Wczoraj w Krakowie razem wyzwalali konopie idyjskie:

"Sadzić! Palić! Zalegalizować!" – krzyczało ok. 1200 osób, które przemaszerowały ulicami Krakowa w kolejnym Marszu Wyzwolenia Konopi. Za legalizacją marihuany manifestowali też politycy: Janusz Palikot oraz Janusz Korwin-Mikke.
Biorący udział w marszu przeszli z krakowskich Błoni przez ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego na Rynek Główny. W znajdującym się tam posterunku policji złożyli petycję "Stop bezprawiu!". Jak wyjaśnił Janusz Palikot, dotyczy ona tego, by nie stosować przepisów karnych wobec osób, które palą niewielkie ilości marihuany".

Za: http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/korwin-mikke-i-palikot-chca-wyzwolenia-konopi,75990,1

A. Me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Wczoraj w Krakowie razem wyzwalali konopie idyjskie:”

  1. To rzuca bardzo, bardzo powazny cien na cala akcje polityczna JKM. Propagowanie narkomanii jest niemoralne, a to co niemoralne nie ma nic wspolnego z prawica, ergo JKM jest zamaskowanym politykiem lewicowym.

  2. Myślę, że przed wypowiedzeniem się na jakiś temat dobrym zwyczajem jest zasięgnięcie na niego informacji z wiarygodnych źródeł. W wypadku JKM można to zrobić u samego źródła: http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Sadzic-Palic-Zalegalizowac,2,ID426508921,n JKM nie jest zwolennikiem żadnej „legalizacji”, ani tym bardziej nie propaguje narkomanii. Opowiada się on tylko za tym, żeby za dorosłego człowieka nikt nie mógł decydować w sprawach dotyczących jego samego. Nie brał on też udziału w marszu, ani nie popiera składania petycji na policji. Pan Mikke uważa po prostu, że każdy jest kowalem własnego losu i nie można za nikogo siłą decydować co może on palić, pić czy jeść. Myślę, że jak ktoś nie podziela tego poglądu, to nie jest konserwatystą, tylko rewolucjonistą, który chciałby, by wszyscy ludzie byli czyści, idealni, nieskazitelni i by stosować aparat prawa w celu urzeczywistniania tej wizji. Oczywiście wszyscy wiemy, że pan Janusz jest również zwolennikiem pełnej odpowiedzialności za swoje działania, jako naturalnej konsekwencji pełnej wolności w ich podejmowaniu.

  3. Pojawianie się na marszach ze zdegenerowaną dziczą i palikotem to kompromitacja tego człowieka.

  4. @Antoine Ratnik – Może mamy wprowadzić też prohibicję alkoholową, bo przecież picie to alkoholizm?

  5. ad:Antoine Ratnik Tak! „Niech zyje wolny lis w wolnym kurniku” ! Jednakże, gdy ten lis skrzywdzi kurę, lisa należy odstrzelić.

  6. Rzadko kiedy zgadzam się w stu procentach z poglądami i działaniami JKM, ale ten przypadek należy właśnie do takich wyjątków potwierdzających regułę. Nic bowiem nie jest dla mnie tak ważne, jak to żeby przestać być niewolnikiem. Owszem, bycie nim nadal, tyle że u bardziej łaskawego pana, było by może lepsze niż u mniej łaskawego, ale to nadal było by niewolnictwo i życie zgodne z czyjąś łaską, niegodne człowieka. To czy mój pan pozwolił by mi ćpać czy nie, nie ma akurat dla mnie znaczenia, gdyż tym się nie interesuję. Interesuję się za to innymi rzeczami, których obecnie nasz pan nam robić zabrania, takimi jak na przykład samodzielna budowa domu na własnej działce, albo praca i uprawianie sportu bez „profilaktycznych” pieczątek licencjonowanego przez pana lekarza. Ponieważ raczej trudno byłoby o powodzenie marszu w sprawie „legalizacji” tych rzeczy, to popieram właśnie zniesienie niewolnictwa i pełną wolność w sprawach dotyczących jednostki. Niektórzy „konserwatyści” widzę jednak że mają inne zdanie i uważają, że powinni mieć nad sobą tresera, który zadba o ich dobro i bezpieczeństwo. Cóż, za pewne są to osoby, które na budownictwie się nie znają i i tak zatrudniają do niego fachowców, sportu nie uprawiają, a lekarzom wierzą, że ich pieczątki mają zbawienny wpływ na stan zdrowia. Ich sprawa, ale dlaczego chcą oni swoje reguły postępowania narzucać też innym? Czy taki pogląd można jeszcze nazwać konserwatyzmem, czy nie jest to zwyczajny totalitaryzm? Mógłbym jeszcze dodać, że za pewne są to osoby, które lubią się raczyć rozmaitymi trunkami, gdyż przecież to właśnie nasz pan nam obecnie powala. Ale skoro nazywają one osoby stosujące używki „zdegenerowaną dziczą”, to zapewne same nigdy nie miały w ręce kieliszka, bo przecież nie rzucały by wyzwisk na samych siebie. W dzieciństwie za pewne też nie ruszały słodyczy, gdyż to jest również używka, którą przyjęło się uważać za właściwą dla tego wieku. A może właśnie używały, a nawet nadużywały i mają teraz żal do państwa o to, że pozwoliło na to im rodzicom? Stąd być może teraz te negatywne emocje do wszelkich pasterzy, którzy pozwalają swoim owieczkom tknąć niezdrowej paszy. I niestety również do polityków, którzy naszymi pasterzami nie zamierzają być w ogóle. Jeśli tak, to mogę tylko powiedzieć: Boże, chroń nas przed „konserwatystami”.

  7. @krzysztof Zgadzam sie z Panem calkowicie. Zamiast hasla „Sadzic!Palic!Zalegalizowac!( narkotyki) , lepej by bylo krzyczec ” Modlitwa!Studia!Sport!”

  8. @bajbajoc Alkohol nie jest narkotykiem. Wspolone wypice zbliza ludzi, a narkomania polega na tym, ze sie kazde indywiduum samo osobno niszczy we wlasnej norze: narkomania to czysta lewicowosc.

  9. @sadi34: Żyjemy we wspólnocie, a nie jesteśmy wolnymi atomami, gdzie każdy może się zaćpać i „zdechnąć pod płotem”. Jak tego pan nie rozumie, to jest mi bardzo smutno, ale nic na to nie poradzę. Poza tym dość mamy problemów z alkoholem, żeby legalizować kolejne używki. A są obecnie środowiska lewacko-liberalne, które z chęcią promowałyby degeneracki styl życia i zachęcały młodych ludzi co ćpania – bo nie dość, że człowiek skażony jest grzechem pierworodnym i mając do swobodnego wyboru dobro/zło, zawsze wybierze zło, to jeszcze na dodatek są dziś ludzie, którzy to zło promują, którzy do niego zachęcają tak mocno, jak nigdy wcześniej. A człowiek uzależniony od alkoholu czy narkotyków nie jest wolny, tylko jest zniewolony nałogiem. Wolny jest za to ten, kto ma nad sobą tresera (jak to pan nazywa) i któremu zakazano brać narkotyków i pić alkoholu dzięki czemu zachowuje trzeźwy stan umysłu. Co do niewolnictwa to z tego co wiem jest w Polsce zakazane.

  10. @krzysztof Nie chodzi o to, by promować degeneracki styl życia, tylko by nie wtykać nosa w prywatne sprawy poszczególnych osób, w te spośród ich wyborów, które dotyczą wyłącznie ich samych. Jak Pan tego nie rozumie, to jest mi przykro. Jeśli nie przyjmie się takiej polityki konsekwentnie, liczba nakazów i zakazów będzie tylko rosła, a już obecne są wystarczające do tego, by skutecznie zdegradować rolę rodziny i tym samym doprowadzić naród do demograficznej równi pochyłej. Mam tu oczywiście na myśli prawo budowlane, prawo pracy, obowiązkowe ubezpieczenia i wysokie podatki, a nie zakaz rozpowszechniania narkotyków, ale one wszystkie są efektem tej samej chorej ideologii, ideologii państwa opiekuńczego. Ja jestem za tym, by z tą ideologią skończyć raz na zawsze, by państwo odczepiło się wreszcie od tego w czym mieszkamy, gdzie i w jakich warunkach pracujemy, co jemy i czego uczymy nasze dzieci. By zlikwidowało wreszcie pochodzącą z kradzieży pomoc społeczną, żeby każdy kto obecnie leży pod płotem, bez względu na to czy pijany, czy naćpany, musiał wreszcie wstać na własne nogi i samemu zarobić na kawałek chleba. Ludzie mają na prawdę ogromny instynkt samozachowawczy i nawet wieloletni alkoholicy czy narkomani nie „zdechną” tak po prostu. Zawsze będą się starali przeżyć następny dzień. Im mniej dostaną od państwa, tym więcej będą musieli sami zarobić. Nie jest prawdą też, że człowiek mając do wyboru dobro i zło zawsze wybierze zło. Gdyby tak było, wszyscy chodzili by nawaleni legalnym dziś alkoholem. Nie jest też wolnością zabranianie komuś robienia sobie krzywdy. Wolność jest tylko wtedy, gdy dobro, prawdę, uczciwość wybiera się samemu. Gdy się tego nie robi, w normalnym państwie ponosi się tego konsekwencje, które stanowią nieraz bolesny, ale konieczny drogowskaz naprowadzający na właściwą drogę. Jeśli zamiast tego drogowskazu otrzymuje się tylko apodyktyczną opiekę państwa, nigdy nie będzie się wychowanym do wolności. Cały czas będzie się jak małe dziecko, które tylko czeka by po kryjomu zdjąć rękawiczki, żeby na złość babci odmrozić sobie rączki.

  11. Podzielam zdanie tych, którzy są zwolennikami decydowania o swoim losie na swoją własną odpowiedzialność. JKM od lat powtarza, jak chcesz to ćpaj, ale jednocześnie mówi, ale jeśli sprzedasz nieletniemu – zostaniesz ukarany. Skoro Bóg dał nam wolną wolę czynienia dobra lub zła, dlaczego ktoś ma nam ją odbierać? JKM nigdy nie propagował narkomanii, ale uważała, że jeśli ktoś chce swoje zarobione pieniądze wydawać na takie rozrywki to jego sprawa. Od troszczenia sie o narkomana jest jego rodzina i przyjaciele, a nie politycy i policja. Wiem, że niektórzy konserwatyści nie uważają JKM za polityka prawicowego, a jego libertarianizm ma być dowodem antyprawicowości. Jego libertarianizm, jest metodą na restytucję konserwatywnych wartości i konserwatywnego porządku świata.

  12. @Antoine Ratnik – Nie chcę być apologetą marihuany, ale Pański przykład jest nietrafiony, bo ganję używa się raczej w towarzystwie. Alkohol również jest narkotykiem, degeneruje, działa na OUN itd. Kontrola obywatela jest posunięta do takiego absurdu, że posłowie PiS-u i SLD chcą zdelegalizować całkowicie broń palną, ograniczyć posiadania broni białej i regulować sprzedaż napojów energetycznych. To jest droga do państwa totalnego.

  13. @maciejstawarz Jezeli Pana idealem zyciowym sa narkotyki i dopalacze, to ja juz wiecej nie mam nic do powiedzenia.Osobiscie wole rower, plywanie i dobry obiad z dobrym winem w gronie przyjaciol. Apologia narkomanii i sojusz z Towarzystwem Krzewienia Kultury Swieckiej dobitnie wykazuja, ze Nowa Prawica jest przedsiewzieciem antynarodowym o podejrzanej inspiracji, a jej przywodcy slabeuszami intelektualnymi mimo erudycji.Biedna Polska, rozdarta miedzy czcicieli samolotu i apologetami narkotykow.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.