Z zainteresowaniem przeczytałem francuskojęzyczną wersję dokumentu Document conceptuel de l’Initiative pour la gouvernance mondiale, opublikowaną przez rząd Chińskiej Republiki Ludowej (fmprc.gov.cn). Z tej racji, że zajmuję się stosunkami międzynarodowymi jest to dokument, którego treść mnie nie zaskoczyła. W istocie stanowi on podsumowanie koncepcji porządku światowego głoszonego przez Pekin od dawna, szczególnie od czasu gdy, wraz z dojściem do władzy Xi Jinpinga, państwo to wyszło z politycznego cienia i zaczęło prowadzić bardziej aktywną politykę, acz jest to polityka ostentacyjnie pokojowa.
Oglądamy dziś rozkład dotychczasowego porządku międzynarodowego. Z jednej strony cechował się on fundamentalną zasadą równości wszystkich państw w oczach prawa międzynarodowego. Z drugiej, dając wszystkim państwom formalną równość wobec tego prawa, nie dawał im równego głosu. Pięć mocarstw zasiadało w Radzie Bezpieczeństwa ONZ z prawem weta absolutnego. Było to o tyle logiczne, że ciało złożone z prawie 200 państw nie mogłoby sprawnie obradować i podejmować decyzji, a małe państwa nie byłyby zdolne wziąć na siebie odpowiedzialności – także militarnej – za realizację rezolucji ONZ. Pięć mocarstw dostało większe prawa, gdyż miały możliwości dbania o zachowanie prawa i pokoju. Paradoksalnie, system ten lepiej działał w okresie Zimnej Wojny, gdy świat podzielił się na dwa bloki, niż po upadku ZSRR. W warunkach hegemonii USA wszystkie państwa – zarówno te w RB ONZ, jak i w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ – stały się lalkami w amerykańskim teatrze. Rzadko ktoś odważał się przeciwstawić dyktatowi USA, a gdy miało to miejsce, to Waszyngton bezceremonialnie łamał prawo międzynarodowe i uchwały RB ONZ (np. druga wojna z Irakiem, bombardowania Jugosławii i Libii). Amerykański terroryzm państwowy swoje apogeum osiągnął przy okazji porwania prezydenta Wenezueli (styczeń 2026) i niesprowokowanego ataku na Iran, który oglądamy.
Agresja na Iran wykazała to, o czym badacze tzw. potęgometrii (dyscypliny badającej potęgi państw) mówili od dawna: w stosunku do szybko rosnących na sile państw takich jak Chiny, Rosja, Indie, etc., potęga amerykańska relatywnie zaczyna spadać i USA stają się władcą świata tylko w swoim subiektywno-narcystycznym przekonaniu o własnej wielkości. Powstaje świat wielobiegunowy. W tej sytuacji czas zastanowić się nad światem, gdzie prymat USA upadł. Chiński dokument stanowi propozycję urządzenia świata post-amerykańskiego. Wskazałbym tutaj kilka elementów tej koncepcji:
1/ Chiny chcą przywrócić fundamentalne idee ONZ. Najważniejsze i najbardziej konkretne z pięciu zasad to równość wszystkich państw w oczach prawa międzynarodowego, zakaz łamania suwerenności państw przez interwencje mocarstw i zasada wielobiegunowości, wyrażana przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.
2/ W dokumencie mówi się o zbyt niewielkiej reprezentacji Globalnego Południa w systemie ONZ, wskazując na potrzebę reformy ONZ. Nie ma mowy o powrocie do ładu z momentu, gdy ONZ powstawała 80 lat temu. Uwidacznia to skład Rady Bezpieczeństwa. W jej składzie znajdują się dwa upadłe mocarstwa, tylko dlatego, że 80 lat temu wygrały wojnę (Francja i Wielka Brytania), gdy nie ma w jej składzie na przykład rosnącej wielkiej potęgi w postaci Indii. W tej sytuacji – omawiany dokument tego nie przedstawia – trzeba albo ograniczyć RB ONZ do autentycznych mocarstw (USA, Chiny, Rosja), albo rozszerzyć ją o mocarstwa niebędące supermocarstwami (Indie, Brazylia, Niemcy, Japonia, etc.). W tym drugim wypadku liczba stałych członków urosłaby tak bardzo, że nie dałoby się utrzymać zasady weta absolutnego, gdyż sparaliżowałoby to proces decyzyjny.
O siebie dodam, że należałoby dokonać uściślenia kilku zasad, które stały się źródłami faktycznego rozkładu obecnego systemu na płaszczyźnie prawnej:
1/ Karta ONZ zakazuje prowadzenia wojen napastniczych, lecz jest bezradna w sytuacji, gdy napastnik nie wypowiada wojny, lecz ogłasza „operację pokojową”, „interwencję” czy „specjalną operację wojskową”. Nauki o bezpieczeństwie ukuły na to zjawisko pojęcie „konflikt zbrojny”. Twórcy Karty Narodów ONZ uznali, że agresor wypowiada wojnę i wierzyli, że zakaz jej wypowiadania spowoduje, że wojen nie będzie. Za Grocjuszem stali na stanowisku, że „państwa albo są w stanie wojny, albo pokoju”. Odnowione prawo międzynarodowe musi dokonać rewizji tego stanowiska, dostosowując się do rzeczywistości.
2/ Także myśl formuły Grocjusza twórcy Karty Narodów ONZ nie uwzględnili sankcji nakładanych na państwa lub potęgi przez inne potęgi. Prawo międzynarodowe nie zakazuje stosowania jednostronnych sankcji, gdyż w momencie jego uchwalania nie znano jeszcze takiego instrumentu. Kwestia ta wymaga uregulowania.
3/ Karta Narodów ONZ oparta jest na sprzecznych zasadach. Z jednej strony uznaje zasadę obrony integralności państwa, zakazując secesji bez zgody organu centralnego, gdy z drugiej strony uznaje fundamentalną formułę praw narodów do samostanowienia. Sprzeczność tę USA wykorzystało przy odrywaniu od Serbii Kosowa, a Rosja anektując Krym i Donbas. Twórcy prawa międzynarodowego błędnie uznali, że istniejące w chwili powstania ONZ granice są sprawiedliwe i nie będzie potrzeby ich zmieniania, a pisząc o prawie narodów do samostanowienia mieli na myśli kolonie, które w przyszłości uzyskają niepodległość. Tymczasem istniejące granice są kwestionowane przez wiele narodów i należałoby wprowadzić mechanizm ich pokojowej zmiany, nawet gdy nie zgadzają się na nie władze centralne.
Reasumując, uważam chiński dokument za dobry ogólny punkt wyjścia do dyskusji o porządku międzynarodowym, który w najbliższych latach musi ukształtować się po kresie dominacji amerykańskiej, a szerzej, Zachodu nad światem. Chiny uczyniły słusznie publikując dokument dość ogólnikowy i unikający szczegółów, gdyż ma on stanowić punkt wyjścia do dyskusji, która w najbliższych latach czeka całą ludzkość.
Adam Wielomski



Doczytał pilaster do momentu:
„szybko rosnących na sile państw takich jak Chiny, Rosja, Indie”
ROSJA !!!
Rosja jako państwo, które szybko rośnie na sile… 🙂
I w zasadzie starczy to za cały komentarz… 🙂
Rosja jest postmocarstwem. Niemcy, Japonia, Korea Południowa, Francja, Zjednoczone Królestwo czy Włochy – te państwa są w stanie przewyższyć Rosję militarnie, ekonomicznie i technologicznie. Jeśli tego nie robią, to głównie dlatego, aby nie zarzynać własnych gospodarek.
Ale te państwa same zarżnęły swoje gospodarki. Socjal, migranci, pseudoelity, podatki, zielony ład, etc. Można mieć zerowy dług, dobrą armię, rozwój i zadowolonych swoich obywateli. A można też wykonywać polecenia bestii/globalistów… Nazwać można ich jak kto woli.
Rosja ma zerowy dług, dobrą armię, rozwój i zadowolonych swoich obywateli?
Bardzo odważna i ekstrawagancka teza, pilaster by stwierdził. 🙂
To słabo Pilaster jak na taką analityczną głowę i kalkulator jak Ty…
Rosja już „buszuje” na Madagaskarze (lubią wygryzać Francuzów, ostatnio z Sahelu), ale to nie jest „siła” bo nie ma postaci miernika PKB.
Ale z tym Sahelem to bym nie mówił tak do przodu, bo turbaniarze ostatnio pogonili ich.
Nooo i? Turbaniarze ich pogonili na 1 dzień, teraz się bawią z nimi w Afrykańską Ofensywę Tet.
Tylko Ofensywa Tet dla Wietnamu Północnego była skuteczniejsza, zajęli chociaż Hue.
Nie wiem co to ofensywa Tet. Wiem, że tamtejsza junta jest już w rozsypce, a rosyjscy najemnicy są głównie od pilnowania kopalń.
Przez 150 lat, mocarstwa kolonialne rządziły prawie całym globem.
Ta epoka się kończy.
Nie przetrwała 1000 letnia Rzesza.
Nie przetrwało American Century.
Teraz mamy interregnum.
Stare nie chce zdechnąć, nowe sie dopiero rodzi…
Co się urodzi. nie wie nikt.