W rocznicę śmierci Bohdana Piaseckiego (1942-1957)

Szanowni Zebrani,

zgromadziliśmy się dziś, w 57. rocznicę porwania i prawdopodobnej śmierci Bohdana Piaseckiego, syna przywódcy przedwojennej Falangi i prezesa powojennego Stowarzyszenia Pax, Bolesława Piaseckiego. Okoliczności śmierci Bohdana, tak jak zostały naświetlone przez współczesną historiografię, są zgromadzonym tutaj zasadniczo znane. Chłopiec został porwany i zamordowany najpewniej przez Żydów związanych z MSW i z aparatem bezpieczeństwa. Zbrodnia była najprawdopodobniej zemstą za antysemicką działalność Piaseckiego w latach 30-tych i 40-tych. Śledztwo, napotykając liczne utrudnienia ze strony władz państwowych, zostało w końcu umorzone, nie doprowadziwszy do wykrycia, ani do schwytania sprawców. Domniemani winni, ukrywali się najprawdopodobniej w Izraelu.

Dziś, z naszej perspektywy, wydarzenia te prowadzą do kilku wniosków.

Bolesław Piasecki, jako polski eksponent trzeciej pozycji, w oczywisty sposób jest istotnym punktem odniesienia dla współczesnej polskiej Falangi. W związku z tym, zbrodnia dokonana na Bohdanie Piaseckim bezpośrednio nas obchodzi, jej zaś wyświetlenie – teraz już, niestety, raczej tylko w charakterze historycznym – jest przedmiotem zainteresowania naszej Organizacji.

Warto w tym miejscu przeprowadzić paralelę pomiędzy zainteresowanym wyciszeniem tej zbrodni środowiskiem żydokomuny, a aktywnym we współczesnej Polsce środowiskiem neokonserwatystów i syjonistów. Tak jak ci pierwsi byli przeciwnikami Bolesława Piaseckiego w okresie komunistycznym, tak ci drudzy są dziś naszymi przeciwnikami.

Zeświecczona tradycja mesjanistyczna judaizmu i wykorzenienie narodowe sprawiły – co tak dobrze w odniesieniu do Rosji udokumentowali Michaił Agurski i Aleksandr Sołżenicyn -, że żydowscy komuniści byli, w obrębie ruchu komunistycznego, zwolennikami i nośnikami najbardziej antypolskiego i radykalnego z nurtów tego ruchu. Te same cechy sprawiają, że żydowscy liberałowie – zarówno lewicowi („Gazeta Wyborcza”), jak i prawicowi („Gazeta Polska”) – są dziś, w obrębie ruchu liberalnego, zwolennikami i nośnikami najbardziej antypolskich i agresywnych nurtów tego ruchu.

Lewicowy żydowski liberalizm przybiera postać kosmopolityczną i zachodniacką. Zapatrzony jest w Paryż i w Brukselę. Atakuje religię, tradycję, rodzinę i państwo. Dekonstruuje i relatywizuje kategorie kulturowe i normy moralne. Zmienia znaczenie pojęć i odwraca system wartości. Zakłamuje historię. Promuje aborcję i liberalizm ekonomiczny. Skutkiem jego oddziaływania jest utrata podmiotowości przez państwo, rozkład społeczeństwa i demoralizacja jednostki.

Prawicowy żydowski liberalizm występuje pod postacią neokonserwatyzmu. Neokonserwatyzm jest bardziej niebezpieczny niż lewicowy liberalizm, ponieważ będąc wariantem liberalizmu, maskuje się jako prawica, w ten sposób przeciągając na swoją stronę prawicowych konserwatystów i narodowców. Swoją walkę z postmodernizmem, neokonserwatyzm prowadzi jednak z pozycji liberalnych, laickich, zachodniackich, atlantyckich, indywidualistycznych. Jest liberalny ekonomicznie, toleruje aborcję, dewiacje obyczajowe i afirmuje demokrację parlamentarną. Propaguje nienawiść wobec muzułmanów i Rosjan. Zakłamuje historię, a pod frazeologią patriotyczną i niepodległościową przemyca insurekcjonizm, republikanizm, postawy antypaństwowe i pospolite warcholstwo. Polityka historyczna neokonserwatyzmu w Polsce jest bałamutna, polityka zagraniczna – awanturnicza, polityka kulturowa – relatywistyczna i demoralizująca. Środowiska neokonserwatywne należą w dzisiejszej Polsce do najbardziej szkodliwych i, tak jak żydokomunę w okresie Polski Ludowej, należy je zwalczać.

Elementem polityki historycznej łączącym (post)żydokomunę i neokonserwatyzm jest niewspółmierne rzeczywistości akcentowanie roli historycznej narodu żydowskiego, skierowanego przeciwko niemu antysemityzmu, a także jego historycznego zwieńczenia w postaci zagłady europejskiego żydostwa podczas drugiej wojny światowej, co w żydowskiej i liberalnej historiografii zmitologizowane zostało jako tzw. „Holocaust”. To przejaskrawienie roli Żydów i znaczenia antysemityzmu, stawianych w centrum historii Europy, jest punktem wyjścia dla narracji historycznych piętnujących Europę, jako przede wszystkim miejsce cierpienia i kaźni Żydów, a jej narody – jako winowajców tego stanu rzeczy. Obraca się to między innymi przeciw Polsce, na ziemiach której żyła jedna z największych populacji żydowskich. Tego rodzaju polityka historyczna, ze względu na rozwój w jej obrębie specyficznych elementów, nazywana jest niekiedy „religią Holocaustu”, rozbudzając w narodach europejskich poczucie winy i wstydu z powodu ich historii i tożsamości.

Jest to zatem polityka antypolska, antyeuropejska i antytożsamościowa. Jako środek przepracowania wskazywanych przez siebie domniemanych win narodów europejskich, wskazuje bowiem na konieczność przewartościowania w duchu zachodniego liberalizmu ich kultur, tradycji i tożsamości. Polityka historyczna neokonserwatyzmu demoralizuje i paraliżuje moralnie narody europejskie, każąc im odmawiać wartości samym sobie. Z tych powodów, musi zostać odrzucona, tak jak odrzucone muszą zostać, zawarta w niej również pochwała insurekcjonizmu, a także powiązane z nią pseudo-antykomunizm, rusofobia, germanofobia i antypaństwowa koncepcja jednostki i społeczeństwa obywatelskiego.

Innym, wyjątkowo szkodliwym elementem neokonserwatyzmu jest jego filosyjonizm. Poparcie dla syjonizmu, to jest dla utworzenia i dla istnienia żydowskiego państwa narodowego w Palestynie – kraju uznawanym przez chrześcijaństwo za ziemię świętą – jest stanowiskiem w istocie antychrześcijańskim. Nie po to przez kilkaset lat, zwani krzyżowcami, pielgrzymi z Europy przelewali krew własną i cudzą za odwojowanie tej krainy z rąk niewiernych, by dziś ich potomkowie godzili się oddać ją na własność Żydom, a nawet aktywnie wspierać ich uroszczenia, Oczywiście, Palestyna jest też ziemią świętą dla wyznawców judaizmu i islamu, których uczucia religijne powinno się także szanować. Dlatego jednak właśnie, Palestyna nie może być własnością jednego tylko narodu ani przedmiotem uroszczeń żadnego państwa narodowego. Powinna raczej posiadać szczególny status jako oś obrotowa trzech kontynentów i miejsce spotkania trzech religii abrahamicznych. Będąc więc chrześcijaninem, nie można nie być wrogiem syjonizmu. Geografia sakralna chrześcijaństwa i geopolityka syjonizmu się wykluczają.

Również jednak powody bardziej przyziemne przemawiają za tym, byśmy występowali przeciwko syjonizmowi. Ze stanowiska tożsamościowego, to jest afirmującego każdą historycznie zakorzenioną i zwróconą ku swoim metafizycznym źródłom tożsamość zbiorową, nie da się bowiem bronić ani tolerować prześladowania i gnębienia arabskich mieszkańców Palestyny, czego dopuszczają się żydowscy okupanci tego kraju. Nie da się ich bronić tym bardziej, że Izrael jest na Bliskim Wschodzie eksponentem atlantyzmu, liberalizmu i globalistycznego systemu zachodniego.

W porównaniu z pacyfistycznymi państwami europejskimi, Izrael jawić się może jako państwo militarystyczne, etnocentryczne i stosujące politykę solidaryzmu społecznego. W zestawieniu ze swoimi arabskimi sąsiadami jest jednak oazą parlamentaryzmu, świeckości, polityki tolerancji wobec dewiacji i zboczeń seksualnych, liberalizmu społecznego i kulturowego wreszcie. Izrael jest jedynym krajem na Bliskim Wschodzie, w którym odbywają się regularnie parady dewiantów homoseksualnych. Pod względem dopuszczalności aborcji, pornografii, seksu przedmałżeńskiego i nieskromności w stroju i w obyczajach, Izrael jest miejscową forpocztą liberalizmu.

Jego istnienie służy też za pretekst stałej militarnej obecności USA w regionie, w ten sposób pogłębiając uzależnienie Europy i Turcji od Waszyngtonu, oraz szachując Rosję i niezależne państwa arabskie.

Syjonizm zatem, obok neokonserwatyzmu – podobnie jak on, będąc częścią rozleglejszego geopolityczno-ideologicznego projektu atlantyckiego – jest dziś głównym przeciwnikiem współczesnych sił tożsamościowych, tak jak w czasach Bolesława Piaseckiego, głównym przeciwnikiem sił trzeciej pozycji w Polsce była żydokomuna. Kontynuacją walki z nieistniejącą już dziś żydokomuną, jest zatem współcześnie walka z atlantyzmem, głównie zaś ze stanowiącymi jego kręgosłup neokonserwatyzmem i syjonizmem.

Bohdan Piasecki jest dla współczesnych polskich tożsamościowców męczennikiem tej walki i symbolem podłości naszych wrogów, choć on sam nie miał z tą walką przecież nic wspólnego. Właśnie dlatego jednak, że pomimo swojej niewinności i zupełnego braku zaangażowania, stał się tej walki nieprzypadkową bynajmniej ofiarą, jest postacią emblematyczną dla postępowania przedstawicieli obozu atlantyckiego. Współcześnie, dziesiątki takich jak Bohdan niewinnych dzieci ginie niemal codziennie w Palestynie, w Syrii, w Iraku, w Libanie, w Afganistanie i w wielu innych krajach, dlatego jedynie że ich rodzice należą do narodów wskazanych przez liberałów i globalistów jako wylęgarnia przeciwników społeczeństwa otwartego i wartości amerykańskich.

Ofiara młodego życia Bohdana Piaseckiego i ofiara w postaci cierpienia zadanego jego ojcu, odkupione mogą zostać jedynie unicestwieniem atlantyzmu. Bohdan i Bolesław Piasecki żyją bowiem w naszych ideach tożsamościowości i kontynentalizmu, żyją w stanowiącej rozwinięcie trzeciej pozycji doktrynie czwartej teorii politycznej. Krew przelana przez morderców chłopca nadaje tej walce wymiar osobisty, czyni ją współistotną każdemu z nas.

Dzisiejsze zbrodnie globalistów i neokonserwatystów nie pozostaną bez kary, tak samo jak nie pozostaną bez kary wczorajsze zbrodnie żydokomuny, czy jeszcze wcześniejsze zbrodnie poprzednich mutacji liberalizmu – ludobójstwo rewolucji francuskiej 1789 roku w Wandei, angielskie ludobójstwo katolików w Irlandii itd.

Nic nie zapomnieliśmy, niczego nie wybaczyliśmy.

Ronald Lasecki

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *