Gulnara Karimowa – czy na pewno koniec kariery?

Porfirogentka – celebrytka?

Tak przynajmniej twierdzi sama zainteresowana, przedstawiając w wywiadach oraz wpisach na Twitterze zamknięcie części swego imperium – Fund Forum, fundacji zajmującej się oficjalnie wspieraniem uzbeckiej młodzieży, jako „niszczenie elementów społeczeństwa obywatelskiego”. Oficjalne zarzuty stawiane Karimowej są poważne. Chodzi m.in. o 300 mln dolarów łapówki od TeliaSonera – szwedzkiej firmy telekomunikacyjnej zainteresowanej wejściem na uzbecki rynek telefonii komórkowej. Śledztwo w tej sprawie prowadzone w Szwecji zaowocowało już dymisjami we władzach komunikacyjnego giganta, a wszystkie nitki łapówkarskiego procederu prowadzą właśnie do Karimowej. To umiędzynarodowienie skandalu miało przekonać ojca ambitnej celebrytyki do zwinięcia jej interesów. Do dziś jednak niewyjaśnione pozostają niektóre okoliczności związane z biznesami Karimowej, jak np. los 3 miliardów dolarów zysków odnotowanych przez podległą jej szwajcarsko-uzbecką korporację Zeromax. W 2010 r. zakończyła ona nagle działalność, a jej ogromne kapitały – zniknęły równie szybko, jak się pojawiły.

W Uzbekistanie doszło do czystek wśród współpracowników wszechwładnej dotąd infantki. Ta twierdzi, że to reakcja obronna starej elity władzy – „klanu taszkenckiego”, który poczuł się zagrożony ewentualnym następstwem Gulnary i jej „menedżersko-celebryckim” stylem zarządzania, jaki obiecywała narzucić całemu Uzbekistanowi. Z jednej strony uważana za najbardziej znienawidzoną postać życia publicznego republiki – córka prezydenta: wykształcona, urodziwa, lansowana jako artystka i zaprzyjaźniona z artystami pokroju Stinga i Julio Iglesiasa, kobieta sukcesu – wyrażała też aspiracje młodego pokolenia Uzbeków, którym w minionych dwóch dekadach wmawiano, że są w drodze na skróty na Zachód. Czy więc Inotajew, jeśli to faktycznie on strącił Gulnarę z piedestału, faktycznie bronił tylko pozycji swego klanu, czy też chroni całą strukturę władzy przed zastąpieniem przez ludzi znikąd, wierzących w szybkie łapówki, a nie powolne żerowanie na organizmie państwowej gospodarki?

Na razie obie strony oskarżają się o pełzający zamach stanu i wywieranie nacisków na prezydenta Karimowa. Ten korzysta z okazji, by dokonać zmian w szeregach obozu władzy, jednak mimo ewidentnej niełaski – surowy wciąż nie każe, ani nie odcina się ostateczne od niesfornej córeczki. Każe to obserwatorom uzbeckiej sceny zastanawiać się, czy sytuacja nie może się odwrócić i czy zgodnie z pokrętną logiką dyktatury – skruszona Gulnara jak gdyby nigdy nic nie wróci do łask, zaś problemy zaczną mieć osoby i kręgi zbyt gorliwie zaangażowane w dzisiejszą nagonkę? Dopóki Islam Karimow zachowuje sprawność w swych ulubionych gierkach kadrowych – żadnego scenariusza ostatecznie wykluczyć nie można.

Dyktatura naukowa

Warto zauważyć, że specyfiką Uzbekistanu na tle pozostałych republik środkowoazajtyckich jest jego stosunkowo wczesne, bo datujące się już na początek lat 90-tych nasycenie nowa ideologią państwową, płynnie zastępującą komunizm i podobnie jak on – korzystającą z aury „naukowości”. Islam Karimow narzucił Uzbekom „ideę niepodległości” jako dogmat, mocno podszyty nacjonalizmem, deklaratywnym odrzuceniem obcych wzorców ustrojowych i ideologicznych na rzecz własnych, uzbeckich dokonań oraz szeregu założeń, w rodzaju uznania prymatu ekonomii wobec polityki w połączeniu rzecz jasna z kluczową rolą państwa w gospodarce i polityce społecznej. Pierwotnie zresztą nie ukrywano podobieństw wybranej drogi do atatürkizmu, z czasem jednak odcięto się od tego wzorca na gruncie lokalnej rywalizacji z Ankarą. Względnie oryginalne jest natomiast przyjęcie oficjalnie piramidalnej struktury organizacji społecznej Uzbekistanu z jej zwieńczeniem – prezydenturą Islama Karimowa i dokonywaną przez niego wiążącą wykładnią obowiązującej ideologii.

Mamy więc do czynienia nie tyle z kultem jednostki, co z próbą nadania mu „naukowego” charakteru i kultem przywództwa jako takiego. Przy deklarowanej równocześnie uprzywilejowanej roli inteligencji – ekspertów, słowem mędrców pilnujących czystości ideologii, nauczających jej i wspierających dzieło wodza – możemy uznać kształt ośrodka władzy w Uzbekistanie za szczególnie przystosowany do mechanizmu przekazania następstwa także poza rodziną dotychczasowego przywódcy, a więc inaczej, niż dokonywano tego, czy przynajmniej próbowano dokonać w innych nieeuropejskich republikach post-sowieckich. Gulnara Karimowa musiała mieć tego świadomość, budując swój wizerunek nie tylko piosenkarki, ale i naukowca, chcąc dopasować się do wzorca ustanowionego przez ojca. Jednocześnie jednak jej swobodny styl życia nie odpowiadał innemu priorytetowi narzuconemu Uzbekistanowi – więzi łączącej „wielką przeszłość” republiki, dziedzictwo Timurydów, do którego w Taszkencie odczuwa się wyłączne prawo – z wielką przyszłością. Przede wszystkim zaś ostatecznie obowiązującym określeniem idei uzbeckiej narodowej niepodległości jest dualizm: TINCZLIK – ARZONCZLIK, czyli w uproszczeniu: „Spokój i tania dostępność”. Tak Uzbekom kojarzą się rządy Islama Karimowa (na zewnątrz państwa będące raczej ciągiem werbalnej agresji i nieustannych konfliktów). 76-letni przywódca stoi teraz przed strategiczną decyzją kto i czy w ogóle jest w stanie kontynuować ten stan mocno pozorowanej, ale jednak pożądanej przez ogół obywateli uzbeckiej małej stabilizacji.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *