Co nam mówi afera Vatileaks?

Dziś, w kontekście Bożego Ciała, kilka uwag o najgłośniejszej kościelnej aferze ostatnich lat. Aferze zwanej popularnie Vatileaks. Co mówi nam to wydarzenie?

Pojawiają się komentarze, że afera ta świadczy o słabości Benedykta XVI (tutaj). O tym, że nie panuje nad kurialnym aparatem urzędniczym, skoro jego kamerdyner, Paolo Gabriele, może swobodnie wynieść papieską, poufną korespondencję. To, że ta korespondencja wyciekła jest faktem, ale wnioski wyciągane przez wielu z tego wydarzenia są moim zdaniem błędne. Uważam bowiem, że Benedykt XVI z żelazną konsekwencją i metodycznie, można by powiedzieć po niemiecku realizuje cele, które przyjął sobie na początku pontyfikatu. Cele, które nakreślił choćby w przemówieniu do Kurii Rzymskiej w grudniu 2005 roku (tutaj). Mówił wtedy o potrzebie zastosowania hermeneutyki ciągłości w odczytywaniu nauczania II Soboru Watykańskiego.

Papież nie tylko o tym mówi, ale i energicznie wprowadza to w życie. Pamiętajmy, że pierwszym dokumentem Soboru była Konstytucja o Liturgii Świętej – Sacrosanctum Concilium. I właśnie też od liturgii niemiecki papież rozpoczął porządkowanie kościelnej sytuacji. Najpierw było więc motu prioprio Summarum Pontificum uwalniające mszę trydencką, teraz – znajdujące się na finiszu – rozmowy z Lefebrystami. Nawet na wspomnianej przeze mnie, tegorocznej poznańskiej procesji Bożego Ciała było to widoczne. Ładniejsze ołtarze, piękniejsze – nawet jeśli nowe – szaty liturgiczne.

Równolegle jednak do tych wydarzeń, papież kształtuje Kolegium Kardynalskie. Dobiera więc to Kolegium tak, aby zachować maksymalny wpływ na wybór swojego następcy. Już dziś blisko połowa tego ciała to nominaci papieża Ratzingera. To w znacznym stopniu Włosi i kurialiści, ludzie rozumiejący potrzebę silnej władzy rzymskiej. To także tacy ludzie, jak choćby metropolita Kolombo, kardynał Albert Malcom Ranjth, który już zapowiedział, że po pojednaniu gotów jest powierzyć formację swoich seminarzystów księżom Bractwa św. Piusa X (tutaj).

To wszystko oznacza, że Benedykt XVI nie tyle traci kontrolę nad sytuacją w Kościele, co właśnie ją odzyskuje. Jeśli prawdziwe są głosy, że już w grudniu tego roku planuje kolejny Konsystorz, oznacza to zapewnienie sobie absolutnej większości w ciele decydującym o przyszłym wyborze jego następcy (tutaj). Patrząc więc z tej perspektywy, tak zwaną sprawę Vatileaks widzimy w całkowicie innym świetle. Widzimy ją w świetle absolutnej desperacji wpływowej do tej pory grupy zwolenników hermeneutyki zerwania, czyli tych kościelnych hierarchów, także kardynałów, którzy traktują ostatni Sobór jako przekreślenie tradycyjnego nauczania Kościoła w każdej jego dziedzinie. Trudno się więc dziwić, że stojąc przed perspektywą absolutnego upadku własnej wizji, podjęli tak drastyczne działania.

To, że są one drastyczne świadczy cała sekwencja wypowiedzi. Weźmy jednak tylko dwie z brzegu. Przełożony Lefebvrystów, niskup Bernard Fellay jeszcze przed wyciekiem Vatileaks mówił o tym, że Zły Duch, widząc zdecydowane działania papieskie, zerwał się z łańcucha (tutaj). Sam Benedykt XVI wypowiedział się zaś w podobnym tonie. Ostatnio mówił bowiem do kardynałów, że Kościół jest Kościołem walczącym i że zawsze będzie walczył ze złem (tutaj). A ci, którzy czynią to w jego imieniu, muszą odnieść sukces. Muszą, bo są przecież w zwycięskiej drużynie. Drużynie Pana. Afera Vatileaks jest najlepszym dowodem na to, że Benedykt XVI prowadzi tę drużynę właśnie do zwycięstwa.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Co nam mówi afera Vatileaks?”

  1. @Autor: Co do tej „zwycieskiej druzyny” to doradzam ostrozność. Gwarancja zwyciestwa dotyczy perspektyw nadprzyrodzonych, a nie doczesnych. Proszę pamietać, że Pan Jezus co prawda powiedział, że „bramy piekielne go [Koscioła] nie zwycieżą”, ale rzekł tez „czy Syn Bozy znajdzie wiare, gdy [powtórnie] przyjdzie”. Innymi słowy, Kosciół jako instytucja dotrwa do Paruzji, ale nie jest jasne, czy będzie w nim Wiara…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.