„Koniec feminizmu. Czym kobieta różni się od człowieka”. Recenzja książki

Aleksander Nikonow, Koniec feminizmu. Czym kobieta różni się od człowieka, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2011, ss. 355

Poprzedzająca treść właściwą recenzowanej publikacji „Przedmowa do wydania rosyjskiego” sugeruje czytelnikowi, że może ona zostać odebrana jako kontrowersyjna: „książka ta, zanim jeszcze pojawiła się w druku, wywołała zaciekłe spory i wściekłe ataki na autora. Jednak liczni czytelnicy (i czytelniczki!) przyznają, że pomogła im zweryfikować poglądy na życie w ogóle, a na istotę feminizmu w szczególności”[1]. Przy czym znamienna jest również towarzysząca temu deklaracja, iż niniejsza pozycja wydawnicza zawiera obraz rzeczywistości politycznej punktu widzenia autora, a nie Wydawnictwa. W istocie stanowi intelektualną prowokację do refleksji m.in. nad feminizmem oraz paradoksami towarzyszącymi próbom realizacji poprawności politycznej, które z pewnością nie zostaną przyjęte z aprobatą w pewnych kręgach.

            Recenzowana pozycja autorstwa Aleksandra Nikonowa – znanego dziennikarza i pisarza rosyjskiego – składa się z czterech części: „Wielka rewolucja kulturalna”, „Odmieńcy w stanikach”, „Do podstaw! A potem?”, „Biologia – wyrok losu”. Przy tym pierwsza to niejako wprowadzenie do rozważań na temat kondycji współczesnego feminizmu. Autor wskazał, że „najwięcej dowiadujemy się, porównując. Dlatego najlepiej życie tam [zapis oryginalny – przyp. J. R.] znają ci, którzy mieli okazję poznać dwa różne światy”[2]. Stąd zaprezentowane zestawienia m.in. Stanów Zjednoczonych, Francji, Rosji w oparciu o kryteria np. stanu edukacji wyższej, zaprezentowane w kolejnych jej rozdziałach, układają się w obrazy, jakie posłużyły stworzeniu autorskiej wizji świata. Z wywodu A. Nikonowa wyłonił się bowiem jednoznacznie negatywny obraz USA, np. „jakaś tam praworządność jest oczywiście w Ameryce możliwa – kiedy się sprawę nagłośni, pokazuje w mediach. Ale w codziennej praktyce sędziowie są chamscy, spóźniają się na posiedzenia, kradną dokumenty z akt. Dokonywane przez sędziów kradzieże dokumentów to w ogóle standard w amerykańskich sądach”[3]. Dał on podstawę do gloryfikacji Rosji, np. „w Rosji cały system sądowniczy jest o niebo lepszy”[4]. Warto przy tym nadmienić, że według autora, opisany przez niego kontekst polityczny w danym państwie determinuje aktywność feministek, lecz nie bez znaczenia pozostają międzynarodowe fascynacje konkretnymi ich poczynaniami, co także ma znaczny wpływ na rodzime aktywistki.

            W ramach wspomnianych ujęć komparatystycznych, w sposób interesujący opisał wątek wielokulturowości: „Wielokulturowość (multiculturalism) to jeszcze jeden związany z poprawnością polityczną ruch, którego przedstawiciele utrzymują, że różne kultury mogą funkcjonować w pokojowej koegzystencji jak jedna wielka rodzina, byle tylko pozbyć się rasistów, faszystów, seksistów, szowinistów i wszystkich innych »istów«. Absurdalność tej koncepcji historia ujawniła już nie raz: różne kultury nie są w stanie współżyć pokojowo! W jednej kulturze karzą śmiercią za cudzołóstwo, w innej nie; w jednej kulturze szanują starszych, w innej nie. Nie można jednocześnie i karać, i nie karać, szanować i nie szanować. Wynika z tego, że jakiekolwiek rozwiązanie zostałoby przyjęte w konkretnym przypadku, jedna z kultur zostanie spostponowana. Dzieje się tak w każdej dziedzinie, gdzie poglądy w tej samej kwestii, wynikające z przynależności do różnych kultur, skrajnie się różnią. Multikulturalizm to mit, który stanowi jeszcze jeden z powodów pełnego uwiądu zdrowego rozsądku w Ameryce”[5]. Przy czym A. Nikonow zaznaczył, że celował w naszkicowaniu intelektualnej przestrzeni i kontekstu politycznego, „w którym łatwo rozmnażają się i rozgrywają swoje feeryczne spektakle feminobakterie”[6].

Przy okazji kolejnej dystynkcji pomiędzy Rosją a USA dostrzegł – podobnie jak wcześniej – wyższość Wschodu. Ukazał destruktywny charakter feminizmu, stwierdziwszy, że „feministki są głupie jak piranie. Gotowe rozszarpać nie tylko mięso, ale i tego, kto im to mięso do akwarium wrzuca”[7]. Zwrócił uwagę na istnienie obiektywnego społecznego zagrożenia[8], wynikającego z działalności feministek, polegającego na tworzeniu rozdźwięków między płciami oraz niszczeniu mechanizmów społecznych. Zobrazował swoje tezy inspirującymi interpretacjami m.in. skandalu „Clinton-Johns” czy „Clinton-Lewinsky” oraz poglądami badaczy, np. Carla Glassona, Fareeda Zakarii, a także przywołał wiele cytatów mniej lub bardziej znanych feministek z całego świata, np. Andrei Dworkin, Grace Atkinson.

Przytoczywszy wiele interesujących przykładów i anegdot, sformułował konstatację, iż „najbardziej wyszukana teoria, kiedy rozprzestrzeni się wśród miałkich umysłów, zawsze zostaje zredukowana do jednego prymitywnego hasła. Zostaje sprofanowana. Konkretnie mówiąc, redukcja jej sensu stanowi zapłatę za rozległość działania. Teoria zostaje w pełni wykastrowana, ulega atrofii, ale za to miliony stronników gotowe są pójść w bój, by jej bronić”[9].


[1] Przedmowa do wydania rosyjskiego, [w:] A. Nikonow, Koniec feminizmu. Czym kobieta różni się od człowieka, Warszawa 2011, s. 4; 7.

[2] A. Nikonow, dz. cyt., s. 14.

[3] Tamże, s. 69.

[4] Tamże, s. 70.

[5] Tamże, s. 82.

[6] Tamże, s. 97.

[7] Tamże, s. 167.

[8] Por. Z. Kwiasowski, T. Durmała, Pozamilitarne zagrożenia u progu XXI wieku, [w:] Bezpieczeństwo człowieka i zbiorowości społecznych, red. W. J. Maliszewski, Bydgoszcz 2005, s. 27; M. Leszczyński, Bezpieczeństwo społeczne Polaków wobec wyzwań XXI wieku, Warszawa 2011, s. 74

[9] A. Nikonow, dz. cyt., s. 133.

Jest to fragment recenzji, której pełna wersja ukaże się w czasopiśmie naukowym.

Joanna Rak

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.