Ukraina stawia się UE

Tymczasem brukselskie rozmowy sekretarza Rady Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony Andrieja Klujewa nie tylko nie przyniosły przełomu, ale przeciwnie – strona ukraińska oświadczyła nagle, że nie będzie więcej jednostronnie spełniać żądań Komisji Europejskiej, a do realizacji skierowane zostaną wyłącznie uzgodnione wspólnie punkty.

Departament informacyjny ukraińskiego MSZ na początku kwietnia podał, że „udało się w całości zrealizować 9 z 19-punktowego planu UE”. Jak zapewnił dyrektor departamentu, Eugeniusz Perebijnis – Kijów nie tracił nadziei na pozytywne zakończenie negocjacji integracyjnych do końca 2013 r., w pierwszej kolejności licząc na złagodzenie obowiązującego reżimu wizowego. Jeszcze 13 lutego Rada Ministrów zatwierdziła plan działań priorytetowych na rok 2013 dla integracji Ukrainy z UE, zawierający listę wskaźników, których spełnienie miało pozwolić na podpisanie umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską na Ukrainie w listopadzie 2013 roku. Tymczasem raport Komisji Europejskiej z 20 marca uznawał, że w 2012 roku Ukraina nie wypełniła większość głównych zaleceń Brukseli. To krytyczne stanowisko zostało nawet włączone do rocznego sprawozdania Komisji Europejskiej w sprawie wdrażania europejskiej polityki sąsiedztwa w odniesieniu do Kijowa. Ukraińcy poczuli się więc zobowiązani do dania odporu te krytyce i usztywnić swoje stanowisko – co z kolei spowodowało złagodzenie tonu po stronie Brukseli.

Sekretarz Klujew podkreślił, że Ukraina odchodzi od polityki jednostronnych ustępstw, zażądał też z deklaracji końcowej szczytu wzmianek o najbardziej kontrowersyjnych kwestiach. Dokument ten ostatecznie uznawał np., że „Kijów nie uznaje istnienia praktyki selektywnej sprawiedliwości” – co z punktu widzenia krytyków z Zachodu jest postulatem, ale dla władz ukraińskich – raczej rozgrzeszeniem dotychczasowych praktyk. W komunikacie nie padło też nazwisko Julii Tymoszenko.

W istocie jednak ważniejsze są kwestie gospodarcze, zwłaszcza handlowe. Brukselę zaniepokoił zwłaszcza pomysł wprowadzenia specjalnego podatku na europejskie samochody (który z kolei cieszy z jednej strony inwestorów obecnych na rynku rosyjskim, ale i zainteresowanych stymulowaniem produkcji na samej Ukrainie). Unię Europejską martwią też plany Kijowa odnośnie renegocjacji warunków członkostwa Ukrainy w WTO. Te ostre sygnały wychodzące znad Dniepru mają ewidentnie na celu przypomnienie Zachodowi, że w przypadku integracji Ukrainy z UE korzyści będą, a w każdym razie powinny być obopólne. Jeśli jednak Unia będzie mnożyć trudności – wówczas ogromny (choć finansowo wciąż słaby) rynek ukraiński może ograniczać dostęp do siebie.

Kijów w końcu zdecydował się na przypomnienie, że poza dymem „praw człowieka” i „praworządności” – umowa stowarzyszeniowa z UE miała stanowić w pierwszej kolejności kwestię gospodarki. Administracja Wiktora Janukowycza sięga więc po argumenty ekonomiczne słusznie uznając, że odwracanie od nich uwagi służy głównie interesom Brukseli. Wprawdzie daleko jeszcze od tego do uznania, że stowarzyszenie z UE jest dla Ukrainy po prostu niekorzystne – pewnością jednak jest to krok w dobrą stronę.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *