„Antyprezydent” – Warren Harding

Skupiając się tylko na XX/XXI wieku mamy niewielu wyrazistych, rozpoznawalnych „prawdziwych” prezydentów, którzy na trwałe zapisali się w umysłach przeciętnych Amerykanów. Dlaczego?
Prawdopodobnie dlatego, że większość z nich zasłynęła czymś co przebiło się do szerszej opinii publicznej. Głośne projekty jak „Square Deal” (T. Roosevelta), „League of Nations” (W. Wilsona), „New Deal” (F.D. Roosevelta), „New Frontier” (J.F. Kennedy’ego), „Great Society” (L. Johnsona), „New Convenant” (B. Clintona) do dzisiaj pojawiają się w wielu podręcznikach do historii i bywają przedmiotem debaty publicznej. Wielkie hasła i projekty zapowiadające rewolucyjne zmiany pozwoliły na ukazanie niektórych prezydentów jako potencjalnych architektów nowego, lepszego świata. Te i inne chwytliwe hasła udowadniają, że w obliczu amerykańskiej demokracji „prawdziwy” prezydent musi być celebrytą.

Dochodzimy do smutnych wniosków, że merytoryczne argumenty, owoce dobrych posunięć politycznych są niczym, w zestawieniu z „wielkimi koncepcjami”, które i tak najczęściej okazują się wielkimi klapami. Właśnie z tego powodu, postanowiłem skupić się na „antyprezydencie”. Owy prezydent:
– nie był celebrytą,
– wysławiał się dosyć kiepsko,
– miał wiele kochanek i wątpliwą postawę moralną,
– nie zostawił po sobie wielkich idei i projektów,
– nie starał się przeprowadzać rewolucyjnych zmian w Stanach Zjednoczonych,
Jednak, w przeciwieństwie do rządów „prawdziwych” prezydentów, to właśnie owocem jego kadencji był okres największego prosperity w historii Stanów Zjednoczonych…

Tym „antyprezydentem” był Warren Harding.

Kampania wyborcza roku 1920 była bardzo wygodna dla Warrena Hardinga. Ostatnie lata drugiej kadencji Woodrow Wilsona, ukazywały co raz większe problemy psychiczne urzędującego prezydenta, który za wszelką cenę chciał kontynuować projekt Ligi Narodów (po zablokowaniu go przez parlament). Obywatele Amerykańscy, którzy w większości byli zwolennikami powrotu USA do izolacjonizmu, zagłosowaliby na każdego kandydata, który odszedł by od mocarstwowej polityki Wilsona. Tak też się stało…
Harding pokonał Demokratę, James Coxa otrzymując ponad 60% poparcie oraz głosy 404 elektorów.

Warren Harding już po zaprzysiężeniu musiał uporać się z ciężką sytuacją ekonomiczną swojego państwa. W tym momencie warto dostrzec, że sytuacja gospodarcza na przełomie 1920/1921 była bardziej dramatyczna niż w słynnym roku 1929, który zapoczątkował Wielki Kryzys. Jednak, w przeciwieństwie do tragicznych decyzji ekonomicznych rządów Herberta Hoovera i Franklina D. Roosevelta, administracji Hardinga udało się pokonać zapaść gospodarczą w ciągu jednego roku. Natomiast interwencje gospodarcze Hoovera i „New Deal” Roosevelta trwały mniej więcej dekadę, a i tak nie pokonały kryzysu, z którym de facto uporała się dopiero administracja powojenna, tnąc wydatki rządu.

Wyciągnięcie Stanów Zjednoczonych z tak ciężkiej sytuacji ekonomicznej i doprowadzenie jej do rozwoju nie wymagało wcale tak dużo poczynań, jak można było się spodziewać. Warren Harding, w przeciwieństwie do „prawdziwych” prezydentów był arcymistrzem w swoim „nicnierobieniu”. Brak zaangażowania w sprawy gospodarcze sprawił, że wraz ze stopniowym zmniejszaniem roli państwa w gospodarce (m.in obniżenie najwyższej stawki podatku dochodowego z 73% do 25%) udało się wyprowadzić amerykańską gospodarkę na prostą.

Choć jego kadencja była krótka (zmarł po dwóch latach urzędowania), jej dziedzictwo i kierunek jaki nadał Stanom Zjednoczonym sprawiły, że w USA na nowo zagościł czas rozwoju i bogacenia się Amerykanów. Kadencja jego następcy: Calvina Coolidge’a pokazała, że był to najlepszy czas w historii ekonomicznej Stanów Zjednoczonych, a jego apogeum nastąpiło w 1926, w którym amerykańskie bezrobocie osiągnęło nieprawdopodobnie niski poziom – 1%.

Owoce działań administracji Hardinga są niezbitym dowodem na to, że nie potrzeba wielkich rewolucji, sztucznych uśmiechów ani pustych haseł  a’la „Yes, we can!” aby w państwie nastąpił dobrobyt. „Antyprezydent” Warren Harding niesłusznie znalazł się na śmietniku historii, na którym powinni znaleźć się „prawdziwi” prezydenci tacy jak Woodrow Wilson, John F. Kennedy,  Bill Clinton i Barack Obama.

Michał Bajdor

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

0 thoughts on “„Antyprezydent” – Warren Harding”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.