Golonka: Brexit a dobra zmiana

Przeszło 200 lat temu premier Palmerston (Henry Temple) dobitnie wyraził kwintesencję brytyjskiej polityki stwierdzając: Anglia nie ma wiecznych sprzymierzeńcówwieczne są tylko interesy Anglii. Czytaj „interesy angielskiej oligarchii”. I rzeczywiście: gdy na kontynencie resztki ideałów w pewnym stopniu temperowały lokalne przejawy kapitalistycznego pragmatyzmu, Anglia w ciągu ostatnich wieków z bezlitosną spójnością kalkulowała i walczyła o interesy swej oligarchii.  Tak więc niezależnie od formy jaką ostatecznie przyjmie Brexit, będzie on czystą kalkulacją angielskiego kapitału.

W tym kontekście, raz po raz ponawiane apele polskich władz o utrzymanie status quo dla Polaków na Wyspach po Brexicie są również wyrazem zimnej kalkulacji, ale też i bezsilności. Kalkulacji, dlatego, że z pewnością masowy powrót polskich rodzin z Wysp obciążyłby np. i tak duszący się program 500+. Niech więc Polak pracuje i pobiera dodatki socjalne na Wyspach niż wraca do Polski. Bezsilności, dlatego, że nikt z rządzących nawet nie marzy o stworzeniu Polakom w Polsce choćby dalece podobnych warunków ekonomicznych do możliwości rozwoju jakie nasi rodacy znaleźli na Wyspach.

Oparta na czystym pragmatyzmie finansowym angielska polityka nie zna wstydu – za haniebne jednak należy uznać polskie larum o Brexicie, przysłaniające fakt, że wciąż dla wielu „Polska to nie jest kraj do życia”. Niezależnie od konieczności wspierania obywateli poza granicami kraju – zwłaszcza wobec przejawów zorganizowanej polonofobii – o Polaków należy jednak przede wszystkim dbać w Polsce i na byłych historycznych terenach Rzeczypospolitej. Nie będzie dobrej zmiany bez tej elementarnej spójności i przyzwoitości.

Dr Wojciech Golonka

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *