Wielomski: „Wyszczepianie”

Nie wiem czy zwróciliście Państwo uwagę, że w mediach politycy i eksperci używają określenia „wyszczepianie”, aby opisać proces masowych szczepień przeciw koronowirusowi? Mnie osobiście wydaje się, że ludzi się „szczepi”, a bydło się „wyszczepia”. Czy więc mamy status bydła? Nie jestem ani lekarzem, ani biologiem, ani epidemiologiem, więc na temat „wyszczepiania” Polaków i całej planety nie powinienem się może odzywać. Zabierając głos w tej debacie zwrócę tylko uwagę na kilka faktów natury politycznej, które są dla mnie zdecydowanie bardziej przekonujące niż internetowe spory zwolenników i przeciwników „wyszczepiania”.

Nie posiadam telewizora, ale od czasu do czasu mam wątpliwą okazję zobaczyć co się w tym magicznym pudełku dzieje, przy okazji wizyt u rodziny. I bez względu na to czy włączona jest pisowska TVP czy demoliberalna TVN, to w kółko mamy propagandę masowego „wyszczepiania”. Pokazówki jak „wyszczepili” się pielęgniarka, lekarz lub polityk sprawiają wrażenie starannie wyreżyserowanej kampanii propagandowej rodem z gomułkowszczyzny. Zauważmy, że za „wyszczepianiem” powstała, mówiąca jednym głosem, wielka koalicja obejmująca George’a Sorosa, Billa Gatesa, Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska, Roberta Biedronia i Adriana Zandberga. I ta zgodność, ten jednogłos budzi mój największy sceptycyzm. Czy pożyczylibyście Państwo 200 złotych Sorosowi, Morawieckiemu lub Biedroniowi? Zapewne większość Czytelników natychmiast się skrzywi i bez wahania odpowie NIE. Dlaczego? Dlatego, że tym ludziom kompletnie nie ufamy. Skoro nie mamy do nich na tyle dużego zaufania, aby pożyczyć im 200 złotych, to czy mamy do nich na tyle duże zaufanie, aby dać się „wyszczepić”, ponieważ oni nas do tego namawiają?

Osobiście przypuszczam, że koniec końców zostaniemy „wyszczepieni”. Na razie rząd stosuje perswazję, siermiężną gomułkowską kampanię propagandową. Ale to nie wystarczy. W tej chwili rząd walczy o uzyskanie większości, którą będzie można rzucić – jako rozstrzygający „autorytet” – przeciwko opornym, czyli tym, którzy nie łykają telewizyjnej propagandy jak przysłowiowe pelikany. Jeśli uzyska większość, poczuje ją za sobą, to rozpoczną się prześladowania niezaszczepionych. Być może, że nigdy nie zostanie wprowadzony przymus szczepień, ale niezaszczepieni staną się obywatelami drugiej kategorii, jak nie-aryjczycy wedle Ustaw Norymberskich. Nie będzie im wolno podróżować zagranicę, nie będą bez badań przyjmowani do przychodni i szpitali, będzie liczone ich pogłowie w miejscach publicznych, wraz z groźbą mandatów. Potem przyjdą bardziej radykalne środki. Już słyszałem propozycję, aby osoby niezaszczepione nie mogły otrzymać zaświadczenia lekarskiego koniecznego do przyjęcia do pracy lub co jakiś czas przedkładanego pracodawcy w postaci tzw. badań okresowych. Wtedy niezaszczepieni zostaną już tylko przedsiębiorcy, emeryci i bezrobotni. Tych ostatnich można zresztą łatwo zmusić do „wyszczepiania” za pomocą groźby cofnięcia zasiłku. Emeryci i renciści być może nie będą zmuszani do „wyszczepienia się”, gdyż stanowią obciążenie dla ZUS, który wciąż i nieustannie stoi na skraju bankructwa. Koniec końców można jeszcze niezaszczepionych obłożyć dodatkowym podatkiem „zdrowotnym”. W ten przecież sposób Arabowie i Turcy islamizowali ziemie zdobyte na chrześcijańskim Bizancjum, królowie angielscy dokonali anglicyzacji swojego kraju kosztem katolików, a Holendrzy spacyfikowali katolików w Niderlandach – wszyscy oni nakładali specjalne podatki na „niewiernych”, wymuszając ich konwersję na pożądaną religię.

Ktoś powie, że tego typu restrykcje byłyby niezgodne z prawem? A to proszę zwrócić się z tą kwestią do Julii Przyłębskiej i kierowanego przez nią Trybunału Konstytucyjnego. Inne sądy konstytucyjne, w innych krajach, także będą posłuszne. Widać, że po stronie „wyszczepień” stanęły potężne lobbies, grupy nacisku, potężni politycy, finansiści i biznesmeni. Wszyscy oni są zjednoczeni w woli „wyszczepienia” całej planety, co do ostatniego człowieka.

Dlaczego wszystkim tak na tym zależy? Są dwie możliwe odpowiedzi. Być może, że bez tego „wyszczepienia” światu rzeczywiście grożą dziesięciolecia pandemii, permanentne lockdowny, nowa czarna śmierć, kryzys gospodarczy, etc. Możliwe jednak, że – jak uważają sceptycy i przeciwnicy przymusowych szczepień – sprawa ma jakieś drugie dno, dość ciemne i niejasne, o którym można tylko spekulować. Być może, że nie jest to jedno ukryte dno, lecz chodzi o wiele różnych interesów rozmaitych grup i lobbies, z których interes firm farmaceutycznych jest tylko jednym z wielu. Mój sceptycyzm wynika z faktu, że wszyscy ci, którym nie ufam, których posądzam, że chcą dla ogółu ludzi źle, jak jeden mąż opowiadają się za „wyszczepianiem”. Nie przekonają mnie też w tej kwestii wypowiedzi rozmaitych telewizyjnych lekarzy-autorytetów, dopóki nie dowiem się czy i w jakich firm farmaceutycznych są doradcami i konsultantami i jakie z tego powodu czerpią profity?

Premier Mateusz Morawiecki już zapowiedział, że po „wyszczepieniu” Polaków czeka nas „nowa normalność”. Jeśli normalność ma być „nowa”, to znaczy, że nie będzie taka jak „stara”, czyli „normalna” normalność. Dzięki lockdownowi, rozmaitym tarczom osłonowym, etc. rząd chce w sposób radykalny przemodelować polską gospodarkę i społeczeństwo. Małe i średnie polskie firmy mają upaść. Ich miejsce mają zastąpić międzynarodowe koncerny. Ma zniknąć, i tak słaba, klasa polskich właścicieli. Polacy mają „zap… za miskę ryżu” jako pracownicy najemni w zagranicznych koncernach. Ci wykształceni będą w nich stanowić warstwę biurokratyczną średniego szczebla. Reszta ma zostać sproletaryzowana i pełnić rolę prekariatu. Aby Polacy nie zauważyli tej wielkiej rewolucji społecznej, będą zajęci problemem pandemii i aspołeczną postawą antyszczepionkowców. Ci ostatni będą pełnili rolę kozła ofiarnego. Rewolucje udają się tylko wtedy, gdy walczą z wrogiem.

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w Najwyższym Czasie!

Facebook

1 thought on “Wielomski: „Wyszczepianie””

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *