalskiego do jego ulubionego tematu.

Czy warto rozmawiać z J. Pospieszalskim, nie jestem przekonany, ale warto go czasem przeczytać. Może mimowolnie, ujawnił głęboką prawdę o naturze działań PiS-owców. „To właśnie wystąpienie w roli ofiary, nieustanne odwoływanie się do współczucia, apelowanie do empatii przyniosło oczekiwane rezultaty. Spójrzcie na nas, jesteśmy normalni, tacy jak wy, a dzieje nam się krzywda”. J. Pospieszalski pisze to o homoseksualistach. Czy nawet nie lepiej pasuje to do standardowych, serwowanych nam w nieskończoność bajek PiS-owskich? Dzięki temu zestawieniu natychmiast można zobaczyć, co łączy te grupy. Przyjmując narrację J. Pospieszalskiego, koalicja na Ursynowie okazuje się po prostu współpracą grup dyskryminowanych w Polsce przez złowrogą większość, która nie chce kochać J. Kaczyńskiego, ani homoseksualistów.

J. Pospieszalski ma całkowitą rację, gdy pisze, że homoseksualiści nie poszukują żadnego równouprawnienia, a po prostu żądają przywilejów. Nie zauważa jedynie, że sam przedstawiając się jako ofiara, jest równie śmieszny, co oni. No może śmieszniejszy jest jeszcze R. Ziemkiewicz. Kwilenie, liberalny salon nas nie chce, jest żałosne. Mówimy o gościach, którzy będąc częścią absolutnie głównego nurtu mainstreamu całymi latami zawodowo związani byli i raczej suto wynagradzani za pracę w TVP. Ich ukochanym tematem jest prześladowanie PiS-owców, czyli drugiego z największych ugrupowań kraju, którego szef jeszcze niedawno był premierem, a inni politycy piastowali czołowe funkcje. Inna sprawa, że z raczej słąbym rezultatem. Dodajmy, że chodzi o środowisko, któremu wolno wyzywać wszystkich od agentów i najgorszych, używać najbardziej brutalnych metod, gdy tylko ktoś z jakiegoś powodu im nie pasuje.

Mimo ewidentnie manipulacyjnego charakteru strategii „na ofiarę” tak na przykładzie homoseksualistów, jak i PiS-u widać niewątpliwą jej skuteczność. Pytanie, czy nie jest konsekwencją właśnie tej metody to, iż PiS nie może przekroczyć magicznej bariery dwudziestu-kilku procent poparcia. Logicznie rzecz ujmując: czy dyskryminowana mniejszość może stać się większością?

PiS-owcy i ich medialni poplecznicy przyjmują strategię prześladowanych dla praktycznych korzyści. J. Kaczyńskiego całkowicie urządza rola kwękolącej opozycji, można utrzymać na tym nakłady umożliwiające niezłą egzystencję redakcji. Po co jednak taka strategia dużej części polskiego Kościoła, który postanowił za bezdrurno służyć PiS? Tego zrozumieć nie sposób, skoro np. każdy postulat światopoglądowy choćby popierany przez większość Polaków jest w ten sposób skazywany na marginalizację. Kościół, nawet gdy był najbardziej prześladowany, stroić się w szaty ofiary raczej nie lubił. Czy tylko dlatego, że żaden ze świętych nie wpadł na tak genialny pomysł?

Ludwik Skurzak

[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Tęczowa strategia PiS-owców”

  1. Bycie ofiarą to klasyczny motyw Romantyzmu i mesjanizmu. Nic dziwnego, że te pisowskie degeneraty się do tej wizji świata odwołują.

  2. Mi trochę żal panów Lbickiego , Skurzaka i Wielomskiego , cierpią męki. Ktoś złośliwy może powiedzieć , że zachowują się jak odrzucone narzeczone, ale to za tęczowe. Tyle trudu ,tyle atramentu , a tu pisiakom rośnie i ojciec Rydzyk murem za Kaczorem.

  3. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Nie ma to jak tworzyć milion argumentów na sekundę. To musi być niesamowite uczucie. Jak każda fobia z resztą.

  4. Nie będę Ci tu wypisywał rzeczy, które wszyscy wiedzą. O tych, o których wiedzą nie wszyscy, będzie może okazja powiedzieć już wkrótce.

  5. Pachnie mi teorią spiskową godną opowieści o ludzie jaszczurów – Reptilianach pochodzących ze świata równoległego znajdującego się w czwartej gęstości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.