Gułkowski : Rodzimy model ustrojowy

Ustrój I Rzeczypospolitej już w czasach piastowskich był syntezą monarchii reprezentowanej przez króla, arystokracji reprezentowanej przez Senat, będący Radą Królewską, oraz demokracji, reprezentowanej przez Sejm „narodu szlacheckiego” wywodzącego się ze stanu rycerskiego. Ale już Piotr Skarga, a potem Jan Kazimierz widzieli konieczność upodmiotowienia wszystkich stanów, łącznie z chłopstwem. Do tej ogólnonarodowej demokracji nawiązuje „Uniwersał Połaniecki” oraz Śluby Lwowskie Jana Kazimierza, a jej konkretyzacją były konstytucje II RP. Natomiast Konstytucja tzw. PRL, pod szyldem „demokracji ludowej”, wprowadza exprissis verbis rządy oligarchii patriarchalnej, tj. „czerwono- Janosikowej”, samozwańczej mafii, narzuconej sowieckich okupantów i zaborców.

Toteż konstytucja III RP – ex definitione – powinna nawiązywać do narodowej tradycji konstytucyjnej, korespondującej – nieprzypadkowo – z autentyczną tradycją europejską, zakorzenioną w filozofii greckiej, prawie rzymskim i etyce chrześcijańskiej, opartej na „prawie naturalnym”, leżącym u podstaw „prawa narodów”, którego prekursorami byli pierwsi mistrzowie UJ – Stanisław ze Skalbmierza i Paweł Włodkowic. W świetle tegoż prawa każdy obywatel i każdy naród ma prawo do życia, wolności i własności, co stanowi owo „wspólne dobro”, któremu – ex definitione – ma służyć państwo (rzeczpospolita). Wyznacza to – jak podkreśla Jan Paweł II – sens istnienia państwa, tj . racjonalnego systemu władz: ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej i obronnej.

Zgodnie z tradycją I i II RP, władza ustawodawcza powinna należeć do Zgromadzenia Narodowego (Senatu i Sejmu, pod przewodnictwem Prezydenta, którego Radę powinien stanowić Senat, wespół z Prezydentem akceptujący bądź uchylający ustawy sejmowe. Wykonawcza – do rządu, na czele z kanclerzem (I RP) bądź Premierem (II RP), powoływanym przez Prezydenta na wniosek Sejmu. Sądownicza – do niezawisłych sędziów, powoływanych przez Sędziego Najwyższego (ministra sprawiedliwości), mianowanego przez Prezydenta na wniosek Senatu. Obronna – do naczelnego inspektora – szefa Sztabu Generalnego, mianowanego przez prezydenta na wniosek Rady Ministrów. Żadna zaś z tych władz nie może przysługiwać Prezydentowi bezpośrednio. Jego, bowiem zadaniem jest reprezentowanie i strzeżenie interesów ogólnonarodowych i ogólnopaństwowych, a wiec koordynowania współdziałania owych władz dla „wspólnego dobra”. Jako głowa państwa, Prezydent ma także mianować na wniosek Prezesa Rady Ministrów, wicepremierów – ministra spraw zagranicznych, ministra policji (generalnego prokuratora), ministra administracji (policja miejska i powiatowa, straż pożarna, graniczna i celna itp., wojewodowie i starostowie itp.). Na wniosek Senatu prezydent powołałby też NIK, Trybunał Konstytucyjny, Izbę Skarbu Państwa oraz UOP. Trybunał Stanu powołaliby marszałkowie Sejmu i Senatu.

Odpowiednikiem parlamentu winny być sejmiki powiatowe i wojewódzkie oraz rady miejskie i gminne. Odpowiednikiem rządu – urzędy wojewodów, starostów, kasztelanów (miast wojewódzkich), burmistrzów (powiatowych i innych), wójtów gmin i sołtysów wsi.
O skuteczności państwa stanowi jego racjonalność. Państwo, zatem tylko wówczas będzie skutecznym, gdy system stanowiących je władz będzie racjonalny, tzn. gdy spełniać będzie podstawowe warunki systemowości (celowo uporządkowana całość), a zarazem logicznego podziału (rozłączność i wyczerpanie tematu). Wymienione władze muszą, więc służyć wspólnemu dobru, zachowując odrębność kompetencji oraz środków działania. Do parlamentu należy stanowienie prawa. Do rządu – jego realizacja. Do Sądu – ocena przestrzegania prawa przez instytucje i obywateli. Do policji i wojska – obrona przed wewnętrznymi i wewnętrznymi zagrożeniami. Do prezydenta – koordynacja współdziałania owych władz ku „wspólnemu dobru”. Prezydent reprezentuje majestat III RP wobec innych państw, zawiera z nimi umowy i traktaty, wypowiada wojnę i zawiera pokój. Jako głowa państwa jest naczelnym dowódcą Polskich Sił Zbrojnych.

Nie może, więc być mowy o jakichkolwiek sporach konstytucyjnych! Konstytucja musi jasno i wyraźnie – według zasygnalizowanych tu zasad – określić strukturę systemową władz państwowych, podporządkowaną wymienionemu celowi istnienia państwa. Musi, więc stwierdzić, że III RP jest państwem Narodu Polskiego, który wszedł do wspólnoty europejskiej, przyjmując chrzest. Nie można wszak zapominać, że to na terenie RP od jej zarania zetknęły się i sprzęgły dwa płuca Europy – Wschód i Zachód. Ustrój III RP powinien mieć charakter demokratyczno-chrześcijański, korespondujący z nauką społeczną zawartą w encyklikach Jana Pawła II. Nie oznacza to bynajmniej klerykalizacji państwa. Wręcz odwrotnie: fundamentalistyczny klerykalizm jest sprzeczny z pojmowaniem roli Kościoła i państwa przez papieża-Polaka. Zawarte zaś w jego encyklikach społecznych zasady życia politycznego, społecznego i ekonomicznego są po prostu konsekwencjami powszechnego prawa naturalnego.

Konstruowanie arbitralno-konwencjonalnych projektów konstytucji, nawiązujących do pseudoeuropejskich, bo jakobińsko-masońskich, kosmopolitycznych i liberalno-lewicowych wzorców, zagraża tożsamości kulturowo-narodowej a tym samym autentycznej niepodległości i suwerenności. Sądzę, iż przywołane tu implikacje zasad konstytucyjnych I i II RP, dość jasno wskazują, że nasz rodzimy model ustrojowy, acz nigdy niezrealizowany, z różnych względów, bez megalomanii, zda się być bardziej racjonalny, a zarazem realistyczny i pragmatyczny niż wydumane na zachodnią modłę przez postbolszewickich parweniuszy, snobistycznie zauroczonych błyskotkami cywilizacyjnymi Zachodu.

Niedorzecznością jest ponadto kontestowanie jeszcze bardziej arbitralnych ordynacji wyborczej, nieznajdującej oparcia w uprzednio ukonstytuowanej Ustawie Zasadniczej. Nakreślona wyżej tradycyjna struktura władz państwowych i będący jej konsekwencją zakres uprawnień i obowiązków prezydenta oraz założenia ustrojowe państwa, jego istota i cel suponują również nawiązanie do tradycji wyborczych I i II RP. W myśl tych tradycji, prezydent powinien być wybierany spośród senatorów przez Zgromadzenie Narodowe. Posłowie powinni reprezentować nie tyle partie polityczne, co cały naród, a zatem bezpośrednie wybory powinno się ograniczyć do szczebla powiatowego. Natomiast sejmiki powiatowe powinny wybierać delegatów do sejmików wojewódzkich, które wyłaniałyby spośród siebie posłów do Sejmu. Spośród najznakomitszych przedstawicieli środowisk intelektualnych, cieszących się powszechnym autorytetem przywódców partyjnych i religijnych (różnych wyznań) oraz mniejszości narodowych, powinni być wybierani senatorowie, z których każdy – poza duchownymi reprezentantami mniejszości narodowych – miałby prawo kandydować do urzędu prezydenckiego.

Dopiero po ukonstytuowaniu się Senatu i Sejmu, wyborze marszałków, marszałek Senatu zarządzałby wybory prezydenckie w Zgromadzeniu Narodowym. Kadencja Senatu mogłaby być dwakroć dłuższa niż Sejmu. Po ukonstytuowaniu się Sejmu, tworzono by kluby poselskie poszczególnych partii. Jest to właściwa droga dla Polski. 

Jerzy Gułkowski
Artykuł opublikowany w Katolickim Tygodniku Społecznym „Ład”, Rok X Nr 35 (413)
Warszawa 30 sierpnia 1992

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *