Ukraina po Majdanie: czy sojusz oligarchów z nową „demokracją” będzie trwałą podstawą państwa?

Taki, skrajnie uproszczony i ideologiczny obraz ukraińskiej rzeczywistości przedstawiają mainstreamowe media i mainstreamowi politycy nie tylko w Polsce (choć u nas chyba z jeszcze większym przekonaniem i zaangażowaniem), ale i w Europie. Tymczasem obraz ukraińskiej rzeczywistości na płaszczyźnie ekonomicznej i politycznej jest o wiele bardziej złożony. Demokraci nie zawsze działają demokratycznie, „kupuje” nie tylko Rosja, a zbrojny atak Rosji na Ukrainę nie koniecznie musi leżeć w interesie Moskwy, a tym bardziej wcale nie musi być powodem dalszego rozpadu państwa.

Gubernatorzy

            Gubernatorzy pełnią najważniejszą regionalnie funkcję polityczną w ukraińskich (oraz rosyjskich) realiach, a ich władza jest zdecydowanie mocniejsza, niż polskich wojewodów czy marszałków województw. Obszary ich „panowania” leżą daleko, często tysiące kilometrów, od centrów władzy w Kijowie (czy Moskwie). W Rosji są oni wybierani przez miejscową ludność w demokratycznych wyborach – na Ukrainie jednak są odgórnie mianowani przez rząd w Kijowie. A nowe, „demokratyczne” władze po-majdanowe bynajmniej nie zamierzają tego zmieniać. Wręcz przeciwnie, korzystają z takiego niedemokratycznego rozwiązania w najlepsze, starając się w ten sposób zapewnić swoją władzę.

            Przed obaleniem Janukowycza we wschodniej i południowo-wschodniej Ukrainie największą siłą polityczną była prezydencka Partia Regionów, i z jej szeregów wywodzili się też gubernatorzy. Ale po zwycięstwie opozycji i przejęciu przez nią władzy niemalże natychmiast, na początku marca, doszło do hurtowej wymiany gubernatorów we wschodnich obwodach. Część z nich tworzą „mierni, bierni, ale wierni” urzędnicy nowej władzy: gubernator obwodu chersońskiego Jurij Ordaczenko oraz obwodu charkowskiego Igor Baluta z „umiarkowanie nacjonalistycznej” partii ojczyźnianej Batkiwszczyna Julii Tymoszenko. Partia ta na wschodzie kraju nie posiadała znaczącego poparcia społecznego -  ale to dla nowych władz w Kijowie nie ma przecież żadnego znaczenia. Zresztą tacy partyjni aparatczycy i tak są w strukturach nowej władzy w mniejszości.

Oligarchowie

            W zdecydowanej większości są za to starzy oligarchowie, którzy od dawna wmieszani są w świat wielkiej polityki, choć bezpośrednio nie wiążą się z żadną siłą polityczną „na śmierć i życie” i potrafią „ułożyć się” z kolejnymi ekipami. Przykładowo gubernator Doniecka Siergiej Taruta – stalowy magnat Donbasu, właściciel m.in. Stoczni Gdańskiej, zaliczany do 500 najbogatszych ludzi na ziemi i posiadający majątek o wartości ok. 2 mld dolarów. Albo Ihor Kołomyjski – gubernator Dniepropietrowska, drugi najbogatszy człowiek Ukrainy, magnat medialny, prezes Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej na Ukrainie i właściciel klubu piłkarskiego Dnipro Dniepropietrowsk. Czy też Władimir Niemirowski, gubernator z Odessy, i Michaił Bołotskycz, gubernator Łużańska – obydwaj są wschodnioukraińskimi oligarchami i magnatami stalowymi i przemysłowymi.

            Sztandarowym przykładem wszechwładnego oligarchy pozostaje jednak wciąż najbogatszy człowiek Ukrainy, Rinat Achmatow: właściciel kopalń, hut, stacji telewizyjnych i klubu Szachtar Donieck. „Pośredniczy” on akurat pomiędzy separatystami z Doniecka a nowymi władzami w postaci przybyłej z Kijowa do Donbasu Julii Tymoszenko. I co bardziej wnikliwe media zachodnioeuropejskie, bo w Polsce takowych praktycznie nie mamy, zauważyły już, że całe to „pośredniczenie” jest jedną, wielką inscenizacją, a państwowa polityka przeplata się tam nierozłącznie z wielkim biznesem. Przecież obydwaj kandydaci Majdanu na urząd prezydenta także są oligarchami: „gazowa księżniczka” Julia Tymoszenko oraz „król czekolady” Petro Poroszenko. Ani samym oligarchom, ani nowym władzom bynajmniej nie przeszkadza w tym wszystkim, że większość oligarchów w równie dobrym stopniu potrafiła „się ułożyć” z reżimem Janukowycza, jak teraz z władzą „demokratów”.

Podsumowując: Majdan zastąpił skorumpowany reżim Janukowycza z zakulisową władzą oligarchów jawną i pozbawioną demokratycznej legitymizacji (której nie posiada zresztą sam obóz po-majdanowy) władzą tychże oligarchów. Oligarchowie, którzy wcześniej „finansowali” politykę, teraz sami będą przez nią „finansowani”. Jeśli ktoś wierzy, że to wszystko jest efektem przypadku czy niedociągnięcia, to musi być naprawdę bardzo naiwny. Tymczasem obraz ukraińskiej rzeczywistości, jaki panuje w Polsce i w dużym stopniu w Europie, jest taki, że to kupieni przez Rosję separatyści nie chcą uznać nowych, demokratycznych władz.

Oczywiście nowi gubernatorzy od razu przystąpili do wymiany niższych szczebli władzy administracyjnej, sądowniczej i milicyjnej na swoich ludzi, albo ściągniętych z zachodniej, lojalnej wobec nowych władz Ukrainy, albo wprost z zarządów hut, kopalń i fabryk. Demokracja w czystej postaci – tylko, że „bizantyjska”. Dlaczego obóz po-majdanowy tak stanowczo sprzeciwia się tak „demokratycznej” i „postępowej” idei federalizacji państwa, której wypełnienie uspokoiłoby przecież „separatystów”? Bo wtedy bardziej niezależne i suwerenne regiony  same stanowiłyby swoje władze. I oligarchowie raczej nie byliby gubernatorami.

Oligarchom zagraża Moskwa, a nie Kijów

            Renomowany amerykański ośrodek badawczy Stratford zwrócił uwagę na fakt, że oligarchowie stają się ważną podporą dla nowej władzy, pośrednicząc pomiędzy obozem po-majdanowym a „separatystycznymi” społecznościami obwodów wschodnich i południowych. Rola oligarchów może więc – i wszystkie posunięcia zdają się to potwierdzać – jeszcze bardziej wzrosnąć.

            Władzom w Kijowie bynajmniej nie przeszkadza, że tacy oligarchowie, jak Achmatow cz Dmytro Firtasz finansowali partię obalonego Janukowycza, a nawet aktywnie uczestniczyli w najwyższych strukturach władzy państwowej (Poroszenko). „Demokratyczny” rząd (bez demokratycznej legitymizacji) Jaceniuka z całą stanowczości ściga wprawdzie dawnych urzędników państwowych i wpływowych działaczy Partii Regionów, ale jednocześnie starannie „układa się” z oligarchami i bacznie uważa, by niczym ich nie rozgniewać. Kijów zapewnia ich, że ich pozycja i interesy nie są niczym zagrożone, a nawet stara się ich „zjednać”, nadają wysokie urzędy polityczne.

            Zagrożeniem władzy oligarchów nie jest więc Kijów i obóz po-majdanowy. Czy może być nim Moskwa? Zdaniem Stratforu – tak. Wprawdzie Rosja zdecydowane lepsze stosunki ma z oligarchami, niż z władzami w Kijowie; ale jednak oligarchom bliżej jest do nowych władz, niż do Putina. To obóz po-majdanowy zapewnia im pozycję, władzę i zyski. To on gwarantuje ich wpływy. Przyłączenie do Rosji czy chociażby federalizacja oznaczałaby koniec władzy oligarchów – dlatego ich interesy są tak mocno powiązane z Kijowem. Trzeba jednak pamiętać, że w przeszłości oligarchowie równie mocnie powiązani byli z Janukowyczem: ich poparcie dla rządu wcale nie musi być więc na dłuższą metę trwałe.

            Podsumowując: w obecnej sytuacji oligarchowie idą ramię w ramię z nową władzą. Ani jedni, ani drudzy nie posiadają demokratycznej legitymizacji w państwie. Jedni i drudzy są zdecydowanie przeciwni federalizacji i dalszemu rozpadowi państwa, bo zagrażałoby to ich interesom i ich władzy. Nowe władze polityczne gwarantują pozycję i zabezpieczają interesy oligarchów, a oligarchowie gwarantują za to jedność państwa i wpływ Kijowa na wschód i południe kraju. Przynajmniej na razie, bowiem oligarchowie mają to do siebie, że kierują się nie interesami państwa czy patriotyzmem, a własnymi interesami finansowymi. Setka najbogatszych oligarchów trzyma w swoich rękach 80% ukraińskiej gospodarki, oligarchowie posiadają liczne firmy poza granicami kraju, a majątki gromadzą na kontach w rajach podatkowych. Na sojuszu z takimi ludźmi opiera się obecnie nowa władza, i jedność państwa.

Czy możliwy jest dalszy rozpad państwa?

            Być może niebawem okaże się, że niepodległa Ukraina okazała się typowym „państwem sezonowym”. Sojusz, na którym opiera się obecny ład w państwie, jest nie tylko kruchy, ale i absolutnie niedemokratyczny. Tymczasem dążenia separatystyczne na wschodzie i południowym wschodzie stają się coraz bardziej zdecydowane. Nie dziwi bowiem, że takim – nowym – władzom, i starym oligarchom, ludność nie chce się podporządkować.

            Sytuacja w Donbasie jest bardzo napięta. Wzdłuż granicy ukraińskiej Rosja zgromadziła duże siły wojskowe. Realna władza po-majdanowego rządu jest stosunkowo słaba, co wyraźnie pokazały kolejne wystawiane ultimata wobec „separatystów” i nieudolna próba rozwiązania sytuacji w Słowiańsku i Kramatorsku siłą. Poza tym wydaje się, że Moskwa tylko czeka na odpowiedni moment, by powiedzieć, że Kijów nie panuje nad sytuacją na swoim terytorium, i w związku z tym trzeba bronić ludność rosyjską na wschodzie kraju przed chaosem i przemocą. Pytanie, czy możliwa jest wówczas konfrontacja zbrojna na szeroką skalę?

            Wydaje się jednak, że nie. Zachód wprawdzie wspiera nową Ukrainę i jest gotowy ją do pewnego stopnia finansować, ale na wojnę z Rosją nie pójdzie. Nawet Ameryka deklaruje gotowość niesienia pomocy ekonomicznej, finansowej, gospodarczej i „politycznej” – ale zdecydowanie zaprzecza, by USA miały dozbrajać ukraińską armię. Ukraińskie siły zbrojne są wprawdzie liczebnie silne, ale słabo uzbrojone (część sprzętu po prostu wyprzedano w ostatnich latach), ich morale stoi pod dużym znakiem zapytania (oddziały przysłane z zachodu zostały zatrzymane i rozbrojone przez ludność cywilną), a rządzącym wydaje się brakować zdecydowania, stanowczości, czy też odwagi. Gdyby faktycznie państwo ukraińskie miało nie przetrwać kryzysu, spowodowanego zamachem stanu wspieranym z zewnątrz, to pozostaje tylko zadać sobie pytanie, dlaczego Polska stanęła od początku z tak wielkim zaangażowaniem po stronie podżegającej konflikt i ingerującej w sprawy ukraińskie, narażając na bardzo poważny szwank nasze interesy gospodarcze i finansowe, i czy w konsekwencji takiego stanowiska nie przegapiła wyjątkowej historycznej okazji, by zrekompensować choćby część krzywd, poniesionych 75 lat temu?         

Michał Soska

a.me.                    

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *