Komentarz do tekstu Piotra Napierały: Myśl i działalność polityczna Henry’ego St. Johna, wicehrabiego Bolingbroke (1678-1751)…

Tekst Pana Piotra Napierały kolejny raz potwierdza manierę niektórych polskich naukowców, którzy wykorzystując brak rodzimych opracowań odnośnie jakiegoś tematu (w tym przypadku historii angielskiej pierwszej połowy osiemnastego wieku) uprawiają publicystkę  pod pozorem nauki. Nie troszcząc się niestety o wymogi naukowej rzetelności. 

Zanim przejdę to punktowania poszczególnych błędów występujących w omawianym tekście, pragnę zwrócić uwagę na kilka spraw ogólnych.

Po pierwsze, nie wiedząc czemu autor posługuje się jako głównym źródłem biografii Bolingbroke’a pracą T. Macknighta The Life of Henry St. John Viscount Bolingbroke, Secretary of State in the Reign of Queen Anne wydanej w 1863 roku. Pragnę poinformować, iż od tego czasu nauka anglosaska w tej materii nieco się rozwinęła. Nie tylko W. Sichel wydał biografię Bolingbroke’a (Bolingbroke and His Times, 1902), ale również wysiłku tego się podjął H. T. Dickinson, który w 1970 r. wydał najlepszą jak dotąd syntezę dziejów wicehrabiego pt. Bolingbroke. Jako że autor posiada stopień naukowy, nie muszę wyjaśniać szerzej zasad rzetelności naukowej. Z resztą podobna historia pojawia się w przypadku biografii Roberta Walpole’a autorstwa Pana Piotra Napierały, gdzie wbrew zapisowi w bibliografii, nie została w najmniejszym stopniu wykorzystana dwutomowa praca J. H. Plumba Sir Robert Walpole, stanowiąca najlepsze opracowanie życiorysu tego polityka, bez znajomości której nikt nie powinien zabierać głosu odnośnie dziejów Anglii pierwszej połowy osiemnastego wieku.

Po drugie, mylący jest tytuł artykułu. Najwięcej miejsca autor poświęca sprawom polityki zagranicznej. Zaznaczmy, że w tej tematyce poruszą się sprawnie, jednak w żadnym wypadku nie odpowiada to pojęciu myśli politycznej Bolingbroke’a. Sprawy zagraniczne jest to jeden z aspektów, powiedzmy sobie szczerze poboczny i najmniej interesujący, natomiast to, co stanowi jądro jego poglądów jest potraktowane marginalnie. Nie ma słowa o jego teorii partii krajowej czy opozycji, kilka ogólników można przeczytać odnośnie idei króla-patrioty. Na marginesie można zauważyć, że tematyka historii stosunków międzynarodowych jest silną stroną książki o Walpole’u – niestety jedyną (praca ta wymaga odrębnej krytycznej recenzji).

Jednak niefrasobliwość autora staję się widoczna dopiero, kiedy przyjrzymy się błędom szczegółowym:

– nie jest prawdą, że Bolingbroke urodził się Battersea i negowany jest powszechnie fakt jego edukacji w Eton (H. T. Dickinson, Bolingbroke, s. 1, 3). St. John urodził się w Lydiard Tregoze i prawdopodobnie uczęszczał do dysydenckiej akademio a nie Eton;

– Bolingbroke ożenił się z Mary Winchcombe w 1701 r., a nie jak autor podaje w 1700 r. (np. D. Armitage, Principal events in Bolingbroke’s life [w:] H. St. J. Bolingbroke, Political Writings, 1997, s. XXV);

– w latach 1698-1699 podróżował Bolingbroke po kilku krajach europejskich (odwiedził Szwajcarię, Sabaudię, Włochy), a nie jedynie po Francji, jak twierdzi autor (np. D. Armitage, Principal events in Bolingbroke’s life …, s. XXV);

– w 1703 r. torysom nie udało się przeprowadzić Occasional Conformity Bill, trudno powiedzieć co autor rozumie przez stwierdzenie, że w 1703 r. udało się ograniczyć tolerancję wobec dysydentów? Przypominam, że Occasionall Conformity Bill został przegłosowany z inicjatywy torysowskich lordów przy poparciu wigów w zamian za uchwałę No Peace Without Spain w 1714 r.;

– stwierdzenie, że książe Marlborough był w 1704 r. wigiem jest nieprawdą, bardzo jestem ciekaw źródła takiej tezy;

– próba wyjaśnienia odejścia w 1708 r. Bolingbroke’a z urzędu bez uwzględnienia działań Harleya jest nieporozumieniem (odsyłam choćby do G. Davies, Fall of Harley in 1708, „The English Historical Review”, 259 (1951);

– ciekawe jest stwierdzenie, że „Bolingbroke jako prawdziwy torys nie pochwalał nieskrępowanej wolności prasy i opinii politycznej”. Autor zapewne doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż stosunek do wolności prasy nie był wynikiem poglądów torysowskich, czy wigowskich. W tamtych czasach rząd, niezależnie od stronnictwa, starał się zwalczać opozycyjnych publicystów środkami administracyjnymi. Wigowie z Walpolem na czele wcale nie byli bardziej wyrozumiali wobec opozycyjnej prasy i artystów, niż Bolingbroke w czasie pełnienia swojego urzędu. Wiec co ma do tego toryzm Bolingbroke’a?

– „Kazanie  jakie sekretarz stanu wygłosił wielkiemu dowódcy, którego był niegdyś  protegowanym,  jest dobrym przykładem surowego prześladowania pozostałych na stanowiskach Wigów” – jeśli to ma być surowe traktowanie, to co można powiedzieć o impeachmencie ministrów torysowskich w 1715 r.;

– „Sympatie jakobickie w jego postępowaniu wobec sprawy sukcesji protestanckiej stały się widoczne dopiero po śmierci królowej” – w jaki sposób? Bolingbroke był w kontakcie z dworem St. Germain jak wielu polityków tamtego czasu, m.in. Harley i Marlborough. Po śmierci królowej Anny Bolingbroke zablokował plany natychmiastowego obwołania Pretendenta królem. Z kraju uciekł w na wiosnę 1715 r. na skutek podejrzenia o przygotowywany przez wigów proces, lecz nie przyłączył się od razu do jakobitów, co nastąpiłoby niewątpliwie, jeśli Bolingbroke byłby jakobitą. Do obozu Pretendenta przyłączył się dopiero latem 1715 r. Więc nie jest prawdą, aby Bolingbroke uciekł do Pretendenta, jak sugeruje autor. Bolingbroke uciekł z Anglii przed represjami wigów, a dopiero potem podjął służbę u Stuartów (odsyłam choćby do Fieldhouse H. N., Oxford, Bolingbroke, and the Pretender’s Place of Residence, 1711–1714, „The English Historical Review”, 206 (1937) i praca H.T  Dickinsona, Bolingbroke);

– „Drugim przywódcą torysów, z którego wpływami Bolingbroke musiał się liczyć, i z którym współtworzył rząd był Robert Harley” – autor zapomniał, że do 1714 r. to Harley posiadał zaufanie królowej Anny, systematycznie podkopywane przez Bolingbroke’a, i raczej to on był przywódcą torysów z którym musiał liczyć się Bolingbroke’a, a nie na odwrót. Należy jednak pamiętać, że struktura partyjna Anglii na początku XVIII w. jest niezwykle płynna i skomplikowana i trudno czasami jednoznacznie wskazać lidera danej partii. Na marginesie należy podkreślić, iż autor w ogóle nie odnosi się od problemu podziału na Court i Country Party, co dziwi o tyle, że w bibliografii do artykułu odnajdujemy znakomitą pracę Dickinsona Walpole and the Whig Supremacy, w której problem jest poruszany. Bez uwzględnienia niuansów politycznych tamtego czasu nie sposób zrozumieć w ogóle historii wewnętrznej Anglii za panowania Wilhelma III i potem Anny Stuart. Autor bezrefleksyjnie powtarza utarty, acz mocno dyskutowany (m.in. Plumb, Namier, Walcott) schemat wigrowsko-torysowski, co nie pozwala mu zobaczyć niejednoznaczności pewnych działań politycznych. Jak np. wyjaśnić, że na czele torysów stał wig Harley ? (odsyłam choćby S. Biddle, Bolingbroke and Harley, George Allen & Unwin Ltd, London 1975);

– błędne jest twierdzenie, że Harley nie zajmował się sprawami zagranicznymi. Literatura jasno wskazuje, iż ta dziedzina również był przedmiotem rywalizacji pomiędzy Harleyem a St. Johnem. (odsyłam B. Hill, W., Oxford, Bolingbroke, and the Peace of Utrecht, „The Historical Journal”, 2 (1973); Fieldhouse H. N., A Note on the Negotiations for The Peace of Utrecht, „The English Historical Review”, 2 (1935));

– kiedy pisze autor, że rząd Bolingbroke upadł w 1714 r., to ja się pytam, kiedy on powstał? Czegoś takiego nie było. Na krótko przed zgonem królowej Anny Bolingbroke próbował przejąć kontrolę nad gabinetem jednak skończyło się to fiaskiem. Pojęcie rządu Bolingbroke’a jest efektem wyobraźni autora;

– nie rozumiem również stwierdzenia, że powstańcy (jakobiccy zapewne) byli pełni entuzjazmu, kiedy Bolingbroke przybył do Francji w 1715 r. Trudno mówić o powstańcach w marcu, skoro powstanie wybuchło we wrześniu;

– zgodę na powrót uzyskał już w 1723 r. a nie jak pisze autor w 1725 r. (choćby wspomniany Mackinght, s. 539);

– w trakcie wygnania we Francji Bolingbroke prawie się nie zajmował kwestią ustroju, jest to temat, który rozwinął po powrocie do Anglii;

– Bolingbroke zdecydowanie wcześniej „natchnął” Woltera. Bliskie kontakty obu myślicieli datują się na czasy wygnania, a nie jak sugeruje autor, lata 1726-1729;

– w roku 1752 r. H. St. John nie mógł wydać Letters on Study of History, gdyż już wtedy nie żył.

– traktat Dissertation upon Parties jest manifestem opozycji antywalpole’owskiej i jest raczej satyrą na pierwszego ministra niż, jak pisze autor, „lekcją udzielaną szefowi rządów”. Jest to zbiór esejów ukazujących się pierwotnie w „The Craftsman”, którego celem było zjednoczenie torysów i opozycyjnych wigów przeciw administracji Walpole’a;

– „Jego pisma są dosyć trudne w odbiorze, co przyznają także historycy brytyjscy” – kolejne dziwne stwierdzenie. Jak ktoś czytał publicystykę Bolingbroke’a wie, że jest on świetnym stylistą, inaczej jest z jego pismami filozoficznymi, które rzeczywiście mogą wydawać się trudne w odbiorze;

– wedle autora Bolingbroke był „typowym intelektualistą skłonnym do abstrakcyjnych myśli i do podbudowywania swych idei wybranymi faktami historycznymi. Z jego pism przebija niezłomny choć niespokojny idealizm” – cokolwiek to znaczy niech sobie znaczy, chciałbym poznać uzasadnienia tak powierzchownego i w dużej mierze fałszywego sądu, w szczególności jak się ma skłonność Bolingbroke’a do abstrakcyjnych myśli w kontekście jego poglądów na epistemologię?

– to nie traktat o królu-patriocie (jak twierdzi autor), ale pośmiertnie opublikowane pisma deistyczne spowodowały, że wielu torysów nie postrzegało Bolingbroke’a jako torysa.

Powyżej zarysowałem jedynie kilkanaście rażących błędów i nieścisłości pojawiających się w omawianym tekście. Powtórzę jedynie, że w swej najważniejszej części autor opisuje jedynie zaangażowanie Bolingbroke’a w dyskusję nad polityką zagraniczną królestwa, co jak wspomniałem, dotyka zaledwie pobocznego nurtu publicystyki Bolingbroke’a i szczerze mówiąc najmniej interesującego współczesnego czytelnika. Jedynym słowem tekst „wypracowania” nie jest na temat, jest powierzchowny i rażąco niedbały.

Dr Maciej Zakrzewski

[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Komentarz do tekstu Piotra Napierały: Myśl i działalność polityczna Henry’ego St. Johna, wicehrabiego Bolingbroke (1678-1751)…”

  1. Dobry i dobrze uargumentowany tekst. Swoją drogą dr Napierała swoim komentarzem zdaje się potwierdzać słuszność tez w nim zawartych.

  2. @Piotr Napierała: Trudno mówić w kategoriach „lubi – nie lubi”. Nie mieliśmy okazji się spotkać i porozmawiać, a jedyny obraz Pana osoby, jaki mam, kształtuje się w toku lektury Pana tekstów oraz komentarzy. Niestety zauważyłem że jest Pan dość porywczy, co daje się odczuć także w tekstach, które Pan pisze. Niestety nie znam również dra Zakrzewskiego – jakkolwiek jego artykuł jest zbyt dobrze uargumentowany, zaś wywód zbyt logiczny i spójny, by się z nim nie zgodzić. Tym bardziej, że – jak już napisałem – sam przyznał się Pan w powyzszym komentarzu do zasadności zarzutów w zakresie błędów.

  3. Szanowny Panie doktorze. Z pewnością nie jestem niewychowanym bufonem tak jak Pan, skoro nie wie Pan, jak zwracać się do dyskutanta. Przeczytałem także Pana usunięty wpis, który najlepiej świadczy o Pana kulturze, a raczej jej braku. Poza tym informuję, że nie jestem doktorem, tym bardziej historii. Wcale nie dziwię się, że nie zrozumiał Pan mojej książki, zaprawdę nie jest to lektura dla historyka. Poza tym poddaję się tylko ,,sądowi równych”, do których Pan jeszcze nie należysz. I na zakończenie, moja uwaga była podyktowana jedynie troską o jakość Pańskich publikacji, ale widać, że w starym przysłowiu o nożycach jest wiele prawdy. Łączę wyrazy szacunku

  4. Szanowny Panie P. Napierała! Jestem zbulwersowany Pana wypowiedzią, że „jestem człowiekiem porywczym i tyle”. Czy to ma być usprawiedliwieniem Pana nieetycznych zachowań? Czy pobiłby Pan dyskutanta, gdy byłby Pan z nim sam na sam. Czy pobiłby Pan studenta, który by się z Panem nie zgadzał. Czy dla kierowcy, który spowodował wypadek może być usprawiedliwieniem, że prowadził po wypiciu. Sam fakt , że jest to portal katolicki, wymaga to zachowań moralnych i etycznych. Nie ma innej alternatywy. Jeżeli chce Pan być politykiem, trzeba nad sobą pracować. Potem mamy pretensje do polityków, którzy są tacy, a nie inni. Pozdrawiam. Stanisław Bulza.

  5. @Stanisław B.: dr Napierala odpowie Panu, ze to portal konserwatywny a nie katolicki. Etycznosc: a jakimi zasadami etycznymi kieruje sie ktos, kto nie ma zadnych zastrzezen w stosunku do skrajnego machiavelizmu? Liczy sie tylko skutecznosc…

  6. Szanowny Panie P. Napierała! Chcemy tego, czy nie, ale przede wszystkim jest to portal polityczny, choć wolałbym, aby był katolicki w tym sensie, aby były przedstawiane na nim nauki społeczne Kościoła Katolickiego, lub nauki doktorów Kościoła Katolickiego, a nie protestanckie! Przecież Pan zamieszcza na portalu katolickim sylwetki protestantów. U czytelników odbiór jest jednoznaczny, przecież to konserwatyzm protestancki, a nie katolicki. Serdeczności. Stanisław Bulza.

  7. @ Piotr Napierała – może jestem tak samo porywczy, ale przynajmniej potrafię nazwisko bez błędu napisać, a Pan w swoim szale nawet tego nie potrafi. Może kopanie rowów by było lepszą terapią niż pisanie bzdurnych tekstów.

  8. @ Napierała – nie wnikam w dyskusję merytoryczną, bo nie jestem specjalistą od myśli anglosaskiej, ale prof. Tulejskiego wypadałoby jednak tytułować „profesor”, a nie „doktor”. Swoją drogą Pana zacietrzewienie jest samobójcze – np. takiego prof. Tulejskiego może Pan spotkać jako recenzenta swojej habilitacji. Miarkuj się Pan troszkę…

  9. Proponuje Sąd Boży: z jednej strony dr Napierala, z drugiej ktoś z kierownictwa KZM, Proponuję kol. Jędrzeja Stęokowskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.