Grzegorz XVI o władzy ustanowionej i legitymizmie

W liście do biskupów hiszpańskich z 12 lutego 1832 roku papież Grzegorz XVI w słowach niepozostawiających żadnej wątpliwości wyraża poparcie dla arbitralnej zmiany prawa sukcesyjnego dokonanej przez Ferdynanda VII oraz w równie ostrych słowach potępia (niewymienionych z imienia, ale w kontekście to oczywiste) zwolenników Don Karlosa za to, że aby „zwieść” (seducir) lud, „perfidnie” rozpowszechniają opinię, jakoby porządek sukcesji, którego oni sobie życzą (desean) jest bardziej korzystny dla religii oraz, że musi być podejrzane (recelar), że Infantka (Izabela) będzie wychowana w duchu pobożności. W konkluzji papież zobowiązuje biskupów, aby zobowiązali podległych sobie księży do uległości i posłuszeństwa.

Warto przypomnieć, że Grzegorz XVI uchodzi za najbardziej „reakcyjnego” ze wszystkich papieży od czasu rewolucji, a jednocześnie za szczególnie mocno popierającego zasadę legitymistyczną. Tymczasem, w świetle powyższego, widać, że papież popiera nie tyle „władzę prawowitą”, co „władzę ustanowioną”, której nie ma za złe arbitralności. To rzuca także nowe światło na encyklikę, której wydanie dzieli od wspomnianego listu zaledwie cztery miesiące, czyli wydaną 9 VI 1832 „Cum primum”, potępiającą Powstanie Listopadowe. Tam również akcent położony jest na „legalność” a nie na „prawowitość”, oraz na „zakłócanie spokoju i porządku społecznego”, bez pytania o źródło tego porządku. „Cum primum” nie jest „tomistyczne”, bo nie rozważa czy władca nie postępuje jak tyran, lecz „augustyńskie”, bo każe pokładać nadzieję w ewentualnej łaskawości „potężnego waszego cesarza”; zresztą św. Augustyn jest tu przywołany wprost cytatem usprawiedliwiającym posłuszeństwo nawet „cesarzowi niewiernemu”.

Ta paralela jednoczesnego potępienia insurekcji polskiej i (wtedy jeszcze dopiero hipotetycznej) karlistowskiej ma nawet swoje przedłużenie, kiedy w następnych latach Grzegorz XVI potępia z kolei i rząd hiszpański, i rząd carski (wtedy też przyjmuje na swoim dworze i Don Karlosa, i przedstawicieli ks. Adama Czartoryskiego), ale dopiero z powodu „polityki religijnej” obu rządów, uderzającej bezpośrednio w Kościół (dezamortyzacja w Hiszpanii, prześladowanie unitów). To tłumaczy także dlaczego karliści zawsze zaznaczali, że nie są „watykanistami” i jeśli trzeba – będą „bardziej papiescy od papieża”.

Jak widać także, problem nie dotyka wyłącznie nas, jak to sobie w naszej cierpiętniczej megalomanii („na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę”) lubimy wyobrażać. Dotykał on tak samo ultrakatolickich karlistów, francuskich rojalistów, którym Leon XIII nakazał „ralliement” do republiki czy meksykańskich cristeros już wprost – trzeba to powiedzieć jasno – „zdradzonych o świcie” i wydanych na rzeź. A wbrew oszczerstwom z kolei wrogów Kościoła, problemem nieustannym wcale nie jest Jego „zachłanność” czy „wtrącanie się” do świata, lecz przeciwnie: nieustanna skłonność do ulegania możnym tego świata, do paktowania z każdym dzierżącym realną władzę despotą i w każdych prawie okolicznościach, zapewne także postrzegania w nich katechonów w tym momencie powstrzymujących coś gorszego. Ale gdzie jest granica tej uległości? Otwarcie przyznaję, że nie umiem odpowiedzieć na to pytanie – w przeciwieństwie do mojego znakomitego Kolegi Profesora, który z pewnością nie omieszka podjąć polemiki i zapewne obwieścić swój triumf znającego odpowiedź.

Jacek Bartyzel

facebook

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Grzegorz XVI o władzy ustanowionej i legitymizmie”

  1. Grzegorz XVI myślał nie w kategoriach tomistycznych (tomistą nie był), ale katechonicznych. Skoro wszelka władza jest od Boga, to każda ma charakter katechoniczny, chroniąc świat przed anarchią/antychrystem.

  2. W Pismie jest powiedziane, że Pomazaniec Bozy „nie porani swej nogi o kamień”. Dlatego proponuję „test kostki brukowej”. Otóż bierzemy osobnika sprawującego władzę co do której jest podejrzenie, że pochodzi od Boga. Obnażamy osobnikowi stopę i bijemy kantem kostki brukowej. Jeśli krawai oznacza to, że nie jest Pomazańcem Bozym, a więc jego uroszczenia są bezsasadne. Jest uzurpatorem i publicznym kłamcą. Przystepujemy wobec tego do części drugiej testu, tzn. sprawdzamy poziom wiary uzurpatora za pomaocą klasycznego turańskiego pala. Jesli wiara uzurpatora bedzie „jak ziarnko gorczycy” to zdoła on przenosic góry, wiec bez problemu powinien też zejść z pala. Jesli nie zejdzie – to znaczy że nie miał wiary, a więc był publicznym bezboznikiem, kłamcą i uzurpatorem, a więc palik mu sie należał „jak psu zupa”.

  3. „…meksykańskich cristeros już wprost – trzeba to powiedzieć jasno – „zdradzonych o świcie” i wydanych na rzeź …” – czy był to jeszcze gest Oblubienicy Chrystusa czy już kogoś innego, np. „pewnej pani”, co to się upija się z „królami tego świata” — trudna sprawa. Jak widać, nie tylko po Soborze Watykańskim Drugim Watykan wykonywał „dziwne ruchy”, jak oddanie muzułmanom chorągwi Kara Mustafy, a sugerujace, że być może różni „obrońcy wiary” byli ciężkimi frajerami. Dla mnie z tej samej bajki jest kompletny bezruch w sprawie poswiecenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi w okresie międzywojennym. Różni gorliwcy wieszaja psy na JP2, a gdzie był B15, P11, P12? Przecież wiedzieli ico … ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.