Tradycjonalizm, prawica i lewica w epoce Postmoderny

Od Redakcji: Prezentowany Państwu tekst prof. Aleksandra Dugina jest fragmentem wstępu do książki “Konserwatywna Rewolucja” tego autora. Książka jest zbiorem esejów, w których prof. Dugin dokonuje reinterpretacji i intelektualnego ożywienia tradycjonalizmu integralnego i rewolucji konserwatywnej. Czytelnikowi polskiemu dotychczas dostępny jest pochodzący z tego zbioru tekst “Erotyzm i Imperium” („Reakcjonista” nr XII/jesień 2011, s. 33-38), w tłumaczeniu niżej podpisanego.

Myśl przewodnia przyświecająca nam przy tłumaczeniu zaprezentowanego Państwu fragmentu była podobna do przedstawionej przez prof. Dugina: świat jest dziś diametralnie różny od tego, istniejącego w latach 30-tych i 40-tych, czy nawet w połowie lat 70-tych XX wieku. Na scenie politycznej występują już na ogół inni aktorzy, ci zaś, którzy znani są nam z poprzednich, odegranych już aktów, obecnie noszą inne maski, odgrywają inne role i wygłaszają odmienne kwestie. Nie wszyscy tradycjonaliści i konserwatyści chcą i potrafią przyjąć to do wiadomości. Są tacy, którzy myślą, że wciąż żyją w czasach wypraw krzyżowych, i wydaje im się, że amerykańskie wojska okupujące Irak i Afganistan to krzyżowcy niosący niewiernym światło wiary chrześcijańskiej. Niektórzy toczą konflikty rodem z XVIII wieku – ci z kolei wzywają do walki z jakobinami i żyrondystami. Wskazują przy tym niekiedy na Bliski Wschód, i na przykład koalicję państw demoliberalnych bombardujących Libię uznają za siłę otwierającą drogę do restauracji w tym kraju dziedzicznej monarchii i przywrócenia tam tronu prawowitej dynastii. Są też konserwatyści i ludzie Prawicy, którzy „przegapili” koniec „zimnej wojny” i największe zagrożenie dla chrześcijaństwa i wyrosłych z niego kultur, widzą dziś w nieistniejącym od blisko trzydziestu lat międzynarodowym komunizmie, uważając że obowiązkiem każdego człowieka Prawicy jest solidarność i skupienie się wokół sił dających owemu komunizmowi najmocniejszy odpór. Sytuacja ta przypomina nam nieco fabułę francuskiego komiksu “Les Phalanges de l’Ordre Noir”, w którym epigoni frankizmu i przeciwnych im republikanów wznawiają w połowie lat 70-tych hiszpańską wojnę domową.

Naszym zdaniem, jest to postawa ahistoryczna, wyrastająca z karmienia się iluzjami, wykonywania pustych i niczym nie grożących gestów, w historycznym przebraniu z minionych epok i pośród tekturowych dekoracji imitujących rzeczywistość. To postawa bezpieczna, gdyż nie wymagająca samodzielnej oceny rzeczywistości i podejmowania decyzji na własny rachunek. Bazuje na ocenach i decyzjach już dokonanych przez myślicieli z przeszłości i przenosi je mechanicznie w dzisiejszą, całkowicie odmienioną rzeczywistość społeczno-polityczną.

Nam bliższa jest postawa twórczej, programowej i doktrynalnej reinterpretacji, adaptowania transhistorycznych idei do kontekstu współczesnej nam „późnej nowoczesności” (Bauman) i krystalizującej się na naszych oczach Postmoderny (Dugin). Nie chcemy toczyć szermierczych pojedynków na niby i bawić się w wojnę plastikowymi karabinami na kolorowe kulki. Chcemy tradycjonalizmu ofensywnego, zdobywczego, śmiało rzucającego się w wir życia, w tworzenie nowego porządku rzeczy na gruzach rozpadającej się Moderny. W tym wyraża się dziś naszym zdaniem nawiązanie do ducha i dzieła krzyżowców oblegających Jerozolimę i konkwistadorów malujących słowa „Plus ultra!” na burtach karaweli, na pokładach których udawali się w nieznane dla chwały Kościoła i króla. Nie mamy złudzeń, że żyjemy w czasach Burke’a i de Maistre’a; zadanie nasze widzimy w uprzątnięciu gruzów Moderny XV-XX wieku i śmiałym zwróceniu się ku przyszłości, jak pisał Tomasz Gabiś: „ z radosnym poczuciem, że ów nowy porządek życia tworzony jest już dziś, każdego dnia, każdej godziny, na przekór siłom rozkładu i chaosu, na przekór tym wszystkim, którzy chcieliby na zawsze zasypać i pogrzebać to wszystko, co sprawia, że warto żyć.”

Z tą myślą przedstawiamy Państwu do lektury zamieszczone niżej tłumaczenie tekstu prof. Dugina. Tytuł i cytaty poprzedzające właściwy tekst pochodzą od Redakcji Xportal.

Ronald Lasecki

Tradycjonalizm, prawica i lewica w epoce Postmoderny

„Tradycjonalizm jest najbardziej rewolucyjną ideologią naszych czasów”

(Juliusz Evola)

“Konserwatysta pozostaje wierny swojemu powołaniu, jeśli tego, co uda mu się zrobić, nie traktuje jako prostego zachowywania wątłych pozostałości porządków, które odeszły w przeszłość, ale jako twórczy wkład w nowy porządek, który nie niszczy sam siebie lecz jest sojusznikiem życia.”

(Gerd-Klaus Kaltenbruner)

Największe wątpliwości może rodzić posługiwanie się przez nas kategorią „prawicy”. Pochylmy się nad tym zagadnieniem na nieco dłużej. Z punktu widzenia Tradycjonalizmu Integralnego, jedynego stanowiska właściwego dla przyłożenia zasad Świętej Tradycji do współczesnej rzeczywistości politycznej, naturalną jest postawa, którą często określa się mianem „skrajnie prawicowej”. Łatwo to zrozumieć – Tradycjonalizm Integralny stoi na stanowisku, że prawowicie urządzone stosunki społeczne istnieją jedynie w cywilizacji sakralnej, zbudowanej na zasadach hierarchii duchowej, na panowaniu kapłańskiego, religijnego pryncypium we wszystkich wymiarach życia, oraz na skupieniu władzy świeckiej w rękach jednego Suwerena, sprawującego ją stosownie do religijnej sankcji otrzymanej od duchownych piastunów godności religijnych. Oprócz tego, normalną z perspektywy tradycjonalistów, jest tylko ta cywilizacja, która zbudowana jest na zasadzie prymatu Jakości nad ilością, Idei nad egoistycznymi interesami, Ducha nad materią. Historia społeczna rozwija się jednak we wprost przeciwnym wobec tego ideału kierunku – od teokracji ku świeckości, od monarchizmu ku egalitaryzmowi, od duchowej i imperialnej dyscypliny ku apologetyce komfortu i indywidualnego dobrego samopoczucia. „Skrajną prawicą” na poziomie politycznym przyjęło się nazywać wszystkich tych, którzy sprzeciwiają się takiemu biegowi historii społecznej, starają się uchronić, jeśli zaś konieczne, to na nowo ustanowić sakralne stosunki społeczne, hierarchię, ustrój duchowy, na przekór siłom „subwersji” i „degradacji”.

Z drugiej jednak strony, proces upadku społecznego w naszych czasach zaszedł już tak daleko, że normy rzeczywiście sakralnej cywilizacji praktycznie całkowicie zniknęły z pola widzenia, rozpuściły się w dalekiej przeszłości, oddzielonej od nas, od dzisiejszego człowieka, ścianą niezrozumienia, zapomnienia, zobojętnienia. Osiągalnymi historycznie stały się tylko te formy, które same w sobie niosą bądź to spróchnienie i rozkład, bądź to bakcyle nihilistycznego modernizmu. Dlatego często polityczna „skrajna prawica” jest dla prawdziwego tradycjonalisty zbyt „lewicowa”, w rzeczywistości, w której całe spektrum polityczne bezpowrotnie zmienia się w stronę przeciwległą sakralnym normom. W pewnym momencie „konserwatyzm” przestaje w jakimkolwiek stopniu korelować z prawdziwym tradycjonalizmem, tracąc więź z tym, co sakralne, i przeistaczając się w dodatek do antytradycyjnego systemu, zupełnie dla niego nieszkodliwy. W takich mrocznych okresach, Tradycjonalizm Integralny jednoznacznie zwiera się z Rewolucją, z tymi wszystkimi siłami politycznymi, które przeciwstawiają się (nieważne, z jakich powodów) zgrzybiałemu i nienaturalnemu systemowi. W ten oto sposób, tradycjonaliści przejść mogą od „skrajnej prawicy” ku skrzydłu „skrajnie lewicowemu”, rewolucyjnemu, a nawet „socjalistycznemu” i „komunistycznemu”, pozostając przy tym całkowicie konsekwentnymi i logicznymi w swoim postępowaniu. Jak powiadał Moeller van den Bruck, „rewolucji nie należy tłumić, ale z nich korzystać i im przewodzić”.

(…)

Prócz tego, żyjemy w epoce szybkiego rozwoju rzeczywistości politycznej, gdy wiele dotychczas ukrytych i wcześniej niewidocznych politycznych i ideologicznych aspektów, ujawnia się nam w nowym, nieoczekiwanym świetle. W szczególności, pomimo otwarcie antytradycyjnego kierunku marksistowskich i „komunistycznych” idei, przy ich zderzeniu z liberalno-kapitalistyczną ideologią , a w szczególności z jej najwyższą formą – mondializmem – także „komunizm” okazuje swoje pozytywne, znaczy się „tradycjonalistyczne”cechy, niezależnie jak paradoksalnym i zaskakującym nie wydawałoby się to na pierwszy rzut oka.

Ważne by w tym miejscu przypomnieć, że jakimi by aspektami istniejących politycznych systemów – zarówno tych „prawicowych”, jak i tych „lewicowych” – nie posługiwali się „konserwatywni rewolucjoniści”, ich stanowisko nie zostaje przez ten fakt wzruszone w najmniejszym stopniu, pozostaje kompletne i wewnętrznie spójne, tak samo jak Tradycja jest ziemskim i doczesnym wcieleniem Wiecznego, zaś ci, którzy wierni są Tradycji, partycypują w jej Wieczności. Wszak jak pisał Moeller van den Bruck, „konserwatysta ma po swojej stronie wieczność”.

(Moskwa, sierpień 1993 r.)

Aleksander Dugin

Źródło: A. Dugin, Консервативная Революция, Moskwa 1994, s. 2-3.

Z ros. tłum. R. Lasecki

(tytuł i cytaty poprzedzające pochodzą od Redakcji)

za: http://xportal.alk.pl/?p=3845

a.me.

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Tradycjonalizm, prawica i lewica w epoce Postmoderny”

  1. Łatwiej skopiować tłumaczenia dokonane przez innych niż samemu coś przetłumaczyć. Ile tłumaczeń własnych jest na tym portalu? A przecież jest tutaj kilka osób płynie czytających i mówiących w innych językach, więc wielkiego problemu tutaj nie powinno być.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *