Gdyby Cezary Gmyz nazywał się Łazarewicz…

Tygodnik Lisieckiego wystartował. No przynajmniej w wymiarze gorących dyskusji wokół publikowanych w nim tekstów. Oto bowiem, sztandarowe pióro tego pisma – Cezary Gmyz – w iście brawurowym, trotylowym stylu, zajął się lustracją i badaniem przeszłości rodziców Igora Tulei  (http://tygodniklisickiego.pl/sedzia-z-matka-z-sb-orzeka-w-sprawach-lustracyjnych-cezary-gmyz/).

Metoda ta, to sposób sprawdzony w środowiskach niepokornych dziennikarzy. Swego czasu przecież agentem został i dawny kombatant – nawołujący by nie wrzeszczeć przeciw rządowi na Powązkach – i arcybiskup Michalik, gdy zdecydował się na podpisanie kościelnego porozumienia z rosyjskim patriarchą Cyrylem.

W środowiskach niepokornych Gmyz może więc spokojnie dołożyć sobie kolejną aureolę. To przecież zupełnie inna sytuacja. Bo gdyby Gmyz zajmował się ojcem Jarosława Kaczyńskiego i nazywał się Łazarewicz to przecież byłby pewnie  oczywistym kandydatem do tytułu „Hieny Roku”. No właśnie. Gdyby…

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Gdyby Cezary Gmyz nazywał się Łazarewicz…”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.