A. Friszke: „Między wojną i więzieniem 1945-1953. Młoda inteligencja katolicka”

Najnowsza praca Andrzeja Friszke zatytułowana „Między wojną i więzieniem 1945-1953. Młoda inteligencja katolicka” poświęcona jest powojennym losom „pokolenia Kolumbów”. Książka wypełnia lukę w literaturze dotyczącej środowisk katolickich w Polsce Ludowej.

Przez długi czas osoby zainteresowane początkami funkcjonowania katolików świeckich w PRL dysponowały jedynie pracami Andrzeja Micewskiego („Współrządzić czy nie kłamać? Pax i Znak w Polsce 1945-1976”, Warszawa 1981; książka ukazała się w drugim obiegu) oraz Jacka Marii Majchrowskiego („Geneza politycznych ugrupowań katolickich. Stronnictwo Pracy, grupa «Dziś i Jutro»”, Paryż 1984). Pierwsza z wymienionych prac pisana była z pozycji byłego działacza Paxu i nie miała charakteru obiektywnego opracowania, druga zaś ze względu na fakt, iż ukazała się za granicą, w kraju była niemal niedostępna.

Książka opisuje kształtowanie się środowisk skupionych w kręgu „Tygodnika Warszawskiego”, „Tygodnika Powszechnego” oraz późniejszego Stowarzyszenia Pax. Omawia zagadnienia dotyczące powojennej działalności Stronnictwa Pracy, organizacji katolickich w rodzaju Sodalicji Mariańskiej, szeroko rozwinięte są m.in. wątki dotyczące powrotu do Polski po wojnie Adama Doboszyńskiego, „Kolumny Młodych” oraz Klubu Logofagów. Obszerną część pracy zajmuje opis środowiska „Dziś i Jutro”, dużo miejsca autor poświęcił m.in. sprawie uwięzienia i śledztwa przeciwko Bolesławowi Piaseckiemu. Friszke powtórzył w tym względzie swoje wcześniejsze ustalenia, publikowane na łamach „Tygodnika Powszechnego” (nr 12/2007):

„Jest zagadką psychologiczną, dlaczego człowiek o silnej konstrukcji psychicznej, zdolny wcześniej do czynów wymagających wielkiej odwagi i wielokrotnego ryzykowania życia, ukształtowany od lat w poczuciu misji przywódczej zasypał siebie i innych, i to już w pierwszych dniach po aresztowaniu. Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Warto jednak zauważyć, że posypało się po aresztowaniu przez Rosjan wielu wysoko postawionych przywódców wojennej konspiracji, czego dowodem jest choćby stenogram procesu szesnastu przywódców Polski Podziemnej w Moskwie w czerwcu 1945 r.”.

Podobna ocena budzić musi jednak wątpliwości (odniósł się do nich red. Jan Engelgard w „Wielkiej grze Bolesława Piaseckiego”, Warszawa 2008, 2015), które nieznacznie tylko równoważy przywołana równolegle relacja Ryszarda Reiffa. Podkreślał on, że Piasecki zachowywał podczas śledztwa obowiązujące w konspiracji zasady, polegające na informowaniu bezpieki o faktach już znanych i dotyczących wyłącznie osób zdekonspirowanych.

Jednym z ciekawszych wątków poruszonych w pracy jest rozdział poświęcony Jerzemu Krasnowolskiemu. Przed 1939 r. był on członkiem „Odrodzenia”, w czasie wojny zbliżony był do chadeckiej „Unii”. Jeszcze w okresie wojny rozpoczął studia nad działalnością masonerii oraz sekt okultystycznych. Po zakończeniu wojny swoimi ustaleniami na tym polu (rozszerzając badania m.in. na „Zadrugę” i jej powojenną kontynuację, grupę „Zrywu”) zainteresował ówczesnego biskupa lubelskiego Stefana Wyszyńskiego. Krasnowolski informował późniejszego prymasa o zagrożeniach dla Kościoła wynikających z działalności antykatolickich organizacji podczas regularnych z nim spotkań. Od połowy 1949 r. Krasnowolski współpracował z Urzędem Bezpieczeństwa, dostarczając szeregu informacji na temat abp. Wyszyńskiego oraz środowiska Sodalicji Mariańskiej, z którym był związany.

Częste kontakty z późniejszym prymasem, przede wszystkim na gruncie „wywiadu antymasońskiego”, czyniły, zdaniem autora, z Krasnowolskiego „jednego z najważniejszych agentów UB w środowisku bliskim prymasa Wyszyńskiego i jednego z najważniejszych w środowisku katolików świeckich”. W późniejszym czasie Krasnowolski rozpracowywał także m.in. Stowarzyszenie Pax, którego przez krótki okres był pracownikiem. Uwikłanie we współpracę z władzami bezpieczeństwa pojawia się na kartach pracy bardzo często, autor, opisując poszczególne przypadki współpracy działaczy katolickich z UB, ukazuje tragizm ówczesnych wyborów. Współpraca z bezpieką podejmowana była z różnych przesłanek, najczęściej będąc jednak ceną za wyjście z więzienia. Na współpracę decydowali się bardzo często działacze o bohaterskiej wojennej karcie, jak np. Juliusz Eska, działacz Okręgu Stołecznego SN, po wojnie związany ze Stowarzyszeniem Pax.

Najnowsza publikacja Andrzeja Friszke, obok pracy Krzysztofa Busse („Utopia i rzeczywistość. Stowarzyszenie PAX w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym PRL i III RP na przykładzie województwa radomskiego (1973-1993)”, Lublin – Radom 2014), stanowi z całą pewnością jedną z ciekawszych pozycji poświęconą tematyce katolików świeckich, jakie ukazały się w ostatnich latach. Pozycja pomimo pewnych mankamentów (cechuję ją pewien schematyzm przy ukazywaniu ideologii obozu narodowego, np. na s. 51, autor pisze, iż „utożsamianie polskości z etnicznymi kryteriami”, było jednym z jej naczelnych wyznaczników) pod wieloma względami wyróżnia się pozytywnie na tle prac powstających w kręgu IPN. Nie wpisuje się ona w żadną z dwóch dominujących we współczesnej historiografii tendencji, z których pierwsza każe postrzegać PRL jako byt całkowicie niesuwerenny, zależny od Rosji, porównywalny z okresem zaborów, druga eksponuje zaś narodowo-totalitarny charakter państwa polskiego przed rokiem 1989.

Zwolennicy pierwszej z wymienionych wizji postrzegają niemal wszystkie (poza Kościołem katolickim) działające legalnie po 1945 r. byty społeczno-polityczne jako kolaborujące z narzuconą Polsce władzą, badacze i publicyści opowiadający się zaś za drugą wizją widzą w organizacjach o charakterze narodowym i katolickim, z Paxem na czele, czynnik wzmacniający tendencje nacjonalistyczne, antysemickie i autorytarne. Z tej perspektywy praca jawi się nad wyraz obiektywnie. Co ważne Friszke nie posłużył się częstym w literaturze zabiegiem polegającym na przeciwstawieniu dobrego „Tygodnika Powszechnego” złemu Paxowi, uznając, że przynajmniej w początkowym okresie (a właśnie ten obejmuje praca) środowiska te nie dzieliły zbyt wielkie różnice, zarówno w sferze ideologii, jak i taktyki.

W pracy nie dominuje czarno-biały schemat, daleka jest także od radykalnych ocen. Wszystko to nie wpływa jednak ujemnie na klarowność przedstawianego obrazu. Dobry przykład w tym względzie może stanowić np. ukazanie kontynuowanej po zakończeniu wojny przez podziemie walki zbrojnej. W zakończeniu pracy Friszke pisze: „po 1945/1946 roku nie istniał nurt katolicki w podziemiu zbrojnym. Nie mogło bowiem być programem chrześcijańskim prowadzenie młodzieży do walki zbrojnej bez żadnego widoku choćby częściowego zwycięstwa. Podziemie było wyrazem zagubienia, niemożności przyjęcia metod walki adekwatnych do zmienionej radykalnie sytuacji w kraju. Było wyrazem niezgody na rzeczywistość, co mogło wynikać z motywów szlachetnych, ale prowadziło do ofiary życia bez pozytywnych skutków dla Polski. Toteż walce zbrojnej przeciwstawiały się wszystkie siły odpowiedzialne politycznie – Kościół, rząd polski w Londynie, legalna opozycja, a także zarządy tkwiących w podziemiu ugrupowań politycznych”.

Kontynuację powyższych słów i zarazem doskonałe podsumowanie może stanowić fragment niepublikowanego artykułu Wiesława Chrzanowskiego poświęcony powojennym postawom pokolenia młodzieży AK-owskiej:

„Energia jej i idealizm znalazły ujście w walce konspiracyjnej, w walce tej polegli najczynniejsi jej przedstawiciele. Uzasadnieniem i podkładem tej walki był emocjonalnie pojmowany patriotyzm, hasło usunięcia okupacji niemieckiej. Na dyskusje światopoglądowe nie było czasu, pochłaniała w zupełności taktyka walki. Niedostateczność i kruchość tak prymitywnego uzasadnienia postawy życiowej wykazało zakończenie wojny – prysły marzenia i romantyczne wizje, powstanie warszawskie wzbudziło zwątpienie w słuszność postawy. Przed nowym okresem, nowymi problemami młodzież ta stanęła bezradnie. Pewne próby tworzenia «legendy AK» nie mogły dać jej drogowskazu, legenda ta zwrócona jest bowiem tylko do przeszłości i ciąży na niej rys tragiczny. Młodzieży tej zabrakło już przeważnie sił i energii, by czynnie i twórczo zrewidować i określić swoją postawę w nowej rzeczywistości. Część jej, idąc za wpojonym dogmatem ślepego podporządkowania rozkazom, została sprowadzona przez swoich dowódców do podziemia. Brak uzasadnienia ideowego takiego postępowania odsłoniły procesy polityczne – ludzie, którzy jeszcze niedawno w więzieniu niemieckim zachowaliby się jak bohaterzy, teraz stali bezradni, niezdolni zdać sobie sprawę z tego, w imię czego prowadzili tę walkę (…) Większość młodzieży odsunęła się jednak od spraw publicznych i powoli przystosowała się do nowego systemu, znalazła w nim swoje osobiste, prywatne miejsce”.

Na zakończenie dodać można, że ta część młodzieży, która przystosowując się do powojennych realiów nie odsunęła się od działalności publicznej, znalazła się w szeregach niemal wszystkich legalnie działających partii i stowarzyszeń, jej udział w formacjach katolików świeckich był jednak zdecydowanie największy.

Maciej Motas

Andrzej Friszke, „Między wojną i więzieniem 1945-1953. Młoda inteligencja katolicka”, Biblioteka „Więzi”, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2015, ss. 416. Myśl Polska, nr 51-52 (20-27.12.2015)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *