Wielomski: Weberyzm metodologiczny

Nowożytni antyklerykałowie i osobiści wrogowie Pana Boga w XVIII i XIX wieku tęgo głowili się w jaki sposób usunąć Wszechmocnego i religię z uniwersytetów, a w ten sposób drastycznie zmniejszyć oddziaływanie wiary chrześcijańskiej na ludzi. Nagonki antyklerykalne i teksty propagujące ateizm nie przynosiły spodziewanego skutku, ponieważ spotykały się z ripostą wierzących. Polemiki nie gasiły religii, przeciwnie, zapalały chrześcijan do jej obrony.

Religia znikła z nauki i z uniwersytetów dopiero w wyniku zmian metodologicznych zaprowadzonych najpierw na niemieckich, a potem i na innych uniwersytetach, w II połowie XIX wieku, wraz z pojawieniem się tzw. metodologii pozytywistycznej, szczegółowo ostatecznie skodyfikowanej przez Maxa Webera. Ten niemiecki wielki uczony sam o sobie pisał, że jest “religijnie niemuzykalny”, a doktrynalnie reprezentował nacjonalistyczny pruski protestantyzm, zionący nienawiścią do rzymskiego katolicyzmu. Ten ostatni nie dość, że był reakcyjny i tradycjonalistyczny, to w dodatku swoje centrum miał w Rzymie nad Tybrem, a nie w Berlinie na dworze cesarskim.

Metodologia Weberowska, przyjęta przez cały Pozytywizm, głosi formułę tzw. rozdzielenie faktów od wartości. Innymi słowy, naukowiec zajmujący się naukami humanistycznymi i społecznymi może jedynie opisywać zjawiska, ale nie wolno mu ich oceniać z perspektywy aksjologicznej. Czyli może opisywać wpływ wiary katolickiej na przykład na poglądy polityczne lub zachowania wyborcze, na systemy polityczne, na zjawiska ekonomiczne, ale nie wolno mu się wypowiedzieć w kwestii tak fundamentalnej czy Bóg istnieje czy nie istnieje?

Gdy metodologia pozytywistyczna wchodziła na zachodnie europejskie uniwersytety, to stanowiła przysłowiowy gwóźdź do trumny dla idei i wartości konserwatywnych i chrześcijańskich. Jej esencją było wyeliminowanie sądów wartościujących w imię tzw. obiektywizmu naukowego. Powiedzmy sobie zresztą szczerze: właśnie po to antyklerykalni liberałowie ją obmyślili, aby wygnać wiarę z uniwersytetów i zamknąć ją w gettach w postaci wydziałów teologicznych, a także w seminariach. Zresztą wydziały teologiczne zaczęły się szybko przemieniać w religioznawcze, gdyż – zgodnie z metodologią Webera – nawet teolog nie może zająć zdania w kwestiach fundamentalnych. Może tylko opisać dogmaty i ich interpretacje przez wcześniejszych teologów, ale nie może wyrazić poglądów na temat ich prawdziwości ontologicznej. A najlepiej, to gdyby zajął się socjologią religii, czyli na przykład wpływem czynników ekonomicznych i uwartstwienia społecznego na statystyki wiary w życie pośmiertne pośród chrześcijan w Indiach w latach pięćdziesiątych XIX wieku, porównując je z analogicznymi przekonaniami chrześcijan we Francji lub w Portugalii.

Metodologia weberowska to nic innego jak aksjologiczna pustka podniesiona do rangi dogmatu. System negujący wszystkie wartości stworzył wartość absolutną w postaci metodologii. To nie przypadek, ale autentyczna esencja liberalizmu, gdzie nigdy nic nie jest pewne, a wszystko jest wątpliwe i stanowi tylko kwestię interpretacji. Weber był inteligentny i podniósł aksjologiczny liberalny relatywizm do rangi warsztatu naukowego.

Zwalczanie tego pomysłu 120 czy 110 lat temu było obowiązkiem katolika i konserwatysty. Było to być lub nie być religii w murach uniwersyteckich. Dziś sytuacja się zmieniła i to diametralnie. Zawsze starannie rozróżniałem wykonywane przeze mnie role naukowca i publicysty. W pracach naukowych przyjmuję zasady metodologii pozytywistycznej i powstrzymuję się od otwartego wartościowania czegokolwiek pozytywnie lub negatywnie. Co innego w publicystyce, gdzie swoich wartości aksjologicznych czy preferencji politycznych nigdy nie ukrywałem. Co więcej, jestem oddanym obrońcą zasady oddzielenia faktów od wartości w świecie naukowym. I czynię to wszystko jako świadomy istoty problemu konserwatysta, zarazem krytykując wszystkich tych, którzy tego rozdzielenia nie dokonują. Dlaczego?

Dzieje się tak dlatego, że mamy dziś do czynienia z rażącą dysproporcją sił pomiędzy konserwatystami a liberałami i postmodernistami, tak w społeczeństwie jako takim, w mediach, jak i w środowisku naukowym. Dziś ta weberowska metodologia pozwala takim jak ja spokojnie pracować na uniwersytetach i pisać rozprawy naukowe, o ile tylko na przykład opisujmy idee konserwatywne czy katolickie, ale nie prowadzimy ich otwartej apologii; gdy nie deklarujemy się na początku naszych książek, że jesteśmy konserwatystami czy katolikami. Gdyby metodologię weberowską dziś skasować, to nauka zostałaby natychmiast totalnie zawłaszczona przez demo-liberałów, rożnej maści lewaków i postmodernistów, którzy wymuszaliby na nielicznych konserwatystach kapitulację, prowadząc nagonki na “faszyzm”, “fanatyzm” i “skrajną prawicę”, pod groźbą pozbawienia pracy na uniwersytecie lub uniemożliwienia awansu naukowego poprzez uzyskanie kolejnych stopni i tytułu naukowego. Zostalibyśmy po prostu ukamienowani za nasze poglądy. A tak stwierdzamy, że zostawiliśmy nasze poglądy przy wejściu do szatni, sami żądając aby inny – owa większość – uczyniła dokładnie to samo.

Dlatego od lat, konsekwentnie, stoję na straży metodologicznej ortodoksji weberyzmu, ponieważ widzę, że wielu, szczególnie młodych i czerpiących wzorce z nauki zachodniej badaczy chętnie chciałoby pomylić język nauki z narracją Szkoły Frankfurckiej i freudyzmu, tłumacząc wiarę w Boga lub sympatie prawicowe za pomocą zboczeń seksualnych wyniesionych z dzieciństwa, insynuując różne brzydkie rzeczy naszym rodzicom. Dziś można tych wszystkich frankfurtczyków i freudystów jeszcze krytykować za język “nienaukowy”, gdyż “politycznie zaangażowany”, a oni nie znajdują na ten zarzut merytorycznej odpowiedzi. Weberyzm jest dziś dla frankfurtczyków równie bezwzględny, jak był dla katolickich konserwatystów pod koniec XIX wieku.

Tak to czasami już bywa, że pomysły wcześniejszych rewolucjonistów można twórczo wykorzystać przeciwko rewolucjonistom bardziej radykalnym.

Adam Wielomski

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *