Bój Tuska z inteligencją kubiców. Nie z chuliganami z PZPN

W niedzielę rozegrano w Bydgoszczy finał Pucharu Polski w piłce nożnej. Lech Poznań grał z Legią Warszawa. Wygrała Legia, a przebieg wydarzeń nadal ekscytuje całą Polskę. Nie chodzi tu jednak niestety o wydarzenia na boisku, ale poza nim. A mianowicie, po meczu kibice „wojskowych” wtargnęli na tzw. płytę. Po jakimś czasie dołączyli do nich fani Lecha i rozpoczęła się bijatyka. Ucierpiał neutralny w tej sprawie bydgoski stadion. Tamtejsi działacze piłkarscy i władze miasta słusznie są zrozpaczeni.

 

O kibicach Legii nie piszę, bo to nie moja działka. Trochę szkoda, że kilku nieodpowiedzialnych zwolenników Lecha psuje opinię całej wspaniałej grupie poznańskich kibiców. Grupie najlepiej zorganizowanej w Polsce. Grupie, która we współpracy z władzami klubu doprowadziła do tego, że od lat na poznańskim stadionie miejskim mamy pełne trybuny.

 

Ciekawa jest jednak reakcja rządu na to wydarzenie. Media huczą, że wstyd przed UEFA. Że to się wszystko źle skończy. No to rząd przystąpił do działania. Wczoraj w Kontr-wywiadadzie RMF minister Kwiatkowski zapowiedział, że teraz to wojewoda będzie podejmować decyzje czy dany obiekt sportowy spełnia warunki bezpieczeństwa wystarczające do rozegrania meczu. Dziś wojewodowie zamykają stadiony w Warszawie i Poznaniu. Trzeba to jasno powiedzieć. Budowa tych obiektów była dla obu samorządów ogromnym finansowym wysiłkiem. Wysiłkiem, który się opłacił. Rozgrywane na nich mecze to autentyczne wydarzenia dla tysięcy mieszkańców. W przygniatającej większości normalnych, spokojnych obywateli, którzy dziś są karani za zachowanie garstki chuliganów. Chuliganów, których odizolowanie, a więc zapewnienie tym spokojnym obywatelom normalnych warunków do spokojnego przeżywania sportowych emocji, jest zwyczajnie psim obowiązkiem rządu!

 

Tymczasem w przypadku Poznania – ów przedstawiciel rządu w Wielkopolsce – wojewoda Piotr Florek, sam siebie sprowadza do roli aranżera wysokiej klasy kabaretu. Bo oto z jego decyzji wynika, że na gruntownie zmodernizowanym poznańskim stadionie miejskim nie można kibicom zapewnić bezpieczeństwa w sobotę,  podczas meczu Lecha z Górnikiem Zabrze. Jednak już w niedzielę ten sam obiekt ma być już bezpieczny dla kibiców meczu poznańskiej Warty z Sandecją Nowy Sącz! (oba poznańskie kluby korzystają z tego samego obiekt).  Rząd Donalda Tuska przeprowadza więc najwyższej próby test na inteligencję Poznaniaków! Zwyczajnie wydaje mu się że bez problemu może ich traktować jak idiotów!

 

Kolejny problem zaś nie tkwi w zabezpieczeniu stadionów. On tkwi głębiej. I dotyczy głównego organizatora bydgoskiego meczu, oraz wszystkich oficjalnych rozgrywek w Polsce. Czyli PZPN-u, który do tego meczu dopuścił, zorganizował go, zaprosił działaczy UEFA i nadal ma znakomite samopoczucie. Ktoś powie, że to autonomiczny związek, że to bezprawne. Że rozmieniającego swą sławę na drobne Grzegorza Laty nie da się zmusić do dymisji. Że nie da się zmienić PZPN. Nieprawda! Można to zrobić! No ale, żeby chcieć zmienić PZPN, to trzeba mieć w sobie autentyczny imperatyw głębokiej zmiany. A tego w tym rządzie jest jak na lekarstwo. Dla ekipy Donalda Tuska lepiej jest szukać tematów zastępczych. Dziś są nimi kibice. Zwłaszcza ci spokojni. Nie awanturujący się. Pora otworzyć dla nich stadiony i dla ich dobra zwyczajnie – zacząć walczyć z chuliganami. Zwłaszcza tymi z PZPN-u.

Jan Filip Libicki

[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Bój Tuska z inteligencją kubiców. Nie z chuliganami z PZPN”

  1. Trzeba przygotować odpowiednią ustawę i wszystko da się załatwić.Może jakieś Lex Lato panie Pośle i po problemie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.