Adamczyk: Skutki społeczne totalnych rządów pieniądza na rynku nieruchomości

System mówi: „homo sapiens pracuj jak pszczółka i oszczędzaj, a zabezpieczysz sobie swój poziom życia i będziesz miał zabezpieczoną starość”. Strach przed przyszłością skłania zatem większość krajowej populacji do oszczędzania. Na rachunkach w sektorze bankowym „polscy ciułacze” zgromadzili w epoce „post-Balcerowiczowskiej” dzięki ciężkiej pracy lokaty warte setki miliardów złotych.

Zaaplikowany Polsce neoliberalizm oprócz wszystkich swoich negatywnych cech miał także kilka dobrych – jedną z nich było posiadanie zdrowej twardej waluty. Przez ostatnie lata aktywa denominowane w polskim złotym stały się uznanym aktywem na rynku finansowym i częścią aktywów rezerwowych światowych banków centralnych. Odebranie państwu kompetencji do zarządzania środkami pieniężnymi sektora bankowego i twarde reguły fiskalne zbudowały przez lata zaufanie rynków finansowych i ciułaczy do polskiego pieniądza.

Niestety, era bezgranicznego zaufania do polskiej waluty dobiega końca. Sztucznie nadmuchana pandemiczna piramida strachu dała rządowi alibi do złamania podstawowych zasad fiskalnych. Wskutek zamknięcia gospodarki i stosowania „tarcz antykryzysowych” finansowanych masowym dodrukiem pieniądza z udziałem NBP inflacja CPI wzrosła do poziomów najwyższych od kilkudziesięciu lat.

Jak wskazuje Najwyższa Izba Kontroli, katastrofalnie narasta problem kreatywnej księgowości budżetowej – ukrywania skali rzeczywistego zadłużenia w tzw. funduszach pozabudżetowych. Rząd wydaje teraz pieniądze poza jakąkolwiek skuteczną kontrolą instytucjonalną. Znani ekonomiści nawołują do transparentności w finansach publicznych. Ale kto rządowi zabroni? Rząd nałożył na nas wysoki podatek inflacyjny.

Kiedy wzrasta inflacja i realne stopy procentowe są ujemne, przetrzymywanie środków pieniężnych na rachunkach przynosi straty mierzone w sile nabywczej. Chcąc uniknąć grabieży swoich oszczędności ciułacze szukają sposobów ich ochrony. Rynek kapitałowy po skandalu korporacyjnym Getback i obligacje indeksowane inflacją nie stanowią interesującej alternatywy. Nadzieje na zyski i ochronę siły nabywczej rozbudzają inwestycje w nieruchomości.

Paradoksalnie przy spadającej populacji i pogarszających się wskaźnikach demograficznych w Polsce trwa niespodziewany boom na rynku nieruchomości. W bankach pojawiły się kolejki po kredyt hipoteczny. Czasami na rozpatrzenie wniosku kredytowego trzeba czekać aż miesiąc. Deweloperzy osiągają gigantyczne zyski. Nadszarpnięte zaufanie do wartości waluty krajowej wygenerowało potężny popyt na ziemię i mieszkania.

Brak zaufania do klasy politycznej i strach rentierów przed utratą wartości ich oszczędności „nadmuchuje potężną bańkę spekulacyjną” na rynku nieruchomości. Coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że skoro ZUS staje się niewiarygodny, to może samodzielnie należy zabezpieczyć swoją starość kilkoma nieruchomościami? Skalę wzrostów cen na rynku napędzają krótkoterminowi spekulanci. Pojawiła się nowa klasa nieruchomości – „nieruchomości inwestycyjne”. Popyt na mieszkania i ziemię silnie zwiększa globalizacja finansowa. Na polskim rynku potężnych zakupów nieruchomości dokonują zagraniczne fundusze inwestycyjne. Niejednokrotnie wykupują do swojego portfela całe osiedla mieszkaniowe.

Rozum ludzki widząc te procesy zawsze pyta o ich sens. Czy posiadanie kilku mieszkań jako zabezpieczenia emerytalnego może przynieść bezpieczeństwo w obecnej polityce klimatycznej UE? Jak na sytuację majątkową inwestorów wpłynie wprowadzenie podatku katastralnego? Sens z punktu widzenia krótkoterminowego spekulanta jest oczywisty – powiększanie bogactwa. Komercjalizacja potrzeby posiadania mieszkania i poddanie jej dyktatowi rynku oraz pieniądza przynosi jednak długoterminowo negatywne społeczne efekty zewnętrzne. Totalna władza pieniądza jako mechanizmu sterującego społeczeństwem prowadzi w tym przypadku na manowce cywilizacyjne.

Inwestycje budowlane owszem, krótkoterminowo generują miejsca pracy, ale po zakończeniu budów etaty te znikają, a pozostają w bankach długi do spłacenia. Totalne rządy pieniądza na rynku nieruchomości zapewniają w pierwszej kolejności zyski spekulantom, bankom, deweloperom i budżetowi państwa. Dla młodej generacji Polaków usamodzielnienie się przez nabycie z wykorzystaniem kredytu hipotecznego nawet niewielkiego mieszkania staje się spekulacją na rynku nieruchomości, oznacza wejście w długoterminowe niewolnictwo kredytowe.

Nie ma gwarancji, że cena nabycia własnego lokum utrzyma się w przyszłości i będzie stanowić zabezpieczenie emerytalne. Za to jest 100% pewność, że wzrosną stopy procentowe i wzrosną koszty obsługi kredytu.

30-letni kredyt hipoteczny łatwo się zaciąga, ale potem trzeba go będzie spłacić. Nadmierny optymizm i kierowanie się reklamami wprowadzają w błąd. Stopy procentowe nieuchronnie wzrosną. Brak spłaty kilku rat może oznacza

przejęcie nieruchomości przez bank. Stąd też element strachu generowany koniecznością spłaty rat kredytu na niepewnym rynku pracy skutecznie zniechęca do usamodzielnienia się i podjęcia dodatkowych zobowiązań długoterminowych – m.in. założenia rodziny. Wychowanie jednego dziecka kosztuje minimum kilkaset tysięcy złotych. Przy konieczności spłaty w pierwszej konieczności inwestowanie w dzieci staje się ryzykownym luksusem.

Krótkoterminowe zyski rentierów na rynku nieruchomości działają wbrew biologicznemu długoterminowemu przetrwaniu populacji ludzkiej. Dwadzieścia lat temu deweloperzy budowali nowe mieszkania, przewidując wzrost popularności prowadzenia trybu życia „w modelu singla”. Teraz znowu słychać ich coraz silniejszy głos mówiący, że „konieczne jest sprowadzenie milionów emigrantów”, bo „gospodarka się zapadnie” (nie osiągną oczekiwanych zysków). Z fundamentalnego punktu widzenia niemożliwy jest wzrost cen nieruchomości przy spadającym popycie – spadającej liczbie ludności.

Nasuwa się podstawowe pytanie – po co w tej „zielonej UE” te miliony generujących koszty środowiskowe i eksploatacji pustostanów, skoro wiadomo, że w obecnych warunkach demograficznych i gospodarczych nie będzie na nie popytu? Skoro w UE ma być „zielono i zdrowo” i w imię tego hasła Rząd RP likwiduje sektor górniczy, to po co bezsensownie betonujemy setki hektarów i produkujemy góry śmieci pochodzące z materiałów budowlanych? W Warszawie pogłębia się problem braku najemców. Posiadacze nieruchomości z łezką w oku wspominają przybyszy z Ukrainy.

Nieuchronny wzrost cen energii elektrycznej i cieplnej wskutek polityki klimatycznej UE oraz stóp procentowych po raz kolejny doprowadzi tysiące naiwnych kredytobiorców hipotecznych do wypowiedzenia umowy i bolesnego kontaktu z betonową ścianą rzeczywistości. Duża część z nich po takim przeżyciu zrezygnuje z usamodzielniania się „gniazdując” z rodzicami. Ich rodzice jednak kierując się własnym interesem często „zmonetyzują” posiadaną nieruchomość wykorzystując ją jako zabezpieczenie emerytalne przez instytucję odwróconej hipoteki.

Poddanie rynku nieruchomości totalnej logice pieniądza i ludzki strach o przyszłość wywołują zatem wiele niechcianych zjawisk – m.in. pogłębiają atomizację społeczeństwa i deformują postawy życiowe młodego pokolenia. Zwiększą liczebność grupy żyjących na koszt innych NEETs (Not in Education, Employment, or Training). Z drugiej strony, zachęca podmioty gospodarcze do promowania haseł uderzających silnie w podstawy biologiczne i etniczne państwa. W zatomizowanych zbiorowościach można za to zrealizować marzenie każdego rządu – sięgnąć po nieograniczoną władzę. Rozdrobniona na egoistyczne i narcystyczne atomy populacja nie jest w stanie zorganizować się w celu ochrony własnych interesów. Na końcu drogi zarobi jak zwykle państwo obciążając nową klasę aktywów podatkowych – portfele posiadanych nieruchomości podatkiem katastralnym.

dr Stanisław Adamczyk


Tekst ukazał się w „Nowoczesnej Myśli Narodowej”. Dziękujemy za zainteresowanie naszym czasopismem. Liczymy na wsparcie informacyjne: Państwa komentarze i polemikę z naszymi tekstami oraz nadsyłanie własnych artykułów. Można nas również wpierać materialnie.

Dane do przelewów:
Instytut Badawczy Pro Vita Bona
BGŻ BNP PARIBAS, Warszawa
Nr konta: 79160014621841495000000001

Dane do przelewów zagranicznych:
PL79160014621841495000000001
SWIFT: PPABPLPK

Facebook

6 thoughts on “Adamczyk: Skutki społeczne totalnych rządów pieniądza na rynku nieruchomości”

  1. Z kwoty przeznaczonej na zabezpieczenie emeryalne da się kupić max. 2 mieszkania… a zatem jak komuś pieniądze parzą niech idzie w kryptowaluty. Prawpodobnie Salwador zaczął falę legalizacyjną…

  2. Może i populacja kurczy się, ale jednak młodzi mieszkań nie mają, więc biorą kredyty hipoteczne. Co do miejsc pracy na budowach – tu pracują Ukraińcy, co na co dzień słyszę przez okno, bo mają ustawiony na maksa radioodbiornik i zwłaszcza w czasie meczów ukraińskiej reprezentacji jest głośno. Sąsiad z bloku wybudował z 10 lat temu dom, ale nie wykończył go. Teraz upycha tam ukraińskich robotników, bo im taki stan nie przeszkadza, mają stosunkowo tanie lokum, zaś sąsiad kasę.

  3. SzPanie Autorzefinance-insurence-REAL ESTATE a nie ma produkcji
    i dzisiejsza nasza 'klasa średnia’ aka 'przedsiębiorcy’ poruszają się TYLKO i WYŁĄCZNIE w tym obszarze działalności gospodarczej i władztwo w tym 'systemie’ dzierżą UN-WB-IMF-OECD+NATO a to, że rąsie tam maczają Amerykanie + mocarstwa 'demokratyczne’ >bo cały ten system został zaimplementowany w latach 1944-1949. Przy okazji>słynna prywatyzacja 'kuponowa’ – u nas wg Lewandowskiego, to był 'patent’ IMF dla Gorbaczowa ale który zadziałał dopiero po jego obaleniu przez Jelcyna-Kuczma-Szuszkiewicza czyli rozwalenie ZSRR też z 'niewielką pomocą’ USA-WB-IMF
    Wtedy (w 1989-90) za Balcerowicza obowiązywał tzw. washington consens a dzisiaj jesteśmy w trakcie kolejnej operacji WB-IMF firmowane przez World Economic Forum>4IR>czwarta rewolucja przemysłowa+Great Reset którego eksponentem-twarzą jest Klaus Schwab.
    i u nas ta polityka IMF-WB-EU-US-NATO jest realizowana przez rząd 'zjednoczonych prawiczków’ aka patrioci aka 'pis’
    pod ksywą 'Polski Ład’>’piątka kaczyńskiego’, 'zrównoważony rozwój’, 'cyfryzacja’, 'ochrona środowiska’ czyli 'eliminacja fossil fuels, 'fotowoltalika’ czy farmy wiatrakowe’, ble, ble, ble (tak jak Balcerowicz realizował 'politykę’ 'washington consens’ firmowaną przez WB-IMF-EU-USA-NATO).
    Problem jest jeden za to podstawowy>>wszystkie te 'patenty’ WYMAGAJĄ kasy i ZADŁUŻENIE państw i obywateli ROŚNIE w astronomicznym tempie a co więcej>ZADŁUŻANIE jest oficjalną POLITYKĄ >WB-IMF-WEF (czyli szwabusa)
    i jeżeli gość z sfer bankowych pisze (pod nazwiskiem i nazwą banku), że:
    We Live In A World Without Consequences Where Everyone Is Corrupt …(Żyjemy w świecie bez konsekwencji, gdzie wszyscy są skorumpowani )
    https://www.zerohedge.com/markets/rabobank-we-live-world-without-consequences-where-everyone-corrupt
    to jest coś na rzeczy (tzn. że system 'kapitalistyczny’ wymaga naprawy>Great Reset i 4ta rewolucja przemysłowa
    czyli to co chcą zrobić WB-IMF-WEF czyli 'USA i 'wolny świat’
    Anegdota>nawet przyjaciółka marszałka Grodzkiego (a w USA eksponentka Partii Demokratycznej) mówi:
    'capitalism “has not served our economy as well as it should. You cannot have a system where the success of some springs from the exploitation of the WORKERS (a nie o 'przedsiębiorcach) and springs from the exploitation of the environment and the rest, and we have to correct that.’
    bo>
    We Had A Polarized Society Before COVID?
    https://www.zerohedge.com/markets/you-thought-we-had-polarized-society-covid
    i patrz pan uprzejmie co się DZISIAJ dzieje w USA>US demokraci 'walczą’ jak lwy aby 'zwalczyć’ skutki COVIDa, odbudować USA (BUILT BACK BETTER), chronić środowisko, etc
    a ile kasy wywaliły 'demokracje’ w trakcie 'pandemii’ – przecież Moraver nie wymyślił 'tarcz antykryzysowych’ etc tylko 'playbook’ WB-IMF-OECD-EU-WHO-etc, etc
    a Pan pisze o podatku katastralnym>a w CHRL 'właśnie’
    się rozkraczyła firma Evergrande >czyli część FIRE
    i władze CHRL w ramach 'leczenia się’ z neoliberalizmu
    podjęły działania aby mieszkania/domy przestały KLASĄ AKTYWÓW FINANSOWYCH>i stąd zamierzają właśnie obciążyć spekulantów-developerów-właścicieli mieszkań na wynajem>PODATKIEM KATASTRALNYM>stary KAPITALISTYCZNY patent 'od zawsze’
    a papióry dłużne Evergrande w posiadniu zagranicznych banków-hedge funds->to problem zagranicznych banków-hedge funds aż się Soros wkurzył i domaga się aby USA potraktowały obecną polityki CHRL jako 'zagrożenie bezpieczeństwa narodowego USA” (a Chinole za to określiły mianem 'terrorysta’>chyba służnie>mnie się podoba)
    bo wg dzisiejszej polityki CHRL mieszkanie ma służyć do mieszkania a nie być 'klasą aktywów FINANSOWYCH”.
    Przy okazji>władze CHRL
    > wywaliły prywatne korporacje edukacyjne AMERYKAŃSKIE
    >wywalił zagraniczne (firmy) z chińskiego rynku medialnego
    >zabrały się do eliminację ZEWNĘTRZNYCH czynników powodujących ROZKŁAD społeczeństwa m.in. przez edukację inżynierów, techników, wykwalifikowanych robotników a nie 'aktorów, reżyserów, historyków, socjologów, antropologów, ekonomistów, etc’ i zwracam uwagę, że działania władz chińskich znajdują uznanie niezależnych >open minded’ ludzi-środowisk w krajach 'WB-IMF-NATO-USA’.

  4. „Rząd nałożył na nas wysoki podatek inflacyjny.”

    Czy Autor naprawdę uważa, że obecny rząd ma taką super-hiper moc sprawczą, iż własnoręcznie dokonał:

    * Zatkania portów w ChRL?
    * Opróżnienia rynku z kontenerów?
    * Masowego wykupu podzespołów elektronicznych?
    * Spekulacji cenami surowców energetycznych?
    * Spekulacji cenami pozwoleń na emisję CO2?
    * Sprowadzenia pierwszych od ponad 60 lat mrozów nad Brazylię?

    Takie są właśnie główne powody obecnej inflacji, która ma charakter globalny.

    „Poddanie rynku nieruchomości totalnej logice pieniądza”

    W tym miejscu warto podkreślić to, co doskonale wiedzą inwestorzy, a czemu z uporem maniaka zaprzeczają wyznawcy religii libertariańskiej. Mianowicie, nieruchomości nie są takim samym dobrem, jak przedmioty codziennego użytku, których możliwości wytwarzania i gromadzenia są niezwykle szerokie, a tym samym w zasadzie nie występują problemy z ich dostępnością. W przypadku nieruchomości pojawiają się co najmniej trzy poważne komplikacje:

    * Rynek nieruchomości, będąc rynkiem środków wyjątkowo trwałych, stawia szczególnie wysokie bariery wejścia wobec osób bez uprzywilejowanego startu. Doskonałą ilustracją tego przykładu będzie porównanie beneficjenta transformacyjnego uwłaszczenia, który otrzymując mieszkanie za grosze, wziął samo-spłacający się kredyt na kolejne pod wynajem, ze współczesnym młodym człowiekiem, któremu z racji wieku pozostało co najwyżej zbieranie wkładu własnego i zadłużenie się na lata.

    * Galopujący wzrost cen nieruchomości w związku z nadreprezentacją lokali budowanych w celach inwestycyjnych. Osoby prywatne również przyczyniają się do wzrostu cen, ale ten widać zwłaszcza w obliczu postępującego podboju rynku przez fundusze inwestycyjne z olbrzymimi liniami kredytowymi.

    * Chyba najważniejsze – bardzo mocne ograniczone możliwości „wytwórcze” nowych nieruchomości ze względu na to, iż każdy wolny kawałek ziemi jest dobrem deficytowym w atrakcyjnych i gęsto zaludnionych obszarach kraju. Jeżeli więc w dobrej lokalizacji w mieście powstanie budynek z kurnikami dla turystów lub przyjezdnych pod wynajem krótkoterminowy, to lokalizacja ta pozostanie już skreślona dla chcących nabyć mieszkanie dla siebie i rodziny. Miasta powinny oczywiście preferować tę drugą grupę, która jest głównym sponsorem ich budżetu. Niestety, stoi to w sprzeczności z interesem polityków wszystkich szczebli, którzy przecież nie uderzą w swój własny majątek.

    „Na końcu drogi zarobi jak zwykle państwo obciążając nową klasę aktywów podatkowych – portfele posiadanych nieruchomości podatkiem katastralnym.”

    Mądrze ustalony kataster jest przyzwoitym środkiem przeciwdziałania bolączkom współczesnego rynku nieruchomości. Wprowadzając np. relatywnie wysokie opodatkowanie od trzeciego mieszkania (np. jedno bez katastru, drugie z niższym) i szybko wzrastające z każdym kolejnym sprawiamy, że spekulacyjna przechowalnia pustostanów traci rację bytu, a wynajem staje się zdecydowanie bardziej opłacalny od osoby będącej właścicielem mieszkań dwóch, a nie dziesięciu, nie wspominając już o funduszu inwestycyjnym z tysiącami całych budynków. W ten sposób nadmiarowe lokale muszą trafić na rynek, gdzie zostaną kupione za cenę daleką od spekulacyjnej.

    Najbardziej skuteczna byłaby, rzecz jasna, odpowiednio wysoka podaż nowych mieszkań w myśl art. 75 konstytucji RP lub art. 34 karty praw podstawowych UE (nieratyfikowanej przez Polskę). To jednak tylko liberalna mowa-trawa bez pokrycia w rzeczywistości. Polskie prawo nie przewiduje żadnych kar za niewywiązywanie się z tych konstytucyjnych zobowiązań, wobec czego artykuł ten istnieje tylko na papierze. Politycy siedzący w nieruchomości nie pomniejszą w ten sposób wartości swoich majątków.

    1. Bo te „mieszkania” na współczesnym rynku, to coś pomiędzy apartamentem hotelowym – wynajmowanym na kilka dni, a tradycyjnym mieszkaniem, w którym ludzie mieszkają 40 lat.

  5. Rynek nieruchomości działa tak samo jak giełda papierów wartościowych czyli podlega cyklom koniunkturalno-spekulacyjnym. Po 2008 r. w Irlandii i Hiszpanii zanotowano spadki cen nieruchomości po 35 proc. a historycznie zdarzały się nawet większe krachy. Oczywiście można kalkulować czy w dłuższym okresie czasu stracę więcej na nieruchomości, czy na lokacie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *