Antyeurazjatyki zamach stanu

Biuro prasowe prezydenta stwierdziło, że postulat referendum „stoi w zasadniczej sprzeczności z europejskim wektorem polityki Mołdawii”, który miał zostać przyjęty przez obywateli jeszcze w wyborach z 24 marca 2005 r. – Proeuropejski kierunek polityki Republiki Mołdawii został ustalony na mocy jednomyślnej decyzji parlamentu, na podstawie szerokiego konsensusu partii parlamentarnych – portal Regnum.ru zacytował Włada Cyrkanu, rzecznika prasowego prezydenta Timofti.

Prezydent (reprezentujący demoliberalną koalicję Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej) zaatakował sam pomysł referendum mówiąc, że inicjatywa ta „jest zbudowana na fałszywym fundamencie” i „w oczywisty sposób pozbawiona perspektyw”, a jej celem jest w istocie „blokowanie integracji europejskiej stanowiącej żywotny interes kraju” oraz „destabilizacja sytuacji politycznej w Mołdawii i dalsza polaryzacja społeczeństwa”.

3 sierpnia Centralna Komisja Wyborcza Republiki Mołdawii uznała 198 tysięcy podpisów zebranych pod wnioskiem o referendum za sfałszowane. Miesiąc później KPM oficjalnie zażądała zwołania nadzwyczajnego zwołania Parlamentu w tej sprawie, jak również podtrzymała swoje poparcie dla idei referendum i przystąpienia Mołdawii do Unii łączącej Rosję, Białoruś i Kazachstan.

Wg majowych badań ośrodka „Барометр общественного мнения” – za przystąpieniem do Unii Europejskiej w ewentualnym referendum zagłosowałoby 52 proc. obywateli, przeciw – 30 proc. Tymczasem za przystąpieniem do Unii Celnej było 57 proc., a przeciw – 20 proc. ankietowanych. 28 proc. respondentów popiera jednocześnie przystąpienie do UE i Unii Celnej. Gdyby doszło do wyboru między dwiema opcjami integracji – 38 proc. wybrałoby Unię Celną, 35 proc. UE, 4 proc. – głosowałoby przeciw obu wariantom, a 13 proc. stanową niezdecydowani.

Wyniki badań opinii publicznej wskazują, że mieszkańcy Mołdawia jest w dalszym ciągu głęboko podzielona, ale jej mieszkańców łączy przekonanie, że kraj nie może trwać dłużej w geopolitycznym zawieszeniu. Na wszelki wypadek jednak obecne władze postanowiły, że kierunek owej nieuchronnej zmiany – ustalą same. Urzędujący od 23 marca br. prezydent Timfoti nie waha się przed konfrontacją na tym polu – i dalszą polaryzacją systemu politycznego, będącego od 3 lat w stanie permanentnego kryzysu. Źle to wróży stabilności politycznej nad Dniestrem.

Przy okazji zaś sytuacji Mołdawii jest pouczająca także dla wszystkich sił zainteresowanych wprowadzaniem rozwiązań sprzecznych z interesami europejskiego establishmentu. Gdy poczuje się on zagrożony – przestaje truć o demokracji i szanowaniu władzy ludu, tylko bierze za pysk i wlecze do brukselskiego koryta – narody by je napełniały, polityków – by mieli się z czego napaść.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Antyeurazjatyki zamach stanu”

  1. Zdaje się, niemiecka dyplomacja była ostatnio dość aktywna w Mołdawii. Ale nie popadajmy w teorie spiskowe. To przecież oczywiste, że oba zdarzenia nie pozostają w żadnym związku ze sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.