Wybory 2011: Merkel obnaża Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński właśnie przegrał wybory parlamentarne. Jak zwykle sam dla siebie okazał się największym wrogiem. Co takiego zrobił szef PiS? Ano w dzisiejszym wywiadzie dla Newsweeka w czytelny i jednoznaczny sposób zasugerował, że za kanclerz Niemiec Angelą Merkel stoją jakieś tajemne, ciemne siły.

Z przywołanego fragmentu wychodzi nawet na to, że zapewne to one wyniosły ją do władzy. Jakie to siły? Tego jak zwykle Kaczyński nie mówi, ale przecież łatwo się tego domyślać . Z cała pewnością to STASI. A skoro STASI, to pewnie i KGB, GRU i nie wiadomo co jeszcze…

Polski obywatel mógłby teoretycznie przejść nad tym do porządku dziennego. Po deklaracji Prezesa PiS, że w poprzedniej kampanii wyborczej był na prochach nic już nie powinno go dziwić. Teoretycznie. Bo sprawa jest jednak niezwykle poważna. Dlaczego?

Jednym z głównych tematów tegorocznej kampanii wyborczej jest kwestia kto po wyborczym zwycięstwie wynegocjuje korzystniejszy dla nas nowy unijny budżet. I oto dzisiejszym wywiadem Jarosław Kaczyński sam  udzielił najlepszej odpowiedzi na to pytanie.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że Niemcy to największy europejski płatnik. To od przychylności Niemiec – a ścisłej mówiąc ich kanclerza, w tym przypadku Angeli Merkel – zależeć będzie kształt tego najważniejszego dla nas budżetu. Czy kanclerz Niemiec „klepnie” go w korzystnym dla nas kształcie? Czy zrobi tak w sytuacji gdy po drugiej stronie – jako negocjator – siedział będzie człowiek, który ją, córkę pastora i byłą obywatelkę NRD niemal wprost oskarża o związki ze znienawidzonymi służbami specjalnymi tego państwa? Odpowiedz jest oczywista. Jest – by zacytować klasyka – oczywistą oczywistością.

Jest jednak znacznie gorzej. Bo dla cywilizowanych ludzi taka wypowiedz to najklarowniejszy z możliwych sygnał. Jaki? Że nie są u nas miłe widziani. Wszyscy. Politycy, businessmani, naukowcy czy turyści . To właśnie myślą sobie choćby niemieccy menadżerowie poznańskiego Volskswagena. Ale pomyślą też tak i zwykli Niemcy, którzy po bliskim oddaniu ostatniego, prowadzącego do granicy odcinka autostrady A2, myśleli pewnie już o wizycie w Zbąszyniu, Nowym Tomyślu czy Wolsztynie. Nie miejmy złudzeń. Ta wypowiedz szefa PiS odbije się nad Renem szerokim echem. Naprawić to będzie bardzo trudno. Ale może być jeszcze gorzej. Na szczęście paradoksalnie Merkel obnażyła Jarosława Kaczyńskiego. Niechcący zerwała jego nowa wyborcza maskę. Ale – mimo wszystko – Panie i Panowie – larum grają!

 www.facebook.com/flibicki

Jan Filip Libicki

-asd

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.