Jak Sakiewicz z UPA wojował

W Marszu brały licznie udział organizacje kresowe, kombatanckie oraz reprezentacje poszczególnych sił politycznych. Wśród tych ostatnich byli przedstawiciele PSL-u, PiS-u oraz Prawicy RP. Obecna była też Młodzież Wszechpolska oraz ONR. Marsz wiódł od kościoła p.w. św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży do Placu Zamkowego, gdzie zorganizowany został koncert patriotyczny.

Marsz, który skupił kilka tysięcy uczestników, stanowił godne upamiętnienie tragicznych wydarzeń sprzed 70 lat. Był hołdem złożonym przez współczesnych Polaków ich rodakom, którzy skazani zostali na potworną śmierć jedynie za sam fakt swojej przynależności narodowej. Tego dnia wszyscy Polacy bez względu na dzielące ich, w odniesieniu do innych spraw, różnice powinni być razem i mówić jednym głosem. To dobrze, że grono Polaków mających wiedzę na temat wydarzeń na Wołyniu z 1943 r. jest coraz większe, nie można jednak tolerować zwykłego fałszowania historii w odniesieniu do ich upamiętnienia. A miało to niestety miejsce w trakcie wystąpień poprzedzających koncert na Pl. Zamkowym. Redaktor Tomasz Sakiewicz z „Gazety Polskiej”, który zabrał głos, podkreślił, że to jego środowisko i jego gazeta od początku swego istnienia walczyła o prawdę o zbrodni wołyńskiej. Sakiewicz stwierdził nawet, że „GP” była przez długo jedynym środowiskiem i medium, które na ten temat się wypowiadało.

Redaktor Sakiewicz, mówiąc delikatnie, mija się z prawdą. W latach 90. ub. wieku jedynym środowiskiem, które konsekwentnie przypominało tematykę zbrodni ukraińskich nacjonalistów na narodzie polskim (nie tylko na Wołyniu), była „Myśl Polska”. Równolegle z nią ukazywały się też książkowe wydawnictwa Edwarda Prusa (wydawane najczęściej przez Wydawnictwo „Nortom”). Tzw. prawica trzymała się w ogóle od tematyki ukraińskiej z daleka, traktując ją jako spadek i domenę „komuny” (utrwalanie stereotypu „rezuna”). „Gazeta Polska” redagowana wówczas jeszcze przez Piotra Wierzbickiego jedyne w czym była wówczas konsekwentna, to tropienie „ruskich agentów”. Do dziś nic w tym względzie się nie zmieniło, nawet w trakcie wspominanego wystąpienia red. Sakiewicz nie mógł sobie odmówić wplecenia wątku rosyjskiego. Przyczyną ludobójstwa na Wołyniu była jego zdaniem polityka prowadzona przez ZSRR („gdyby nie sowiecka okupacja nie byłoby Wołynia”). W wypowiedzi Sakiewicza pobrzmiewało wyraźnie echo do niedawna jeszcze wychodzących z łona tzw. obozu niepodległościowego sugestii, jakoby oddziały OUN-UPA były w rzeczywistości przebranymi oddziałami wojsk radzieckich i NKWD (także obecny Prezydent ma na swoim koncie taką wypowiedź, którą sformułował, gdy był jeszcze marszałkiem Sejmu).

W latach 90. „GP” nie zajmowała się zatem żadnymi Ukraińcami, a rosyjską agenturą, którą widziała także w środowiskach narodowych oraz… w Radiu Maryja. I nie zmienią tego faktu żadne współczesne zaklęcia p. Sakiewicza i spółki. Także PiS przez długi okres był mocno wstrzemięźliwy w przypominaniu i upamiętnianiu ukraińskich zbrodni. Wystarczy przypomnieć zachowanie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego sprzed pięciu lat.

Warto o podobnych faktach przypominać, niedługo bowiem dowiemy się, że to „Gazeta Polska” od początku istnienia formułowała realistyczny program polityki polskiej inspirowany myślą polityczną Romana Dmowskiego (co wnikliwsi obserwatorzy mogli już bowiem zauważyć na Pl. Zamkowym ubranych w koszulki z napisem „Ruch Narodowy” kolporterów „Gazety Polskiej”)…

Maciej Motas

www.myslpolska.pl

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Jak Sakiewicz z UPA wojował”

  1. “…oddziały OUN-UPA były w rzeczywistości przebranymi oddziałami wojsk radzieckich i NKWD…” – a Bohdan Chmielnicki też był agentem NKWD, czy jeszcze Ochrany? Bo że był lefebrystą, to przecież oczywista oczywistość, jak mawia pewien mason i żydowski przechrzta, mający problemy z polszczyzną …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *