Dlaczego poznanie zła jest dobre?

Teza zawarta w powyższym pytaniu prawie każdemu wyda się dwuznaczna. Czyż nie na poznaniu dobra i zła polegał grzech pierworodny? Po oświeceniu zwykło się myśleć, że poznanie zła, jako znajomość grzechu, jest ceną płaconą przez dorosłego za utratę dziecięcej niewinności. Gorzką ale konieczną do uiszczenia. Prawdopodobnie jest to skutek uboczny wychowania jednostronnie opartego na ćwiczeniu woli i kształtowaniu „dobrych” nawyków. W takiej pedagogice wola musi być oderwana od poznania. Ale bez światła intelektu wola jest tylko ślepym pragnieniem, zwracającym się ku czemukolwiek. Pozostaje zatem manipulowanie emocjami wychowanka, żeby mu nieodpowiednie pragnienia obrzydzić, za pomocą innych pragnień np. pragnienie seksualnego użycia, obrzydzamy równie żwawym lękiem przed należną za to karą piekielną. Nie jedzcie z drzewa poznania dobrego i złego! Dlaczego, nie? Bo zobaczycie!

         Jest to pogląd fałszywy i bardzo niebezpieczny. Moralność jest tu zbiorem mniej lub bardziej arbitralnych norm, za których złamanie grożą równie arbitralne kary. Taką moralność wyznają ci, co starają się nią żyć, jak i ci, co ją odrzucają. Czyż nie krzywimy się dziś na nauczanie św. Tomasza z Akwinu przekonanego, że święci radują się poznaniem wiecznej kary zgotowanej potępionym? A przecież jest to tylko konsekwencja prawdy, że poznanie zła jest dobrem.  Zastanowiwszy się nieco, nietrudno jest dostrzec, że scharakteryzowana wyżej niewinność niebezpiecznie zbliża się do zwykłej ignorancji. Szczęście istoty rozumnej (jakkolwiek by nie oceniać tu człowieka) koniecznie wymaga nie tylko tego, aby czynić dobro, lecz również wiedzieć, że się je czyni. Krótko mówiąc moralność wymaga świadomości dobra i zła. Odrzucenie tego wymogu równoznaczne jest z odrzuceniem sumienia ludzkiego i przyjęciem tezy, że człowiek niewinny nie miał zdolności rozróżniania moralnego (por. przypis do Rdz. 2,17 w  Biblii Jerozolimskiej). A to czyni dogmat o grzechu pierworodnym bezsensownym.

         Doktryna katolicka zawsze podkreślała, że grzech w pełnym teologicznym znaczeniu jest we władzy poznawczej a nie pożądawczej. „Wąż zaś w kuszeniu pierwszych rodziców był zwiastunem i stręczycielem grzechu. To zaś jest funkcja władzy poznawczej, a nie pożądawczej, gdyż ta ostatnia porusza do grzechu […] Człowiek zaś nie dałby się oszukać przedstawieniem czegoś sprawiającego przyjemność zmysłom, gdyby sąd jego rozumu nie został związany przez uczucie pożądawczej części duszy” [św. Tomasz z Akwinu, De passionibus, q, 25, a.4, res. 4, ST I, q.81; św. Augustyn, De Trinitate, K XII, R.XII). W odpowiedzi jakiej Ewa udziela kuszącemu ją wężowi widać, że „związanie rozumu” polegało na błędzie. ”Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno  wam jeść, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz. 3,2). Ewa robi aż dwa błędy w konsekwencji których decyduje się na grzech. Po pierwsze, twierdzi, że drzewa nie wolno dotykać (dotykanie – synonim teoretycznego poznania, theorein), podczas gdy Bóg zabronił tylko spożywania (synonim decyzji, działania, praksis). Po drugie, myli „drzewa”. W środku ogrodu rosło drzewo życia; nie wiadomo natomiast, gdzie rosło drzewo poznania zła (Rdz. 2,9 – dlaczego niemal wszyscy katolicy twierdzą, że w środku ogrodu rosło drzewo poznania dobra i zła?!). W świadomości kuszonej Ewy „drzewo poznania dobra i zła” stało się „drzewem życia” a poczucie zła gdzieś zniknęło na skutek urojonego zakazu „dotykania” drzewa poznania. A przecież z podawanych przez Akwinatę, czterech rodzajach Prawa: prawo natury, prawo grzechu, prawo spisane (np. Dekalog) oraz prawo Ewangelii (zob. „Wykład dwu przykazań miłości i dziesięciorga przykazań”, 10); co najmniej prawo natury, jako dane przy stworzeniu, znane było Adamowi.

         Świadomość rodzaju ludzkiego dziwnie przypomina świadomość jego biblijnej matki. Dotykać to przecież jeszcze nie jeść. To tylko znać, wiedzieć, mieć świadomość moralną. Zły uczynek jest grzechem, teoretyczne poznanie zła jest warunkiem moralności. Stosownie do tego pisał św. Tomasz z Akwinu: „tylko wówczas wola ludzka jest odporna na grzech, gdy rozum człowieka nabierze odporności na niewiedzę i błąd” (ScG IV,70).  To dlatego świętych cieszy poznanie kar piekielnych, że poznając istnienie kar, nie cierpią ich istoty! Ostatecznie to jest przecież racją „materialności” ognia piekielnego; gdyby był bowiem czysto duchowej natury, byłby przyjemnością poznawania a nie doznaniem zła (por. św. Tomasz z Akwinu; „De passionibus”, XXVI, art. 1: ”Czy dusza oddzielona od ciała doznaje?”). 

         Koniec, końców i tak dochodzimy do owocu, podobno jabłka – chociaż nie jest to jasne. W każdym razie do czegoś, co się je. 

Włodzimierz Kowalik

a.me.

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Dlaczego poznanie zła jest dobre?”

  1. “zło to brak Boga” dotykanie biblijnego jabłka , to relacja, ze złym, natomiast rozumne poznanie zła odbywa się poprzez relację z Bogiem i nabycie świadomości czym jest brak Boga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *