Bogucki: Apologetyka apokaliptyka

Ten tekst jest podjęciem polemiki, ze zdaniem wybrzmiewającym z książki Prof. Wielomskiego pt. Katolik-Prusak-Nazista. Sekularyzacja w biografii ideowej Carla Schmitta. Rzecz jasna nie jest to całkowita negacja tejże książki, gdyż w znacznej mierze jest to biografia ideowa. Polemikę chcę podjąć ze zdaniem, które zamyka całą rozprawę mianowicie: „Jego życie jest zapisem intelektualnego upadku.” Postaram się pokrótce przedstawić, że w życiu Schmitta nie dostrzegam intelektualnego upadku, a raczej walkę w istocie bezbronnego prawicowego intelektualisty z całkowitą dezintegracją świata politycznego.

Zastanawiające są przyjmowane przez Schmitta postawy. W ostatnim czasie miałem okazję przeczytać znaczną większość dzieł niemieckiego prawnika przełożonych na język polski, w tym i jego „biografię ideową” napisaną przez prof. Wielomskiego. Oprócz oczywistych walorów naukowych, jakie niosą za sobą prace związane z tym wielkim umysłem XX wieku, to zaskoczeniem dla mnie, czytelnika tych dzieł napisanych niemal 100 lat temu ich aktualność. Oto stoimy na rozdrożu cywilizacyjnym. Podobnym do tego, na jakim stały narody niemal wiek temu.

Carl Schmitt w okresie od 1888 do 1925 roku nosił w sobie wiarę, która wybrzmiewa w jego pracach. To ten młodzieńczy ferwor, który daje siłę do walki o wartości. W tym czasie przecież powstaje m.in. Rzymski Katolicyzm i Polityczna forma. To laudacja dla polityki kościelnej prowadzonej od niemal 2000 lat. Uznanie dla pozycji papieża i kleru, a także wskazanie na uniwersalizm katolicki. W końcu wybrzmiewa w tym głos katolika, ultramontanina, który naukowym wskaźnikiem oznacza wzór, jakim powinien być dla państwa świeckiego  Kościół Katolicki. Ten zapał utrzymuje się u niemieckiego naukowca aż do 1925 roku, w którym to rozwodzi się ze swoją żoną i zrywa swoje „polityczne” i naukowe kontakty ze środowiskiem katolickim. Przechodzi na stronę heglowskiej prawicy i staje po stronie pruskich konserwatystów. Być może jego bujne życie prywatne na to nie wskazuje, jednak pokuszę się o pewną tezę, że gdzieś wewnątrz wraz z rozpadem małżeństwa i odejściem od kościoła Schmitt zgubił tożsamość. Oto stanął w palącym się kościele i nie umiejąc z niego wyjść sam stanął w płomieniach. W płomieniach, które strawiły jego tożsamość wybudowaną przez środowisko rodzinne, ale także przyjaciół i środowisko polityczne jakim się otaczał. Zdaje się, że to właśnie to wykorzenienie sprawiło, że rzucił się w otchłań nihilizmu. Beznadzieja i słaba perspektywa na ostateczne zwycięstwo idei zmusiła Schmitta do wyznawania Ordo quia ordo. Oczywiście to również życiowe wybory apokaliptyka, pchnęły go w szeroko otwarte ramiona pruskiego konserwatyzmu.

Krytyk

Bez wdawania się w szczegóły możemy jasno stwierdzić, że jego irredenta przeciwko liberalnemu światu nie skończyła się nigdy. To znaczy, pozwolę sobie stwierdzić, że ona nadal trwa, choć być może nie prowadzi jej sam Carl Schmitt. Niezależnie od tego, jak potoczyło się jego życie prywatne to intelektualnie, cały jego dorobek to walka. Zmieniały się tylko pozycje, z których indywidualistyczny liberalizm był torpedowany. Myślę, że można powiedzieć, że swoimi pracami ten „stary i niespokojny duch” postawił spiżowy pomnik swojej intelektualnej walce, który będzie niewyczerpywalnym arsenałem dla duchowych przeciwników indywidualizm. I w tym sensie nie mogę zgodzić się z wnioskiem, że „Jego życie jest zapisem intelektualnego upadku.” To prace niemieckiego teoretyka przeszło od 20 lat inspirują naukowców z Chin i innych krajów. Pomimo oczywistego i haniebnego epizodu życia Schmitta dostarczył on nam wielu cennych rad, jak walczyć przeciw zagrabianiu przestrzeni intelektualnej i politycznej przez liberalizm, który dziś wzmocniony jest ideologią lewicową.

Szymon Bogucki

Książka Adama Wielomskiego Katolik-Prusak-Nazista. Sekularyzacja w biografii ideowej Carla Schmitta

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *