Janukowycz dokręca śrubę

Zdymisjonowani zostali szef prezydenckiej administracji Siergiej Lewoczkin (przesunięty na funkcję doradcy). Analitycy na jego następcę typują jastrzębia – ministra spraw wewnętrznych Witalija Zacharchenkę, zwolennika siłowej rozprawy z Euromajdanem. Ze stanowiskiem pożegnał się też dowódca sił lądowych gen. Giennadij Worobjow, a także (wg niepotwierdzonych jeszcze sygnałów) rzeczniczka prezydenta Daria Czepak i dyrektor Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych Andrej Jermolajew. Prezydent podpisał szereg ustaw, w tym budżet na rok 2014 (obejmujący m.in. absorpcję pomocowych środków rosyjskich), ale też znowelizowaną ustawę o systemie sądownictwa i statusie sędziów i regulacje odnośnie „dodatkowych środków w celu ochrony bezpieczeństwa obywateli”, zaostrzające kary za udział w akcjach masowych oraz pozwalające na ograniczenie dostępu do zasobów internetu, za pomocą których rozpowszechnia się informacje sprzeczne z porządkiem państwowym. Zaostrzono także odpowiedzialność karną za za znieważanie i niszczenie pomników wojennych i pamiątek narodowych (co odebrano jako cios w uliczną politykę zwłaszcza w wykonaniu „Swobody”, wymierzoną w upamiętnianie udziału Ukraińców w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej).

Zmiany traktowane są powszechnie jako dowód umocnienia pozycji prezydenta Janukowycza, który poczuł wreszcie, że ma rozwiązane ręce i może sięgnąć po zdecydowane kroki tak dla organizacji własnego zaplecza, poprzez pozbycie się z niego defetystów i ludzi, którzy nie odnaleźli się w sytuacji kryzysowej oraz realiach reorientacji geopolitycznej; jak również ma już możliwości dla ukrócenia ulicznej kociej muzyki i internetowej nagonki na siebie na rok przed wyborami prezydenckimi. Opozycja przystąpi do nich jak zwykle podzielona i skłócona, podczas gry obóz regionalistów – ulega właśnie ponownej konsolidacji.

Nieprzypadkowa jest chyba także data przeprowadzonych zmian. 18 stycznia Rosja i Ukraina świętują rocznicę swego zjednoczenia – ugody perejsławskiej. To czytelny sygnał, że polityka wewnętrzna i zewnętrzna Kijowa znowu zaczynają osiągać wewnętrzną harmonię.

Wszystkim zaś, którym tamten styczniowy dzień 1654 r. (słusznie!) źle się kojarzy można przypomnieć, że ugodę ową zawierał między innymi car Aleksy Romanow – władca polskojęzyczny i niedoszły król Polski, wskazany jako następca nieudolnego Jana Kazimierza. Rocznica to więc dla Polaków podwójnie pouczająca, by nie stawać w poprzek fali historii – ale raczej płynąć z nią osiągając też i własne korzyści. Właśnie tak, jak dla swego narodu wybrał właśnie Wiktor Janukowycz.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Janukowycz dokręca śrubę”

  1. Nie szedł bym tak daleko w historię i filozofię polityczną jak p. Rękas. Po prostu Ukraina idzie w kierunku bycia strefą zależności politycznej i ekonom. Rosji (zresztą, to łatwy do zaobserwowania po upadku komunizmu rosyjski libido dominandi; niema w co wierzyć w sojusz z Rosją jak równy z równym), a Janukowycz chce utrzymać władzę jak Łukaszenka czy Putin. Po co zaraz do tego dobudowywać filozofię polityczną. A w ogóle: ugoda perejasławska była w długiej perspektywie podporzadkowaniem (!) kozackiej zrewoltowanej Ukrainy – co do tego, że lepiej by wyszła na podpisaniu ugody z Polską chyba nie ma wątpliwości (nie byłoby na pewno pacyfikacji kozactwa, co zrobiła Katarzyna II). Po za tym idzie tu także o kasę, współpracę gospodarczą z Rosją i interesy oligarchów ukraińskich. To gra sił (Machiavelli jest kluczem).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *