Człowiek człowiekowi człowiekiem

   

Innymi słowy, pod postacią Boga – bytu rzekomo urojonego – człowiek czci samego siebie. Dlatego Bogu ludzie przypisują ludzkie cechy, a nawet wygląd.  Pogląd ten przejął następnie Marks twierdząc, że religia z jednej strony jest reakcyjna – Kościół broni tradycyjnego status quo – ale z drugiej strony jest rewolucyjna, ponieważ Bóg stanowić by miał urojony obraz człowieka doskonałego, szczęśliwego, bez ograniczeń materialnych i klasowych.

   

Ta stara teza heglowsko-marksowska, tak znakomicie wyłuszczona przez Alexandre’a Kojeve’a, przypomniała mi się, gdy pooglądałem sobie nastrój panujący w czasie beatyfikacji Jana Pawła II. Znakomicie skwitowała to w telewizji młoda dziewczyna, którą spytano na Placu św. Piotra w Rzymie co ją skłoniło do tego aby przyjechać i wziąć udział w uroczystościach beatyfikacyjnych. Odpowiedziała, że chciała podziękować Janowi Pawłowi II za to, że „pokazał co to znaczy być w pełni człowiekiem”. Jako żywo – jako katolik rzymski – nigdy bym się nie spodziewał, że Kościół beatyfikuje ludzi za to, że są „w pełni ludźmi”. Zawsze mi się wydawało, że beatyfikacja jest uznaniem, że ktoś nie chciał właśnie być „człowiekiem”, wraz ze wszystkimi ludzkimi przywarami i wadami, czyli odrzucił człowieczeństwo po to, aby żyć Bogiem, z Boga i dla Boga.

   

Oczywiście, ktoś powiedzie, że nie posiadam dostatecznej „formacji posoborowej”. Faktycznie, nie posiadam ani dostatecznej, ani w ogóle takiej „formacji” i dlatego nie jestem w stanie zrozumieć sposobu myślenia ludzi, którzy chcą aby Jan Paweł II był nie tylko błogosławionym, lecz wręcz świętym za to, że „pokazał co to znaczy być w pełni człowiekiem”.

   

Nie jestem także w stanie zrozumieć tych moich rodaków – wcale licznych – którzy przekształcają chrześcijański monoteizm w monolatrię (religię narodową). Wedle tej cudacznej „teologii” Jan Paweł II miałby być największym papieżem w historii, największym autorytetem moralnym, religijnym i politycznym tylko dlatego, że był… Polakiem. Miałem w ręku jedną książkę czcigodnego księdza-profesora, pisującego w „Naszym Dzienniku”, który postawił tezę, że Polacy są nowym narodem wybranym, a które to „wybraństwo” ogłosił światu Jan Paweł II.

   

Wbrew pozorom ten szokujący pogląd jest dosyć popularny. Widywałem już nawet studentów, którzy uważali, że nauczanie Jana Pawła II jest ważniejsze niż wszystkich innych papieży – tak panujących przed nim, jak i Benedykta XVI – ponieważ „był Polakiem”. Tysiące dzieci uczy się dziś w Polsce, że Jana Pawła II kochać należy i szanować o wiele mocniej niż innych Biskupów Rzymu, bowiem „był Polakiem”. Wedle tej cudacznej teorii Benedykta XVI należy także poważać, gdyż był współpracownikiem „papieża-Polaka”, więc współpracując z nim „pewnie dużo się nauczył”. Gdyby nie to, Benedykt XVI byłby tylko papieżem „niemieckim”.

   

Można powiedzieć, że ten idiotyczny pogląd stanowi specyficzną polską mutację heglizmu: chrześcijaństwo miałoby wyrażać nie tylko zawoalowany kult człowieka, lecz wyidealizowany kult Polaków.

   

Kolejną chorobą polskiego katolicyzmu (czy to jest jeszcze katolicyzm?) jest jego „kaczyzacja”. To z kolei jest heterodoksja „toruńska”, polegająca na głoszeniu tezy, że nie jeden lecz dwóch ludzi wyraziło mesjański charakter polskiego narodu i jego specyficzny wybrany przez Boga charyzmat. Ludźmi tymi mieli być Jan Paweł II i Lech Kaczyński. Nic to, że ten ostatni co i rusz był w opozycji do nauczania tego pierwszego (choćby kwestia zapłodnienia in vitro). Mimo to odnoszę wrażenie, że „kaczyści” i „wojtylianie” – przypominając znane scholium Nicolasa Gómeza Davili – „mogliby wymieniać się personelem”.

   

Oba kulty – „wojtylian” i „kaczystów” – łączy bowiem ta sama romantyczna mentalność objawiająca się absolutnie irracjonalnym stosunkiem do rzeczywistości, która pojmowana jest na sposób mistyczny i arozumny.  Rzeczywistość nie jest pojmowana, lecz przeżywana, a jej istota zawiera się w symbolach wyrażanych przez wspomnianych dwóch wielkich ludzi, którym nadano status profetyczny. Wojtylianie-kaczyści mają histeryczny stosunek do rzeczywistości, cechujący się z jednej strony egzaltacją i nadmierną uczuciowością, a z drugiej strony charakterystycznym (typowo polskim) poczuciem, że wszyscy na około są źli i krzywdzą nas. Niemcy, Rosjanie, komuniści, Żydzi, kapitaliści skrzyknęli się aby udręczyć Naród Polski, który cierpi. Polacy są „Chrystusem narodów”, który został ukrzyżowany i cierpi za wyzwolenie i narodziny nowego lepszego świata. Stąd religia tych ludzi jest wyznaniem klęski. Co gorsza, jest rozkoszowaniem się własną klęską, porażkami, nieudolnością i nieporadności, ponieważ cierpienie miałoby być wskazówką wybraństwa. Mesjasz cierpiał, więc i mesjasz zbiorowy musi cierpieć, ujawniając tym samym swój wyższy, względem ciemiężców, status moralny. Zwycięstwo polityczne i materialne nie jest znakiem błogosławieństwa Boga, lecz darem diabła. Tylko pokonani, zwyciężeni w świecie moralnym osiągają „zwycięstwo moralne”. Bóg nie jest po stronie zwycięskich legionów, lecz pobitych, skatowanych, uciemiężonych.

   

Polska miałaby być jedną wielką „Golgotą” na której nikczemni słudzy diabelscy pomordowali nowy naród wybrany przez Boga. Martyrologia kościuszkowców, powstańców listopadowych i styczniowych, żołnierzy poległych w czasie II Wojny Światowej, ofiar Katynia i obozów koncentracyjnych winna złączyć się z ofiarami nowej „Golgoty wschodu”, czyli Lechem Kaczyńskim i pozostałymi ofiarami „zamachu”. Wszyscy ci pomordowani (wliczając w to 96 „zamordowane” ofiary z 10 IV) stanowią dowód polskiego cierpiętnictwa i znak wybrania przez Boga. A wyraził to wszystko pontyfikat Jana Pawła II i prezydentura (a przede wszystkim „męczeńska” śmierć) Lecha Kaczyńskiego.

   

Wszystko fajnie, ładny mit religijno-polityczny. Ale co to do cholery ma wspólnego z katolicyzmem rzymskim?

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku "Najwyższy Czas!"

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Człowiek człowiekowi człowiekiem”

  1. To ciekawe co będzie po śmierci BXVI? Ciekawe czy skończy się sojusz Kaczystów i Wojtylian? Prof. Wielomski zapomniał pan napisać, że PiSowcy to nie prawica a lewica niepodległościowa, która udaje prawicę.

  2. A co do statusu Polski jako nowego narodu wybranego to bym się nad tym zastanowił. O ile wiem jest tylko jeden naród wybrany i są nim Żydzi z Izraela.

  3. No cóż, można powiedzieć, że bł. Jan Paweł II sam sobie pościelił – dewaluując beatyfikacje i kanonizacje położył grunt pod własne uświęcenie, dla wyznawców bowiem uznanie za świętego – jest teraz czymś w rodzaju dyplomu pracownika miesiąca. Należy się i koniec!

  4. Te same rzeczy można napisać mniej prowokacyjnie i mniej knajpowo. Łatwiej by się z nimi dyskutowało. Rzecz jest poważna i profesor ma co najmniej częściowo rację w opisie. Niestety brak jest tu mowy o przyczynach. Jak to się stało, że takie rzeczy trafiły na podatny grunt? Mianowicie polski katolicyzm jest bardziej emocjonalny niż intelektualny. Ludzie nie znają własnej religii. Gdyby edukacja religijna stała na wyższym poziomie, to takie rzeczy miałyby mniejszą skalę. Niestety, gdyby postawić taką diagnozę, to wypadałoby, mając do dyspozycji portal konserwatywny, postarać się o podniesienie poziomu wiedzy teologicznej poprzez stosowne artykuły, propagację wartościowych książek czy tłumaczenia z blogów zagranicznych. Niestety tu króluje podejście incydentalne. Incydenty polegają na wyrażaniu oburzenia, gdy ktoś coś chlapnie. Najłatwiej wybrać sobie telewizyjną wypowiedź prostej wiernej i się powyzłośliwiać. Co zaś się tyczy stawiania człowieka na wysokim miejscu, to czyż drugim największym obowiązkiem katolika nie jest miłość bliźniego będącego dziełem naszego Pana? Winniśmy kochać człowieka takim jakim jest. Gdybyśmy mieli kochać człowieka doskonałego, to obowiązek obejmowałby zbiór pusty. Człowiek jest nośnikiem miłości Boga i został przez Niego ukochany. Bóg daje grzesznikom szansę, nie ciska w nich gromami, daje czas nawet łotrom. Człowieka winniśmy kochać dla Boga i dla samego człowieka to, co w nim świeci boskim blaskiem. Jak zdaniem profesora powinna wyglądać prawidłowa formacja religijna bez „kultu człowieka”?

  5. @ Alek – redakcja czeka na Pańskie uczone teksty na tematy religijne oraz na tłumaczenia zagranicznych blogów. Jest Pan po prostu nudny w swoim permanentnym biadoleniu na portal, bez woli przysłania czegokolwiek konstruktywnego. Nie wspominam już o braku odwagi podpisania się imieniem i nazwiskiem 🙂

  6. Jeśli mogę się wtrącić (nawiasem mówiąc pierwszy raz na nowym portalu) – to 'blogerzy’ są odpowiedzialni za teksty? P.Alek zareagował sensownie na sensowny artykuł, chyba warto na ten ciekawy temat podyskutować zamiast się zaperzać. Rację tu ma i p.Redaktor, i p.Alek i mogłaby wyniknąć ciekawa polemika, gdyby wypowiedzi były 'kompatybilne stylistycznie’ (a cóż to za określenia przychodzą mi do głowy).

  7. Żeby być redaktorem portalu trzeba mieć przygotowanie merytoryczne i czas. Ja jestem tu widzem i moje oceny mają charakter uwag publiczności. Nie dysponuję odpowiednim przygotowaniem i ilością czasu by być redaktorem. Nie wiem czemu chce Pan, żeby nieteolog pisał uczone teksty religijne? Czy jeśli widz negatywnie oceni spektakl z poziomu odbiorcy, to powinien sam w nim zagrać? Czy jeśli lekarz, źle wykona operację, to może powiedzieć rodzinie pacjenta „mogliście go sobie zoperować sami”? Czy kibic niezadowolony ze zbyt małego zaangażowania drużyny ma wbiec na boisko i sam zagrać? Jak rozumiem pisze Pan dla odbiorców. Mój głos jest informacją zwrotną publiczności. Każdy szczebel ma swoje prawa. Jednym z praw publiczności jest bicie braw lub wyrażanie dezaprobaty. Innym jest prywatność. Lubię oddzielenie aktywności netowej od realnej. Kiedyś na forum uzasadniłem dlaczego satysfakcjonuje mnie właśnie pozycja widza także z innych względów. Nie chcę być kojarzony ze swastyką, która się tu nierzadko pojawia, z poparciem dla Piaseckich, Jaruzelskich, Kaddafich, Mladiczów i Łukaszenków. Nie chcę się tłumaczyć przed znajomymi z tego, co mnie łączy z obrońcami tych kanalii. Po co miałbym się tym brudzić? Nawiasem mówiąc, jest Pan pewny, że wszystkie newsy w portalu są podpisane, skoro sam Pan twierdził, że nie wie, kto dodał pewne rzeczy? (nie raz tak było). Jako konserwatysta powinien Pan mieć szacunek do hierarchii. Ja go mam i moją pozycją tu jest pozycja czytelnika, a pańską jest pozycja redaktora naczelnego. W dziedzinach, o których traktuje portal, jestem zaawansowanym amatorem. Z pewnością Pańska wiedza o konserwatyzmie jest niepomiernie większa od mojej. Tylko z jakiegoś powodu woli Profesor pisać ciągle te same nudne tezy biadolące ciągle na to samo. Jestem gotowy zestawić moje narzekania na portal z Pańskimi ciągle identycznymi narzekaniami na PiS i „wojtylian” i udowodnić, kto jest bardziej monotonny w narzekaniu. Znając temat artykułu w 80 % można opisać jego treść bez czytania, bo ciągle wylewa Profesor te same frustracje. Proszę zauważyć, że nie odniósł się Pan do prośby o napisanie jak Pan widzi formację religijną bez „kultu człowieka”.

  8. Jedna uwaga – mistyczne i symboliczne patrzenie na świat nie jest złe samo w sobie, ale wtedy, gdy wyłącza rozum.

  9. Trzy narody rywalizuja o status narodu „wybranego”: Zydzi, Polacy i Niemcy… Jan van Helsing w swoich ksiazkach twierdzil, ze Niemcy maja specjalna misje do spelnienia. Powolywal sie na fragment z Bilbli, w ktorym Jezus mowil, ze narod zydowski stracil statut narodu wybranego, i ze inny narod przejmie jego funkcje. Nie zanotowalam namiarow na ten fragment, a nie mam czasu teraz go szukac. Dziwilam sie, ze polscy „mesjanisci” nie powoluja sie na te slowa. W kazdym badz raziem, zdaniem Helsinga Niemcy zastapili Zydow… Jan van Helsing jest przedstawicielem gnostycyzmu… Polski mesjanizm takze porusza sie na pograniczu miedzy katolicyzmem a gnoza…

  10. @Alek: zgadzam sie, ze brak porzadnej edukacji religijnej jest powaznym problemem. Tyle, ze na dobra sprawe to KK powinien sie tym zajac. Niestety, polski KK idzie po prostu na latwizne. Gdyby nie JP2, to polskie koscioly pewnie swiecilyby pustkami. Dlatego tez Kosciol sam jest zainteresowany podtrzymywaniem tego „kultu”.

  11. Dziś kolejny spęd wojtylian na Lednicy. Słyszałem w telewizji wypowiedź ojca Góry pełną bałwochwalstwa i deifikacji Jana Pawła II… Dokąd to wszystko zmierza?

  12. Do wypowiedzi tej dziewczyny z pl św. Piotra można dodać także inne. Np. reporterka TVP Info Karolina Lewicka relacjonując z Rzymu wypowiedzi polskich pielgrzymów przypomniała najpierw słowa Woltera: „Gdyby Boga nie było należałoby Go wymyślić”, a następnie dodała że „pielgrzymi w Wiecznym Mieście mówią że gdyby Jana Pawła II nie było, należałoby Go wymyślić…ale wymyślać nie trzeba bo był, trzeba Mu … podziękować za słowa, za gesty, za czyny … ” itd. To było rewelacyjne !!!!

  13. Ad Alek – obecna sytuacja jest tak antropocentryczna,że zakrawa o złamanie pierwszego przykazania Dekalogu. „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10) – w dzisiejszych czasach tematyka człowieka dominuje, wystarczy posłuchać pierwszego z brzegu kazania. Oczywiście jakieś elementy teocentryczne pojawiają się rzadko(bardzo rzadko?), bez teologicznego wykształcenie katolik wie,że proporcja powinna być odwrotna. Ba, nawet dziecko czasem to dostrzegaja i nie rozumie dlaczego tyle rzeczy jest dla człowieka, zamiast dla Boga.

  14. Panie Alku, jeśli ktoś tu zagląda i w dodatku nawet dyskutuje – to nie jest z nim tak źle. Adam napisał o zjawisku dotyczącym „wyznawców”, których tego typu wątpliwości się nie imają. Ich wychować do wiary katolickiej mogą tylko duchowni, przy czym z tym również jest już kłopot – bo nawet biskup mówiący im coś sprzecznego z uznanym już światopoglądem może zasłużyć na kuksańca.

  15. Profesorze, szuka Pan przysłowiowej „dziury w całym’. Bóg kocha człowieka, oczekuje człowieczeństwa, tak człowieka ukochał i sam przecież przyjął ludzkie ciało i zszedł na ziemię. Zamiast tego typu tekstów może uderzyć warto we własne piersi i pomyśleć czy czasami nie wywyższamy/nie wywyższa Pan Kościoła jako silnej „konstantyńskiej” instytucji zapominając (!) być może o Kościele świadectwa.

  16. Spodobała mi się wypowiedź Pana Alka znacznie bardziej wyważona niż artykuł Autora. Wydaje mi się, że Pan Alek przyjął nawet postawę znacznie bardziej uczciwą od Autora, pełną szacunku do wiedzy Autora. Gdyby Pan Alek podpisał swe wypowiedzi swym nazwiskiem być może okazałoby się, że ma pełne prawo do pisania rzetelnych, uczonych tekstów. Co do mnie uważam – i jako prosty katolik mam do tego pełne prawo – że błogosławiony Karol Wojtyła był wielkim, prawdziwie świętym Człowiekiem. Nie bądźmy bardziej konserwatywni niż abp M. Lefebvre (patrz: Dwa listy Arcybiskupa Marcela Lefebvre 31 maja 2011 | Formacyjne). Polacy są rzeczywiście narodem wybranym przez Boga (Jezusa) i Maryję, o czym świadczy wiele objawień (m in. św. siostry Faustyny Kowalskiej, s.b. Rozalii Celakówny). Bóg jednak stawia przed naszym narodem konkretne zadania do spełnienia:”Jedynie całkowite odrodzenie duchowe i oddanie się pod panowanie Mego Serca może uratować od całkowitej zagłady ,nie tylko Polskę ,ale i inne narody…”,” Ja chcę niepodzielnie panować w sercach ludzkich. Proś o przyspieszenie Mego panowania w duszach przez Intronizację. Moje dziecko! Najbardziej boli mnie obojętność, wzgarda i zdrada kapłanów. Módl się gorąco za nich.”, „Trzeba wszystko uczynić, by Intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy! Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu; jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego Miłości. Inaczej, Moje dziecko, nie ostoi się. Oświadczam ci to, Moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem.”, „Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto miłosierdzia Mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia Mojego zginą na wieki” itd.(cytaty za blogiem: http://poznajmy-prawde.blog.onet.pl/2,ID404952493,SL,index.html ) Ps. Oczywiście P. Napierała, który podobno pożegnał się z konserwatyzmem.pl, musiał tchnąć tu swój nieświeży oddech?!

  17. @Tadeusz Marian Ważny: problem polega na tym, ze polski mesjanizm zamiast koncentrowac sie na Bogu, koncentruje sie na samym sobie. A to sa kiepskie warunki wyjsciowe do tego, zeby doprowadzic do intronizacji Jezusa, cokolwiek mialoby to znaczyc. Podobnie koncentrowanie sie na osobie Wojtyly prowadzi do tego, ze nie mowi sie o tym, jak naprawde wyglada polski katolicyzm. Polski katolicyzm za malo koncentruje sie na podstawowych prawdach wiary, a za duzo na walkach romantyczno-politycznych. W tej chwili, to Wegrzy realizuja to, do czego katolicy sa powolani, a nie Polacy. Nie sadze, zebysmy mogli byc w tej chwili przykladem dla Europy. Sama uczuciowa religijnosc moim zdaniem nie wystarczy do odnowy Europy. Mysle, ze czesciowo zarowno i Pan, jak i prof. Wielomski maja racje.

  18. Szanowna Pani! Nie poruszałem problemu polskiego mesjanizmu z tej prostej przyczyny, że nie zgłębiałem tej myśli filozoficznej. Myślę, że jak zwykle ze znawstwem się Pani wypowiada ale nie tu (w polskim mesjanizmie) szukałbym warunków wyjściowych do intronizacji Chrystusa w Polsce. Co do znaczenia pojęcia intronizacji Chrystusa w objawieniach Sł. B. Rozalii Celakówny odsyłam do stron: http://www.intronizacja.pl oraz opozycyjnej http://wsercupolska.org/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=2645:proces-beatyfikacyjny-rozalii-celakowny&catid=12:wiara&It . Polska religijność – co prawda w dużej mierze uczuciowa ale również, co ważne(!), maryjna – zapewnia jednak pełne kościoły w Polsce. Jest to „solą w oku” majstrów budowlanych Nowej Europy. Dlatego, jaka by ona – ta religijność – nie była, oni będą dążyć do jej osłabienia i zniszczenia. Myślę nawet, że na uczucie trudniej jest wpłynąć (i zmienić je) niż na myślenie. I może uczuciowa religijność, ufająca Miłosierdziu Bożemu, jest trudniejsza do zwalczenia niż rozumowa, oparta na dogmatach. Serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.