Zaroda: Cookies – czyli kolejny przykład, że władza reguluje, bo nie ma nic lepszego do roboty

         22 marca 2013 roku weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo Telekomunikacyjne, która reguluje zapisywanie informacji na komputerach użytkowników stron internetowych, w tym najpopularniejszą formę tego rodzaju informacji, tzw. „ciasteczka” (cookies) (http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU20120001445+2013%2401%2421&type=2) Zainteresowałem się tym tematem, ponieważ zawodowo robię strony internetowe.

         Ogólnie rzecz biorąc, regulacja ta wprowadza powszechny obowiązek informowania „w sposób jednoznaczny, łatwy i zrozumiały” odwiedzającego stronę internetową o użyciu i charakterze użycia owych bardzo powszechnych „ciasteczek” (między innymi). Idea wydawałoby się – słuszna, w końcu chodzi o uświadomienie użytkownikom internetu, jakie informacje trafiają na ich komputery, i czy służą ich identyfikacji i śledzeniu ich przez internet (jak to robią czasami firmy reklamowe). Jeżeli jednak ma się jakieś pojęcie o internecie, o tym jak ludzie z niego korzystają, o stopniu zagrożenia śledzeniem i stopniu uciążliwości wprowadzonych regulacji, dojdzie się do wniosku, że jest to kolejny przykład tego kiedy coś jest regulowane, bez większej wiedzy na temat przedmiotu regulacji (w najlepszym wypadku, bo można tu podejrzewać złą wolę).

         Warto też wspomnieć, że za niedopełnienie tego obowiązku grozi kara:

„Karę pieniężną, o której mowa w art. 209 ust. 1, nakłada Prezes URTiP, w drodze decyzji, w wysokości do 3% przychodu ukaranego podmiotu, osiągniętego w poprzednim roku kalendarzowym. Decyzji o nałożeniu kary pieniężnej nie nadaje się rygoru natychmiastowej wykonalności. ”

         Nie ulega wątpliwości, że na dłuższą metę utrudni to Polakom założenie własnej strony internetowej, ponieważ najpopularniejsze oprogramowanie, które w tym pomaga, nie uwzględnia polskiej specyfiki prawnej – zazwyczaj używa ciasteczek, i nie informuje o tym. Wśród nieobeznanych osób spowoduje więc to przede wszystkim strach przed korzystaniem z obcych technologii – a w dłuższej perspektywie strach przed publikowaniem czegokolwiek w internecie na własną rękę, bo gdzieś tam zawsze będzie odstraszająca świadomość, że można przypadkowo nie dopełnić jakiegoś obowiązku i narazić się na karę. Jest to dokładnie ta sama świadomość, która odstrasza wiele osób od założenia własnej firmy, i tak samo jak jesteśmy gospodarczo zacofani, tak teraz mamy być intelektualnie i społecznie zacofani, w bezpośrednich konsekwencjach egzekucji tego szaleństwa.

         Każdy też wie, że większość posiadaczy stron internetowych nie wcieli tego obowiązku w życie, przynajmniej, póki nie zaczną być wyciągane z tego tytułu konsekwencje. Założyłeś/aś dawno temu stronę internetową, o której zapomniałeś/aś ale wciąż jest gdzieś w internecie i nie spełnia obowiązku ustawowego? Kara. Użyłeś do postawienia strony systemu zarządzania treścią, nie będąc świadomym dokładnie jak działa i czy narzuca Ci obowiązki wynikające z powyższego artykułu? Kara. Nie znasz się na technicznej stronie działania stron internetowych a chcesz uniknąć kary? Cóż, będziesz musiał/a wydać pieniądze na zainstalowanie przez informatyka odpowiedniego komunikatu (uwaga na naciągaczy – to jest kilka/naście minut pracy). Co się zaś stanie jeżeli biurokracja Cię zlokalizuje? Najpierw zbierze o Tobie dane, powiązane ze stroną, którą posiadałeś/aś w ramach postępowania egzekucyjnego, a potem poprosi o dane o Twoich dochodach, żeby móc określić podstawę kary. Nie martw się, to wszystko dla Twojej prywatności. 😉

         Jest to też potencjalnie internetowy odpowiednik fotoradarów, nie ma teraz przeszkód, żeby po prostu przeczesywać internet i wlepiać kary każdemu kto się nawinie, w zakresie, w jakim machina biurokratyczna będzie w stanie ten nowy zasób pieniędzy eksploatować. Środki prawne są.  Oczywiście nie stanie się to z różnych względów – tych samych, dla których znaczna część prawa w Polsce nie jest egzekwowana – tzn. gdyby była, to państwo by szybko legło na trupie narodu, ale czy to powinno nas pocieszać – że państwo egzystuje tylko dzięki własnej nieudolności?

         Warto dodać jeszcze dodatkową uciążliwość, dla osoby, która tylko przegląda internet. Jako że prawie każda strona wykorzystuje „ciasteczka”, nie do zbierania danych, które mogłyby zidentyfikować użytkownika, ale zwykle po prostu dla zwiększenia własnej wydajności (np. zapisując informacje o możliwościach przeglądarki), to na niemal każdej stronie będziemy musieli klikać w przycisk potwierdzający naszą akceptację tego stanu rzeczy, nawet jeżeli zdrowy rozsądek mówi, że nie warto się o to pytać. Jest to zwykła konsekwencja tego, że prawo chcąc rozwiązać specyficzny problem, stosuje ogólne regulacje. Bardzo zabawnie w tym kontekście brzmi zapewnienie ze strony internetowej Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (https://mac.gov.pl/dzialania/koniec-z-drobnym-druczkiem-od-dzis-obowiazuje-nowe-prawo-telekomunikacyjne/): „Ciasteczka (cookies) w komputerach. Bez nich nasze życie w Internecie byłoby uciążliwe (…)”. Brawo. Rozwiązaliście ten problem, od teraz dzięki nim, nasze życie stanie się uciążliwe.

Na koniec praktyczna rada. Można ściągnąć sobie rozszerzenie do przeglądarki Firefox, które rozpozna czy strona zapisuje „ciasteczka” na naszym komputerze i jest przez to podległa ustawowemu obowiązkowi, rozszerzenie to zwie się Firebug – https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/firebug/ , po jego zainstalowaniu i restarcie przeglądarki, pojawi się ikonka żuka, po prawej stronie paska adresowego. Instrukcja jest prosta:

1.    Kliknij ikonkę żuka,

2.    W nowo otwartym panelu kliknij przycisk „Ciasteczka”.

Jeżeli cokolwiek pojawiło się w tym panelu, tzn, że strona zapisała na naszym komputerze regulowane ustawowo informacje. Podaję kilka stron, które posiadają ciasteczka a o tym nie informują, nie dopełniając ustawowego obowiązku w chwili pisania tego tekstu, czyli 3 dni od wejścia w życie nowelizacji:

http://www.prezydent.pl/

http://www.platforma.org/pl/platforma/

http://www.pis.org.pl/main.php

http://sld.org.pl/

http://www.ruchpalikota.org.pl/

http://www.psl.org.pl/

http://www.kp-solidarnapolska.pl/

Do tego podejrzewam, że prawie wszystkie (o ile nie wszystkie, nie chce mi się sprawdzać) prywatne strony posłów, a także strony urzędów (np. wszystkie Urzędy Skarbowe w Warszawie), czy organów samorządu terytorialnego (np. http://www.zoliborz.org.pl/ ).

Tak, tak proszę państwa.

Donosy proszę kierować do odpowiednich organów prowadzących postępowania w takich sprawach.

Na koniec zaś, to że rozwiązanie jest idiotyczne, nie znaczy, że problem inwigilacji w internecie (np. przez firmy reklamowe) nie jest poważny – zastanawialiście się czasami, skąd wyświetlane reklamy na obcych stronach wiedzą co was interesuje?. Polecam jednak poczytać o prywatności w sieci na własną rękę, bo jedynym rozwiązaniem w tej kwestii jest edukacja.

Łukasz Zaroda, luken-tech.pl

 aw

Tekst można kopiować i cytować gdzie tylko się chce, a jedynym tego warunkiem jest nie zmienianie informacji o autorze.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *