Władza książęca jako Bicz Boży. Marcin Luter wobec zrewoltowanego chłopstwa

Gdy w latach 1524-25 ma miejsce wielka wojna ze zbuntowanymi chłopami (Wojna Chłopska, der Bauernkrieg), Luter znajduje się w bardzo niekomfortowej sytuacji. Zapewne miał świadomość, że podpierający swoje postulaty polityczne i społeczne biblijnymi cytatami chłopi w znacznej mierze są jego uczniami, iż idą wytyczoną przezeń drogą indywidualnej interpretacji Pisma Świętego, gdzie znaleźli radykalne idee społeczne. Były dwa powody dla których Luter poparł władze przeciwko wiejskim reformatorom:

1/ Głosząc samodzielną interpretację Litery, był przekonany, że to on jeden jedyny interpretuje ją dokładnie tak, jak winna być interpretowana. Wszelka odmienna hermeneutyka tekstu stanowi nie wyraz „wolności sumienia” (którą postulował), lecz wypaczenie i dowód opętania przez diabła. W jego przekonaniu anabaptyści to rodzaj bluźnierczych heretyków, przekręcających jego kanoniczny wykład Pisma Świętego. Uważając się za „nosiciela Objawienia” (J. Lecler), decyduje się uznać zwierzchność władzy doczesnej w kwestiach kościelnych, o ile ta mieczem zapewni supremację jego personalnej teologii i eksterminuje fizycznie tych, którzy bluźnią dochodząc do innych konkluzji niźli on sam[1].

2/ Z drugiej strony niemiecki reformator dobrze wiedział, że buntownicy go kompromitują swoim radykalizmem i mogą pogrzebać całą Reformację, jeśli książęta dostrzegą to niewątpliwie czytelne intelektualne powinowactwo anarchistycznej rebelii z naukami reformatora o prawie każdego do samodzielnej interpretacji Litery. To zaś oznaczałoby koniec jego kariery, a może nawet i groźbę utraty życia[2].

Marcin Luter, zirytowany pojawieniem się opozycji teologicznej i groźbą kompromitacji, bez wahania popiera silniejszą stronę Wojny Chłopskiej, czyli książąt niemieckich. Piorunuje więc buntowników tak odnośnie ich nauk natury teologicznej i sakramentalnej, jak i teologii politycznej. Reformator głosi, że prawo do oporu jest przeciwne woli Boga (co tradycyjnie opatruje licznymi cytatami biblijnymi), a samym buntownikom grozi nie tylko drakońskimi karami doczesnymi z rąk władców świeckich, lecz i pośmiertnymi karami piekielnymi[3]. Zagrożony kompromitacją, która niechybnie mogła skończyć się wydaniem go cesarzowi, natychmiast staje się apologetą hierarchii politycznej i społecznej. Polemizując z jednym z postulatów buntowników, dotyczącym przyrodzonej równości i wolności ludzi, pisze:

ten postulat całkowicie zaprzecza Ewangelii, jest złodziejski (reubisch), gdyż sugeruje, iż każdy człowiek może zabrać swoje ciało spod władzy pana, nawet jeśli to ciało stanowi jego własność. Chłop pańszczyźniany (Lenhenger) może być chrześcijaninem i mieć chrześcijańską wolność (Christische freiheit), tak samo jak zniewolony więzień może być wolny jako chrześcijanin. Ten postulat zaś głosi, że ludzie zostali stworzenie równymi (alle menschen gleich machen), przenosząc duchowe Królestwo Chrystusa na ziemię. A to jest niemożliwe. Królestwo doczesne nie może istnieć bez nierówności ludzi[4].

Buntownicy chłopscy są nie tylko rebeliantami wobec prawa ludzkiego. Dla Lutra są bluźniercami, którzy zbuntowali się przeciwko chroniącym jego życie książętom. Dlatego reformator nie waha się żądać dla buntowników najsroższych kar, skoro

królestwo z tego świata jest królestwem terroru i bezwzględności. Jest tu tylko kara, represje, sądy i potępienie (…). Królestwo ziemskie służy za pomocnika Boskiej wściekłości na podłych i jest przedpokojem piekła niosącym śmierć. Nie można mieć litości, ale trzeba ściśle, surowo i przeraźliwie wypełnić to dzieło i tę powinność. (…) Ten, kto łamie prawo musi umrzeć bez litości”[5].

W innym tekście z tego okresu czytamy podobne słowa przeciwko buntownikom:

książę i pan tu musi pamiętać, że spełnia urząd boży i bożego gniewu jest pachołkiem, któremu powierzono miecz przeciw owym szubrawcom i wobec Boga tak samo wielce grzeszy, gdy nie karze i nie broni, i swego urzędu nie spełnia, jak ten, który zabija, choć nie jemu miecz został powierzony. Albowiem jeśli on w mocy jest, ale nie karze, czy to przez zabicie, czy to przez przelew krwi, to będzie on winny wszelkiemu mordowi, złu, które popełnią owi złoczyńcy, ponieważ samowolnie, przez zaniedbanie boskiego nakazu dopuszcza, aby szubrawcy ci swoją złość czynili, a mógł przecież przed tym bronić i jest do tego zobowiązany. Dlatego też teraz należy czuwać. Tu pobłażliwość albo miłosierdzie nie wchodzi w rachubę; teraz jest czas miecza i gniewu, a nie czas łaski. A więc zwierzchność powinna tu przeć naprzód z ufnością, z czystym sumieniem uderzać, póki krwi w żyłach[6].

Przy okazji Marcin Luter z prawdziwą radością opisując krwawe rzezie na bezbronnej ludności chłopskiej dokonane przez żołdaków książęcych.

Adam Wielomski

Jest to fragment najnowszej książki Adama Wielomskiego “Rewolucja Protestancka”, którą można kupić w naszej księgarni:

http://sklep.konserwatyzm.pl/mysl-polityczna-reformacji-i-kontrreformacji.-tom-i.-rewolucja-protestancka/

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Władza książęca jako Bicz Boży. Marcin Luter wobec zrewoltowanego chłopstwa”

  1. “…Przy okazji Marcin Luter z prawdziwą radością opisując krwawe rzezie na bezbronnej ludności chłopskiej dokonane przez żołdaków książęcych. …” – toż to prawdziwy katechon, czy inny kutafon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *