Co dalej z Wiplerem?

Minęło kilka dni, od kiedy poseł Przemysław Wipler opuścił PiS. I pojawia się coraz mocniej pytanie, co będzie z nim dalej. Naprawdę patrzę na niego z sympatią. Życzę mu jak najlepiej.

W tym, co mówi i jak działa odnajduję jakby trochę swoje środowisko w czasach wczesnego PJN. Środowisko, które wierzyło, że na polskiej scenie politycznej jest miejsce dla głoszenia jakby na nowo zasad wolnego rynku i społeczeństwa obywatelskiego. Ze takich wyborców jest nawet do 10%. Niestety ten nasz kurs zatrzymało nachalne bajdurzenie, współtworzących tę formację sierot po Lechu Kaczyńskim, które opowiadały coś o jakimś dziedzictwie byłego prezydenta, realizowanym – na dokładkę – w konkurencji do jego brata bliźniaka. Skończyło się na tym, że jeśli da się to zrobić, to tylko w ramach dużej partii. W ramach Platformy Obywatelskiej.

Zapraszając Annę Stróżyńską do swojej inicjatywy, Przemysław Wipler wykonał ciekawy ruch. Niestety jednak – choć cały czas mu dobrze życzę – nawet jeśli ten ruch zmultiplikuje – to całe to przedsięwzięcie ma jeden zasadniczy feler. On sam, jako jego lider, nie jest szerzej zupełnie rozpoznawalny. I to jest dla niego niestety największa bariera. Ma dobre pomysły, same w sobie budzące zainteresowanie wielu młodych wyborców, którzy jednak zupełnie nie wiedzą, kim on sam jest…

Przemysław Wipler nie lubi Platformy Obywatelskiej. Wolno mu. Na przykład ostatnio PO za bardzo skręca w lewo – też jestem z tego niezadowolony. Osobiście namawiałbym go jednak do porzucenia tej niechęci do Platformy. Do życzliwości we wzajemnych kontaktach. Inaczej – moim zdaniem niestety – mogą się spełnić, wieszczone Wiplerowi przepowiednie Mariusza Błaszczaka. A przecież nikomu z nas naprawdę nie zależy, by Błaszczak został kolejnym – tym razem politycznym – polskim wieszczem…

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *