Dość często w formie felietonów i nagrań na YouTubie komentuję sprawy międzynarodowe, przy czym – jak łatwo zauważyć – moje analizy i oceny dość mocno różnią się od komentatorów tzw. głównego nurtu. Dlatego uznałem, że jako politolog z wykształcenia powinienem w końcu usiąść i spisać swoje refleksje. Tak powstała moja najnowsza książka Kres hegemonii Zachodu. Narodziny świata wielobiegunowego 2022-2026, o której kilka słów chciałbym teraz skrobnąć dla tych, którzy jeszcze jej nie czytali.
Podstawowym problemem w stosunkach międzynarodowych jest metoda interpretacji procesów długofalowych, jak i konkretnych zdarzeń. W Polsce komentatorzy mają z tym duży problem. Podchodzimy do tego albo emocjonalnie, albo ideologicznie. Analiza emocjonalna wynika z tego, że kogoś lubimy lub nie lubimy. Dlatego każdy fakt jest oceniany na korzyść tego lubianego i na korzyść nielubianego, nawet jeśli fakt ten jest zmyślony. Wskutek tego analiza zdarzeń jest tylko „analizą”. Doświadczamy tego od kilku lat, gdy hołubiona Ukraina była wiecznie wspaniała i bohaterska, a Rosja ciągle ponosiła klęski, upadała, a Putin zmarł w międzyczasie co najmniej z pięć razy, zdradzany przez wszystkich sojuszników, włącznie z Chinami. Równie fatalne „analizy” wynikają ze zmieszania ideologii z oceną tego, co się dzieje na świecie i gdzie są nasze interesy. Pcha to nas wiecznie do obozu „demokratycznego”, którego przywódcy traktują Polskę jako ekonomiczną i polityczną neokolonie, śmiejąc się z polskiej infantylności politycznej. Dlatego też pierwszy rozdział mojej książki poświęciłem mojej metodzie analizy stosunków międzynarodowych, którą staram się uwolnić od ocen emocjonalnych i ideologicznych, acz mam świadomość, że sama metoda w dużej mierze wynika z poglądów analizującego, przede wszystkim z jego poglądów antropologicznych, czyli z pewnej koncepcji człowieka i zachowań grup ludzkich zorganizowanych w państwa.
Jeśli kogoś moja metoda nie interesuje i chce się dowiedzieć jak oceniam sprawy międzynarodowe, to może pominąć rozdział pierwszy i przejść od razu do analizy polityki mocarstw w kształtującym się świecie wielobiegunowym. Tak, świat hegemonii zachodniej już się skończył i jest to fakt obiektywny. Istniał on w latach 1991-2022, gdy po rozpadzie Związku Radzieckiego Stany Zjednoczone nie miały godnego siebie rywala i mieliśmy – jak to nazywają Amerykanie – „moment jednobiegunowy”, gdy jedno mocarstwo kontrolowało cały świat. Towarzyszyły temu z jednej strony kolejne wojny w celu poskromienia „nieposłusznych” hegemonowi, a z drugiej strony postępująca globalizacja w postaci wolnego rynku światowego i procesów integracyjnych, czego przykładem była Europa zachodnia. Ale od pewnego czasu amerykańska hegemonia słabła. Nie, nie dlatego, że Waszyngton słabł. Przeciwnie, w odróżnieniu od UE siła USA cały czas rosła. Tyle, że spadała w relacji do wschodzących potęg, które rozwijały się szybciej i było ich kilka równocześnie. Chodzi przede wszystkim o Chiny, lecz także Indie i inne państwa Globalnego Południa, jak i o Rosję, która pod przywództwem Putina przezwyciężyła procesy rozkładowe epoki Jelcyna. Fakt, że Rosja od 2022 roku prowadzi wojnę i powolutku ją wygrywa pomimo wsparcia dla Ukrainy tzw. kolektywnego Zachodu i drastycznych sankcji ekonomicznych pokazuje, że można mu powiedzieć NIE w oparciu o Chiny (i nie tylko).
Dlaczego ludzie Zachodu przeoczyli moment utraty hegemonii? Moim zdaniem głównie dlatego, że potęgę oceniali w kategoriach PKB, a także popadli w samozachwyt i poczucie moralnej wyższości z powodu swojej demokracji i standardów prawo-człowieczych. Ten samozachwyt to tak naprawdę ukryty rasizm i protekcjonalne spojrzenie na świat, co prowadziło do niedostrzegania rzeczywistego układu sił.
Kres hegemonii Zachodu to wynik fascynacji PKB, które uważam za błędny miernik potęgi. Najważniejsza jest realna siła nabywcza (PPP), czyli ile za daną kwotę można rzeczywiście kupić w konkretnym państwie. Jest to szczególnie istotne w przypadku pomiaru możliwości militarnych. Gdy Rosja i Chiny płacą żołd żołnierzom to nie w stawkach amerykańskich, lecz własnych. Gdy kupują broń u siebie, a nie na Zachodzie, to po własnych cenach. Dla przykładu, PKB USA to 31 bilionów dolarów, gdy Chin 20 bilionów, lecz w PPP jest to dalej 31 bilionów w USA i aż 40 bilionów w Chinach. W Rosji wskaźnik PPP powoduje, że wydatki na zbrojenia tego państwa trzeba mnożyć przez 2,5. W efekcie USA wydają na zbrojenia bilion dolarów rocznie, gdy blok Chino-Rosji tylko ponad 0,4, lecz po przeliczeniu przez PPP okazuje się, że kwoty te są… praktycznie identyczne. Do tego dochodzi problem produkcyjny. W epoce globalizacji ekonomicznej wielkie korporacje przeniosły produkcję do Azji, która w tej chwili jest w stanie radykalnego sprzeciwu wobec amerykańskiej dominacji… Ale o tym szerzej w książce, do lektury której zapraszam.
Adam Wielomski
Kres hegemonii Zachodu. Narodziny świata wielobiegunowego 2022-2026, Pro Vita Bona 2026, stron 468.



„hołubiona Ukraina była wiecznie wspaniała i bohaterska, a Rosja ciągle ponosiła klęski, upadała,” Czytając ten portal odnosi się dokładnie przeciwne wrażenie. Rosja non stop zwycięża i gromi Ukrainę, Armia ukraińska została kompletnie zniszczona co najmniej czterokrotnie, sześć razy całkowicie zdezerterowała, a trzy raz się poddała wojskom katechona Putina. Żełenski został wielokrotnie obalony, przepędzony, a ile razy sam uciekł do Izraela, to już nawet pilaster nie liczył. 🙂
Oczywiście Rosja jeszcze nie upadła, ale wszystkie możliwe dane ekonomiczne wskazują, że upaść musi. Pytanie tylko kiedy. I nie, rozstrzygnięcie wojny nie nastąpi na polu bitwy dzięki jakiejś Wspaniałej Zwycięskiej Ofensywie, tylko tak jak I wojna światowa. W wyniku rozpadu strukturalnego jednej ze stron – czyli Rosji.
„świat hegemonii zachodniej już się skończył i jest to fakt obiektywny.”
W przeciwieństwie do faktów nieobiektywnych. Ten jest akurat obiektywny. Wypadałoby jednak wykazać tę obiektywność jakimiś obiektywnymi danymi liczbowymi. Takich oczywiście nie ma i być nie może.
„relacji do wschodzących potęg, które rozwijały się szybciej i było ich kilka równocześnie. Chodzi przede wszystkim o Chiny, lecz także Indie i inne państwa Globalnego Południa, jak i o Rosję,”
Rosję…
ROTFL!!! 🙂 🙂
Rosja jako szybko rozwijająca się potęga. 🙂 Kraj o potencjale porównywalnym z Hiszpanią i Włochami, bo już od Francji i Niemiec dużo mniejszym. 🙂
O ile ChRL można od biedy i na siłę kreować na „drugi biegun”, co jednak, po głębszej analizie, też jest nieuprawnione, o tyle pozostałe „inne kraje globalnego południa” to już na pewno w żadnym razie. Zresztą jakie konkretnie kraje, skoro ma być ich kilka?
„Kres hegemonii Zachodu to wynik fascynacji PKB, które uważam za błędny miernik potęgi. Najważniejsza jest realna siła nabywcza (PPP), czyli ile za daną kwotę można rzeczywiście kupić w konkretnym państwie.”
Otóż nie. Różnica pomiędzy PKB a PPP wynika z różnicy poziomu zamożności danego kraju. I wynika z różnicy w cenach najbardziej podstawowych dóbr i usług produkowanych lokalnie. Fryzjer w Nowym Jorku jest o dwa rzędy wielkości droższy niż fryzjer w jakimś rosyjskim Muchosrańsku,, czy innej chińskiej pipidówie. Tak samo wypiekane na miejscu bułki, warzywa i owoce.
Natomiast dobra złożone technologicznie, produkowane na rynkach światowych, maja ceny już bardzo zbliżone. Także oczywiście broń. Gdyby ChRL, lub Rosja faktycznie mogły produkować jakiś towar, broń, czy cokolwiek innego, czym się handluje globalnie, czterokrotnie taniej niż USA czy Europa, to cały świat kupowałby to coś w ChRL, lub Rosji, a nigdy w Europie czy USA. Dlatego jako miarę potęgi i hegemonii należy używać właśnie PKB, a w żadnym razie PPP. To drugie może służyć tylko do oceny poziomu życia w danym kraju.
„Gdy Rosja i Chiny płacą żołd żołnierzom to nie w stawkach amerykańskich, lecz własnych.”
I dlatego, kiedy dochodzi do wojny, np na Ukrainie, owi żołnierzy walczą właśnie proporcjonalnie do własnych stawek, a nie do stawek amerykańskich. 🙂
„W Rosji wskaźnik PPP powoduje, że wydatki na zbrojenia tego państwa trzeba mnożyć przez 2,5. W efekcie USA wydają na zbrojenia bilion dolarów rocznie, gdy blok Chino-Rosji tylko ponad 0,4, lecz po przeliczeniu przez PPP okazuje się, że kwoty te są… praktycznie identyczne.”
Jak już napisał pilaster wydatki militarne należy porównywać w parytecie PKB, a nie PPP. A jest jeszcze drugi poważny błąd. Ignorowanie efektywności z jaką pieniądze na zbrojenia są przetwarzane na faktyczny potencjał bojowy. Skoro korupcja w ChRL i Rosji jest kilkukrotnie wyższa niż w USA, to i ta efektywność jest proporcjonalnie kilkukrotnie niższa.
Jeżeli jeden samolot chiński kosztuje trzy razy mniej od amerykańskiego, to nie oznacza że jest on od niego trzy razy gorszy. Oznacza że jest co najmniej 7-8 razy gorszy.
Według Pilastra światem rządziły i nadal rządzą republiki kupieckie typu Nowogród Wielki i Florencja, bo przecież były bogatsze (miały wyższy PKB)…
A to już dobre, że gdyby np. Chiny produkowały towary 4 krotnie taniej niż reszta, to cały świat kupowałby u nich…przecież cały świat właśnie kupuje u nich prawie wszystko, chyba że Pilaster pokaże mi jakiś np. europejski smartfon podbijający rynki światowe. A broń? Do wojny z Ukrainą rosyjska broń uzbrajała tak ze 3/4 globu- wystarczająco tania i wystarczająco dobra, to że wystarczająco dobra to pokazuje właśnie wojna. Z tym że Rosja musi już ją produkować na własne potrzeby więc eksportu nie ma.
Znowu buja w obłokach
Dokładnie. Przecież dopóki nie zaczęli walić cłami (skądinąd słusznie) to na potęgę kupowało się przez Aliexpress i towary stąd szły z Chin.
„Do wojny z Ukrainą rosyjska broń uzbrajała tak ze 3/4 globu-”
Udział w światowym handlu bronią (eksporcie) w roku 2020
https://www.sipri.org/sites/default/files/2021-03/fs_2103_at_2020_v2.pdf
USA – 37%
Rosja – 20%
Francja – 8,2%
Niemcy – 5,5%
Dominowały więc (ponad 50%) zdecydowanie kraje o wysokich koszach pracy. Zupełnie odwrotnie niż twierdzi PIS
Już nawet nie chodzi o to, że PIS nieustannie łże. Ale że łże tak grubo, prymitywnie, na chama. 🙁
A no tak. Bo jak ktoś kupuje broń francuską, niemiecką to nie kupuje rosyjskiej. Na pewno.