Królikowski: Problem z sukcesem

Nikt nie przypuszczał, że lider PO, ponoszący porażkę za porażkę – człowiek, który odpowiada za naprawdę złą sytuację w kraju, fatalny stan państwa, odniesie tak wyraźne zwycięstwo i to w tak kluczowej materii. Być może unijny sukces może być dla Tuska powrotem z Elby. Z całą pewnością ten sukces jest zaskoczeniem dla opozycyjnych komentatorów z prawej strony.

Jeżeli chodzi o tę drugą kwestię dominują komentarze w stylu „no tak, ale”. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest to, niestety, szukanie dziury w całym. Trudno mówić o nowej „wiktorii wiedeńskiej”, która na długo zapisze się złotymi zgłoskami w polskiej historii, ale jest to po prostu sukces. Trzeba być naprawdę człowiekiem nieświadomym, aby kwotę tę rozumieć, jako kwotę netto, aby nie wspomnieć o inflacji (przy porównaniu z sukcesem Marcinkiewicza), o politycznej cenie tego sukcesu itd. Nie jest to sukces bez skazy, ale jest.

Najgorzej do sprawy odniósł się PiS. Generalnie w ogóle nie poradził sobie z tematem twierdząc, że sukcesu nie ma w ogóle, jest zupełna porażka, w sumie nie wiedzieć czemu. Dużo lepiej brzmiałyby słowa w stylu: „oceniamy fatalnie rząd Donalda Tuska, ostatnie lata to lata gwałtowanego pogorszenia się sytuacji w kraju, ale to się premierowi udało, szczerze mu gratulujemy, bo zależy nam na Polsce. Deklarujemy też, że dobrze wydamy te pieniądze, bo czas ich wydawania przypada właśnie na nasze rządy”. Bycie wiarygodnym w polityce to nie tylko krytyka przeciwników politycznych, ale także przyznanie im racji w taki sposób, aby uzyskać cenne punkty wizerunkowe, dla siebie, ogrzać się w sukcesie przeciwników. Tymczasem, opozycja nie wykorzystała kolejnej szansy na ocieplenie wizerunku, na uzyskanie politycznej wiarygodności. Warto też dodać, że Donald Tusk zadał poważny cios projektowi Pis „konstruktywne wotum nieufności”, który zostanie zrealizowany na dniach, a który po unijnym sukcesie nie wybrzmi już tak samo.

Z punktu widzenia Donalda Tuska ten sukces jest ostatnią deską ratunku. W obecnej sytuacji nic innego nie mogło go uratować. Trudno jednak powiedzieć czy po tej ucieczce z Elby nie nastąpi Waterloo. W każdym razie premier zinterpretował ów sukces jako sygnał do kontrofensywy politycznej, jako paliwo, na którym może zajechać jeszcze bardzo daleko, kto wie może do kolejnych wyborów parlamentarnych. Euro-tort z konferencji prasowej będziemy więc oglądać i konsumować jeszcze bardzo długo. Szef PO ogłosił, że jedzie z nim w kraj. Pytanie tylko jak zareagują na poczęstunek tortem ludzie, których często na co dzień nie stać na chleb.

Bartłomiej Królikowski

prawnik, samorządowiec, publicysta kwartalnika „Myśl.pl” .

http://www.mysl24.pl/

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *