Karol II Habsburg i wyimaginowana głupota niektórych władców

            Trudno o temat atrakcyjniejszyliteracko:  głupi władca nie panujący nadtym co dzieje się w jego państwie. Oszukiwany przez ministrów, a jako człowiekprzesądny , również przez wróżów, lub inaczej; król-szaleniec, lub władca oddany tylko zbytkom, lekkomyślny,abstrakcyjnie oddalony od potrzeb poddanych, zupełnie jakby dzisiejsidemokratyczni politycy byli mentalnie bliżej potrzeb obywateli. W co możnawątpić pamiętając opinię słynnego francuskiego historyka Pierre’a Gaxotte’a otym, że absolutny Ludwik XIV był łatwiej dostępny zwykłym ludziom niż dzisiejsiprezydenci[1].Wersal bywał „otwierany” czy też udostępniany odwiedzającym nawet jeśliznajdował się w nim król. Z drugiej strony niemal wszyscy obecni kandydaci nanajwyższy urząd w Rzeczypospolitej są tzw. „zawodowymi politykami” niepamiętającymi już zwykłej pracy i codziennych trosk zwykłych obywateli, copodkreśla partia Wolność i Praworządność, której lider Janusz Korwin-Mikke,jako przedsiębiorca, należy do wyjątków od wspomnianej reguły.

            Warto przyjrzeć się jak powstawałymity o głupocie kilku konkretnych władców. Jako badacz XVIII wieku, skupiłem sięna władcach panujących w tej epoce, co ma tę zaletę, że były to czasy, gdyrozmaite liberalne idee zmieniały charakter ówczesnych monarchii aproto-demokratyczne osłabiały ich autorytet. W takich warunkach łatwo było opowstanie mitów o kiepskich władcach często zupełni przez nich niezasłużonych.

            Temat króla zniedołężniałego,ograniczonego czy głuchego na potrzeby poddanych pozostaje jednak bardzoatrakcyjny. Postacie złych królów tworzył Shakespeare. Montesquieu porównywał w„Listach perskich” (1721) Ludwika XIV do okrutnych władców Wschodu[2], gdyżten zwolennik podziału władz na Koronę i arystokrację wiedział, że sułtanikojarzyli się we współczesnej Francji z obskurantyzmem, okrucieństwem i brakiempoczucia bezpieczeństwa (arbitralne wyroki, przewroty pałacowe, podstępniwezyrowie) wszak, jak sam pisał potem w swym dziele: O duchu praw” (1748) wdespocji spoidłem państwa jest strach[3].Montesquieu chciał wykazać jak łatwo może europejski absolutyzm oparty naposzanowaniu przez króla prawa tworzonego przez poprzedników przeistoczyć wdespocję. W rzeczywistości jedynym takim przypadkiem mogłyby być PrusyFryderyka Wielkiego, a i tu sprawa będzie dyskusyjna. Fryderyk miał bowiemzwyczaj zasięgać opinii ekspertów mieszczańskiego pochodzenia przed każdąważniejszą decyzją, a więc ciężko tu mówić o niekontrolowanej samowoli[4]. Montesquieunie był tu obiektywny. Podobną metodę jak Montesquieu, stosował czasem Diderot,który opublikował w roku 1748 opublikował powieść „Niedyskretne klejnoty” (Lesbijoux indiscrets), w której wdowcipny sposób i modnej orientalnej otoczce przemycał swoje spostrzeżeniadotyczące społecznych przywar:

„…Mangogul znużony próżnądysputą ministrów i lamentami wdów, wpadł na pomysł, którego od dawna szukano.

– Panowie – rzekł swojejradzie – zdaje mi się, że nim przyznamy renty, winniśmy zbadać, czysprawiedliwie się należą…

Takie badanie –odpowiedział wielki seneszal – to ogromne przedsięwzięcie wymagającedługotrwałych badań. A tymczasem jakże się oprzeć niewieścim płaczom inaleganiom, które Ciebie pierwszego Panie tak irytują[5]…”.

 

Celna to uwaga do dworskichnadużyć jego czasów, lecz Diderot poniekąd sam sobie tu odpowiada – nikt niezapanuje nad biurokracją, ani król, ani lud. Ona po prostu żyje własnym życiem.

Pełno jest postaci złych władcóww literaturze dziecięcej i młodzieżowej. Co ciekawe nie znajdziemy ich wbajkach żyjącego w absolutystycznej Francji Jeana de La Fontaine (1621-1695),ale już bez trudu możemy wskazać na XIX-wieczną Wielką Brytanię i WilliamaThackeraya, a także na jego bajkę: „Pierścień i Róża”.

Brytyjczycy wychowani na parlamentaryzmie często kpili z monarchii już wwieku XVIII, kiedy na przykład drwili z kiepsko mówiących po angielskuHanowerczyków zasiadających na tronie brytyjskim od 1714 roku. Podróżujący wtych czasach na kontynent Anglicy byli wyczuleni na przejawy arbitralnej władzymonarszej. Na brytyjskich podróżnikówczekała we Francji burbońska biurokracja. Celnicy może i byli, jak pisałSmollett milsi od angielskich, ale zwykli zatrzymywać „podejrzane” książki; ztego powodu pisarz musiał spędzić znacznie dłuższy czas w Boulogne niżzamierzał, co zaprowadziło jego umysł ku refleksjom, którym, jak pamiętamynieco miejsca poświęcił Locke, że gdyby umarł we Francji, to mimo iż jestAnglikiem, a więc cudzoziemcem, cały jego dobytek przypadłby Ludwikowi XV(„napuszonej lali” – stuffed doll, jak nazywa króla w innym miejscu).Swe książki odzyskał dzięki interwencji ambasadora (i zapewne jego sekretarza –Hume’a)[6]

O tym jak w „wolnym” świecie anglosaskim postrzegano Hiszpańskiabsolutyzm, wiele mogą mówić opinie amerykańskiego dyplomaty Johna Jaya, któryporównywał hiszpańskiego króla absolutnego Karola III, do „złego czarodzieja”,który całkowicie zmieniać stan rzeczy jak za dotknięciem czarodziejskiejróżdżki. To, że akurat ten monarcha był władcą łagodnym i oświeconym (wprzeciwieństwie na przykład do jego poprzednika fanatycznego katolikaFerdynanda VI), nie zmieniało krytycznej o nim opinii, co jest symptomatyczne.Samo Królestwo Hiszpanii widziane było przez Anglosasów jako kraj ośredniowiecznych elitach i równie przedpotopowej gospodarce[7].

Z parlamentu brytyjskiego kpili zkolei Francuzi, nawet jeśli częściowo podziwiali entuzjazm Voltaire’a dlasprawności funkcjonowania państwa, które z powodu swych wolności było podatnena wstrząsy. Polityka brytyjska i parlamentaryzm były widziane jakoskomplikowane i pozbawione godności. Jedynie z rzadka zdarzali się turyściautentycznie zorientowani w brytyjskiej polityce wewnętrznej jak Włosi; śpiewakFarinelli czy pisarz Baretti[8].

Na fali anglomanii przełomu lattrzydziestych i czterdziestych języka angielskiego nauczył się m.in. Diderot[9],choć nieco potem (1748) w „Niedyskretnych klejnotach” nieco naigrawałsię z angielskiego parlamentaryzmu; w powieści wymyślony podróżnik i zdobywcaniewieścich serc uderza w te słowa:

„…Angielki, to kobiety na pozór zimnei wyniosłe… zawojowałem żonę pewnego baroneta podczas gdy on walczył wparlamencie o interesy narodu przeciw zakusom dworu[10]…”.

 

A wiec ośmieszanie jednego ustroju gdzie panuje inny ustrój jest czymśnormalnym i powszechnym w dziejach. A jak było w rzeczywistości? Czy zdarzalisię władcy autentycznie głupi i nie mający kontaktu z otoczeniem?

Przykładem władcy ułomnego mógłby być Karol II Habsburg (pan. 1665-1700),którego rządy według historyków dług doprowadziły Hiszpanię do upadku.Rzeczywiście w 1700 roku nie miała ona właściwie ani floty ani armii,gospodarka kulała a sąsiedzie gotowali się do podziału hiszpańskiego imperium,jako, że ułomny król nie zdołał spłodzić męskiego potomka. Hiszpanii groziładezintegracja, bo nie było wiadomo kto ma dziedziczyć po Karolu; Burbonowiefrancuscy czy Habsburgowie austriaccy. Sytuacja groziła też zakłóceniemrównowagi sił w Europie.

Dnia 11 października 1698 roku doszło w Hadze do podpisania pierwszegoukładu podziałowego, o którym główny zainteresowany Karol II nic nie wiedział.Poseł francuski w Hadze (w l. 1697-1699) François d’Usson, markiz de Bonrepaus (1654-1719)[11]omówił sprawy z Holendrami, a marszałek Camille de la Baume, (1652-1728)[12] zangielskim ministerium.  Anglicy iHolendrzy wiedzieli, że cesarz Leopold I (pan. 1658-1705) raczej nie zgodzi sięna podział hiszpańskich dominiów; a już na pewno na ewentualne wykrojone z nichnabytki angielsko-holenderskie, Ludwik XIV zaś wiedział, że nie może niczdziałać bez porozumienia ze swym długoletnim wrogiem Wilhelmem III i żeHolendrzy muszą uzyskać gwarancję, że Niderlandy Hiszpańskie (Belgia) niewpadną w ręce francuskie.  

Karol II miał wiele problemów ze zdrowiem fizycznym i psychicznym,dlatego dworzanie nazywali go delikatnie „zaczarowanym” (el Hechizado), miał jednak na tyledobry kontakt z rzeczywistością, że gdy tylko dowiedział się, pod koniec 1698roku, o krojeniu skóry na hiszpańskim niedźwiedziu, oburzony przekazał wtestamencie całe swe imperium najmłodszemu synowi elektora bawarskiego Maksymiliana II Emanuela Wittelsbacha(pan. 1679-1726) z jego pierwszego małżeństwa, Józefowi Ferdynandowi(1692-1699), co zaaprobowały Anglia-Holandia i Dania, chłopiec zmarł jednak 6lutego 1699 roku, co spowodowało potrzebę ułożenia kolejnego traktatupodziałowego.

23 października Ludwik XIV wysłał marszałka Henri d’Harcourta (1654-1718)[13] bybył przygotować swe oddziały w Bayonne do ewentualnej walki i obsadził granicęz Hiszpanią[14], cesarz Leopold nie mógłnic zrobić; jego oddziały były zbyt daleko. Do Mediolanu król Francji wysłał 60batalionów, a do Tulonu 50[15].

1 listopada 1700 Karol II zmarł w Eskurialu. Zmarł mimo iż koło jego łożaustawiono wiele relikwii; znaki męki Chrystusa, zmumifikowane ciała Św. Izydorazwłok Św. Alkali, i specyficznych lekarstw; świeżo zabitych gołębi ułożonych najego głowie i dymiących jeszcze wnętrzności zwierząt ułożonych na jego brzuchu[16].Widzimy tu także „głupotę” rozumianą jako zabobonność i zacofanie, a przecieżmówimy tu o czsach triumfu oświecenia i nauki.

O śmierci hiszpańskiego władcy Ludwik XIV został poinformowany 9listopada[17] w Fontainebleau przezministra wojny Louisa le Tellier,markiza de Barbezieux (1668-1701) i po obiedzie  odwołał wszystkie planowane rozrywki iogłosił żałobę[18]. Król francuski stanąłwobec dwóch możliwości; dalszego forsowania planu podziału dominiówhiszpańskich, lub przyjęcia w imieniu swego wnuka spadku, co ściągnąć mogło naFrancję agresję austriacką, a być może także sprzeciw Anglii-Holandii. Ostateczniezdecydował się spróbować przejęcia całości dominiów hiszpańskiech dla swegownuka, co oznaczało wojnę z cesarzem i Anglią i Holandią.

Karol II, człowiek mocno upośledzony walczył jak lew o zachowanie jednościimperium i nie uginał się przed naciskami (silna flota francuska z Tulonuszachowała mała flotę hiszpańską)  igroźbami nienasyconego Ludwika XIV, co należy docenić. Karol, choć ciężko choryi niezdolny do kontrolowania w pełni własnej administracji co było jednym zpowodów nadużyć i niedomagania tejże, był świadomy swych powinności jako król.Walczył jak mógł; prosił u papieża o poparcie Habsburgów na tron hiszpański ijak długo żył jego opór niweczył nadzieje potężnych Burbonów. Dlaczego wieczapamiętano go tylko jako ułomnego?

Czasami mamy do czynieniaz przeinaczaniem mniej spontanicznym i nastawionym na konkretny efekt a wiec zpropagandą. Tak będzie w przypadku władcy uważanego powszechnie za głupiego,tj. za lekkoducha i lenia.

W Polsce mamy do czynieniaz powieściowo-filmowym trudnym do przezwyciężenia mitem pochodzenia pruskiegodotyczącego rzekomej słabości rządów saskiej dynastii Wettinów i równierzekomego upadku Rzeczpospolitej w latach 1697-1763. Człowiekiem, któryprzyczynił się do tego stanu rzeczy był Józef Ignacy Kraszewski, który (wpowieściach: „Hrabina Cosel”, „Brühl”, „Z siedmioletniej wojny”) ośmieszałwygórowane, jego zdaniem ambicje Wettinów. Stąd w naszej wyobraźni utrwalonyjest obraz Augusta II jako nierozsądnego lowelasa kupczącego polską ziemią iprymitywnego, głupawego Augusta III, którego interesuje jedynie czy jegominister Heinrich von Brühl  (1700-1763),główny saski minister od 1738 roku ma pieniądze (sakramentalne pytanie zadawanepodobno co rano przez władcę, który skądinąd ponoć nie lubił zajmować sięsprawami państwowymi: Habe Ich noch GeldBrühl?. Ten negatywny stereotyp utrwaliły w Polsce ekranizacja  Hrabina Cosel (1968) i nakręcone w NRDtrzy filmy z serii: Sachsens Glanz Und Preußens Gloria;Gräffin Cosel (1983), Brühl (1985) i  Aus Dem Siebenjahrigen Krieg (1987) Hansa-Joachima Kasprzika.

Jakopierwszy, wyłom w tym micie nieudolnych Wettinów uczynił Jacek Staszewski[19],największy dziś badacz epoki saskiej w Polsce. Niedawno zaś jego śladem poszliSławomir Suchodolski i Dariusz Ostapowicz[20].Okazuje się, że August II nie tylko nie handlował polska ziemią, alezabezpieczył ziemie odzyskane od Turków (1699), czego nie potrafił zabezpieczyćmimo wiktorii wiedeńskiej „bohater” Jan III Sobieski. August  obronił też Elbląg przed zakusami Pruswysyłając tam swe saskie wojska. Chwilami można mieć wrażenie, że pomagałPolsce i walczył o jej interesy wbrew woli nie umiejących myśleć racjonalniePolakom. W ten sposób dotrzymał, znów w odróżnieniu od Sobieskiego, zobowiązań elekcyjnych.August II musiał być znakomitym politykiem, skoro obmyślił koalicjęanty-szwedzką[21]. Samprzydomek „Mocny” nadali Augustowi XIX-wieczni historycy sascy broniąc sięprzed wpływami propagandy fryderycjańskiej i historiografii pruskiej, któreprzedstawiały Wettinów jako kiepskich polityków. Król Prus Fryderyk II (pan.1740-1786) czynił to z całą premedytacją, fałszując treść przechwyconych wzdobytym (1757) Dreźnie dokumentów ministra Brühla i publikując anonimowypaszkwil pt: Życie i natura hrabiego B[22]., stąd właśnie wzięła się opinia o nim jako o chciwcu i karierowiczu, któryopętał nieudolnego Augusta III. Historia pruska i Kraszewski, darzący niechęciąwszystkich Niemców, (wszak były to czasy zaborów) w tym Bogu ducha winnychSasów nadali propagandzie pozory prawdy. Suchodolski i Ostapowicz udowadniają,że każdego dnia  od 3:00 rano do 12:00August III zajmował się sprawami Polski i Saksonii[23],bynajmniej nie był miłośnikiem prymitywnych rozrywek, lecz  koneserem sztuki i zwolennikiem Oświecenia.Nie dawał też  Brühlowi tak wielkiejwładzy, jak przedstawiał to Kraszewski. Bardzo ważnym doradcą monarchy byłhrabia Joseph von Wackerbarth-Salmour (1685-1761), z którym August konsultowałsię codziennie miedzy 7:00 a 8:00. Reformy Augusta III w Polsce z trzeciegodziesięciolecia jego panowania wróżyły dobrze. Propaganda pruska, wspartapowieściami Kraszewskiego i ich ekranizacjami jest jednak trudna dowykorzenienia.

Suchodolskii Ostapowicz pokazują także przypadek przeciwny; króla, którego historycy i pisarzeuczynili bohaterem, choć on sam był właśnie karierowiczem i wielokrotnymzdrajcą. Już Henryk Sienkiewicz maskował jego zdradę w czasach Potopuszwedzkiego, wspominając jedynie o zdradzie starosty jaworowskiego. A kimże byłten starosta? Był to właśnie Sobieski, którego imienia Sienkiewicz nie chciałkalać zdradą, lecz zdrady tej magnat niewątpliwie się dopuścił. Niestetypóźniej zdradzał też Rzeczpospolitą będąc (dosłownie) na jurgielcie Francji iforsując w Polsce nielegalnymi metodami kandydatury niepopularnych francuskichkandydatów. Zaś, będąc już u władzy pokazał, że interesuje go nie tyle dobroRzeczpospolitej, ile własna legenda pogromcy Turków, których fanatycznie iirracjonalnie nienawidził[24],dlatego m.in. poszedł pod sam Wiedeń (1683), choć rozsądniej ze strategicznegopunktu widzenia byłby atak na Turków na innym odcinku, by doprowadzić dopodziału ich sił, czego oni sami panicznie się obawiali. Niektórzy Historycydokonywali i niestety nadal dokonują nieprawdopodobnych słownych wygibasów by wybielaćSobieskiego (bo Polak) i oczerniać Sasów (bo obcy, a co gorsza Niemcy)., mimoiż to za Wettinów Polska podniosła się ekonomicznie i cywilizacyjnie. Jakpowiedział cytowany przez Suchodolskiego i Ostapowicza Norman Davies; „możnawybaczyć człowiekowi, który pomyśli, że mity bywają potężniejsze od historii”.Można jedynie wyrazić nadzieję, że wysiłki Staszewskiego, Suchodolskiego iOstapowicza nie pójdą na marne. Na razie jedyne o co twórcy filmowi odważylisię zaczepić Sobieskiego to jego pantoflarstwo względem małżonki Marii („OjciecKrólowej” (1979)) podczas gdy na Sasów posypały się niezasłużone gromy.

Manipulacjapisarzy i reżyserów jest ciężka do odkręcenia, gdyż w powieściach i filmachstosuje się liczne zabiegi zakłócające perspektywę odbioru bohaterów, np.;jeśli przedstawi się monarchę z punktu widzenia skrzywdzonego bohaterapomyślanego jako bohater pozytywny. By pozostać jeszcze w tematyce saskiejmożna stwierdzić, że z takim przypadkiem mamy do czynienia przy hrabinie Cosel.

Konwencja,jaką Kraszewski przyjął w „hrabinie Cosel” – skrzywdzonego Kopciuszka, równieżobciąża władcę. Pisarz uczynił z Anny Konstancji Hoym (1680-1765) niemieckiejpoddanej króla Duńskiego niemal polską patriotkę, co prawdopodobnie wiąże się ztym, że wyraziła kiedyś pogląd, że unia z Polska jest szkodliwa dla Saksonii, aPolacy powinni mieć króla-Polaka[25],ale kim ona była by jej słowo coś tu miało znaczyć? Kraszewski po prostu wybrałja na swą bohaterkę pozytywną i jednocześnie na narratora, który krytykujedomniemane zepsucie swych czasów. Cosel uchodząca za jedną z najpiękniejszych inajinteligentniejszych kobiet XVIII stulecia świetnie się do tej roliliterackiej nadawała, lecz nie ma to nic wspólnego z historyczną prawdą. Coseldo śmierci Augusta była w nim zakochana, lecz musiała odejść z dworu, ponieważminister Jacob Heinrich von Fleming (1667-1728) nie tolerował jej wtrącania siędo polityki, którego nie przewidział przedstawiając ją królowi w 1704 roku. Podwpływem Fleminga, August II poprosił ją o zwrot kontraktu ślubnego. Byuczynić  zadość tym „prośbom” Coselpojechała m.in. do Berlina (1713). W Wittenberdze została pojmana jako zdrajczyni. W 1716 osadzono ją nazamku w Stolpen, gdzie przebywała do śmierci.

Życie i natura hrabiego B i tym podobnechwyty propagandowe nie były w historii niczym nowym, o czym uczy nas przypadekKaliguli. W  przypadku tegocesarza rzymskiego można mieć wątpliwości na ile przypisywane mu szaleństwaodpowiadały prawdzie a na ile były wytworem niechętnej mu historiografii (np.Svetoniusa)[26] związanej z senatorami,których ów cezar ośmieszał na każdym kroku, nie pozostawiając im żadnychzłudzeń możliwości wpływu na politykę, jak to czynił choćby Tyberiusz[27].Interesujące, że fakt braku kontroli cezarów nad historiografią dowodziłaby stosunkowoszerokiej wolności słowa w Rzymie, problem ten wymagałby jednak dodatkowychbadań.Warto zadać sobie pytanie: jak często to co wiemy o władcach pochodzi odzawiedzionych poddanych? W końcu nie da się zadowolić wszystkich, nawet jeślima się nieograniczoną władzę.

 

 

Obraz władcy czasem wychodzi jako bardzo pozytywny wbrew zamierzeniomautora książki czy filmu. Tak jest w przypadku koprodukcji nakręconej nadwusetną rocznicę rewolucji francuskiej z udziałem Petera Ustinova (jakoMirabeau), Andrzeja Seweryna (Robespierre), Sama Neila (gen. de La Fayette) iKlausa Marii Brandauera (Danton). Film ten pokazuje, iż ten „podstępny” i„nijaki” Film niechcący pokazuje, że Ludwik XVI starał się jak mógłwspółpracować z rewolucjonistami we wczesnej liberalnej fazie rewolucji idziałał jak wybitny mąż stanu, a przy tym człowiek pełen godności.

Brytyjczycy wychowani na parlamentaryzmie maja skłonność do skrajnychocen swoich monarchów. Śmieszą ich Hanowerczycy (niesłusznie bo zarówno JerzyI, Jerzy II i Jerzy III byli zdolnymi politykami), podkpiwają z tuszy królowejWiktorii, jednocześnie tworząc bałwochwalcze wręcz filmy o XVI-wiecznejwładczyni Elżbiecie I Tudor,  czyniąc zniej zbawczynię i anglikańskiego odpowiednika matki boskiej.

Warto więc postawić sobie pytanie; co czyni króla śmiesznym? Wydaje się, że jest tof akt, że władzakrólewska to władza prywatna, a więc władza, która ma głęboko ludzki wymiar.Gdy piszemy o jakiejś „królewskiej” epoce nasza uwagę przyciągają w ogromnejmierze ludzkie słabostki i śmiesznostki władców, gdy tymczasem  parlament jawi się zawsze jako poważny,wielogłowy i ponadludzki twór.

Reasumując przekonanie o słabościach konkretnych monarchów to częstoefekt dawnej propagandy, a tendencja do ich ośmieszania wynika z tego że ich życieosobiste jest bardzo dobrze znane i historycy mają tendencje do nadmiernego wyciąganiawniosków o wpływie  ludzkich słabostek monarchówna (nie)powodzeniame całych państw i narodów. Pozostaje powtórzyć pytanie wspomnianegojuż Thackeraya; „czy kiedyś historycy pokażą nam cos poza Wersalem iWestminsterem.

 

BIBIOGRAFIA:

 

  • Auguet R., Kaligula, czyli władza w rękach dwudziestolatka, Warszawa 1990.
  • Clark Ch., Prusy Powstanie i upadek 1600-1947, Bellona Warszawa 2009.
  • Davis C.C., Szambelan Jego Królewskiej Mości, PAX Warszawa 1967

·        DiderotD., Niedyskretne klejnoty, PIWWarszawa 1992.

  • Gaxotte P., Rewolucja francuska, Wydawnictwo ARCHE, Gdańsk 2001.
  • Haldane Ch., Pani de Maintenon nie koronowana królowa Francji, PIW Warszawa 1970.
  • Luppol I.K., Diderot, Warszawa 1963.
  • Magdziarz W. St., Ludwik XIV, Ossolineum Wrocław 2004.
  • Montesquieu Ch., Listy Perskie, PIW Warszawa 1979.
  • Montesquieu Ch., O duchu praw, Wydawnictwo Zielona Sowa Kraków 2003.
  • Napierała P., "Die polnisch-sächsische Union (1697-1763) – Polens letzte Hoffnung – Sachsens Traum von der Macht" [w:] Polen und Deutschland. Zusammenleben und -wirken, Bogucki Wydawnictwo Naukowe, Poznań 2006.
  • Napierała P., Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie, Novae Res Gdynia 2010.
  • Parry J. H, Morskie imperium Hiszpanii, Wydawnictwo Morskie Gdańsk 1983
  • Schmidt W., Friedrich I. Kurfürst von Brandenburg. König in Preußen, Heinrich Hugendubel Verlag München 2004.
  • Smollett Th., Travels Through France and Italy, Evanston Illinois 1997.
  • Staszewski J., August II Mocny, Ossolineum Wrocław 1998.
  • Suchodolski S., Ostapowicz D., Obalanie mitów i stereotypów. Od Jana III Sobieskiego do Tadeusza Kościuszki, Bellona Warszawa 2008.

·        SvetoniusTranquillius G., Żywoty cezarów,Wrocław 1960.

 

 

 

 

 



[1] Vide: P. Gaxotte, Rewolucja francuska, Gdańsk 2001.

[2] Ch. Montesquieu, Listy Perskie, Warszawa 1979.

[3] Ch. Montesquieu , Oduchu praw, Kraków 2003.

[4] Vide:Ch. Clark, Prusy Powstanie i upadek1600-1947, Warszawa 2009, rozdz. VIII.

[5] D.Diderot, Niedyskretne klejnoty,Warszawa 1992, s. 154-155.

[6] Vide; T. Smollett, Travels Through France and Italy, Evanston Illinois 1997.

[7] Vide: C.C. Davis, Szambelan Jego Królewskiej Mości, PAXWarszawa 1967, s. 31-33.

[8] Więcej o tym piszę wrozdziale II mojej monografii: P. Napierała, Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie,Gdynia 2010.

[9] Vide: I.K. Luppol, Diderot, Warszawa 1963.

[10] D. Diderot, Niedyskretne klejnoty, s. 293.

[11] François d’Usson  był od urodzenia hrabią de Foix. Wministerstwie protegował go Charles Colbert de Croissy (1625-1696), sekretarzspraw zagranicznych (w l. 1679-1692) i brat wielkiego ministra Ludwika XIVJeana Colberta (zm. 1683) . Dzięki temu mógł zostać ambasadorem Francji w Danii(1692-1697), a potem w Holandii (1697-1699). Od 1715 roku był doradcą wministerstwie marynarki. Jego bratem przyrodnim był Jean Louis d’Usson deBonnac (1672-1738) oficer muszkieterów i dyplomata, który w roku 1694towarzyszył swemu przyrodniemu bratu Franciszkowi de Bonrepaus do jego ambasadyw Holandii, a w latach 1701-1707 był posłem francuskim przy królu szwedzkimKarolu XII.

[12] Camilled’Hostun de la Baume(1652-1728) – francuski dowódca, od 1678 marszałek polny. W 1688 roku najechałi spustoszył Palatynat. Po zakończeniu wojny palatynackiej (1689-1697) poseł wLondynie. W 1703 zdobył Breisach i Landau, a 15 listopada wygrał bitwę podSpirą. W roku 1704  z armią liczącą 29000 żołnierzy obległ w lipcu Villingen. Po przegranej bitwie pod Blennheim (13sierpnia 1704) dostał się do niewoli. Po uwolnieniu w 1712 roku został księciemde Tallard. W roku 1724 ks. Tallard został wybrany prezesem francuskiejAkademii Nauk, a w 1726 został ministrem stanu. Louis de Rouvroy, książę deSaint-Simon uważał go za intryganta i chudzielca będącego wcieleniem zawiści,ambicji i skąpstwa, niezdolnego do oddania przysługi. Właśni oficerowieuwielbiali go i wszyscy lubili z nim rozmawiać (ponieważ wiele wiedział i miałżywy umysł), lecz wszyscy wiedzieli, że nie można na nim polegać.

[13] Henri d’Harcourt, diuk Harcourt byłnieco wcześniej dwukrotnie francuskim ambasadorem nadzwyczajnym w Hiszpanii. Zdrugiej misji powrócił w połowie października 1700 roku, ponieważ sytuacjaFrancji tego wymagała.

[14] W. Schmidt, Friedrich I. Kurfürst von Brandenburg. König in Preußen, s. 137.

[15] Ch. Haldane, Pani de Maintenon nie koronowana królowaFrancji, PIW Warszawa 1970, s. 198.

[16]J. H. Parry, Morskie imperium Hiszpanii, WydawnictwoMorskie Gdańsk 1983, s. 11.

[17] Werner Schmidt podaje datę 8 listopada, vide:W. Schmidt, Friedrich I. Kurfürst vonBrandenburg. König in Preußen, s. 137.

[18] W. St. Magdziarz, Ludwik XIV, Ossolineum Wrocław 2004, s. 253.

[19] Vide: J. Staszewski, August II Mocny, Ossolineum Wrocław1998.

[20]Vide: S. Suchodolski, D. Ostapowicz, Obalaniemitów i stereotypów. Od Jana III Sobieskiego do Tadeusza Kościuszki,Bellona Warszawa 2008.

[21] Zwróciłem, swegoczasu uwagę na ten prosty, ale niedostrzegany fakt, a także na udziałpropagandy pruskiej w tworzeniu negatywnego obrazu Wettinów, vide: P.Napierała, "Die polnisch-sächsische Union (1697-1763) – Polens letzteHoffnung – Sachsens Traum von der Macht" [w:] Polen und Deutschland.Zusammenleben und -wirken, Bogucki Wydawnictwo Naukowe, Poznań 2006.

[22]  Wydał ja anonimowo radca ekonomiczny dworupruskiego Johann Heinrich Gottlob  Justi(1717-1771), vide: S. Suchodolski, D. Ostapowicz, Obalanie mitów i stereotypów, s. 72.

[23] Vide: Ibidem,s. 73-74.

[24] Vide: Ibidem,s. 13-55.

[25] Potwierdza to naukowy film dokumentalny z 2005 roku: „Hrabina Cosel – Kariera i upadekmetresy” – Gräfin Cosel – Aufsteig und Falleiner Mätresse) z serii Geschichte Mitteldeutschlands

[26] Otoswetoniuszowski obraz Kaliguli: „…Potworność czynów potęgował jeszczeokrucieństwem słowa. Oto mawiał, że niczego nie chwali i nie ceni w swejnaturze niż bezczelności. Gdy babka Antonia udzielała mu napomnień, dodał, jakgdyby uważając, że to jeszcze za mało nie posłuchać: „Zapamiętaj sobie, że mniewszystko wolno i w stosunku do wszystkich”. Kaligula miał się powoływać nasłowa tragika: „niechaj nienawidzą, byleby się bali”, vide: G. SvetoniusTranquillius, Żywoty cezarów, Wrocław1960, s. 188-189.

[27] Jakpisze Augguet „potworne zbrodnie” Kaliguli okazują się być procesamikilkudziesięcioma, w których bynajmniej nie wszyscy oskarżeni zostali skazani.Tacytowe założenie polegało na tym, ze jedynie republikańska władza może byćdobra, vide: R. Auguet, Kaligula, czyliwładza w rękach dwudziestolatka, Warszawa 1990, s. 6-7.

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *