Berlińskie rozgrywki

Recenzja: Guy Walters, Igrzyska w Berlinie. Jak Hitler ukradł olimpijski sen, Przekład Norbert Radomski, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2008, stron 415.
 
Tytuł oryginału jest krótki: Berlin Games. Czy oddaje go tytuł polskiego przekładu: Igrzyska w Berlinie? Formalnie niby tak, ale merytorycznie nie i to z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, iż Trzecia Rzesza w 1936 roku organizowała dwie olimpiady: w sierpniu letnią w Berlinie a wcześniej w lutym zimową w Garmisch-Partenkirchen; przygotowania do nich oraz ich przebieg szczegółowo relacjonuje Walters w recenzowanej książce: a zatem igrzyska nie tylko w Berlinie. Po drugie games to rzeczownik o wielorakim znaczeniu: przede wszystkim to gry, w odniesieniu do wielkich imprez sportowych, podniośle nazywane igrzyskami. Ale w kontekście szerszym, niż sportowy, games to rozgrywki: na przykład rozgrywki polityczno-propagandowe, zmierzające do maksymalnego spożytkowania organizowania w jednym roku podwójnych igrzysk olimpijskich dla wykreowania wobec gości i obserwatorów tych olimpiad jak najlepszego wizerunku państwa, będącego ich organizatorem. I niezależnie od tego, czy się ocenia owe olimpiady 1936 roku pozytywnie, czy też negatywnie, nie ma wątpliwości co do tego, że towarzyszyły im potężne rozgrywki polityczno-propagandowe, nie tylko te wewnętrzne rozgrywki berlińskie, ale i te zewnętrzne, usiłujące doprowadzić do bojkotu olimpiad, organizowanych przez Trzecią Rzeszę.
           
Ale nie czarujmy się: ten sam motyw polityczno-propagandowy, aczkolwiek w różnym stopniu nasilenia, towarzyszył bodaj wszystkim olimpiadom nowożytnym: państwo goszczące igrzyska olimpijskie, starało się wykorzystywać to dla siebie propagandowo. Grecja, która w Atenach zainaugurowała w 1896 roku nowożytne olimpiady, pragnęła, aby wzorem tradycji antycznej, wszystkie następne, także przez nią były organizowane. Natychmiast została zakrzyczana i przegłosowana przez inne państwa, dostrzegające własne ewidentne korzyści polityczno-propagandowe z rotacyjnego wyboru miejsca kolejnej olimpiady; w rezultacie upłynęło ponad stulecie, zanim olimpiada ponownie gościła w Atenach w roku 2004. Berlinowi przyznano organizację czwartej olimpiady w 1912 roku; miasto to uznało, że nie sprosta na czas należytemu jej zorganizowaniu i z zaproszenia zrezygnowało. Wtedy na miejsce olimpiady 1912 roku wybrano Sztokholm, który świetnie ją przeprowadził. Kandydaturę Berlina przesunięto na następny termin, czyli na rok 1916; wtedy jednak wielka wojna 1914-1918 osiągnęła swe apogeum i igrzyska w tym roku nie doszły do skutku. Po raz trzeci Berlinowi powierzono olimpiadę 1936 roku, a decyzja o tym zapadła w 1931 roku, jeszcze zanim narodowi socjaliści przejęli władzę w Niemczech.
           
Trzecia Rzesza od swego powstania w 1933 roku, podjęła zarządzenia ograniczające prawa tamtejszej ludności żydowskiej. Spowodowało to podjęcie przez lobby żydowskie, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych, nawoływań do bojkotu przez sportowców udziału w obu olimpiadach 1936 roku. Jeśli chodzi o indywidualnych zawodników, to podobnie jak niedawne apele o bojkot igrzysk olimpijskich w Pekinie, zdecydowanie je odrzucali: “Wszyscy jechaliśmy po prostu po to, by wziąć udział w zawodach. Aspekty polityczne nie obchodziły nas zupełnie” (s.71); “Nie zastanawiałam się nawet nad odmową. Wyjazd na olimpiadę nie był problemem politycznym” (s.72). Sprawę bojkotu można było jednak przesądzić odgórnie, popierającą go decyzją krajowego Komitetu Olimpijskiego. W sierpniu 1935 roku został wysłany na rozmowy do Niemiec generał Charles Cherrill z MKOL, z których wrócił   “usatysfakcjonowany”; w sprawie antyżydowskich posunięć w sporcie Trzeciej Rzeszy jednak niewiele wskórał, gdyż, jak oświadczył: Nie byłbym uprawniony do omawiania tej sprawy w Niemczech ani trochę bardziej, niż gdyby Niemcy chcieli dyskutować na temat sytuacji Murzynów na amerykańskim Południu lub traktowania Japończyków w Kalifornii. (s. 63). 
           
Było to uczciwe postawienie sprawy, w której ówcześni Amerykanie nie mieli ani czystych rąk, ani czystego sumienia. W sporej liczbie stanów obowiązywały wtedy rasistowskie przepisy, zabraniające czarnoskórym sportowcom – nawet najwybitniejszym – startu w zawodach, w których uczestniczą “biali”. Walters szczegółowo przedstawia życiorys Jessie Owensa, nie pomijając rasistowskiej dyskryminacji, jakiej doznawał nawet w takich miastach amerykańskiej Północy, jak Indianapolis, czy Richmond (s. 114). Czarna legenda, jaka później zniesławiała “olimpiadę Hitlera”, tamtą rzeczywistą dyskryminację Owensa przemilczała, zastępując ją kłamstwami na temat rzekomej arogancji i odrazy niemieckiego kanclerza do tego czołowego lekkoatlety i jego berlińskich zwycięstw. W Polsce dotąd wierzy się w nie bezkrytycznie, pomimo prób ich odkłamania (“Jessie Owens przyjechał do Berlina jako faworyt i był entuzjastycznie witany. Do legend należy odnieść pogłoskę, jakoby Adolf Hitler wzbraniał się przed podaniem mu ręki.” – “Kronika Sportu”, Warszawa 1993, s.392). Guy Walters, obiektywny w przedstawianiu dyskryminacji rasowej w USA, zapomina się, gdy przechodzi do porównania dyskryminacji amerykańskiej z niemiecką i na zasadzie odwrócenia znanej anegdoty “a wy Negrów bijecie” pisze: “W latach 1933-1936 z rąk nazistów w Niemczech zginęły setki Żydów, co jest liczbą znacząco wyższą niż sześćdziesięciu pięciu Afroamerykanów zlinczowanych w tym samym okresie. W roku 1936 doszło w zasadzie do ośmiu linczów.” ( s. 115).
           
Pomysł zbojkotowania olimpiady berlińskiej upadł ostatecznie po tym, jak do reprezentacji olimpijskiej Trzeciej Rzeszy włączono kilkoro zawodników i zawodniczek pochodzenia żydowskiego a dwóch Żydów weszło do Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego. Olimpiada w Berlinie odbyła się bez przeszkód i pozostała w pamięci jako najwspanialsza z olimpiad międzywojennych; tak jak olimpiada w Sztokholmie 1912 była najwspanialszą z olimpiad okresu poprzedzającego pierwszą wojnę światową. Obie one kończyły pewne epoki rozwoju olimpiad nowożytnych i zarazem stanowiły zwieńczenie tych epok. Przygotowanie społeczeństwa niemieckiego do tej olimpiady było niesłychane. Wystarczy jedna relacja przytoczona przez Waltersa. Ekipy wioślarzy ulokowano w budynku Szkoły Oficerów Policji w Köpenick, niedaleko toru regatowego. Jeden z zagranicznych wioślarzy tak obiekt ten opisywał: “Był imponujący, wygodny i pusty. Ale była tam dobra obsługa i dobre jedzenie. Jednak w jadalni wisiało zdjęcie Hitlera i rzucaliśmy w nie kulkami z chleba. Kelnerzy nie protestowali przeciwko temu, ale musiało to być dla nich bardzo trudne. Nie było żadnych reperkusji ani jakichkolwiek protestów.” ( s.201n.) Czy można sobie analogiczny obrazek wyobrazić na olimpiadach w Moskwie 1980, albo w Pekinie 2008?
             
Innowacją olimpiady berlińskiej było wprowadzenie sztafety, niosącej płomień zapalony od promieni słońca w greckiej Olimpii do Berlina. Trasa ta liczyła 3075 kilometrów i przebyła ją sztafeta złożona z tyluż uczestników, z których na każdego przypadał jednokilometrowy odcinek. Sztafeta ta biegła z Grecji do Niemiec przez Jugosławię, Austrię i Czechosłowację i jedynym incydentem na tej trasie była bójka w Wiedniu pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami anschlussu, a nie między zwolennikami i przeciwnikami olimpiady berlińskiej. ( s.222 ). Wystarczy to porównać z licznymi demonstrancjami na trasie sztafety, niosącej w 2008 roku płomień olimpijski, popierającymi bojkot olimpiady w Pekinie.                        
           
Muzyczną oprawą otwarcia olimpiady berlińskiej był Hymn olimpijski, skomponowany na tę okazję przez Richarda Straussa; filmową ilustracją tej olimpiady był reżyserowany przez Leni Riefenstahl film Olimpiada, złożony z dwóch części: I. Święto Narodów, II. Święto Piękna. Montaż Olimpiady (nagrany materiał stanowiłby projekcję o wymiarze 250 godzin) trwał półtora roku. W czasie jego trwania film Leni Riefenstahl Triumf woli – reportaż z nazistowskiego Parteitagu z 1934 roku, po jego francuskiej prapremierze w lipcu 1937 roku, otrzymał Grand Prix na Paryskiej Wystawie Światowej. Prapremiera Olimpiady w Niemczech odbyła się 20 kwietnia 1938. W ciągu kilku następnych miesięcy film ten odniósł niebywały sukces, stając się światowym szlagierem kasowym, przynoszącym więcej dewiz, niż cała niemiecka produkcja filmowa 1938 roku. Za film ten Riefenstahl otrzymała Niemiecką Nagrodę Filmową 1937/1938; Coppa Mussolini, dla najlepszego filmu zagranicznego na Biennale w Wenecji 1938; Szwedzką Nagrodę Polarną 1938; Grecką Nagrodę Sportową 1938; w czerwcu 1939 MKOL przyznał Leni Riefenstahl Dyplom Olimpijski ( doręczony jej dopiero w 1948 roku). W sierpniu 1939 Ribbentrop przybywając do Moskwy dla podpisania paktu z Mołotowem, przywiózł Triumf Woli i Olimpiadę,w prezencie od rządu niemieckiego dla Stalina; w odpowiedzi Stalin przesłał Leni Riefenstahl osobiste podziękowanie.
           
Tak się przedstawiał odbiór i ocena berlińskiej olimpiady w czasie poprzedzającym drugą wojnę światową. Rozgromienie Trzeciej Rzeszy w tej wojnie i pokazowy sąd nad pokonanymi w Norymberdze 1946, otworzyły nową epokę, w której wszystko co miało jakikolwiek związek z Trzecią Rzeszą, zostało zbiorowo skazane na potępienie. Również olimpiada berlińska i film ją rozsławiający. Uznany on został jako tabu, praktycznie niedostępne dla szerszej widowni. Miałem okazję raz tylko go obejrzeć, przy okazji olimpiady w Barcelonie 1992, kiedy niemiecka telewizja na kanale ARD-1, w dwie kolejne noce nadawała obie części Olimpiady. Prezentacje te rozpoczynałysię o północy, kiedy nieletni już śpią i wolno wyświetlać pornosy. Na taki poziom zepchnięto pamięć o berlińskiej olimpiadzie i w takich kategoriach wychowywano i indoktrynowano pokolenia powojenne. W tej atmosferze narodził się podtytuł recenzowanej książki Waltersa: Jak Hitler ukradł olimpijski sen. Nie dotarłem do oryginału tej książki, a surfowanie po internecie nie pozwala mi na ocenę, czy podtytuł ten pochodzi od autora, czy też zjawił się dopiero w polskim wydaniu książki Waltersa. Do tej ostatniej alternatywy skłania mnie to, iż polskie internetowe propozycje księgarskie podają ten podtytuł w odmiennej angielskiej wersji: bądź jako How Hitler Stole the Olympic Dream, bądź też How the Nazis Stole the Olympic Dream. Różnice te uprawdopodabniają podejrzenie, iż mamy tu do czynienia z wtórnym przekładem wymyślonego w Polsce podtytułu na język angielski.
           
Wyprowadzenie berlińskiej olimpiady z tego kręgu zbiorowego potępienia nieoczekiwanie nastąpiło dopiero w miesiącach 2008 roku, poprzedzających igrzyska olimpijskie w Pekinie. Gdy tylko wiosną tamtego roku rozpoczęły się międzynarodowe protesty przeciwko chińskim represjom w Tybecie, w internecie pojawiły się rysunki pięciu kół olimpijskich uplecionych z drutu kolczastego z podpisami: pod pierwszym Berlin 1936, pod drugim Pekin 2008. Od razu sprowokowały one do postawienia pytania: a gdzie rysunek trzeci, z podpisem Moskwa 1980 ? Jeżeli już porównywać ze sobą, to tylko łącznie wszystkie te trzy olimpiady, zorganizowane w podobnych zamiarach polityczno-propagandowych, przez reżimy autorytarne, przestarzale nazywane “totalitarnymi”. A wtedy okaże się, że berlińska olimpiada wcale nie była taką “najgorszą z możliwych”. Cóż militarnego bowiem uczyniła Trzecia Rzesza w 1936 roku? Wprowadziła swoje wojska do nadreńskiej części własnego kraju, zdemilitaryzowanej postanowieniami wersalskimi z 1919 roku. Tego nie można porównywać z wyczynami Chińczyków w Tybecie, czy w Sinkiangu. Tam doszło bowiem do zbrojnego tłumienia buntu w prowincjach chińskich, zamieszkałych przez mniejszości narodowe; a więc coś podobnego do postępowania Rosji w Czeczenii. Sowiety w 1980 roku przebiły obu tamtych “totalitarnych” olimpijskich partnerów: najechały na Afganistan, niepodległe państwo ościenne, będące członkiem ONZ i w roku olimpijskim toczyły tam regularną wojnę. Dopiero to przekroczyło punkt krytyczny i spowodowało bojkot moskiewskiej olimpiady przez wiele państw, w szczególności ze strefy euroatlantyckiej. A gdy już takie krytyczne wartościowanie olimpiad przeprowadzanych przez te trzy państwa postawiono na porządku dziennym, to wówczas ranking tych olimpiad “od najgorszej do najlepszej” wygląda następująco: Moskwa 1980, Pekin 2008, Berlin 1936.

prof. dr hab. Andrzej Piskozub
http://geopolityka.net/berlinskie-rozgrywki/

a.me.

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *