“Czy papież jest winny?”

Geoffrey Robertson, Czy papież jest winny? O odpowiedzialności Watykanu w sprawie naruszenia praw człowieka, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2013, ss. 424

Recenzent stający przed wyzwaniem wyrażenia opinii o kontrowersyjnej książce autorstwa Geoffrey’a Robertsona – uznanego na całym świecie specjalisty w zakresie prawa międzynarodowego i praw człowieka, prawnika – pod tytułem „Czy papież jest winny? O odpowiedzialności Watykanu w sprawie naruszenia praw człowieka” musi stronić od wartościowania, wydawania sądów czy pochopnego oceniania – tak autora, jak i bohaterów dzieła. Nie chce także nikogo przekonywać ani do swojego zdania, ani poglądów zamieszczonych na jego kartach. Zamierza jednak zwrócić uwagę na istnienie kilku interesujących wątków oraz argumentów, które są obecne w dyskursie publicznym, a z którymi obecnie się: zgadza, nie zgadza, polemizuje, a jakie są w nim obecne. Poczynić należy uprzednio pewne zastrzeżenie, to znaczy wskazać, że zapoznanie z nimi poprzez lekturę tej książki – do czego zachęca recenzent – nie oznacza zachęty do ich aprobaty ani bezrefleksyjnego przyjęcia, zaadaptowania jako własne. Recenzent zachęca przede wszystkim do krytycznego spojrzenia na nią i odczytania zdroworozsądkowego, chłodnego – tylko taka lektura wszak okaże się owocna i inspirująca do konstruktywnej debaty.

            Jest to dzieło z pewnością warte uwagi ze względu na to, że stanowi jedną z najodważniejszych i najmocniej uzasadnionych – w sposób merytoryczny, co godne podkreślenia – w historii prób zdyskredytowania kleru. Nie oznacza to, że autor krytykuje Boga lub samą religię – to byłyby zbyt daleko idące wnioski. Tym bardziej, że Geoffrey Robertson przywiązuje wielką wagę do moralności, przy czym człowiek jest dla niego wartością nadrzędną – w jego imieniu i jego sprawie się wypowiada. Nie zgadza się na krzywdę niezawinioną – to przeciwko niej głośno protestuje. Manifestuje swoją niezgodę na zło, które człowiek człowiekowi wyrządza. Pyta także o powody, dla których duchowni odpowiedzialni, jak i współodpowiedzialni (na przykład papież) nie zostają postawieni w stan oskarżenia za złamanie życia młodym ludziom, niekiedy jeszcze dzieciom. Choć z początku nasuwają się odpowiedzi wskazujące na immunitet papieski, warto bliżej zapoznać się z tą problematyką z punktu widzenia zaproponowanego przez autora książki.

            Publikacja ta bez wątpienia stanowi ważny głos w toczącej się debacie na temat licznych przypadków molestowania seksualnego, którego dopuszczali się i wciąż dopuszczają się – według licznych doniesień – duchowni. Jest to również pewna reakcja na milczenie papieża Benedykta XVI w tej sprawie. Pozwala zapoznać się z bardzo dobrze udokumentowanymi źródłami zagadnieniami ze sfery skandali pedofilskich w Kościele katolickim – faktycznych zbrodni, które nieodmiennie wstrząsają opinią publiczną na całym świecie.

            W książce tej czytelnik dostrzeże, że Geoffrey Robertson przemawia w imieniu skrzywdzonych, którym nigdy nie udzielono głosu, nakazano milczeć, cierpiącym, lecz niechcącym rozdrapywać ran. Ośmiela się przyjrzeć potężnej organizacji religijnej i oskarżyć o: ignorancję, czynne ukrywanie, czyli bierne utrwalanie pedofilii wśród księży. Te mocne słowa są dobrze udokumentowane i udowodnione – na tyle, by postawić zarzuty zarówno Benedyktowi XVI, jak i Janowi Pawłowi II, wobec czego nie można autorowi zarzucić nierzetelności czy subiektywizmu. Można jednak polemizować z nim między innymi co do motywów Watykanu i papieża. Trzeba jednak mieć na uwadze, że wszystkie argumenty zasługują na ich ponowne rozpatrzenie z różnych aspektów i na odrębne oceny.

            Wiele aspektów związanych z działalnością Josepha Ratzingera pozostaje niezbadanych. Chociaż pojawiają się wciąż nowe pytania, takie jak na przykład: „Czy Ratzinger wiedział o rozmiarach zjawiska i o przenoszeniu sprawców między parafiami oraz do innych krajów, a także o chronieniu ich przed miejscowymi organami prawa…” trudno na nie odpowiedzieć ze względu na brak dostępu do źródeł, choć jak nadmienia autor wszystko to: „nie będzie jasne dopóty, dopóki KNW nie zostanie zmuszona do ujawnienia swoich archiwów”.

            Geoffrey Robertson proponuje pewne interpretacje, sięga do aktów prawnych, historii – zaznaczając jednak, że to interpretacje, a nie fakty – dotyczące działania i braku działania w różnych sferach i zakresach papieża. Zastanawia się między innymi nad znaczeniem braku reform czy przemilczaniem pewnych – tylko z pozoru błahych – kwestii. Autor skrupulatnie tropi skandale związane z molestowaniem seksualnym dzieci przez duchownych i poddaje czytelnikowi pod rozwagę treść publicznych reakcji na nie. To bardzo ciekawe studium, które warto poznać – niezależnie od tego, czy zgadza się z wnioskami podsumowującymi, czy nie. Daje wszak spojrzenie na jakość argumentacji jednej ze stron toczącej się debaty, posiadającej niebagatelne znaczenie dla społeczeństwa.

            Książka autorstwa Geoffrey’a Robertsona pod tytułem „Czy papież jest winny? O odpowiedzialności Watykanu w sprawie naruszenia praw człowieka” wzbudza i będzie wzbudzała ożywione debaty i wiele emocji. Warto po nią sięgnąć nie po to, aby uzyskać odpowiedź na pytanie: winny czy nie winny, ale przede wszystkim, aby mieć świadomość złożoności charakteru dyskursu. Dlatego jest to publikacja warta polecenia – pod rozwagę.

Krzysztof Wróblewski

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *