Zenderowski: Naukowcy i donosiciele

Jestem tolerancyjny. Nie organizuję “czystek” wśród znajomych na FB. Nie wywalam spektakularnie konkretnych osób za wypowiedzi, które w moim przekonaniu, są nie na miejscu. Co najwyżej protestuję i proszę o zmianę tonu. Cenię sobie wolność wypowiedzi i nie zamierzam na nikogo pisać donosów do jego pracodawcy, nawet jeśli się z kimś skrajnie nie zgadzam, a jego wypowiedzi uważam za obraźliwe. Jeśli uznam, że stanowią one złamanie prawa, ostatecznie skieruję sprawę do prokuratury.

Przy okazji głośniej sprawy pana prof. Nalaskowskiego przypomniały mi się słowa, które początkowo traktowałem z pewnym dystansem, jako zbyt mocne i przerysowujące rzeczywistość, a mianowicie, że dziś pokolenie spadkobierców AK walczy z pokoleniem spadkobierców UB/SB.

Po dłuższym namyśle, m.in. na kanwie rzeczonej sprawy, muszę niestety uznać to hasło za niezwykle trafne. I powiem to wprost:

Brzydzę się tymi, którzy piszą donosy na ludzi, z których poglądami nie są w stanie publicznie polemizować. Bo brak argumentów, odwagi, i… woli.

Brzydzę się tymi, którzy zamiast, gdy brakuje argumentów, nie potrafią po męsku dać w pysk lub umówić się na pojedynek, za to są świetni w rozpuszczaniu nienawistnych plotek.

Brzydzę się tymi, którzy solidaryzują się z pokrzywdzonymi, ale po cichu, na korytarzu, prosząc “by to zostało tylko między nami”.

Brzydzę się wreszcie politykami, zarówno tymi, którzy umywają ręce “bo to autonomia uczelni” (którzy wcześniej pisali ustawę gwarantująca dyktatorską pozycję rektora), jak i tymi, którzy dopiero teraz złapali wiatr w żagle i żadna autonomia uczelni im nie przeszkadza.

To wszystko jest mentalność ubecka, ubecki sposób myślenia o świecie i relacjach społecznych.

A żal mi tych naukowców, którzy właśnie odbierają lekcję konformizmu i niewychylania się (bo habilitacja, bo przydział godzin, bo starania o tytuł, bo umowa się kończy, bo zwalnia się właśnie stołek szefa katedry itd.) od swoich starszych kolegów. Jest rzeczą znamienną, że pierwszym widzialnym owocem reformy szkolnictwa wyższego w wykonaniu p. ministra Gowina jest dyktatorski werdykt rektora UMK skazującego wybitnego profesora m.in. na zakaz czytania książek w bibliotece uniwersyteckiej, wobec którego minister wyraził jedynie ubolewanie. Profesor Nalaskowski da sobie z tym radę, bo w tym czasie sam napisze książkę, ale trzeba mieć świadomość tego, jakie konsekwencje tego typu ubecki zakaz ma dla rozwoju nauki jako takiej. Ilu odważnych, śmiało myślących ludzi zniechęci do kariery akademickiej.

Gdyby pokolenie spadkobierców AK miało decydujący głos w polskiej nauce, nie mielibyśmy powodów do zmartwień o to, że tylko kilka polskich uczelni znajduje się pod koniec 500 najlepszych uczelni świata. Może nie bylibyśmy politycznie poprawni, ale też wystarczy spojrzeć na listę najlepszych, bo tam bynajmniej nie króluje politpoprawny zachodni paradygmat uprawiania nauki.

Prof. dr hab. Radosław Zenderowski

[Głosów:9    Średnia:4.3/5]
Facebook

4 thoughts on “Zenderowski: Naukowcy i donosiciele”

  1. Niezależne uczelnie w świecie Zachodu są załatwiane frankfurtersko-maoistowskim „marszem przez instytucje”, wspomaganym przez neo-trockistowski kapitał i „związki zawodowe”. Śledzę to zjawisko od lat, na przykład u Jana Koziara, genialnego geotektonika z Wro-gdyby to był jakiś MIT albo Cambridge to gość już miał by granty i scenariusz w Holywoood:/ lub u Mordehaja Milgroma, z Rehowot, który postuluje modyfikację newtonowskiej grawitacji w odległościach galaktycznych (MOND w 1982 roku).
    Prawda nie powinna kłaniać się autorytetom, władzy i fiducjarnej walucie. Z Mazura i Kosseckiego: motywacja poznawcza jest najbardziej informacyjna a witalna najbardziej energetyczna.
    Cytując życzenia historycznego Buddy Sjakjamuni:
    „Niech wszystkie istoty osiągną szczęście i przyczynę szczęścia, niech unikną cierpienia i przyczyny cierpienia, niech nie będą oddzielone od szczęścia w którym nie ma cierpienia, niech żyją bez przywiązania do bliskich i niechęci wobec innych, w przekonaniu o równości wszystkiego co żyje”.

  2. “Jest rzeczą znamienną, że pierwszym widzialnym owocem reformy szkolnictwa wyższego w wykonaniu p. ministra Gowina jest dyktatorski werdykt rektora”

    To był jeden z głownych zamysłów tej ustaw-ki. Teraz wiemy, po co.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *