„Historia to nie mrzonki, mrzonkami są opowieści o końcu historii” – mówi Antoni Wieczorek (Konfederacja) w rozmowie z Adamem Wielomskim

 

-Wiem, że jest Pan animatorem gier i zabaw historycznych dla dzieci i młodzieży. Czy mógłby nam coś Pan o tym opowiedzieć?

-Jako dziecko sam uczestniczyłem w zajęciach prowadzonych przy lokalnym MDK. Bardzo dużo mi to dało, pasja zaszczepiona w młodym wieku odciąga młodzież od komputera, nałogów i innych negatywnych zjawisk. Dzisiaj sam czuje potrzebę odpracowania tego, co kiedyś otrzymałem od innych i w ramach wolontariatu przychodzę na takie zajęcia i zajmuję się pracą z dziećmi i młodzieżą. To zresztą nadal rozwija mnie, już jako dorosłego człowieka, kiedy się naprawdę słucha co dzieci mają do powiedzenia, można na wiele spraw spojrzeć z zupełnie innej perspektywy. Przypomnieć sobie dziecięcą kreatywność, którą się częściowo już utraciło.

-Od 1989 roku w Polsce przeprowadzano wiele reform, a może lepiej, eksperymentów edukacyjnych. Jak Pan je ocenia? Czy statystyczny absolwent polskiej szkoły jest przygotowany do życia coraz lepiej czy coraz gorzej?

-Niestety obniżenie poziomu nauczania widać gołym okiem i to na wszystkich szczeblach szkolnictwa. Ostatnia zmiana w edukacji zaproponowana i wprowadzona przez obecny rząd sprowadziła się głównie do przesunięcia ilości klas w poszczególnych szkołach. To tak naprawdę kosmetyka, nie reforma.

Polskie szkoły cierpią przede wszystkim na przerost biurokracji. Brak motywacji w szkołach, sam jestem świadkiem sytuacji w których zaangażowany nauczyciel z dużą wiedzą, pasją i chęcią do pracy z uczniem zarabia mniej niż jego koleżanka, która tylko chce doczekać emerytury. W takim systemie nie będą się pojawiać młodzi nauczyciele, którym chcieli byśmy powierzyć swoje dzieci.

Nauczyciele potrafią przygotowywać uczniów, ale prywatnie na korepetycjach po szkole. Bez zbędnej biurokracji, bez problemów z dyscypliną na lekcji i za uczciwą zapłatę. To pokazuje, że wadliwy jest model finansowania szkoły, nie zmieniony przez 30 lat. Nikt od tamtej pory nie pomyślał, że dobrym dla szkół byłoby dopuścić rodziców do realnego wpływu na szkołę. Realny wpływ daje finansowanie szkół przez rodziców, stąd nasz pomysł bonu edukacyjnego. Bon spowodowałby, że dyrekcja musiałaby brać pod uwagę zdanie rodziców, którzy w każdej chwili wycofując ze szkoły bon swojego dziecka, mieliby wpływ na finanse szkoły. Wiele rzeczy dyrektor może zignorować, ale niższych wpływów na pewno nie. To rodzic widzi pierwszy, że w szkole dzieje się coś złego i może reagować.

-Demoliberałowie i technokraci pouczają nas, że przedmioty humanistyczne są „niepraktyczne” i należy ich liczbę godzin powoli zmniejszać, a najlepiej je skasować, bo nie przyczyniają się do podniesienia PKB polskiej gospodarki. Co Pan sądzi o tej tendencji?

-To rzecz jasna twierdzenie absurdalne. Kultura w oczywisty sposób spaja naszą cywilizację. Nigdy nie wykształcilibyśmy wysokich technologii bez fundamentu kulturowego. Zapominając o naszym dziedzictwie stalibyśmy się grupą niezwiązanych ze sobą ludzi niezdolnych do współpracy.

-Czy historia, filozofia, kultura nie stanowią zbędnego balastu? Może to mrzonki przeszłości i należy nastawić się wyłącznie na kształcenie, z jednej strony, technokratów i menedżerów, a z drugiej strony wykwalifikowanej siłę roboczej dla amerykańskich i niemieckich inwestorów?

-Jak się kończy zapominanie o swojej kulturze jasno pokazują nam przykłady zachodnie. Społeczeństwa nie znające swojej przeszłości i swoich korzeni, nie szanujące swojej kultury są skazane na przyjęcie kultury obcej. Natura nie znosi próżni, a człowiek i ludzkie społeczeństwa były i będą zakotwiczone w  naturze, czy to się technokratom podoba, czy też nie. Historia to nie mrzonki, mrzonkami są opowieści o końcu historii.

-Czy Państwo Polskie powinno prowadzić tzw. politykę historyczną czy winniśmy zdać się tutaj na mechanizmy „rynkowe”?

-Naturalnie. Każde poważne państwo musi prowadzić swoją politykę historyczną, zwłaszcza duże państwo w samym środku Europy – kontynentu o najbardziej burzliwej historii na świecie.

Dziś obserwujemy kulminacje ataków na Polskę i Polaków wynikających właśnie z polityk historycznych innych państw, o sprzecznych z naszymi interesami. Polska przez lata nie reagowała na powolne przesuwanie granic, na kolejne zarzuty, książki, filmy czy wypowiedzi prezydenta USA Baracka Obamy. Za moment może się okazać, że brak polityki historycznej spowoduje wymierne straty państwa Polskiego na rzecz państw i organizacji zajmujących się głównie prowadzeniem polityki historycznej.

 

-Rządzący PiS przedstawia się jako partia patriotyczna, której celem jest wzmocnienie polskiej dumy i świadomości narodowej. Jak mają się te deklaracje do rzeczywistości?

Obecny rząd podjął próbę zmiany ustawy o IPN – został błyskawicznie postawiony do pionu. Cała sprawa reakcji na nowelizację pokazuje zresztą jak ważna to kwestia i że nie można jej odpuszczać. Jednakże do prowadzenia polityki historycznej jest potrzebna odwaga. Tej odwagi, do ścierania się w obronie Polski, rządowi brakuje.

W chwili obecnej mamy do czynienia z festiwalem antypolonizmu, w dodatku za Polskie pieniądze. Ogromne dotacje na muzeum Polin bez wpływu na jego agendę, tolerowanie zakazu wnoszenia Polskich flag na teren byłego Niemieckiego obozu Auschwitz czy organizowanie przez PAN konferencji naukowej z Janem Tomaszem Grossem w Paryżu to po prostu skandal. Te przykłady pokazują jasno, że PiS odpuścił walkę o dobre imię naszej ojczyzny.

-W polityce historycznej partii rządzącej głównym bohaterem jest Józef Piłsudski. Co jest gorsze: traktować historię ojczystą jako kłopotliwe dziedzictwo (liberałowie) czy czynić z niej karykaturę, koncentrując ją na nurtach i postaciach dla patriotyzmu i Polski szkodliwych (PiS)?

Postawił Pan wybór między dżumą, a cholerą. O zagrożeniach tej pierwszej już mówiłem. Natomiast przedstawianie historii wykrzywionej, czy wręcz fałszywej może być równie groźne. Jeżeli historia ma nas czegoś nauczyć to musimy patrzeć na rzeczywiste wydarzenia, nie na wyidealizowaną wersję. Z tym niestety mamy problem, bo Polacy lubią w historii czarno-biały podział postaci. Na jednoznacznie złe i jednoznacznie dobre.

Józefowi Piłsudskiemu nie można odmówić udziału w odzyskaniu niepodległości, ale już jego udział w Victorii Warszawskiej jest kwestionowany i kontrowersyjny. Natomiast chwalenie rządów sanacyjnych po zamachu majowym to już czyste ignorowanie podstawowych faktów. Od zamachu majowego Piłsudski miał w Polsce pełnie władzy, kiedy odchodził w 35 roku zostawiał armię w opłakanym stanie, bez nowoczesnej broni, bez planów, z oficerami spełniającymi polityczne kryteria. Po śmierci marszałka u steru pozostała banda miernych, biernych, ale wiernych akolitów, którzy rzucili się sobie do gardeł w walce o władzę. Obawiam się, że PiS i w tym do sanacji będzie podobny. To wszystko razem doprowadziło do największej katastrofy w dziejach Polski. W efekcie utraciliśmy miliony obywateli, prawie całą inteligencje, kresy wschodnie i suwerenność. Od 39 roku musieliśmy czekać 50 lat by znów pojawiła się okazja wybicia się na niepodległość. Jak dobrze wykorzystaliśmy tą szanse to osobna historia.

-W jaki sposób odświeżyć w pamięci narodowej Romana Dmowskiego i dziedzictwo endecji?

-To postać, która również potrzebuje odkłamania, lata oczerniania zrobiły w świadomości Polaków swoje. A to postać która włożyła mnóstwo pracy w zbudowanie programu politycznego mającego wynieść naród Polski do wielkości.

Najwięcej dla przywrócenia należnego mu miejsca w panteonie naszych bohaterów narodowych zrobimy jeśli zrealizujemy jego program. Sądzę, że myślałby podobnie. To był człowiek nie dbający o poklask dla siebie, lecz o dobro Polski.

-I pytanie na koniec: czy czytuje Pan nasz portal konserwatyzm.pl i nasze pismo „Pro Fide Rege et Lege”?

 

-Zdarzało mi się wcześniej trafić na portal konserwatyzm.pl, po propozycji udzielenia wywiadu przejrzałem Wasz portal dokładniej i znalazłem sporo bardzo ciekawych artykułów. Z pewnością będę częstszym czytelnikiem.

-Proszę jeszcze podać naszym Czytelnikom listę, okręg i miejsce z którego Pan kandyduje.

 

-Z ramienia Ruchu Narodowego jestem kandydatem komitetu wyborczego Konfederacja Wolność i Niepodległość w okręgu 36 (Kalisko-Leszczyńskim) z miejsca czwartego na liście.

Facebook

3 thoughts on “„Historia to nie mrzonki, mrzonkami są opowieści o końcu historii” – mówi Antoni Wieczorek (Konfederacja) w rozmowie z Adamem Wielomskim”

  1. (…)Za moment może się okazać, że brak polityki historycznej spowoduje wymierne straty państwa Polskiego na rzecz państw i organizacji zajmujących się głównie prowadzeniem polityki historycznej.(…)
    Ustawie 447 nie zawiniła polityka historyczna tylko brak reprywatyzacji…

    1. Zawiniła Polska, wymyślając coś takiego jak reprywatyzację. A od samego początku roszczący sobie prawa do własności powinien dostać odszkodowanie w szacunkowej wartości nieruchomości w chwili przejęcia jej przez państwo(czyli w przypadku np. warszawskich kamienic byłyby to grosze, bo państwo przejęło je jako gruzy), a jakby koniecznie chciał nieruchomość to pod warunkiem spłaty wszystkich kosztów jakie poniosło na nią państwo(odbudowy, remontów itd.). Wszystko to byłoby jak najbardziej uczciwe, a ostudziłoby zapał wielu przedsiębiorczych ludzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *