Wielomski: Słowo do korwinistów

Miło mi poinformować, że właśnie wyszła z drukarni moja najnowsza książka Sojusz ekstremów w epoce globalizacji. Jak neoliberałowie i neomarksiści budują nam nowy świat. Zachęcając Państwa do jej lektury, równocześnie chciałbym napisać kilka słów do Czytelnika konserwatywno-liberalnego, wolnościowego, „korwinistycznego”, czyli tego, który czyta mnie na tych łamach, a to dlatego, że książeczka ta może zostać przezeń źle zrozumiana.

Skąd moje przypuszczenie? Ano stąd, że znaczna część tej pracy – o czym świadczy już sam jej tytuł – skierowana jest przeciwko neoliberalizmowi, a słowo to wielu, a może i większości Czytelników, może kojarzyć się pozytywnie, jako próba odbudowy liberalizmu klasycznego, czyli powrotu do liberalnych korzeni, bez kłaniania się bożkowi socjalizmu. Ze swojej strony nie uważam neoliberalizmowi za powrót do liberalizmu klasycznego, lecz za jego zwyrodnienie. Klasyczny liberalizm w XIX wieku, funkcjonujący do wybuchu I wojny światowej („socjalizm wojenny”) czy też do Wielkiego Kryzysu z 1929 roku, gdy został zastąpiony New Dealem, zawsze funkcjonował w ramach państwa narodowego, i jego rozwojowi towarzyszyło silne państwo prowadzące mniej lub bardziej dyskretną politykę protekcjonistyczną, polegającą na promocji własnych wyrobów. Z tego też powodu liberalizmowi temu służył kolonializm. Tereny skolonizowane służyły jako źródło tanich surowców i rynek zbytu dla własnych wyrobów.

Tymczasem neoliberalizm programowo oznacza supremację międzynarodowych korporacji nad tradycyjnymi państwami narodowymi. Oznacza zniesienie jakiejkolwiek kontroli nad międzynarodowymi korporacjami, które zupełnie swobodnie mogą przemieszczać swoje zasoby, fundusze, zyski, sprowadzać obcą siłę roboczą, etc. Przy tym wszystkim posiadają faktyczne przywileje nad małym i średnim kapitałem miejscowym. Płacą niższe podatki niż lokalni przedsiębiorcy, ponieważ korzystają z licznych ekstraordynaryjnych ulg podatkowych, a rządzy częstokroć dopłacają takim korporacjom za inwestycje w swoim kraju. W ten sposób kapitał kosmopolityczny uzyskuje przywileje kosztem kapitału lokalnego, a wskutek tego wypiera go, powiększając swoje zyski. Co więcej, kryzys finansowy ostatnich latach dowiódł, że ponadnarodowe korporacje finansowe są „zbyt wielkie, aby upaść”. Tak więc zadłużone banki, zamiast „normalnie” zbankrutować, dostały gigantyczne zastrzyki finansowe od swoich rządów, albo na koszt podatnika bezpośrednio, albo za pomocą dodrukowanych pieniędzy, czyli na koszt podatnika pośrednio.

Każdy konserwatywny liberał oczywiście potępi te przywileje dla „wielkich” i nazwie je „socjalizmem” wynikającym z osmozy korporacji i rządów. W książce Sojusz ekstremów chciałem jednak pokazać, że zjawisko to – niestety – wynika z neoliberalizmu. Ludwig von Mises i Friedrich A. von Hayek, którzy uważani są za ojców neoliberalizmu, słusznie zwalczając new-dealowską paninterwencję państwa w gospodarkę i koncentrując się na nadmiernym rozroście państwa, nie spostrzegli jednego niebezpieczeństwa. Nie dostrzegli zagrożenia odwrotnego, gdy wielkie korporacje staną się tak wielkie, że zaczną rozstawiać po kątach polityków i państwa narodowe, wymuszając korzystne dla wielkich graczy rozwiązania prawne, a gdy wielcy gracze zostaną zagrożeni bankructwem, to zupełnie bezczelnie wymuszą na państwach macierzystych spłatę ich długów za pomocą pieniędzy podatników lub inflacyjnego pieniądza. Chciałem w ten sposób pokazać, że jeśli wolny rynek prowadzi do nadmiernej koncentracji kapitału i rozwoju kosmopolitycznych korporacji finansowych, to najwięksi beneficjenci tego systemu w pewnym momencie stają się największymi zwolennikami państwowego paninterwencjonizmu, gdy tylko przynosi im to korzyść. Słowem, Mises i Hayek nie przewidzieli, że to nie socjaliści zniszczą wolny rynek, lecz międzynarodowe korporacje, szczególnie finansowe.

Druga część książki poświęcona jest tytułowym neomarksistom. Pod pojęciem tym rozumiem ideologów lewicowych, odwołujących się do Marksa i jego metodologii, którzy jednak skonstatowali w 1989 roku klęskę komunizmu i pogodzili się z instytucją własności prywatnej, domagając się jej opodatkowania na cele socjalne. Pokazuję przy tym, że powstała – teoretycznie dziwaczna – koalicja neoliberałów i neomarksistów. Przy czym, mówiąc językiem z PRL, „funkcja kierownicza” w tym sojuszu przynależy do międzynarodowych korporacji, które wpłacają duże pieniądze na utrzymanie rozmaitych neomarksistowskich fundacji i think-tanków. Dlaczego? Dlatego, że bezzębny i nierewolucyjny już dziś neomarksizm buduje poręczne dla wielkiego kapitału doktryny na rzecz globalizmu. Neomarksiści, częstokroć żydowskiego pochodzenia, mają autentyczną fobię wobec narodów i państw narodowych, wszędzie wietrząc ewentualny antysemityzm i groźbę Holocaustu 2.0. Poza tym bardziej niż wielkiego kapitału nienawidzą klasy średniej („drobnomieszczaństwo” w narracji marksistowskiej). Dlatego też wspierają „wielkich inwestorów” w dziele neoliberalnej globalizacji, stając się pomagierami ich systemu.

Adam Wielomski

Książkę Sojusz ekstremów w epoce globalizacji. Jak neoliberałowie i neomarksiści budują nam nowy świat (Pro Vita Bona, Warszawa 2021) można kupić w sklepie na stronie provitabona.pl/sklep/ 

Facebook

27 thoughts on “Wielomski: Słowo do korwinistów”

  1. Tak na prawdę jedno jest istotne – który ustrój maksymalizuje stopę wzrostu PKB. Jeśli neoliberalizm sprawia, że społeczeństwo bogaci się o 1% rocznie szybciej niż w klasycznym liberalizmie, to trzeba go poprzeć. W każdym razie, nacjokratyzm jako taki jest ustrojem mało efektywnym – wprawdzie pozwala na rozwój szybszy niż realny socjalizm, ale przegrywa z klasycznym liberalizmem, neoliberalizmem, czy nawet chadecją. Stopniowanie jest takie (dla Polski A.D. 2021):

    1. klasyczny liberalizm – 6%
    2. neoliberalizm – 5%
    3. chadecja/konserwatyzm – 4%
    4. rozmaite nacjonalizmy (oświecone i ciemnogrodzkie) – 1%
    5. socjalizm – 0%

    Amen!

    1. Co innego jest istotne. Niech ludzie pokroju A.W. lepiej ustosunkują się, czy obecnie wolności jest za dużo, czy może za mało. Narodowcy uważają, że mamy raczej przesyt wolności.

    2. No właśnie nie…

      Na wzrost gospodarczy nie wpływa ustrój, ale seria różnych czynników.

      Powiedzmy cofniesz się do VII wieku na ziemie nadwiślańskie. Już ma miejsce osadnictwo Słowian. Nauczysz jedno plemię trójpolówki, relatywnie prostej i wczesnej formy płodozmianu. Inne plemię dalej będzie prowadzić gospodarkę wypalania traw. I tu i tu będzie taki sam ustrój, ale jedno plemię będzie miało wyższy wzrost niż drugie.

      Innym przykładem będą podległe ZSRR demoludy a Jugosławia. I tu i tu ustrój socjalistyczny, ale na Jugosławii prawie każdy miał toaletę a w takim PRL toalety miało około 30% mieszkań. Kiedy upadł blok sowiecki to Jugosławia miała potencjał ekonomiczny i polityczny do zainicjowania Inicjatywy Środkowoeuropejskej (oferując układ też kapitalistycznej Austrii i Włochom), kiedy równolegle część dawnych demoludów była na granicy bankructwa. Duża różnica gospodarcza a i tu i tu socjalizm.

      Mamy długi okres Korei Południowej. Państwo faktycznie rządzone przez wojsko, które wymusiło by firmy inwestowały w hutę, stocznię, elektronikę itp. grożąc doprowadzeniem ich do bankructwa, kiedy to lokalne firmy chciały zainwestować w przemysł tekstylny i inny lekki. Wojskowe władze bawiły się w cła, regulacje, ignorowanie praw autorskich itp. A jednak to wszystko przyniosło Korei Południowej status jednego z centrum nowoczesnej i innowacyjnej gospodarki. Zestawić można to z Birmą, dyktatorsko rządzone przez wojsko, też ingerujące silnie w gospodarkę itd. I Birma to taka raczej biedniejsza niż bogatsza.

      Tworzenie takich prostych reguł i zasad to nadmierny wpływ grania w gry komputerowe. Niczym jak w Europa Universalis 2 – przesuniesz suwak polityczny bardziej na merkantylizm to będziesz mieć takie modyfikatory a jak w wolny handel to takie modyfikatory. Ale życie to nie gra… Życie jest znacznie bardziej złożone

      1. Absolutnie nie. Im większy Index of Economic Freedom, tym większa roczna stopa wzrostu – przy niezmienionych pozostałych parametrach. To jest funkcja rosnąca, a w każdym razie – niemalejąca.

        1. A na jakiej podstawie ten wniosek?

          Człowiek nauki, kiedy kreuje hipotezę, bierze obiekt, zmienia parametr, potem patrzy na rezultat. Jeżeli hipoteza się potwierdzi to może potem podstawić pod wykres lub wzór i relacja będzie prawdziwa niezależnie od czasoprzestrzeni. Wpływ ilości żelaza na parametry stali jest taki sam w Polsce piastowskiej, Chinach dynastii Ming czy Francji Macrona.

          I mamy szarlatanów, którzy rysują na wodzie i do swoich tez dają setki abstrakcyjnych warunków.

          Czy ktoś wziął dwie społeczności w podobnych warunkach ale jednemu dał tylko i wyłącznie 2 punkty indeksu więcej a potem zobaczył na rezultat? Czy potem powtórzył badanie by wyeliminować czynniki losowe?

          Ofc nie.

          Dodatkowo pamiętaj że wartość indeksu jest szacowana z kilkunastu faktorów. Jeżeli jeden obniżymy o 20 punktów a drugi podwyższymy o 20 punktów to indeks będzie taki sam, ale realna różnica znaczna.

          Ten indeks to szarlataneria… A wpływ technologii na gospodarkę przy podobnych warunkach odnotowywany był. Ot chociażby zestawić plemiona germańskie z kontynentu i tymi ze Skandynawii w okresie poprzedzającym Wielką Wędrówkę Ludów.

          1. „Ten indeks to szarlataneria…”

            Oczywiście, że szarlataneria i chyba nawet pilaster (Marcin Adamczyk, lat 51) to zauważył. W końcu spuścił z tonu i powiedział, że trzeba to wszystko w jakiś 12-wymiarowych przestrzeniach analizować, bo wzrost tego indeksu o 1 w pewnej kategorii z dwunastu nie jest tym samym, co wzrost o 1 w innej. Jedne z tych kategorii są bardziej wartościowe i pożądane, zaś inne mniej. Sądzę, że w niektórych lepiej jest zwiększyć indeks o 1 niż w innych choćby i o 2.

  2. Jeżeli władza udziela korporacjom nienależnych przywilejów kosztem mniejszych podmiotów gospodarczych, to problem jest po stronie władzy a nie korporacji.

    To nie korporacje drukują puste pieniądze, wywołują inflcję i nie korporacje zadłużają obywateli, tylko władza.

    Nawet najbogatsze korporacje nie mają żadnego aparatu przymusu, natomiast władze państwowe mają (z definicji państwa)

    W interesie korporacji jest, aby wszyscy byli zamożni. W interesie władzy – dokładnie na odwrót.

    Dlatego dla wszystkich lepiej jest, kiedy nawet korporacje górują nad państwami, a nie państwa nad korporacjami.

    btw marksizm nie postulował żadnego „socjalu”. Z punktu widzenia marksizmu, „socjal” jest zjawiskiem skrajnie szkodliwym, bo maskuje i łagodzi nierozwiązywalny konflikt klasowy (tzw. sprzeczności antagonistyczne) pomiędzy pracą a kapitałem. Marksizm domaga się nie żadnego tam „socjalu”, tylko „uspołecznienia” środków produkcji (ziemi i kapitału). Rezygnacja z tych postulatów oznacza automatycznie rezygnację z samego jądra marksizmu. I na odwrót. Każdy ruch który domaga się takiego rozwiązania („społecznej” kontroli nad środkami produkcji) jest właśnie ruchem par excellance marksistowskim, choćby werbalnie się od tego jak najbardziej odżegnywał.

    1. Pilaster żyje w świecie manichejskiej fikcji, gdzie korporacje chcą jednego, a państwa czegoś przeciwnego.
      Gdyby Pilaster przyjrzał się rzeczywistemu światu zobaczyłby, że korporacje i państwa wykształciły globalne elity, które spotykają się na różnych Davosach i Bilderbergach i WSPÓLNIE wypracowują kierunek, w jakim świat ma podążać.

    2. „Jeżeli władza udziela korporacjom nienależnych przywilejów kosztem mniejszych podmiotów gospodarczych, to problem jest po stronie władzy a nie korporacji. ” – jeśli korporacje lobbują za takimi rozwiązaniami, a zawsze będą to robiły, bo z ich istoty wypływa maksymalizacja zysków nawet cudzym kosztem, to jest to wina również korporacji.

      „To nie korporacje drukują puste pieniądze, wywołują inflcję i nie korporacje zadłużają obywateli, tylko władza.” – oczywiście, że korporacje również zadłużają obywateli i korzystają z „pustego pieniądza”. Banki dające w czasach poprzedniego kryzysu kredyty ludziom, których nie było na to stać, prowadziły w sposób oczywisty do zadłużania i ubożenia w imię swoich zysków.

      „Nawet najbogatsze korporacje nie mają żadnego aparatu przymusu, natomiast władze państwowe mają (z definicji państwa)” – każda działalność dysponuje aparatem przymusu, ponieważ w każdej działalności jest ktoś, kto jest decyzyjny. Im większa korporacja, tym więcej zarządzający może robić – łącznie z bezczelnym indoktrynowaniem swoich pracowników czy klientów.

      „W interesie korporacji jest, aby wszyscy byli zamożni. W interesie władzy – dokładnie na odwrót.” – mit, z którym nie daje Pan rady walczyć już w innym wątku.

      „Dlatego dla wszystkich lepiej jest, kiedy nawet korporacje górują nad państwami, a nie państwa nad korporacjami.” – ostatnio krytykował Pan subiektywne oceny jako argumenty niemerytoryczne (choć wtedy jak najbardziej merytoryczna była, bo wynikała z doświadczenia i miała poparcie w faktach) a sam Pan wyjeżdża z wielkimi kwantyfikatorami i tezami bez żadnego poparcia.

      Marksizm jak najbardziej postulował „socjal” i socjalizm jako taki. Był to według Marksa konieczny etap dojścia do komunizmu. Pan chyba wybiórczo wszystko czyta – nie wie Pan, że o monopolach (m.in. naturalnych) piszą ekonomiści, na których się Pan powołuje, nie wie Pan co postulował Marks, ale w imię „nie mam o tym zielonego pojęcia, tym chętniej się wypowiem” raczy nas Pan tymi dyrdymałami.

      1. Korporacje lobbują, ale władze ulegają lobbingowi. Dlatego problem jest po stronie władzy.

        I nie korporacje nie drukują pustego pieniądza i nie generują inflacji, nawet jeżeli z niej korzystają. Czyni to władza.

        Władza też zadłuża wszystkich obywateli wbrew ich woli, natomiast korporacje tylko tych, którzy sami się na to dobrowolnie zgodzą. Władza dysponuje aparatem przemocy i może obywateli zmusić do działania wbrew ich interesom. Korporacja nie może – może najwyżej namawiać w reklamach.

        Dlatego władza państwowa jest znacznie bardziej niebezpieczna i szkodliwa niż najbogatsze nawet korporacje

        1. „Korporacje lobbują, ale władze ulegają lobbingowi. Dlatego problem jest po stronie władzy.” – matko jedyna co za żałosne intelektualne zaślepienie. Nie – problem leży po obu stronach. Szczególnie, że to właśnie z istotowej cechy anarchokapitalistycznego rozumienia korporacji wypływa lobbowanie.

          „I nie korporacje nie drukują pustego pieniądza i nie generują inflacji, nawet jeżeli z niej korzystają. Czyni to władza.” – super rozumowanie. Ale wie Pan, że jak ktoś nie zabija pistoletem, tylko młotkiem, to nadal zabija? Podobnie – korporacje zadłużają a o zadłużaniu też Pan pisał. Dobieranie sobie już nawet elementów własnych komentarzy pod tezę jest doprawdy pokazem tylko tego, że Pan po prostu zrobi wszystko, byle tylko nie przyznać się do bredzenia i nie przemyśleć swoich poglądów.

          „Władza też zadłuża wszystkich obywateli wbrew ich woli, natomiast korporacje tylko tych, którzy sami się na to dobrowolnie zgodzą.” – tak jak demokratycznie wybierana władza jest wybierana przez niezbyt myślących, bo tych jest większość i ta władza zadłuża, tak samo jest w przypadku korporacji. Np. frankowicze to w większości ludzie bez bladego pojęcia, że podjęli się spekulacji. I nie chodzi mi tu o to, aby ich usprawiedliwiać. Chodzi o to, żeby zrozumieć, że korporacje wykorzystują ten fakt dla zysku.

          „Władza dysponuje aparatem przemocy i może obywateli zmusić do działania wbrew ich interesom. Korporacja nie może – może najwyżej namawiać w reklamach.” – oczywiście, że korporacja może zmuszać do działania wbrew ich interesom. Vide facebook. Radzę wyjść spod kamienia, bo Pan po prostu nie ogarnia rzeczywistości i żyje w oparciu o kilka zdań felietonistów anarchokapitalistycznych. A to są po prostu bzdury.

          „Dlatego władza państwowa jest znacznie bardziej niebezpieczna i szkodliwa niż najbogatsze nawet korporacje” – dowody proszę.

            1. Podejrzewam, że teraz raczej będzie druga taktyka, czyli udawanie, że nie zauważyło się komentarza a po dłuższym czasie wmawianie wszystkim dookoła, że „przecież pisałem, ale system komentarzy nie działał, bo cenzura” 😉

              1. Przypominam tylko, że osławiony pilaster, to pan Marcin Adamczyk („naukowy korwinista”, vel Fat Bantha) – facet urodzony w 1970 roku, absolwent Politechniki Warszawskiej. Od ponad 20 lat autor artykułów naukowych ukazujących się na łamach „Najwyższego CZAS!-u”. Z zawodu inżynier i analityk biznesowy, z zamiłowania ekolog i astrofizyk. Badacz zjawiska cywilizacji jako fenomenu ekologicznego i termodynamicznego. Autor, opartego o ten model, rozwiązania tzw. Paradoksu Fermiego – braku we Wszechświecie jakichkolwiek innych, poza naszą, cywilizacji naukowo-technicznych. Fascynacja termodynamiką przywiodła go do zainteresowania się kwestią zmian ziemskiego klimatu. Praca zawodowa z kolei, do kwestii zasobów i ich optymalnego wykorzystania. Owocem tych poszukiwań jest książka „Mity Globalnego Ocieplenia”.

                Jeśli chcecie obejrzeć jego wykład, zapraszam na

                https://www.youtube.com/watch?v=J3OfXUYNyVs

          1. To dobrze, że korporacje wykorzystują ludzi naiwnych, prostych i o niskim IQ. Zgodnie z nietzscheańskim liberalizmem i darwinizmem społecznym, kapitał dryfuje wtedy zgodnie z gradientem ilorazu inteligencji – od tępaków do ludzi wybitnych. Jest to ze wszech miar zjawisko pozytywne, gdyż kasa trafia w ręce ludzi bardziej obrotnych, którzy lepiej pomnażają forsę. Wiadomo, że większy pożytek jest z pieniędzy skumulowanych w rękach profesora niż menela spod budki z piwem.

            1. Założenie, że kapitał będzie dryfował zgodnie z gradientem ilorazu inteligencji jest myśleniem życzeniowym. Rzeczywistość pokazuje, że bardzo często ograniczony tępak dorabia się fortuny, bo nie ma takich hamulców, jak człowiek inteligentny, który kalkulując jest bardziej ostrożny. Znam zbyt wiele takich przypadków, żeby dać sobie wmówić, że Pana teza jest prawdziwa. Nota bene to jest kolejny libertariański mit pokazujący, że ta teoria jest po prostu naiwna.

          2. Wystarczy porównać kraje, gdzie korporacje i w ogóle kapitał prywatny ma i miał duże wpływy i wysoką pozycję (np USA) z krajami, gdzie władza na żadne kapitalistyczno – korporacyjne rozbestwienie nie pozwoliła i trzyma kapitał za mordę, Korea płn, Kuba, Wenezuela, ZSRR…

      2. Marksizm i sam Marks nigdy nie postulowali wprowadzenia „socjalu”. Przeciwnie, Marks prorokował, że kapitaliści będą z czasem, w pogoni za zyskiem rzecz jasna, płacić swoim robotnikom coraz mniej – tyle tylko, żeby nie pomarli z głodu i mieli siłę pracować. Dlatego jedynym według marksizmu rozwiązaniem miało być uspołecznienie środków produkcji (ziemi i kapitału)

        1. Oczywiście, że Marks to postulował. Marsz do pierwszego tomu dzieł Marksa – tam to jest napisane. Ja nie będę za Pana odrabiał pracy domowej. W ogóle zamiast pisać tyle bzdur, niech Pan najpierw łaskawie zacznie ze zrozumieniem czytać coś, na co się powołuje, bo to już zaczyna być z Pana strony zwykłym pajacowaniem a nie dyskusją.

          1. Oczywiście – że nie postulował. Celem mogło być tylko uspołecznienie śodków produkcji. Żaden socjal wg marksizmu nie jest w stanie trwale rozwiązać konfliktu klasowego pomiędzy pracą a kapitałem.

            1. To jest różnica pomiędzy realnym socjalizmem a socjaldemokratycznym państwem opiekuńczym. Socjaldemokracja jest nadbudowana nad gospodarką rynkową, choć nie do końca wolnorynkową. Dlatego socjaldemokratyzm to w 80% kapitalizm.

            2. Teraz sytuacja jest dla mnie oczywista. Pan nie tylko nie przeczytał tego, na co się powołuje, ale jeszcze na dodatek jeśli Pan to jednak robi, to zupełnie bez zrozumienia. Proszę zostawić filozofię w spokoju – tak będzie lepiej dla Pana i dla filozofii. Ciągłe powtarzanie haseł mimo podania na tacy pozycji bibliograficznej (już któryś raz z rzędu) pokazuje, że jest Pan kompletnie niezdolny do merytorycznej dyskusji.

  3. Hayek nigdy nie był, nie jest i nie będzie ojcem neoliberalizmu. Neoliberalizm przecież, jak słusznie zauważył prof. Bartyzel, od strony zasad zakłada że wolny rynek jest najbardziej wydajny ekonomicznie i to dlatego należy go postulować. Gdyby socjalizm był takim modelem, to neoliberałowie byliby socjalistami. Natomiast Hayek rozpatrywał wolny rynek od strony moralnej i zauważał, że pewne braki wydajności mogą się pojawić, ale i tak to właśnie od strony moralnej wolny rynek „się broni”, bo to kwestia moralności wolnego rynku jest zasadą jego słuszności funkcjonowania.

    1. No proszę, a ja myślałem, że ASE to jednak stary liberalizm (wigizm), natomiast neoliberalizm to przede wszystkim”Chicago Boys”.

      1. @freeman – i zgadza się to z tym, co napisałem. Hayek identyfikował się jako wig. Przy obecnej siatce pojęciowej można byłoby go nazwać libertarianinem-minarchistą. Ale z całą pewnością nie neoliberałem, do których jak najbardziej należy zaliczyć Chicago Boys. W swoim komentarzu odnosiłem się do artykułu prof. Bartyzela, bo świetnie uporządkował bałagan pojęciowy, jaki jest w obrębie szeroko rozumianej myśli wolnościowej.

  4. jeżeli Pan uważa, że wrogiem państwa narodowego jest neoliberalizm to zdanie prawdziwe
    ale obarczając winą 'neomarksizm’ posługuje się pan neoliberalną retoryką>’przedsiębiorcy, klasa średnia, …
    .
    Mamy neoliberalizm>system FIRE>finance-insurence-real estete
    a nie ma PRODUKCJI
    a u Szwabusa>będziemy 'stakeholders’ >’udziałowcami’
    nie będziesz miał nic, a będziesz szczęśliwy.
    Sami 'autorzy’ Great resetu mówią bez obciachu>
    'Zachodnie społeczeństwo jest moralnie , ……….zostało skorumpowane przez kapitalizm, który doprowadził do „zagrożenia klimatycznego”, które zagraża życiu na ziemi. To, …, wymaga ścisłej kontroli wolności osobistej, przemysłu i finansowania korporacji.’
    a mówi to Mark Carney były gubernator Bank of England i Bank of Canada (banki centralne UK i Kanady)>trustee (zaufany) World Economic Forum w swojej książce 'Value(s): Building a Better World for All” (za '”It Won’t Be Pleasant” – Mark Carney Unveils Dystopian New World To Combat Climate 'Crisis’
    .https://www.zerohedge.com/geopolitical/it-wont-be-pleasant-mark-carney-unveils-dystopian-new-world-combat-climate-crisis
    .https://nationalpost.com/opinion/peter-foster-mark-carney-man-of-destiny-arises-to-revolutionize-society-it-wont-be-pleasant )
    co więcej, niejaka Nancy Pelosi wyjątkowa kreatura>dostała ostatnio nagrodę NATO „Women for Peace” mówi:
    'capitalism “has not served our economy as well as it should. You cannot have a system where the success of some springs from the exploitation of the workers and springs from the exploitation of the environment and the rest, and we have to correct that.” czyli
    „Kapitalizm „nie służył naszej gospodarce tak dobrze, jak powinien. Nie można mieć systemu, w którym sukces niektórych wynika z wyzysku pracowników i wynika z wyzysku środowiska i reszty, i musimy to skorygować.”
    a inny człowiek z bankowości (pod nazwiskiem, jako przedstawiciel banku) pisze>
    'We Live In A World Without Consequences Where Everyone Is Corrupt …”>>>”Żyjemy w świecie bez konsekwencji, gdzie wszyscy są skorumpowani’
    .https://www.zerohedge.com/markets/rabobank-we-live-world-without-consequences-where-everyone-corrupt
    i to są NEOMARKSIŚCI!!!
    Takie teksty możesz Pan puszczać Korwin vel Mikke, Mentzenowi, Braunowi, Pitoniowi, Mossakowskiemu, Klimczakowie, Sommerowi, Michalkiewiczowi czy 'grupie trzymającej władzę’ w myslpolska.info
    BO> Moraver, Duda, Maciarewicz, Kościński,>przecież 'Polski Ład” to czystej wody 'copy-paste’ przepis World Economic Forum >’polski ład’ czy 'piątka kaczyńskiego’ czy 'tarcze antykryzysowe’ czy 500+permanentne zadłużanie Państwa-Polaków
    …..ALE to samo przecież ćwiczył 'nasz najważniejszy sojusznik’
    czyli SZAP w dniu dzisiejszym> kiedy
    'Zachodnie społeczeństwo jest moralnie , ……….zostało skorumpowane przez kapitalizm” vide powyżej Mark Carney
    czy
    „Nie można mieć systemu, w którym sukces niektórych wynika z wyzysku robotników !!!! (nie 'klasy średniej’)
    i anegdota>
    działania przeciw takiemu 'kapitalizmowi’>neoliberalizm-Great reset’>Szwabusowi>Korwin vel Mikke, Michalkiewicz, Moraver, Dudex, jaro 'dementia’ kaczor
    są podejmowane SKUTECZNIE w ChRL>przez KOMUNISTYCZNĄ Partię Chin
    .
    Kiedyś konfucjusz miał powiedzieć>
    naprawę państwa należy zacząć od NAPRAWĘ państwa należy zacząć od NAPRAWY pojęć
    czyli już wtedy zauważono, że istnieje nowomowa (newspeech)
    jak Orwell ileśtamset/tysięcy lat.
    Dziękuję za uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *