Anna J. Dudek, “Dolce vita po polsku”

Anna J. Dudek, Dolce vita po polsku, Wydawnictwo MG, Kraków 2012, ss. 252

Wszystkim Polakom śniącym o słonecznej Italii i marzącym o włoskim stylu życia z pewnością przypadnie do gustu książka Anny J. Dudek pod tytułem „Dolce vita po polsku”. Nie mniej zachwyci ona i tych, którzy jeszcze nie zdążyli o nim zamarzyć. Po lekturze z pewnością się to zmieni. Obecne na jej kartach historie pozwalają wszak spojrzeć na Włochy z perspektywy mniej lub bardziej odległych czasów. Jednocześnie nie wzbudzają tylko i wyłącznie nostalgii, ale i pozwalają docenić własny kraj – Polskę. Skonfrontować różne tradycje, obyczaje i przede wszystkim – kuchnie. Ukazują między innymi złożoność trudnej sztuki dokonywania wyborów na obrazowych – z życia wziętych przykładach – na przykład powrotu do Polski, za żelazną kurtynę z emigracji. Sprawy lekkie i przyjemne sprowadzające się do tego z czym jeść makaron, aby nie przytyć, przeplatają się z kwestiami ważkimi, kluczowymi wręcz dla egzystencji całych rodzin, takimi jak chociażby decyzja o rozdzieleniu się rodziny w imię celu, uznanego za wyższy. Dzięki temu wydarzenia właściwe ludzkim żywotom opisane w publikacji wzruszają, bawią, uczą i inspirują.

            Książka ta to zbiór niezwykle szczerych i przesyconych emocjami wywiadów z: Grażyną Torbicką, Beatą Kęczkowską, Leonardem Masim, Mają Kasprzyk, Zbigniewem Bońkiem, Małgorzatą Szczepańską, Anią Kuczyńską, Janem Rokitą, Jackiem i Marią Pałasińskimi, Januszem Kaniewskim, Tomaszem Prange Barczyńskim, Tessą Capponi Borawską, Krzysztofem Szkutnikiem, Alberto Macchim, Marcinem Grzywaczem, Fabiem Cavalluccim, Sergiuszem Stochmiałkiem, Krzysztofem Stochmiałkiem, Sebastiano Giorgim, Angelą Sołtys, Nicodemo Ferraro i ich opowieści o zetknięciu polskości i włoskości. Pozwalają one na wejrzenie w życie tych, którzy: „potrafili pokonać przepaść między pragnieniem a jego realizacją”. Różne głosy na temat ścierania się dwóch kultur pozwalają na dostrzeżenie blasków i cieni temu towarzyszących.

            Mianowicie ludzie mający styczność z Włochami i samą Italią mówią jak funkcjonować wśród Włochów, nie tracąc przy tym niczego ze swej polskości. Odsłaniają tajniki grzeczności radzą, że na przykład, iż będąc w tym słonecznym kraju lepiej mówić po włosku z błędami, aniżeli w jakimkolwiek innym języku. Zapewni to wszakże lepsze przyjęcie ze strony – i tak już niezwykle otwartych – Włochów. Poza tym opisują co warto, a czego nie warto. I ma to zastosowanie nie tylko do miejsc – czyli głównie urokliwych zakątków skrytych niekiedy przed oczyma turystów, raczej nie wspominanych w popularnych przewodnikach, ale i kinie włoskim, którego klimat trzeba poczuć i pojąć, włoskiej kuchni, która wbrew pozorom jest niezwykle prosta. Wszystko to układa się w bardzo nietypowe, a przez to niezwykłe kompendium wiedzy o Włoszech, które jak się okazują z powodzeniem mogą fascynować.

            Życie „tam” – w widzianym z perspektywy Polaka, który jeździ do Włoch na wakacje wydaje się atrakcyjne, pociągające, wolne od zmartwień. Jednakże ci, którym dane było nieco dłużej smakować włoskiego wina mówią wyraźnie i bez ogródek o bolączkach tego kraju. Narzekają na problemy związane między innymi z masowymi wyjazdami włoskich intelektualistów do Stanów Zjednoczonych czy Azji, ubolewają nad poziomem tamtejszej edukacji czy jakością kształcenia na uniwersytetach.

            Na kartach książki czytelnik znajdzie zachętę do podróżowania i cieszenia się lokalnością jego zakamarków. Nie czuje się jednakże nakłaniany do przyjmowania obcych rozwiązań – wszak toskański chleb smakuje najlepiej w Toskanii. Warto więc cieszyć się tym, co ma się pod ręką, tego właśnie używać w kuchni. Unikać półproduktów importowanych – z nich nigdy nie otrzyma się takiej zupy, jakiej spróbowało się niegdyś we florenckiej knajpce przy bocznej, klimatycznej uliczce. I warto wziąć sobie te uwagi do serca.

            Ciekawym rozwiązaniem jest zamknięcie książki zbiorem danych dotyczących najlepszych restauracji w Italii. Może okazać się ona niezbędna, gdy czytelnik zechce spróbować włoskich smaków, o których autorzy mówią niczym znawcy – apetycznie. Bycie znawcą – jak przekonują wszyscy jednym głosem – wcale nie jest jednak tak skomplikowane jak mogłoby to się z pozoru wydawać. Wszak wystarczy nauczyć się doceniać i smakować rzeczy proste. I w tym właśnie tkwi istota eksperckiego ujęcia.

            Po lekturze książki Anny J. Dudek pod tytułem „Dolce vita po polsku” nasuwa się wiele pytań i wątpliwości takich jak chociażby ta – gdzie chleb, a gdzie igrzyska? Polska czy Włochy? wakacje czy szarość dnia? Nie są one proste, ale uzmysławiają bezsensowność naszego narzekania na codzienność, a jednocześnie rysują piękno, które mamy na wyciągnięcie ręki, ale na które musimy zasłużyć w ciągu długiego roku. To piękna, lekko napisana książka. Uderzająca realizmem, zachwycająca całym wachlarzem smaków i aromatów, skłaniająca do autorefleksji i redefinicji nostalgii. Jest zdecydowanie warta polecenia zarówno marzycielom, jak i tym, którzy lubią zderzać sny z rzeczywistością. 

Krzysztof Wróblewski

Książka jest dostępna na stronie Wydawnictwa MG: http://www.wydawnictwomg.pl/dolce-vita-po-polsku/

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *