Gazrurką walić w łeb Tuska!

Od kiedy Władimir Putin ogłosił gotowość Gazpromu do budowy gazociągu Jamał II w Polsce zapanowało poruszenie. Dla mnie to poruszenie dowodzi dwóch rzeczy.

Po pierwsze więc jest dowodem jak zręczną grę polityczno – dyplomatyczną potrafią prowadzić Rosjanie. Potrafią – oczywiście w odpowiednim dla siebie momencie – zaproponować nam coś, na czym kiedyś bardzo nam zależało, a co dziś – po podjęciu decyzji o budowie Gazoportu, powstaniu Nord Streemu i pojawieniu się kwestii łupków, takiej wartości już dla nas nie ma. Można więc sprytnie podnosić – że być może z opóźnieniem – ale przecież właśnie realizowane są polskie oczekiwania. Zawsze to stanowisko przyda się w jakiś ważniejszych czy mniej ważnych negocjacjach. Nic tylko brać przykład!

Brać przykład nie tylko z dyplomatycznej zręczności. Także z jednolitości i spójności przekazu rosyjskich władz. Tymczasem u nas fakt, że strona rosyjska powołała się na nie niosący wiążących konsekwencji dokument – a więc taki, co do którego premier osobiście i ad hoc nie musi mieć pełnej wiedzy – urasta do rangi zdrady stanu. Do rangi symbolu rządowego bałaganu, politycznego gnicia, albo i zdrady stanu! Opozycja, z PiSem na czele, traktuje to, jako najlepszą okazję do walenia Donalda Tuska – dosłownie i w przenośni – przysłowiową gazrurką po łbie. W tym przypadku gazrurką Jamał II.

Otóż strona, która taką dyplomatyczną grę rozpoczyna – w tym wypadku Rosjanie – osiąga w tej sytuacji dokładnie to, o co jej chodzi. Cóż to za przyjemność dla każdego polityka, gdy widzi, że wyciągając z lamusa jakiś argument, doprowadza do karczemnej bijatyki po stronie konkurentów. Kto jednak dostarcza im przyjemności największej? To oczywiste! Ci, którzy taką bijatykę zaczynają. W tym wypadku PiS. Ale co tam! Żeby tylko walnąć dobrze w łeb Donalda Tuska, można nawet zrobić przyjemność Rosjanom. W końcu trzeba mieć w życiu jakieś priorytety! 

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Gazrurką walić w łeb Tuska!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *