Demokracja po azersku

Ankietę mającą „zbadać pojmowanie wartości demokratycznych oraz zachowania wyborcze obywateli Azerbejdżanu” przeprowadzono 11-16 września 2013 roku na grupie 1550 mieszkańców z 42 miejscowości. Margines błędu wynosić ma 3 proc. Kolejnym etapem projektu będzie ustalenie koherencji decyzji wyborczych podejmowanych przez Azerów z ich ocenami sytuacji powyborczej w państwie. Badaniom podlegają ocena sytuacji w kraju z punktu widzenia poziomu demokracji, priorytety polityczne, aktywność obywateli, motywy ich udziału w wyborach prezydenckich, sympatia wyborców i oceny poszczególnych kandydatów.

I tak wg 48 proc. respondentów „demokracja” jest tożsama z pluralizmem opinii i ocen. Dla 36 proc. oznacza zaś możliwość dokonywania wolnych i uczciwych wyborów, zaś dla 30,3 proc. – poszanowanie praw i wolności człowieka. Kolejne miejsca zajęły rządy dla ludzi, poszanowanie wolności i godności osobistej i rządy prawa – po ok. 21 proc. (można było wybrać więcej niż jedną opcję). Z kolei jeśli chodzi o najważniejsze dla Azerów elementy demokracji, to należą do nich m.in. równość wszystkich wobec prawa, wolność słowa i prasy, konkurencyjne i uczciwe wybory.

Stan demokracji w Azerbejdżanie oceniany jest generalnie jako dobry. Zadowolonych z niego jest ok. 2/3 ankietowanych. Wysoko oceniany jest poziom wolności prasy, zaś sytuacja ma ulegać systematycznej poprawie od 10 lat. Z drugiej jednak strony dość charakterystyczne jest azerskie rozumienie demokracji. Aż 63,4 proc. pytanych o definicję skojarzyło ją z „udziałem w życiu społecznym i politycznym”, ale polegającym m.in. na „rozmowach z przyjaciółmi i rodziną” oraz na „oglądaniu wiadomości w telewizji”. Innymi słowy – „zebrane dane mówią więcej o ludziach spędzających swój wolny czas, a nie uczestniczących w życiu społecznym i politycznym” – sarkastycznie przyznają autorzy raportu.

Zwraca też uwagę bardzo niska identyfikacja Azerów z partiami politycznymi (aż 65,6 proc. nie utożsamia się z żadną z nich). Z kolei aż 82 proc. deklaruje, że chce głosować w wyborach prezydenckich (frekwencja w ostatnich wyborach wyniosła ok. 70 proc.). Spośród pytanych na pewno głosować nie chce 11,8 proc., 3,3 proc. chce mieć więcej czasu na podjęcie decyzji, 7,9 proc. nie może się zdecydować, a 2,9 proc. nie odda głosu na żadnego z kandydatów. 88,7 procent wyborców zamierza poprzeć urzędującego prezydenta Ilhama Alijewa.

Wg sondażu przedstawiciel Narodowej Rady Sił Demokratycznych Jamil Hasanli ma zyskać jedynie ok. 0,6 procent, Zahid Oruj z Ana Vatan (Partii Ojczyźnianej) – 0,3 proc., Gudrat Hasangulijew (Ludowa Partia Frontu Zjednoczenia Azerbejdżanu), Ilias Ismajilow z Partii Sprawiedliwości po 0,2 proc., Faraj Gulijew (Partia Odrodzenia Narodowego) i Araz Alizade (Partia Socjaldemokratyczna) – po 0,1 proc. Co do motywów uczestnictwa w wyborach prezydenckich, badania wykazały, że większość respondentów uważa je za swój obywatelski obowiązek (59,6 proc.).

Mieszkańcy krajów rządzonych autorytarnie częstokroć – jak widać na przykładzie azerskim – nie uważają swego systemu za „gorszy”, ale za inny od obowiązującego w ustabilizowanych demokracjach. I choć w realiach krajów z silnym przywództwem tego typu badania budzą niekiedy pewne uwagi metodologiczne, związane z wiarygodnością deklaracji wyborców. Z drugiej jednak strony zdrowy sceptycyzm, jak i wskazanie ograniczonych ram dla demokracji dowodzi raczej bardziej dojrzałego podejścia Azerów do show, w którym będą uczestniczyć m.in. 9 października.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *