Chińska ekspansja w proradzieckiej Azji Centralnej

Upadek Związku Radzieckiego wytworzył w Azji Centralnej całkowicie nową sytuację politycznę. Wprawdzie nowopowstałe republiki ciągle pozostają w rosyjskiej orbicie wpływów, jednakże zmiana tego stanu rzeczy wydaje się jedynie kwestią czasu. Stany Zjednoczone usiłowały rzucić wyzwanie Rosji, na tym terenie, w związku z inwazją na Afganistan, poniosły jednak klęskę. Przyczyny amerykańskiego niepowodzenia były trojakie: po pierwsze naciski Moskwy na miejscowych „satrapów”, po drugie: niechęć satrapów do demokratyzacji i wprowadzania praw człowieka, po trzecie wreszcie: reorganizacja amerykańskiej polityki zagranicznej pod administracją Obamy. Pewne kroki starają się także czynić Indie, ich efekty są jednak jak na razie mizerne. Dużo poważniejszymi konkurentami dla Rosji są Turcja premiera Erdogana, propagująca idee panturkizmu oraz Chińska Republika Ludowa. Rywalizacja chińsko-rosyjska o wpływy w regionie sięga swymi korzeniami XIX wieku. Jej obecna odsłona nie jest zwykłą walką o wpływy lecz swoistym poligonem doświadczalnym długofalowego planu odbudowy potęgi Chin i ponownego uczynienia z nich Państwa Środka.

Chińskie wpływy w Azji Środkowej są bardzo stare, sięgają czasów dynastii Han (II w. p.n.e.), kulturowo są jeszcze starsze. W VII w. n.e., za dynastii Tang, władza Państwa Środka sięgała aż po Morze Aralskie. Poważne wpływy Chin w regionie złamała dopiero Rosja w XIX stuleciu. Chińczycy nie pogodzili się z tym, co wielokrotnie powtarzał Mao Zedong. W trakcie konfliktu radziecko-chińskiego w roku 1969 tereny nad Ussuri nie były jedynym teatrem działań, do licznych starć dochodziło także wzdłuż granicy w Azji Środkowej. W następnych latach odcinek granicy pomiędzy Xinjiangiem a Kazachską SRR nabrał jeszcze większego znaczenia, po obu stronach granicy ulokowane były, i nadal pozostają, ośrodki jądrowe i kosmiczne. Fakt, że niemal połowa radzieckich dywizji stacjonujących na wschód od Uralu została rozmieszczona właśnie w Azji Środkowej, dobitnie świadczy o wadze jaką oba mocarstwa przywiązywały i nadal przywiązują do tego regionu. Także Deng Xiaoping wspominał o chińskich pretensjach w Kraju Przymorskim, Nadamurskim oraz Azji Centralnej.

Nowy Jedwabny Szlak

Najważniejszą przyczyną rozwoju chińskich wpływów w regionie, tak politycznych jaki kulturowych, był jedwabny szlak. Wprawdzie towary oraz idee płynęły nim w obie strony, jednak to eksport chińskich dóbr luksusowych był zawsze najważniejszy. Dochody jakie jedwabny szlak zapewniał cesarskiemu skarbcowi był na tyle duże, że co silniejsze i bardziej otwarte na świat dynastie (jak Han i Tang) w ślad za kupcami wysyłały wojska aby umacniać swoje wpływy i ochraniać karawany.

Konsekwentnie dążące do odbudowy swojej pozycji jako „Państwa Środka” Chiny zdecydowały się zaangażować w prowadzony pod patronatem ONZ projekt Kolei Transazjatyckiej (TAR), mającej połączyć Chiny z Europą. Sami Chińczycy mówią o tym projekcie jako odrodzeniu dawnego Jedwabnego Szlaku; nie należy przy tym mylić TAR z europejską inicjatywą Korytarza Transportowego Europa-Kaukaz-Azja (TRACECA) znanego jako „Nowy Jedwabny Szlak”, od którego Pekin stanowczo się odcina. Głównym partnerem ChRL w budowie TAR jest póki co Iran. Prace przygotowawcze są coraz bardziej zawansowane, 15 listopada ub. r. irański MSZ ogłosił, że doszło do porozumienia w sprawie budowy linii kolejowej pomiędzy ChRL a Iranem, Afganistanem i Tadżykistanem. TAR ma brać swój początek w Xinjiangu (chociaż niektóre doniesienia mówią nawet o Szanghaju), przebiegać przez wymienione kraje oraz Kirgistan. Zgodnie z założeniami pociągi będą mogły osiągać miejscami na trasie prędkość nawet 480 km/h! Nie jest to koniec chińskich ambicji, cały czas trwają rozmowy o przedłużeniu TAR z Turcją, a nawet Bułgarią. W planach Pekinu znajdują się jeszcze nitki prowadzące do Pakistanu, Iraku i Syrii. Obecnie w planach znajduje się budowa 7 tysięcy km linii szybkiej kolei, często w trudnym terenie, o łącznym koszcie 30 miliardów $. Niejako na marginesie „Żelaznego Jedwabnego Szlaku” znajdują się jeszcze projekty budowy superszybkich kolei w Kazachstanie, Nepalu oraz Indochinach. Punktem końcowym tej ostatniej linii byłby Singapur.

Największe obawy obserwatorów budzi postępująca militaryzacja chińskiego kolejnictwa. Po zakończeniu Zimnej Wojny globalnym trendem stało się odchodzenie sił zbrojnych od transportu kolejowego na rzecz drogowego i lotniczego. W Chinach nie dysponujących aż tak rozbudowaną infrastrukturą jak państwa zachodnie trend ten został poważnie zmodyfikowany. Pekin od dawna intensywnie rozbudowuje sieć połączeń drogowych, lotniczych i kolejowych, proces ten przybrał na sile w ostatnich latach. Była to jedna z metod walki z kryzysem ogarniającym Zachód. Duży obszar ChRL, z ciągle jeszcze rzadką siecią lotnisk i autostrad niejako uprzywilejowuje transport kolejowy, to samo dotyczy Azji Środkowej oraz innych obszarów zainteresowania Chin na kontynencie Azjatyckim. Już teraz w zarządach i administracji najważniejszych chińskich spółek kolejowych zasiadają przedstawiciele ChALW, ponad 1000 stacji zostało przystosowanych do obsługi transportów wojskowych. W trakcie budowy kolei Kunming – Nanning ministerstwo kolei musiało częściowo zmienić jej przebieg, ażeby sprostać wymogom armii, pociągnęło to za sobą wzrost kosztów o ponad 230 milionów $. Same jednostki ChALW także intensywnie ćwiczą przerzut koleją. W 2008 r. jednostki przeznaczone do tłumienia rozruchów w Tybecie zostały przetransportowane eszelonami, wraz z ciężkim sprzętem, w ciągu 48 godzin. W trakcie zeszłorocznych manewrów Szanghajskiej Organizacji Współpracy odbywających się na Uralu chińskie oddziały w całości polegały na transporcie kolejowym. ChALW przeprowadziła także testy szybkich kolei dla celów wojskowych, właśnie z tego środka transportu korzystały jednostki, które zakończyły misję ochrony Expo 2010.

Energetyka

Ciągle rozwijająca się gospodarka Chin zużywa olbrzymie ilości surowców, a jej zapotrzebowanie na energie systematycznie rośnie. Leżąca tuż obok Azja Centralna, z jej nie do końca jeszcze ocenionymi zasobami jest dla Pekinu istną krainą marzeń.

Chiny sporo już zainwestowały w rurociągi prowadzące z Turkmenistanu przez Uzbekistan oraz z Kazachstanu do Xinjiangu. Po ostatnich umowach Turkmenistan będzie sprzedawał Chinom 60 miliardów m³ gazu rocznie (wcześniejsze umowy mówiły o 40 miliardach m³). Tak gwałtowny wzrost eksportu wymaga budowy nowych rurociągów, na które to przedsięwzięcie kredytu Turkmenom udziela Chiński Państwowy Bank Rozwoju. Kwota kredytu nie została sprecyzowana, jego warunki muszą być jednak bardzo korzystne bowiem kwota jaką płacą Chińczycy za tys. m³ wynosi zaledwie 100-150$. Dla porównania w Europie, także usilnie zabiegającej o dostęp do turkmeńskich złóż, cena gazu wynosi od 250 do 400$ za tys. m³. Wedle informacji irańskiego radia odpowiednie inwestycje mają zostać zrealizowane do końca roku 2013.

Wydarzenia na dużo większą skalę dotyczą Kazachstanu. Kraj ten jest od kilku lat głównym obiektem zainteresowania ChRL w Azji Środkowej. W ciągu ostatniej dekady wzajemne obroty handlowe wzrosły aż 13 krotnie. Jeżeli obecne trendy utrzymają się w ciągu kilkunastu lat Chiny zdetronizują Rosję jako największego partnera handlowego Kazachstanu (obecnie zajmują 3 pozycje). Hu Jintao odwiedzał Astane w grudniu 2009, a następnie w czerwcu 2010. Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew był podejmowany w Pekinie w lutym br. Jak na spotkania pomiędzy głowami państw jest to bardzo często. Hu Jintao ogłosił, że wzajemne stosunki będą budowane pod znakiem „strategicznego partnerstwa długoterminowej stabilności, dobrosąsiedzkiej przyjaźni oraz współpracy na zasadach wygrana-wygrana.”

Najważniejszą pozycję w wzajemnych relacjach zajmuje obecnie energetyka. Sztandarowym projektem chińsko-kazachskiej współpracy energetycznej jest joint venture dwóch państwowych gigantów KazMunaiGaz (KMG) i Chinese National Petroleum Corporation (CNPC). Celem spółki jest eksploatacja pola naftowego Urichtau w zachodnim Kazachstanie. Wedle ocen geologów zasoby tego pola wynoszą 40 miliardów m³ gazu i 8 milionów ton ropy. Pekin przyobiecał Kazachstanowi 7 miliardów $ na rozmaite inwestycje, z czego 5 miliardów ma trafić do branży energetycznej. Inwestycje w tej branży mają dotyczyć głównie modernizacji istniejących oraz budowy nowych rafinerii, a także budowy prawie 1,5 tys. km rurociągów. Poza węglowodorami dużym zainteresowaniem Chińczyków cieszą się złoża uranu. Zgodnie z ostatnimi porozumieniami Kazatomprom ma dostarczyć Guangdong Nuclear Power Group 55 tys. ton uranu. Taka ilość pokrywa niemal połowę obecnego chińskiego zapotrzebowania na energię jądrową. Ostatni spadek zaufania do energetyki jądrowej może jednak mieć swój wpływ na losy tego projektu.

Większość chińskich inwestycji w Kazachstanie poza energetyką i infrastrukturą dotyczy wydobycia surowców, głównie boksytów, żelazochromu oraz rud żelaza. Ambitne plany dotyczą także wzajemnych powiązań ekonomicznych. Prezydent Nazarbajew wyraził duże zainteresowanie ideą banku rozwoju Szanghajskiej Organizacji Współpracy (o kapitale 8 miliardów $). Dużo ciekawsze wydają się plany utworzenia specjalnej strefy ekonomicznej w rejonie Chorgos. Strefa ta miałaby służyć nie tylko rozwojowi handlu pomiędzy obydwoma krajami, ale przede wszystkim wejściu chińskich produktów i surowców w obszar unii celnej Białorusi, Kazachstanu i Rosji. W strefie mają także powstać fabryki przetwarzające chińskie surowce w gotowe produkty sprzedawane w wymienionych krajach. Finał rozmów jest spodziewany do końca tego roku.

Ekspansja terytorialna?

Chiny odnoszą w Azji Środkowej nie tylko sukcesy gospodarcze. Przykład Tadżykistanu pokazuje mniej znane oblicze chińskiej ekspansji. Na początku bieżącego roku parlament w Duszanbe ratyfikował porozumienie na mocy, którego scedowano na rzecz ChRL około 1100 km² w Pamirze, co stanowi prawie 1% powierzchni tego kraju. Ku oburzeniu ludności tadżycki rząd ogłosił to sukcesem podkreślając, że Chińczycy pierwotnie domagali się 28 tysięcy km². Niewyjaśnioną kwestią pozostaje co Tadżykistan otrzymał w zamian. Zdaniem dyrektora tadżyckiego Prezydenckiego Centrum Studiów Strategicznych Szuchroba Szaripowa, był to ostatni moment na podjęcie takiej decyzji, gdyż inaczej „Tadżykistan nie byłby w stanie wytrzymać presji ze strony potężnego sąsiada”. Co więcej, jego zdaniem, udało się zapewnić stabilne stosunki z ChRL. Inną kwestią pozostaje pytanie po co Chinom 1100 km² nagich skał gdzieś w Pamirze? Według Duszanbe na scedowanych terenach nie ma żadnych złóż surowców. Jeżeli rzeczywiście nic tam nie ma to czemu Chińczycy tak naciskali i mieli naciskać jeszcze bardziej? Decydenci z KPCh to ludzie pragmatyczni, to że jakiś lokalny przywódca klanowy kilka czy kilkanaście wieków temu uznał zwierzchnictwo cesarza nie stanowi chyba dla nich powodu aby zgłaszać roszczenia do jakiegoś terytorium. Nie są to też czasy Mao, żeby domagać się korekty granic pobieżnie wytyczonych w XIX wieku. Prawie na pewno chodzi tutaj o złoża surowców, których wartość ma być równa wartości dotychczasowych chińskich inwestycji w Tadżykistanie (wycenianych na 4 miliardy $). Inną sprawą jest opłacalność eksploatacji złóż położonych ponad 4000 m n. p. m, głód energetyczny zmusza jednak Chin do podejmowania coraz trudniejszych wyzwań.

Podpisanie ugody wywołało bardzo negatywny odzew tadżyckiego społeczeństwa pogłębiony dodatkowo wiadomość o wydzierżawieniu Chińczykom 2000 ha gruntów rolnych, gdzie ma pracować 1500-2000 chińskich rolników. Oficjalnym dzierżawcą co ciekawe będzie nie ChRL, ale Ujgurski Region Autonomiczny (Xinjiang Weiwuer). Zaledwie 7% powierzchni Tadżykistanu nadaje się pod uprawy. W tej sytuacji wiadomość o wydzierżawieniu ziemi obcokrajowcom musi być bardzo niepopularna. Kolejnym problemem jest bezrobocie. Wprawdzie wynosiło ono wg danych z 2008 jedynie 2,3%, jest to jednak zasługą emigracji zarobkowej do Rosji. W wyniku tej emigracji, powstaję błędne koło, wyjeżdżają bowiem zwłaszcza ludzie ze wsi i sporo ziemi leży odłogiem. Z tego właśnie powodu tadżyckie władze zdecydowały się wydzierżawić grunty Chińczykom. Jednak zdaniem zwykłych Tadżyków efektem będzie jedynie zwiększenie się tempa migracji. Obawy miejscowej ludności wywołują też chińscy kupcy. Ich liczba nie przekracza na razie kilkuset, jednak pojawienie się dużej grupy chińskich rolników doprowadzi zdaniem wielu Tadżyków do wzmożonego napływu kupców z Państwa Środka, którzy mając wsparcie Pekinu będą mogli stosować dumping i poważnie zaszkodzić tadżyckim handlarzom. Na marginesie trzeba zauważyć, że Rosjanie reagują podobnie niechętnie na napływ tadżyckich kupców.

Kwestia chińskiej „ekspansji” terytorialnej w Azji Środkowej ma także swoją kazachską odsłonę. Wedle niepotwierdzonych informacji Nazarbajew miał podpisać umowę o wydzierżawieniu Chinom 1 miliona ha ziemi na 99 lat. Wiadomość została podana przez byłego zięcia Nazarbajewa, Rachata Alijewa, który w wyniku konfliktu z teściem przebywa na „dobrowolnym wygnaniu” w Europie. Z tej racji wszelkie informacje podawane przez Alijewa są traktowane bardzo ostrożnie. Co więcej, w tym przypadku Alijew nie był w stanie przedstawić żadnych dowodów na potwierdzenie swoich sensacyjnych doniesień. Kazachskie władze zdecydowały się je zdementować, dopiero pod naciskiem opozycji. Podobnie jak w Tadżykistanie, wydzierżawione ziemie miałyby być użytkowane przez chińskich rolników. Propozycje dzierżawy padły ze strony Chińczyków już pod koniec 2009 roku. Pozytywna reakcja ze strony Nazarbajewa doprowadziła do protestów i demonstracji trwających kilka tygodni. Całą sprawę skrzętnie zamieciono następnie pod dywan w oczekiwaniu na lepsze czasy. Niewykluczone więc, że w lutym w Pekinie Hu i Nazarbajew faktycznie rozważali czy lepsze czasy nie nastały, lub jak załatwić całą sprawę po cichu.

Skąd wzięło się tak duże zainteresowanie Pekinu gruntami rolnymi? Wbrew pozorom areał ziemi uprawnych w Chinach jest ograniczony, a liczba ludności stale rośnie. W tej sytuacji dzierżawa leżących za miedzą środkowoazjatyckich stepów, które są bardzo słabo zaludnione rozwiązuje jednocześnie kilka problemów. Po pierwsze pozwala wyekspediować za granicę pewną liczbę chińskich rolników, redukując przeludnienie na wsi oraz gwarantując pewne dostawy żywności. Za rolnikami podążą handlarze, tym samy powstanie silna diaspora, która zwiększy wpływy Państwa Środka w regionie. Rozszerzenie własnych wpływów, przy jednoczesnej szansie na zapewnienie stabilności wewnątrz kraju jest dla KPCh grą wartą świeczki i jest bardziej niż pewne, że wykorzystają każdą szanse na utrzymanie spokoju w Chinach. Nawet jeżeli pociągnie to za sobą oskarżenia ( np. Intelligence Online).o „zorganizowaną aneksję obszarów strategicznych”.

Niewątpliwie rejony sporów ChRL z sąsiadami, które wywołują największe zainteresowanie mediów, znajdują się w strefie Pacyfiku. Pekin skwapliwie z tego korzysta i największe sukcesy odnosi, unikając medialnego zgiełku, z drugiej strony swego władztwa, w Azji Środkowej. Staje się coraz bardziej oczywiste, że Chiny rozbudowują swoje wpływy w tym regionie przy użyciu środków ekonomicznych. Jeżeli realizacja chińskich planów pójdzie pomyślnie za kilka-kilkanaście lat państwa Azji Centralnej będą głównym źródłem ropy i gazu dla Państwa Środka. Taki rozwój wydarzeń będzie miał istotny wpływ na relacje chińsko-rosyjskie. Chiny zastąpią Rosję jako najważniejszy partner gospodarczy państw regionu, które nie będą już tak mocno podatne na presje ze strony Moskwy, zastąpi ją Pekin. Sami Chińczycy poza zdobyciem nowych wpływów, zyskają przewagę we wszelkich negocjacjach z Rosją, zwłaszcza tych dotyczących surowców energetycznych. Należy nadmienić, że lokalni władcy sami chętnie wchodzą w chińską orbitę wpływów, uznając (prawdopodobnie słusznie) że zwierzchnictwo Pekinu będzie mniej uciążliwe niż Moskwy. Bardzo znaczące będą także konsekwencje dla państw Zatoki Perskiej, których znaczenie w chińskiej polityce zagranicznej zmaleje, a to nie pozostanie bez wpływu na relacje chińsko-amerykańskie.

Paweł Behrendt

Artykuł został opublikowany na portalu www.polska-azja.pl

Dodał Stanisław A. Niewiński

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.