Aleksander Wielopolski – najwybitniejszy polski polityk

Wybór Aleksandra Wielopolskiego na miano osoby wybitnej i zasłużonej dla Polski jest dość kontrowersyjny. Wielu historyków traktuje go jako parszywego zdrajcę, na miarę targowickiego trio (S. Potocki, K. Branicki, S. Rzewuski). No cóż, na pierwszy rzut oka, można byłoby pokusić się o takie stwierdzenie bo w końcu to jego tzw. Branka zmusiła polską konspirację do wywołania nieprzygotowanego powstania, zwanego styczniowym (1863 r.), które oczywiście zakończyło się klęską i bardzo brutalnymi represjami dla mieszkańców Królestwa Polskiego (Kongresówki).

Jednak, żeby móc dostrzec masę pozytywnych działań margrabiego należałoby dokładnie przyjrzeć się jego sylwetce historycznej i zweryfikować każdy istotny szczegół.
            Był osobą niezwykle wykształconą. Studiował nauki prawnicze i filozofię m.in. w Paryżu. Za młodu typowy zwolennik działań rewolucyjnych, biorący udział w powstaniu listopadowym, w którym miał pierwszą poważniejszą styczność ze światem polityki (m.in. misja dyplomatyczna do Londynu w celu negocjowania wsparcia powstania przez zachód czy też uczestnictwo w sejmie powstańczym). Jednak dotkliwa porażka, brutalne represje wraz z masowym exodusem polskich elit – Wielką Emigracją doprowadziły do stopniowego odejścia Wielopolskiego od pierwotnych poglądów na sprawę Polską.
            Przełomowym momentem dla rozwoju poglądów margrabiego były wydarzenia związane z powstaniem krakowskim (1846 r.) i poprzedzającą go rabacją chłopską. Dramatyczny rozwój spraw, który odbył się na ziemiach Galicji, liczne pogromy ludności polskiej oraz fala germanizacji sprawiły, że Wielopolski uznał, iż to właśnie germański zaborca jest najgroźniejszy i na niego należy uważać. Zasłynął na europejskich salonach jako autor listu do ks. Klemensa Metternicha (szarej eminencji Monarchii Habsburskiej oraz twórcy europejskiego ładu powiedeńskiego), który był pewnym rodzajem manifestu ideowego Aleksandra Wielopolskiego. Zawarta w nim krytyka Habsburgów za nieuczciwe działania wobec Polaków i deklaracja współpracy z Rosją Romanowów, których chwalił za honorowe podejście do polskiej szlachty, już na dobre ukształtowały poglądy polskiego polityka.
            Kiedy Europa była pochłonięta tłumieniem masowych wystąpień Wiosny Ludów, w Pradze odbył się zjazd narodów słowiańskich. Jednym z przedstawicieli Polaków był właśnie Aleksander Wielopolski. Choć jedynym sukcesem kongresu było złagodzenie konfliktu polsko-ukraińskiego w Galicji to margrabia wyciągnął z niego trafny wniosek: Polacy są jedynym narodem, który dostrzega swego największego wroga w postaci Cesarstwa Rosyjskiego. To tylko utwierdziło go w przekonaniu, że dla dobra Polski należałoby podjąć uległą współpracę z Rosją, gdyż był to jedyny sposób na zwiększenie autonomii w obrębie cesarstwa.
            Doskonała sytuacja nadarzyła się w 1856 roku. Porażka Rosji w wojnie krymskiej (1853-1856), wraz z śmiercią Iwana Paskiewicza (namiestnika Kongresówki, pogromcy powstania listopadowego) i cara Mikołaja I (źle nastawionego na sprawę polską) przyniosła szansę dla zmian. Nastąpiła tzw. odwilż posewastopolska, przeprowadzona przez cara Aleksandra II, który w odróżnieniu od ojca miał tendencje liberalne. Klęska Rosji była też porażką konserwatywnej emigracji polskiej skupionej wokół Hotelu Lambert ks. Adama Czartoryskiego, która liczyła, że konflikt zbrojny między zaborcami doprowadzi do restytucji Królestwa Polskiego. Wielopolski wykorzystał te wszystkie czynniki, żeby budować konserwatywną i prorosyjską frakcję pod swoim nazwiskiem.
            Największym problemem margrabiego okazały się nastroje wewnętrzne w Królestwie Polskim. Wielopolski nie potrafił dogadać się z dwoma najsilniejszymi frakcjami opozycji na ziemiach Kongresówki. Czerwoni (radykalna szlachta, studenci, romantycy) uznawali poglądy margrabiego za służalcze i antypolskie, a Biali (kapitaliści, arystokracja, inteligencja) za zbyt ugodowe. Jednak brak wsparcia jakiegokolwiek silnego stronnictwa nie przeszkodziły mu, w obliczu napiętej sytuacji w Królestwie Polskim, objąć stanowiska dyrektora Komisji Wyznań i Oświecenia Publicznego. Było to wyjątkowo istotne dla jego kariery, gdyż właśnie wtedy uzyskał realny wpływ na rzeczywistość polityczną. Rozpoczął gruntowne zmiany mające na celu polepszenie polskiej edukacji. Jego działalność była realizowana metodą ,,kija i marchewki”. Wraz z zaostrzeniem przepisów dotyczących zgromadzeń i manifestacji, stworzył Szkołę Główną (kontynuacja Akademii Medyko-Chirurgicznej, która zajęła miejsce zamkniętego po zrywie listopadowym Uniwersytetu Warszawskiego) oraz  Instytut Politechniczny w Puławach. Utworzył pierwsze szkoły pedagogiczne, podwoił liczbę gimnazjów i niemal potroił ilość szkół powszechnych. Administracja Kongresówki została zdecentralizowana poprzez rozwój władz samorządowych (guberni, powiatów gmin wiejskich i miejskich). Nowe urzędy były obsadzane Polakami, co stworzyło konflikt pomiędzy nim a urzędnikami rosyjskimi i m.in. z tego powodu podał się nawet do dymisji i wyjechał do Rosji. Jednak do powrotu zmotywowała go pozytywna atmosfera jaka go przywitała na dworze petersburskim i zaufanie jakim obdarzyli go car Aleksander II i jego współpracownicy. Prawna emancypacja żydów, której dokonał  była dobrym krokiem do zjednania sobie środowisk burżuazyjnych i częściowe zneutralizowanie negatywnych zdań na jego temat. Najbardziej śmiałą i błyskotliwą reformą, której dokonał było zniesienie pańszczyzny i oczynszowanie chłopów co było o tyle dziwne, gdyż był skrajnym zachowawcą. Reforma była świetnym posunięciem taktycznym. Pozbawiło to Czerwonych kluczowego hasła, zachęcającego chłopstwo do ewentualnej walki mianowicie: zniesienia pańszczyzny. Stronnictwo Białych również odczuło siłę Wielopolskiego. Margrabia szybką reformą zrobił to czego Towarzystwo Rolnicze (związane z Białymi) nie potrafiło zrobić przy wielkich nakładach finansowych ziemiaństwa, które sponsorowało to prochłopskie przedsięwzięcie. Zdziwienie białych spotęgował fakt, że reforma reakcjonisty była bardziej postępowa niż projekty wysuwane przez Towarzystwo Rolnicze. Po raz kolejny Wielopolski udowodnił, że jest trzeźwo myślącym pragmatykiem.
            Szereg zmian, które przeprowadził margrabia był również bardzo niekorzystny dla zachodniego sąsiada Kongresówki. Królestwo Prus, w którym rozpoczynała się ,,era Bismarcka” miało wielki problem wobec możliwego sojuszu polsko-rosyjskiego, w którym rolę pośrednika miałby pełnić margrabia. Ewentualne skierowanie nienawiści polskiej na zachód mogłoby stać się zarzewiem wojny rosyjsko-pruskiej, co miałoby destrukcyjny charakter wobec planów Bismarcka. ,,Żelazny kanclerz” mawiał nawet, że dziwił go fakt, iż Polacy nie poparli działań margrabiego, który okazał się godnym przeciwnikiem dla tak wybitnego polityka i dyplomaty jakim był Otto von Bismarck.
            Kiedy w Polsce atmosfera pogarszała się i nastroje powstańcze były co raz większe, Wielopolski zorganizował wspomnianą już przeze mnie Brankę, która miała powstrzymać, bądź chociaż opóźnić powstanie. Niestety nie udało się i masy niezadowolonych Polaków po raz kolejny rzuciły się na potężnego zaborcę, którego nie sposób było pokonać. Działania Czerwonych i Białych, którzy w końcu dołączyli do powstania zburzyły wszystko co margrabia był w stanie zbudować w tak krótkim czasie.
            Trudno nazwać niecałe dwa lata rządów Wielopolskiego ,,erą” jednak jego działania potwierdzają fakt, że był to ,,zbyt wcześnie narodzony” pozytywista. W czasach kiedy Polacy byli przesączeni ideami romantycznymi jego postawa była traktowana jako przejaw ignorancji i zdrady. Intelekt, duma i wyjątkowo silny i niezłomny charakter utrzymywały go aż do samego końca w przekonaniu, że ,,dla Polaków można zrobić wszystko, z Polakami nic”. Należy dodać, że Wielopolski potrafił funkcjonować w sytuacji stałego zagrożenia własnego życia. Dwa nieudane zamachy pokazały, że Polacy nie widzą w nim swego autorytetu, tylko serwilistycznego urzędnika rosyjskiego. Ostatecznie poległ w swojej walce o zwiększenie autonomii Kongresówki oraz zmianę nastawienia Polaków do ich własnej sprawy. Jednak warto sobie zadać pytania, o to jakim byłby politykiem w innych realiach? Jaki by miał wpływ na rzeczywistość człowiek, który potrafił stanąć i utrzymać się niemalże na szczycie władzy w sytuacji gdy wszyscy byli przeciw niemu?
Żądni walki Czerwoni, nieufni Biali, antypolscy Rosjanie, ostrożni Prusacy. W walce z tymi wszystkimi graczami na ,,politycznej szachownicy”, margrabia potrafił długo uchronić się przed „matem” z ich strony, a nawet kilkakrotnie ich ,,zaszachować”.

Michał Bajdor

(Tekst pochodzi z bloga autora – www.wielopolski.blogspot.com)
a.me.

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.